Nie miałem zamiaru wypowiadać się w tym temacie w Internetach ale przekroczone zostały pewne granice i nie pozwolę aby osoby, które czytały moje papiery i próbowały się za mną wstawić musiały czytać, że jestem „rozjebusem”.
Na wstępie zaznaczam, że wypowiadam się jako osoba prywatna, nie jako Arkowiec i nie jest to „stanowisko Arki”. Do minionego czwartku prostować tą sprawę mogły tylko kompetentne osoby, od momentu gdy oficjalnie nie mam już nic wspólnego z kibicowską Arką mogę bronić się sam. Nie mam zamiaru komentować w żaden sposób tej sytuacji oraz decyzji jakie zostały podjęte wobec mojej osoby w jej wyniku. Nie będę się wdawał też w żadne polemiki, jest to jedyna i ostatnia moja wypowiedź w tym temacie. Przedstawię tylko kilka faktów oraz ustosunkuję się do konkretnych zarzutów ze strony Lechii.
Nigdy nie uważałem się za osobę do końca kompetentną w temacie prawilności, jednakże od 14 roku życia chcąc, nie chcąc wychowałem się w tych zasadach, znam je dobrze i zawsze starałem się zgodnie z nimi postępować. W ostatnich latach z racji pełnionych funkcji w Stowarzyszeniu wielokrotnie miałem nieprzyjemność mieć styczność z „wymiarem sprawiedliwości” i nigdy, nikt nie zarzucił mi, że zachowałem się niegodnie. Również Lechia kilkukrotnie zwracała się do mnie osobiście o wyprostowanie pewnych spraw i nigdy nie usłyszeli z moich ust odmowy, nigdy nie zostali zbyci, zawsze starałem się doprowadzać takie sprawy do końca nawet jeśli już było za późno.
W związku z przytoczoną sprawą miałem trzy razy styczność z „wymiarem sprawiedliwości”: 1. w lutym 2016 podczas przesłuchania; 2. w grudniu 2016 gdy dostałem pismo o umorzeniu dochodzenia; 3. w marcu 2017 gdy wyciągałem swoje papiery z prokuratury.
O pretensjach Lechii dowiedziałem się na początku marca 2017. Z tego co mi zakomunikowano wysłano kilka stron z mojego przesłuchania, twierdząc że:
- zeznałem że zostałem pobity
- moje zeznania dodały kolejny paragraf do sprawy (art. 157§2 kk)
- moje zeznania doprowadziły do przedstawienia zarzutów ich koledze z ww. paragrafu
- no i wczoraj dowiedziałem się, że „rozjebał się przyznając, iż został przez kibiców Lechii pobity podczas próby krojenia flagi”
W momencie przedstawienia mi tych zarzutów i treści moich zeznań od razu wziąłem na klatę niedopilnowanie brzmienia jednego ze zdań (które de facto w moich ustach brzmiało trochę inaczej) i tylko z tego powodu poddałem się weryfikacji przez moich kolegów oraz złożyłem rezygnację z pełnionych funkcji.
Jednak mając wewnętrzne przeświadczenie, że zrobiłem więcej niż wymagała tego przyzwoitość by ta sprawa zakończyła się elegancko również dla drugiej strony byłem prawie pewny, że moje zeznania nie miały na jej przebieg wpływu.
Wszystko zweryfikowały papiery.
Ktoś zapyta dlaczego w takim razie nikt z Arki tego nie odkręcał. Nie znam odpowiedzi na to pytanie, być może wpływ na to miał fakt, że decyzje w mojej sprawie podjęto tylko na podstawie pretensji Lechii, przed wyciągnięciem akt sprawy z prokuratury. Gdy te zostały już wyciągnięte nie miały na nic wpływu.
W moich papierach widać wszystko: dlaczego moje zeznania wyglądały jak wyglądały, jak zachowałem się tuż po zdarzeniu, co zeznałem, kto i z jakiego paragrafu usłyszał zarzuty w tej sprawie no i przede wszystkim jak ta sprawa się zakończyła. Kilku rzeczy w papierach nie ma…I BARDZO DOBRZE ŻE ICH TAM NIE MA.
Jak wspomniałem zrobiłem dużo żeby wszystko było ok. Robiąc to sam wbiłem się na minę, z której pozwoliłem sobie się wybronić w taki sposób by nikt z drugiej strony „nie ucierpiał”
Do dzisiaj ani ja, ani nikt kto interweniował w mojej sprawie nie widział żadnego papieru potwierdzającego te konkretne zarzuty Lechii.
Dlatego oddaję się pod ocenę kibicowskiej Polsce, wrzucając poniżej część moich papierów odnoszących się do zaistniałej sytuacji. Jeśli komuś to nie wystarczy udokumentowałem ¼ akt sprawy, które przekazałem na ręce osób kompetentnych na Arce.
Szczegółowe dane osobowe zostały przeze mnie ukryte, uwypukliłem to co w sposób jednoznaczny neguje zarzuty Lechii. Dodałem spis treści w razie gdyby ktoś zarzucił mi, że coś zataiłem bądź sfabrykowałem.
Dodam jeszcze tylko, że wszystkie informacje o sprawie, które spływały do mnie różnymi kanałami, przekazywałem również przedstawicielowi Lechii (P.). Sama sprawa wyszła dopiero 2 dni po zdarzeniu, ochroniarze nie zgłosili tego nawet przełożonym.
https://drive.google.com/open?id=0B6RAz ... Wk3Z1Z3WEU
Na koniec kilka słów do Gdańska. W ostatnich miesiącach doprowadziliście do tego, że zostałem zniszczony jako człowiek, kibic i Arkowiec. Kibicowska Arka stanowiła największą część mojego życia, którą dzięki wam mi odebrano. Wyciągnęliście wnioski jakich nie wyciągnęła milicja, biegły sądowy i prokuratura. Dlatego udowodnijcie czarno na białym, że wasze konkretne zarzuty pod moim adresem nie są farmazonem. Jeśli tego nie zrobicie, nie życzę sobie abyście używali mojej ksywy w waszej przesłabej propagandzie.
Mam również nadzieję, że te papiery przeczyta jak największa liczba Arkowców, zwłaszcza tych którzy skreślili mnie w ostatnich miesiącach.