sobota 11.04.09
SANOVIA - Orzeł Pustyny
Mecz bez historii, na stadionie pojedyncze osoby, bez młyna, barw i dopingu.
Tego dnia w planach mieliśmy ciekawsze (wydawać by się z początku mogło) zajęcie - postanowiliśmy trochę pozwiedzać okolice, z racji iż równolegle z meczem Sanovii, swoje spotkania rozgrywały drużyny, których kibice należą do grupy tych, z którymi najchętniej wymienilibyśmy "poglądy"

na zbiórce okazało się, iż trzon ekipy (starszyzna plemienna) w eskapadzie udziału nie weźmie, intensywne przygotowania do świąt spowodowały przemęczenie organizmów u większości z nich (wspomnieć należy, iż przygotowywali się wspólnie

) w 5 wózkach w miażdżącej przewadze zasiada leska "Młodzieżówka" (łącznie 24 osoby) i tak oto... przejeżdżamy przez Sanok, gdzie Stal podejmowała Czarnych Jasło - patrząc na termin oraz godzinę meczu, obie strony zaprezentowały się przyzwoicie.
W dalszej kolejności, zaglądamy do Nowotańca, gdzie drużyna (z) Cosmosu gościła Bieszczady Ustrzyki Dln. Niestety nikomu z nas nie udało się zidentyfikować, rzekomo odradzających się "Bieszczadersów" (nie mylić z rozpoznawalną w naszych stronach kapelą country-rock;])... chociaż wieczorową porą, na ich witrynie, pojawiła się wzmianka, iż na tym wyjeździe pojawiło się 3 osoby, które podróżowały... na motorach. No cóż - co kraj, to obyczaj
Kolejnym docelowym punktem było Miejsce Piastowe - podkrośnieńska miejscowość, której drużyna rozgrywała mecz z Brzozovią Brzozów, jako jedyni doceniliśmy ambicję kibiców "Zovii" przewidując, że mimo gorących rewirów zdecydują się wybrać na ten mecz i tak też się stało. Na stadionie "Piasta" pojawiają się w 21 osób, możliwościami zbliżoną bandą do naszej tego dnia. Niestety ambicji wystarczyło im jedynie na zaliczenie wyjazdu, gdyż próby osiągnięcia, przez nas, czegoś więcej spełzają na niczym - może innym razem. Przed samym odjazdem zjawia się "zmora" najwierniejszych kibiców, wszystkich legitymując oraz sprawdzając pojazdy, w efekcie czego kierowca jednego wózka traci dokumenty

W drodze powrotnej mijamy kolejno; ekipę samochodową, oraz autokar Czarnych z wahadłem.
Tyle atrakcji na ten dzień, Wielka Sobota, w tym aspekcie "wielką" okazała się być tylko z nazwy...
p.s.) niech nikt się nie poczuje specjalnie dotknięty stylem relacji, napisane tak jak było ale... "świątecznie"
