http://www.autonom.pl/?p=4109
W tym roku na Litwie, rząd który reprezentuje ten "naród" ogłosił rok Powstania Styczniowego. Żmudzini (pozwólcie, że będę kierował się tym określeniem, gdyż Litwinami określano zawsze ludność polską zamieszkującą Wielkie Księstwo) potrafią wykorzystać nawet taką rocznicę, by budować politykę historyczną swojego kraju - a co mamy w Polsce? Tego lepiej nie napiszę, gdyż każdy w miarę ogarnięty zdaje sobie sprawę jak jest.
W nocy z piątku na sobotę w około 150 osób wybraliśmy się do Wilna. Wyjazd organizowało Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Wiadomość o wyjeździe podana była do ogólnej wiadomości, ale i tak jechaliśmy raczej narodowym składem. Wśród uczestników dominowali Wszechpolacy, Straż Niepodległości, ONR, Niklot, nie zabrakło także oczywiście Autonomicznych Nacjonalistów i patriotów niezrzeszonych w żadnej z organizacji.
Opis i kilka fotek wrzucił już Moimir (AN), nie będę się więc powielał tego, co robiliśmy w Wilnie. Chciałbym napisać tylko kilka wniosków od siebie:
1. Wilniuki mają przetrącony kręgosłup. Nie brakuje otwarcie opowiadających się po stronie dyskryminujących Żmudzinów. Taka "droga na łatwiznę" nie jest niestety omijana. Większość stanowią Ci, którzy polskość kultywują, ale nie obnoszą się z tym w obawie przed represjami. Pojawia się więc pytanie - po co się chować, po co ukrywać, po co milczeć, skoro władze litewskie i tak robią swoje, a będą zapewne robić jeszcze więcej, gdyż gigantyczny procent młodych Litwinów wyjechał poza granicę do pracy? Z tego założenia zdaje się wychodzić trzecia grupa wilniuków, a mianowicie - koło "Wileńska Młodzież Patriotyczna", koło powstałe przy Związku Polaków na Litwie. I chwała im za to, że nie brakuje im chęci do kultywowania polskości U SIEBIE - W WILNIE.
2. Warto wybrać się - jako kibice - i wspierać chłopaków. WMP ogarnia młyn na Polonii Wilno. Idzie im to całkiem sprawnie, ale... no właśnie - ktoś, kto interesuje się bardzo sceną kibicowską wie, że na jednym z meczów odwiedziła ich setka nacjonalistów z Żalgirisu. Wobec nich stanęło około 30 Polonistów - kilka osób wyłapało po głowie, to miało być ostrzeżenie. Jednak same wilniuki twierdzą, że byłoby o wiele gorzej, gdyby nie obawiano się odwetu z Polski - za jednym z Polonistów, cytuję: "Oni by nam skakali po głowach co mecz, gdyby nie obawiali się, że przyjadą z Korony (tak o polskiej części Rzeczpospolitej Obojga Narodów mawiają Litwini) kibole i zrobią z nich sieczkę. I tylko ten strach Żalgirisu pozwala nam w miarę funkcjonować". Coś w tym musi być, bo gdy są proporcje 100 do 30 to Żalgiris czuję moc, ale gdy chodziliśmy w 150 osób czysto nacjonalistycznego, polskiego składu po mieście, śpiewaliśmy, odpalaliśmy race i petardy hukowe i to w samym centrum nie pojawił się nikt, kto próbowałby nam w tym przeszkodzić. Tak, boją się Polaków strasznie i nie zrobili nic, mimo że praktycznie od 20 lat są bez przerwy karmieni antypolskością przez ich ekipy rządzące.
Należy więc wspierać naszych tam, by inni Polacy nabierali odwagi. Wielu obiecywało wilniukom odwiedziny z Polski i wg nich tak naprawdę tylko Polonia Warszawa wpada czasami ich wesprzeć. Troszkę wstyd, a powinniśmy ich darzyć szacunkiem, bo de facto od 1939 roku odmawia im się prawa do polskości, a mimo to cały czas przy niej trwają, wiernie.
3. Pomagajmy im, walczmy, bez naszej pomocy wobec tego całego aparatu represji i agresji Żmudzinów wobec nich, marnie widzę ich szanse. Znów ciężar spada na nacjonalistów i pozostałą część kibicowskiej braci - no, ale jeśli nie my, to kto?