Re: Legendarni kibole
: 31.10.2012, 16:46
Legendarni kibole
Donald TUsk!
Donald TUsk!
O tak.Pierwszy hools , który w dalszym ciągu chodzi na mecze i każe zamykać swoich ziomków po szalu.TenPoLewej pisze:Legendarni kibole
Donald TUsk!
Wczoraj gdy pojechaliśmy do szpitala po akt zgonu lekarz oddał nam jego jedyną rzecz jaką miał przy sobie...łańcuszek Arki Gdynia.roza pisze:Benek...i Jego Gooorniku..smutna wiadomość.
Arka Gdynia Stara Gwardia,wyrazy szacunku.
Nie tylko troche lecz naprawde bardzo glupie.Barnet pisze:panowie moze to pytanie troche glupie, ale spytam z ciekawosci, czy ten Benek to ten chlopak co zdawal prawko w tym programie "Nauka Jazdy"
Żyje, żyje. Można go jeszcze uświadczyć na meczach Broni.kibic0 pisze:Głowa z Broni Radom żyje jeszcze ? Czy się udziela? Swego czasu był na pewno aktywny.
Swego czasu ktoś pisał,że Autobus dalej się udziela na Legii,ale już rzadziej ze względu na stan zdrowia.Jeżeli źle napisałem to niech ktoś mnie poprawi.Swoją drogą ten odcinek Rozmów w Toku był niezły ;)motlok pisze:Mam pytanko, w sławnym już odcinku Rozmów w Toku dawno temu wypowiadał się Autobus z Legii, tak ostatnio oglądałem to i zastanawiam co się teraz z nim dzieje?
jaki to odcinek? jakiś link może?no to nieźle pisze:Swego czasu ktoś pisał,że Autobus dalej się udziela na Legii,ale już rzadziej ze względu na stan zdrowia.Jeżeli źle napisałem to niech ktoś mnie poprawi.Swoją drogą ten odcinek Rozmów w Toku był niezły ;)motlok pisze:Mam pytanko, w sławnym już odcinku Rozmów w Toku dawno temu wypowiadał się Autobus z Legii, tak ostatnio oglądałem to i zastanawiam co się teraz z nim dzieje?
Autobus nie udziela się na Legiino to nieźle pisze: Swego czasu ktoś pisał,że Autobus dalej się udziela na Legii,ale już rzadziej ze względu na stan zdrowia.Jeżeli źle napisałem to niech ktoś mnie poprawi.Swoją drogą ten odcinek Rozmów w Toku był niezły ;)
On jest z Rudy Śl. ?_kaRol_ pisze:Śmietan z KSG... Charakterny kibol czy coś więcej?
na 90% takCanelo pisze:On jest z Rudy Śl. ?_kaRol_ pisze:Śmietan z KSG... Charakterny kibol czy coś więcej?
Na 100% niejest z Rudy tylko z Zabrza._kaRol_ pisze:na 90% takCanelo pisze:On jest z Rudy Śl. ?_kaRol_ pisze:Śmietan z KSG... Charakterny kibol czy coś więcej?
Troublemaker pisze:Żyje, żyje. Można go jeszcze uświadczyć na meczach Broni.kibic0 pisze:Głowa z Broni Radom żyje jeszcze ? Czy się udziela? Swego czasu był na pewno aktywny.
Troublemaker pisze:
Jak nie jesteście zorientowani dokładnie w temacie to nie piszcie. KMWTW. PDK.
swego czasu był nawet gwiazdą programu 997. Podobno skończył swój żywot, ale nie wiem czy to nie leganda o nimLTZ1981 pisze:ja ponawiam temat Sóruwy z Lecha w latach 90 widziałem go na fotce i robił wrażenie podobnie jak Uszol :) Słyszałem różne o nim Historie ale żadnej nie przytocze gdyż nie wiem co prawda a co legenda. Może ktoś kompetentny?
Jak widać nieskutecznie, ponieważ już na nowym stadionie można było go uświadczyć na meczach/meczu Broni.ffp pisze:Troublemaker pisze:Żyje, żyje. Można go jeszcze uświadczyć na meczach Broni.kibic0 pisze:Głowa z Broni Radom żyje jeszcze ? Czy się udziela? Swego czasu był na pewno aktywny.
Paweł "Głowa" parę ładnych lat temu pogoniony z Broni za krzywe akcje.
Nawet jeżeli pojawił się na głównej trybunie na nowym stadionie a ty masz na to fotki to tylko o tobie źle świadczy bo wstawiasz się za konfidentem. Powtórzę: Paweł ps. Głowa od kilku nie uczestniczy w życiu kibicowskim Broni i jeżeli bredzi, że współpracuje przy wydawaniu szali to chyba tylko z osobami nie znającymi tematu. Dla osób z ekipy jest zwykłym śmieciem. Reszta na pw jak ktoś chce ciągnąć wątek.Troublemaker pisze: Jak widać nieskutecznie, ponieważ już na nowym stadionie można było go uświadczyć na meczach/meczu Broni.
Jeżeli masz jakieś wątpliwości, to zdjęcie powinno je szybko rozwiać.
Widzę, że się kolego zbytnio zagalopowałeś z tymi oskarżeniami w stosunku do mnie!ffp pisze:Nawet jeżeli pojawił się na głównej trybunie na nowym stadionie a ty masz na to fotki to tylko o tobie źle świadczy bo wstawiasz się za konfidentem.Troublemaker pisze: Jak widać nieskutecznie, ponieważ już na nowym stadionie można było go uświadczyć na meczach/meczu Broni.
Jeżeli masz jakieś wątpliwości, to zdjęcie powinno je szybko rozwiać.
..i jak widać jest on zgodny z prawdą.Troublemaker pisze:Żyje, żyje. Można go jeszcze uświadczyć na meczach Broni.kibic0 pisze:Głowa z Broni Radom żyje jeszcze ? Czy się udziela? Swego czasu był na pewno aktywny.
Nikogo nie trzeba sprzedać aby byc konfitura. Tematu Starszego Glowy (bo mlodszy jest jak najbardziej wporzadku i z tego miejsca go pozdrawiamy) uwazam za zakonczonyniezmanipulowany pisze:Po pierwsze G. nikogo nie sprzedał żebyś nazywał go konfidentem, po drugiej jeżeli osoby prowadzące stoisko z pamiątkami, (które poprosiły go o pomoc) przy trybunie B nazywasz osobami nie w temacie to gratuluję. Po trzecie nie nazywaj byłego Broniarz śmieciem bo to tylko o tobie "dobrze" świadczy".
Koniec tematu G., wystarczy chyba.
tematy ci sie p******* jasiu, i chyba jeszcze trzyma cię po oblewaniu rocznicy...jablerr pisze:Niedawno minęła 8 rocznica śmierci naszego kolegi, jednego z wojowników Armii Białej Gwiazdy. Przybliżmy jego historię,
To historia kibica dla którego niebiesko-biało-czerwone barwy znaczyły o wiele więcej niż tylko trzy kolory, chłopaka dl
a którego słowa popularnej piosenki "Po burzy słońce" najgłośniej przez wielu akcentowane o tym, że "życie bym dał, za krakowską Wisłę" znalazły niestety odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wydarzenia z czwartkowej nocy 8 października 2004 r. nagłe przerwały krótkie życie oraz krótką, aczkolwiek bardzo intensywną drogę kibicowskiego tego młodego, bardzo dobrze zapowiadającego się pod każdym względem chłopaka. Nie miał okazji z racji młodego wieku zaliczyć wielu wyjazdów, ale począwszy od swojego pierwszego wyjazdu, którym był daleki Grodzisk Wielkopolski, jeździł praktycznie wszędzie, zaliczając także odległy Madryt. Zajawka jaką złapał ten chłopak na Wisłę powinna być przykładem dla młodszych pokoleń. Na pewno duży wpływ na jego kibicowską mentalność, miała jego pierwsza poważna około meczowa akcja, gdzie jako niespełna 17-latek wraz z główną ekipą Wisły w blisko 100 osób "oczekiwał" na wracający, gdzieś z Górnego Śląska, pociąg żydów, mimo, że tamtego wieczoru poza ganiankami z psami nie wiele wyszło (woleli jechać na Dworzec Główny, niż wysiąść parę metrów od domów) to na pewno to zdarzenie zrobiłoby na każdym małolacie wrażenie. Nie inaczej było z nim. Od tego momentu jego życie podporządkowane zostało tematowi JUDE HUNTERS. Dzięki kontaktom z grupą Devils, Fujin nie musiał się martwić o brak rozrywek. W wolnym czasie lubił też polować w osiedlowym składzie, a z racji bliskości Grzegórzek do Dąbia i lodowiska hokejowego żydów, często żydy na własnej skórze przekonywały się o odradzającej się, po chwili przestoju, bezwzględnej sile Nowych Grzegórzek. Warto dodać, że we wspomnianych czasach, rejony Grzegórzek przeżywały spory renesans chuligański. Aktywnie współpracując z innymi osiedlami i grupami "H" na Wiśle. Chętnych na harce nie brakowało, nierzadko zbieraliśmy się w sile kilkunastu osób, dobrego, w sumie młodzieżowego składu. Zaniepokojone tym faktem żydy, próbowały więc trafić najbardziej aktywnego w tym rejonie Fujina. W tym celu próbowali w 6 osób wjechać do domu Fujina. Bezcenne były ich miny, gdy w pewnym momencie na idących po klatce rozkozaczonych żydów wyleciało 5 osób z mieszkania Pawła, z nim na czele. Pierwszy dostał maczetą w łeb, a reszta wypierdalała po schodach nie oglądając się za siebie.
Innym razem dość znacznie oprawił kuzyna kanarzycy (B.) i innego udzielającego się po gorszej stronie Błoń P., co mogło być przyczyną październikowych wydarzeń. I tego pechowego wieczoru, Fujin wykazał się niespotykaną w jego wieku odwagą z dużo starszym kanarem (metal) i jego przydupasem, najgorszym ścierwem przerzutem neo (który wyrok na siebie wymierzył sam wieszając się w celi co pozwoliło metalowi zrzucić całą winę na neo). Jak się okazało była to jego ostatnia walka. Całą noc zmagał się ze śmiercią, do ostatniej chwili nie dając za wygraną. Wiadomość jaka z rana trafiła do wszystkich, za pośrednictwem jego starszego brata, a później mediów dla wielu jego znajomych i nie tylko była ogromnym ciosem. Fujin był pierwszym "nieprzypadkowym" kibicem zginął za nasz klub (nie odejmując innym, którzy oddali życie za Wisłę). W ostatniej drodze Fujinowi towarzyszyły setki kolegów i kibiców wszystkich frakcji kibicowskich na Wiśle, przyjaciele z Gdańska, Wrocławia i Tarnowa, a także piłkarze i działacze Wisły. Z perspektywy czasu, jego śmierć miała też wpływ na losy całego osiedla. U większości osób z bliskiego otoczenia Fujina entuzjazm związany z akcjami diametralnie spadł, a kilka osób z dobrze zapowiadającej się ekipy "NG", dało sobie całkowicie spokój z "bieganiem" i na parę lat temat "H" mimo sporego potencjału tego osiedla, został uśpiony.
Pewnie, gdyby owego wieczoru ten niepozornie wyglądający, a niesłychanie pewny siebie chłopak, zachował więcej rozsądku, nie kierując się tylko i wyłącznie swoim walecznym sercem, dzisiaj stałby razem z nami na Reymonta zbliżając się powoli do magicznej "setki" wyjazdowej.
Ale pojęcia typu strach czy lęk, były naszemu ziomkowi obce. Patrząc również na jego zaangażowanie (również szeroko pojęte graffiti), które udzielało się reszcie ekipy osiedlowej, zaowocowało by to pewnie także znacznym osłabieniem wpływów żydowskich w tym rejonie Krakowa.
BOHATEROWIE NIE UMIERAJĄ NIGDY, ŻYJĄ ZAWSZE W NASZYCH SERCACH...
chyba Tobie sie p*******, jak nic nie wnosisz do tematu to nie komentuj. Kilka razy ktoś pytał o śp. Fujina to sobie mógł teraz każdy zainteresowany o nim trochę przeczytać.bhbd88 pisze:tematy ci sie p******* jasiu, i chyba jeszcze trzyma cię po oblewaniu rocznicy...jablerr pisze:Niedawno minęła 8 rocznica śmierci naszego kolegi, jednego z wojowników Armii Białej Gwiazdy. Przybliżmy jego historię,
To historia kibica dla którego niebiesko-biało-czerwone barwy znaczyły o wiele więcej niż tylko trzy kolory, chłopaka dl
a którego słowa popularnej piosenki "Po burzy słońce" najgłośniej przez wielu akcentowane o tym, że "życie bym dał, za krakowską Wisłę" znalazły niestety odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wydarzenia z czwartkowej nocy 8 października 2004 r. nagłe przerwały krótkie życie oraz krótką, aczkolwiek bardzo intensywną drogę kibicowskiego tego młodego, bardzo dobrze zapowiadającego się pod każdym względem chłopaka. Nie miał okazji z racji młodego wieku zaliczyć wielu wyjazdów, ale począwszy od swojego pierwszego wyjazdu, którym był daleki Grodzisk Wielkopolski, jeździł praktycznie wszędzie, zaliczając także odległy Madryt. Zajawka jaką złapał ten chłopak na Wisłę powinna być przykładem dla młodszych pokoleń. Na pewno duży wpływ na jego kibicowską mentalność, miała jego pierwsza poważna około meczowa akcja, gdzie jako niespełna 17-latek wraz z główną ekipą Wisły w blisko 100 osób "oczekiwał" na wracający, gdzieś z Górnego Śląska, pociąg żydów, mimo, że tamtego wieczoru poza ganiankami z psami nie wiele wyszło (woleli jechać na Dworzec Główny, niż wysiąść parę metrów od domów) to na pewno to zdarzenie zrobiłoby na każdym małolacie wrażenie. Nie inaczej było z nim. Od tego momentu jego życie podporządkowane zostało tematowi JUDE HUNTERS. Dzięki kontaktom z grupą Devils, Fujin nie musiał się martwić o brak rozrywek. W wolnym czasie lubił też polować w osiedlowym składzie, a z racji bliskości Grzegórzek do Dąbia i lodowiska hokejowego żydów, często żydy na własnej skórze przekonywały się o odradzającej się, po chwili przestoju, bezwzględnej sile Nowych Grzegórzek. Warto dodać, że we wspomnianych czasach, rejony Grzegórzek przeżywały spory renesans chuligański. Aktywnie współpracując z innymi osiedlami i grupami "H" na Wiśle. Chętnych na harce nie brakowało, nierzadko zbieraliśmy się w sile kilkunastu osób, dobrego, w sumie młodzieżowego składu. Zaniepokojone tym faktem żydy, próbowały więc trafić najbardziej aktywnego w tym rejonie Fujina. W tym celu próbowali w 6 osób wjechać do domu Fujina. Bezcenne były ich miny, gdy w pewnym momencie na idących po klatce rozkozaczonych żydów wyleciało 5 osób z mieszkania Pawła, z nim na czele. Pierwszy dostał maczetą w łeb, a reszta wypierdalała po schodach nie oglądając się za siebie.
Innym razem dość znacznie oprawił kuzyna kanarzycy (B.) i innego udzielającego się po gorszej stronie Błoń P., co mogło być przyczyną październikowych wydarzeń. I tego pechowego wieczoru, Fujin wykazał się niespotykaną w jego wieku odwagą z dużo starszym kanarem (metal) i jego przydupasem, najgorszym ścierwem przerzutem neo (który wyrok na siebie wymierzył sam wieszając się w celi co pozwoliło metalowi zrzucić całą winę na neo). Jak się okazało była to jego ostatnia walka. Całą noc zmagał się ze śmiercią, do ostatniej chwili nie dając za wygraną. Wiadomość jaka z rana trafiła do wszystkich, za pośrednictwem jego starszego brata, a później mediów dla wielu jego znajomych i nie tylko była ogromnym ciosem. Fujin był pierwszym "nieprzypadkowym" kibicem zginął za nasz klub (nie odejmując innym, którzy oddali życie za Wisłę). W ostatniej drodze Fujinowi towarzyszyły setki kolegów i kibiców wszystkich frakcji kibicowskich na Wiśle, przyjaciele z Gdańska, Wrocławia i Tarnowa, a także piłkarze i działacze Wisły. Z perspektywy czasu, jego śmierć miała też wpływ na losy całego osiedla. U większości osób z bliskiego otoczenia Fujina entuzjazm związany z akcjami diametralnie spadł, a kilka osób z dobrze zapowiadającej się ekipy "NG", dało sobie całkowicie spokój z "bieganiem" i na parę lat temat "H" mimo sporego potencjału tego osiedla, został uśpiony.
Pewnie, gdyby owego wieczoru ten niepozornie wyglądający, a niesłychanie pewny siebie chłopak, zachował więcej rozsądku, nie kierując się tylko i wyłącznie swoim walecznym sercem, dzisiaj stałby razem z nami na Reymonta zbliżając się powoli do magicznej "setki" wyjazdowej.
Ale pojęcia typu strach czy lęk, były naszemu ziomkowi obce. Patrząc również na jego zaangażowanie (również szeroko pojęte graffiti), które udzielało się reszcie ekipy osiedlowej, zaowocowało by to pewnie także znacznym osłabieniem wpływów żydowskich w tym rejonie Krakowa.
BOHATEROWIE NIE UMIERAJĄ NIGDY, ŻYJĄ ZAWSZE W NASZYCH SERCACH...
To ktoś Ci trochę podkoloryzował tą postać :)Pyrek jesteś legendą....pozdro ;)Panczenista pisze:Słyszałem, że swoistą legendą jest "Pyrek" z KS Piaseczno.
Od kilkunastu lat nie opuścił zadnego wyjazdu, nadaje rytm całości działalności kibicowskiej w Piasecznie. Ostry zawodnik z niego, ponoć od 4 lat nikt nie widział go trzeźwego.