Re: Sytuacja w Krakowie na przestrzeni ostatnich 30 lat
: 14.01.2016, 11:26
podaj jakies przykładylutnia1975 pisze: -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze?
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
podaj jakies przykładylutnia1975 pisze: -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze?
Było już to przerabiane kilkakrotnie w temacie, ale napisze ostatni raz, bardziej szczegółowo.nisc pisze:wracając do Krakowa to w przypadku Pasów nie chodziło tylko o sprzęt, ale o wojnę psychologiczną, ale o to musiałbyś zapytać Wiślaków, kórzy "hartowali" się w tamtym czasie, bo zapewniam Cię, że w wyniku niektórych derbowych zdarzeń w Grodzie Kraka osoby które sobie odpuszczały, przerzucały się itp miały przez Cracovię fundowane przygody na poziomie jak to się mówi "nie do ogarnięcia" dla dzisiejszego pokolenia...Sam byłem świadkiem w dzień Świętej Wojny "wzięcia do niewoli" udzielającego się Wiślaka z Azorów, jeśli ten chłop dalej potem jeździł na Wisłę to musi mieć odporność psychiczną superbohatera...
a z drugiej strony niejednokrotnie widziało się Wisłę na kadrze i zawsze pojawiało się pytanie, w jaki sposób Cracovia radzi sobie z tak dobrze jak TS wyglądającą ekipą.
Tymi autokarami wracała zarówno Wisła i Cracovia,ta druga rzadziej bo często bywało,że nie miała w latach 90 u siebie młyna lub było ich w nim 100 więc autokary nie miały zbytnio kogo wozić.Kiedy i kogo żegnaliśćie u nas pod stadionem?lutnia1975 pisze:Witam. Mam kilka pytań w temacie , dotyczących końca XX w. w kibolskim Krakowie. Czy prawdą jest że w owych czasach kibice jednej z drużyn tego miasta: - byli odstawiani podstawionymi autobusami bez posrednio z pod swojego stadionu na swoje tereny? -że sadionowy spiker zapowiadał jakie i dokąd odjeżdżają owe autobusy? -że w barwach występowali tylko na meczu a przed czy po można było ich rozpoznać tylko po reklamówkach? -że bez względu na przeciwnika i wynik meczu opuszczali stadion na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem? -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze? Jeżeli tak, to proszę o odpowiedż ,która to krakowska drużyna?
Działo się to w bodajże na wiosnę 1998r. na meczu z Lechem.nrth pisze:podaj jakies przykładylutnia1975 pisze: -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze?
Ktoś ci bardzo podkoloryzował sytuację fakt że kibice Wisły mieli podstawione autobusy,ale raczej wynikało to z troski MPK o swoje mienie,szaliki chowali i jedni i drudzy za co były wyciągane konsekwencję w stosunku do takiego gagatka u nas(KSC) nie wiem jak było na Wiśle ale myślę że podobnie. Natomiast byli to zwykli kibice.Na mecze jeździło się osiedlami w jednej grupie wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz.Zbiórka na osiedlu i jazda na mecz nie koniecznie przez dzielnice gdzie dana ekipa była dażona sympatią.lutnia1975 pisze:Witam. Mam kilka pytań w temacie , dotyczących końca XX w. w kibolskim Krakowie. Czy prawdą jest że w owych czasach kibice jednej z drużyn tego miasta: - byli odstawiani podstawionymi autobusami bez posrednio z pod swojego stadionu na swoje tereny? -że sadionowy spiker zapowiadał jakie i dokąd odjeżdżają owe autobusy? -że w barwach występowali tylko na meczu a przed czy po można było ich rozpoznać tylko po reklamówkach? -że bez względu na przeciwnika i wynik meczu opuszczali stadion na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem? -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze? Jeżeli tak, to proszę o odpowiedż ,która to krakowska drużyna?
Nie wiem co masz na myśli z Lechem była już zgoda,a po za tym to na tym meczu za sektorem gości jak i w Parku Jordana mnóstwo psów więc kto ich miał żegnać?lutnia1975 pisze:Działo się to w bodajże na wiosnę 1998r. na meczu z Lechem.nrth pisze:podaj jakies przykładylutnia1975 pisze: -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze?
jeśli myślimy o tym samym meczu PP (daty nie pamiętam) to Lech przebiegł wtedy przez kasy Wisły tuż przed pierwszym gwizdkiem.nie było co prawda tam wiele osób większość była już na stadionie ale akcja jak najbardziej na + i to chyba było tyle atrakcji związanych z tamtym meczem.Może ich żegnała Cracovia bo przecież to była ich zgoda i byli razem na meczu hehe.lutnia1975 pisze:Działo się to w bodajże na wiosnę 1998r. na meczu z Lechem.nrth pisze:podaj jakies przykładylutnia1975 pisze: -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze?
Garbarnia.A tak na serio to mam wrażenie że nie próbujesz zadać normalnych pytań, tylko nas ośmieszyć.Koledzy wyjaśnili - powodem nie była sąsiadka tylko to by oddzielić zwykłych pasażerów od tłumu wracającego z meczu bo to były czasy gdzie na mecze i z meczu jeździło się praktycznie tylko autobusami.lutnia1975 pisze: Jeżeli tak, to proszę o odpowiedż ,która to krakowska drużyna?
Chyba nie, wciąz jednak czekam na opis tych akcji żegnania gości grających na Reymonta-=KSC=- pisze: czekaniu Cracovii po meczu, chyba nie zaprzeczycie ;)
W tvnie powinieneś pracowac, tam zaakceptują twoje "puzne" czy "dopuki"Hutnik220 pisze:Inna sprawa jest fakt ze paru decyzyjnym taki stan rzeczy jest na reke a reszta to tylko barany lowione przez wilkow takie ...ofiary wojny.
Na Bałtyk-Garbarnia pojechało od nas kilkanaście osób i jak wspominali ciekawie było w kolejce podmiejskiej,ale szczegółów nie znam.Na rynku Wisła-Arka 95 zajścia miały miejsce o świcie i kilka melanżujących osób KO.Jako "hartujący się" w pierwszej połowie lat 90 mam wyrobione zdanie na temat tamtych czasów.Aby to zrozumieć trzeba cofnąć się do lat 88-89.Wisła wtedy miała hermetyczną grupę,w 30-40 osób bujali się po dworcach i atakowali o wiele liczniejsze ekipy,przez kilka godzin kroili Legię w Warszawie[89] bez większych strat czy np w 150 osób wjechali w olbrzymi pochód Ruchu w Krakowie.Cracovię widziałem raz w roku przy okazji Herbowej Tarczy Krakowa i d*** nie urywało.Nieliczni choć o wyższej średniej wieku i dużo skinów.Gdzieś koło 90 roku zaczęli biegać po mpk w 15-20 osobowych grupach,byli dobrze zorganizowani.Do tego psy debile i można było godzinę poruszać się w obrębie trzech przystanków.Odwiedzili też dworzec przed wyjazdem do Sosnowca.Reakcja ekipy była c******:to tylko młodzi,my ciągle ich jebiemy.Zaczęły odpływać pierwsze osoby i osiedla.Reakcja bez zmian.Nie chcę nikomu ubliżać,ale uważam,że gdyby zastosowali ich metody nigdy nie powstaliby żadni "łowcy psów" itd.Kilka kos w d***,wjazdów do szkół czy domów rozwiązałoby sprawę.Dodatkowo zupełnie ignorowali młodych.Pamiętam historie jak chętny małolat 190cm/100 kg nie mógł się dostać do busa ś.p. Bystrego na rekonesans po Krakowie bo "sami damy sobie radę".Kompletny upadek tej grupy i tej polityki miał miejsce w 97 przed Wisła-Śląsk.ale wtedy już działały dwie grupy.Na przełomie 95-96 wykrystalizowała się grupa młodych.Zaczęło się od osobnych wyjazdów i hokeja.Wtedy na piłkę chodziło ich kilkuset i ciężko było coś trafić.Hokej co innego-zima,ciemno,do tego na play offach ze dwa tysiące i co drugi w szaliku.Na początku było różnie,my nastolatki naprzeciwko 25 latków.Wjazd do tramwaju,na następnym meczu osiedle w innej części miasta czy autobus [nigdy nie zapomnę Akacjowej 2x w ciągu kilku dni,za drugim razem pierwszy skład trzymał drzwi].Zaczęło to przynosić efekty,znany zakaz noszenia barw w Rynku,personalne rozkminy i dojazdy.Dywany [na Lechu 97 i 98 są dwa różne i można ocenić roczne plony].Ja bym za początek WSH przyjął przełom 96/97 wcześniej były różne historie,ale nie tak zorganizowane [skład,metody,taktyka].Jestem pewny,że dopóki przy władzy są ludzie pamietający tamte czasy nie powtórzą błędów wcześniejszego pokolenia.Zbyt wiele kosztowało odkręcenie wielu spraw.Psiak pisze:Było już to przerabiane kilkakrotnie w temacie, ale napisze ostatni raz, bardziej szczegółowo.nisc pisze:wracając do Krakowa to w przypadku Pasów nie chodziło tylko o sprzęt, ale o wojnę psychologiczną, ale o to musiałbyś zapytać Wiślaków, kórzy "hartowali" się w tamtym czasie, bo zapewniam Cię, że w wyniku niektórych derbowych zdarzeń w Grodzie Kraka osoby które sobie odpuszczały, przerzucały się itp miały przez Cracovię fundowane przygody na poziomie jak to się mówi "nie do ogarnięcia" dla dzisiejszego pokolenia...Sam byłem świadkiem w dzień Świętej Wojny "wzięcia do niewoli" udzielającego się Wiślaka z Azorów, jeśli ten chłop dalej potem jeździł na Wisłę to musi mieć odporność psychiczną superbohatera...
a z drugiej strony niejednokrotnie widziało się Wisłę na kadrze i zawsze pojawiało się pytanie, w jaki sposób Cracovia radzi sobie z tak dobrze jak TS wyglądającą ekipą.
Masz racje, psychologia tu odegrała ogromne znaczenie, ale psychologia w szerszym znaczeniu, niż to co opisałeś.
Cracovia od przełomu lat 90-tych zawsze czymś straszyła, a to Abadon gdzieś biegał z siekierą, porywał tramwaj z widłami w ręku, czy miał rzucać granatem w pochód Wisły przed Derbami (89 ?). Starzy nic sobie z tego nie robili, może nawet o wielu takich nie wiedzieli, ale wśród małolatów ploty chodziły i robiło to wrażenie. Późnej już zaczęli oprawiać chłopaków: kosa, siekiera czy tasak, by w końcu używać tych „gadżetów” w liczbie mnogiej (od drugiej połowy 90). Do tego mieli „za sobą” prase. Rozbita szyba w autobusie i krótka wymiana ciosów to był prawie akt terroryzmu. Pogonioną „osiedlową ekipe” głównie z Azorów przy okazji Wawel-Cracovia(?) opisano jako uciekającą jak „stado pędzących słoni” Wisłe, czy coś w tym stylu (Kto takich słów mógł używac jeśli nie dziennikarz z Cracovii).
Przy tym Rynek. Ja zawsze mówiłem, kto będzie miał Rynek ten będzie rządził w Krakowie.
Bo przecież tu najłatwiej o nowe znajomości, nowych chłopaków, interesy, etc.
No ale Wisła to były przede wszystkim chłopaki uczciwie zarabiające na życie więc codzienne przesiadywanie na Rynku nie miało racji bytu. Z drugiej strony nie jest chyba tajemnicą, że Cracovia interesami stała.
Stąd też byli przygotowani na akcje 24/h, 7 dni w tygodniu, a Wisła praktycznie tylko przy okazji meczów, później też weekendów (95,96r.).
A dalej doszły prywatne jazdy oparte o ubeckie metody. Wjazdy do szkół, pracy, czy zastraszanie dziewczyn, rodzin etc. po których puszczały nerwy.
Z drugiej strony miałeś ekipe hołdującą starym kibicowskim zasadom opartym na honorze.
Jeśli sprzęt to paski, deski, ew łańcuchy, broń Boże noży, bo to niehonorowe, a „Żydom za to będziemy łamać ręce”, do czego oczywiście nie dochodziło. Prędzej już ich puszczano, po złapaniu, albo proponowano solówki jak np. M.W&Me.
Po meczu w Chorzowie w 91 (?) wychodzimy ze stadionu na pełnej k.rwie. Tak ze dwa tysiące ludzi żądnych krwi. Rucha mamy na celowniku już od przynajmniej dwóch lat. Gonimy i oprawiamy wszystkich kogo mamy na drodze. Co gorliwszym to jednak nie wystarcza i zaczynają w kamienicach i bramach wybijac szyby. Zaczyna się demolka. Wpada „stara” ekipa i ostro przywołuje małolatów do porządku. W. krzyczy: „jak komuś pasuje demolka to wypier.alać na Cracovie, tam takich potrzebują”. To oddaje charakter ówczesnej Wisły.
W dodatku na Wiśle była zawsze mocna selekcja. W drugiej połowie lat 80-tcy na 10-tce małolat usiąść praktycznie nie mógł, a jak już to na dole sektora. Te zasady później przenosiły się na ulice, gdzie na akcje małolatów nie brano nawet do połowy lat 90-tych.
No i ostatecznie te selekcje doprowadziły do b. wczesnego, nieformalnego podziału kibicowskiego na Wiśle, na hools i ultras. Np. do Paryża w 95 pojechaliśmy w dwa autokary z czego tylko jeden do bicia. Możesz nawet zobaczyć na zdjęciach, że siedzimy osobno, choć tutaj nawet nie wiem, z czego to wynikało. Nie do pomyślenia jeszcze np. w 93 gdzie jechali wszyscy i wszyscy mieli się bić.
Ten podział idealnie może przedstawić ci np. giant, który zaraz na pewno wklei fotorelacje z ataku na autobus Wisły w Hucie coś właśnie koło połowy lat 90-tych.
Wystarczy popatrzeć kto i kogo atakował i masz odpowiedź, kto głównie doświadczał „terroru”.
„Tu wypierdalaliśmy, tu nas kroili, tu pocieli tego i tego, tu wpadli” robiło wrażenie na wszystkich, ale Wisła to była Wisła i mimo wszystko ekipa dalej robiła swoje.
I teraz giant na pewno wyjaśni jak ekipie siejącej terror na ulicach miasta od 95 roku mogło przydarzyć się coś takiego w latach 95-96 jak (tak z grubsza): Paryż, Rynek i okolice po awansie, Żelazna *2, Jubilat, Cracovia, (hotel), Dąbie, Salwator po Derbach na Wiśle, Magnat, Floriańska po Wisła-Śląsk, Kleparz, Maraska, EB, Rynek przy okazji Arka-Wisła i dlaczego w tym czasie Me zakazał nosić barw w okolicach Rynku.
To nie jest tak, że Wisła była słaba i stąd Cracovia sobie z nią radziła. Wisła nie była słaba, co zresztą mogłeś zobaczyć na kadrze. Stąd choćby nawet widać, że potencjał mieliśmy ogromny, cały czas większy od Cracovii , ale to wszystko co opisałem powyżej spowodowało sytuacje jaka w tamtych czasach zaistniała.
Zgoła odmiennie wygladało to wszystko na Cracovii, która nomen omen, nawet bez ostrego sprzętu była mocna choć tych świrów to traktuję z przymrużeniem oka.
Owszem kilku było, ale jak ich brakowało to trzeba było brać nogi za pas :), choc może nie tak jak Wisła, bo w świadomość Pasiaka śmierć wpisana nie była, ew. wpie.dol i to nie taki ostry :)
nisc - byłeś na PP Bałtyk-Garbarnia w 89? Ponoć nasi was tam odwiedzili z sukcesem, choć nigdy o szczegóły jakoś nie wypytałem?
ostrykrk pisze:Ktoś ci bardzo podkoloryzował sytuację fakt że kibice Wisły mieli podstawione autobusy,ale raczej wynikało to z troski MPK o swoje mienie,szaliki chowali i jedni i drudzy za co były wyciągane konsekwencję w stosunku do takiego gagatka u nas(KSC) nie wiem jak było na Wiśle ale myślę że podobnie. Natomiast byli to zwykli kibice.Na mecze jeździło się osiedlami w jednej grupie wyglądało to zupełnie inaczej niż teraz.Zbiórka na osiedlu i jazda na mecz nie koniecznie przez dzielnice gdzie dana ekipa była dażona sympatią.lutnia1975 pisze:Witam. Mam kilka pytań w temacie , dotyczących końca XX w. w kibolskim Krakowie. Czy prawdą jest że w owych czasach kibice jednej z drużyn tego miasta: - byli odstawiani podstawionymi autobusami bez posrednio z pod swojego stadionu na swoje tereny? -że sadionowy spiker zapowiadał jakie i dokąd odjeżdżają owe autobusy? -że w barwach występowali tylko na meczu a przed czy po można było ich rozpoznać tylko po reklamówkach? -że bez względu na przeciwnika i wynik meczu opuszczali stadion na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem? -że kiboli przyjezdnych pod stadionem żegnała zupełnie inna ekipa niż gospodarze? Jeżeli tak, to proszę o odpowiedż ,która to krakowska drużyna?
Ja osobiście nie przypomina sobie "żegnania" ekipy przyjezdnej pod stadionem na Reymonta.
Na mieście,dworcu,a parę razy na drogach dojazdowych owszem zdarzały się różne nasze akcję przed lub po meczu sąsiadki na drużyny przyjezdnych,ale nie pod ich stadionem.
Jeszcze raz powtórzę to co pisałem wiele razy i nie próbójcie zmieniać rzeczywistości Wisłą w tamtych czasach nie miała słabej ekipy byli mniej zorganizowani niż my i na pewno od nas słabsi na owe czasy, ale na skalę Polski to był bardzo dobra banda.
O ku***, uroniłem łezkę. Piękna, wspaniała historia o dumie i honorze. Idźcie z tym do hollywood, tam lubią takie ckliwe gówna.Psiak pisze:Z drugiej strony miałeś ekipe hołdującą starym kibicowskim zasadom opartym na honorze.
Jeśli sprzęt to paski, deski, ew łańcuchy, broń Boże noży, bo to niehonorowe, a „Żydom za to będziemy łamać ręce”, do czego oczywiście nie dochodziło. Prędzej już ich puszczano, po złapaniu, albo proponowano solówki jak np. M.W&Me.
Po meczu w Chorzowie w 91 (?) wychodzimy ze stadionu na pełnej k.rwie. Tak ze dwa tysiące ludzi żądnych krwi. Rucha mamy na celowniku już od przynajmniej dwóch lat. Gonimy i oprawiamy wszystkich kogo mamy na drodze. Co gorliwszym to jednak nie wystarcza i zaczynają w kamienicach i bramach wybijac szyby. Zaczyna się demolka. Wpada „stara” ekipa i ostro przywołuje małolatów do porządku. W. krzyczy: „jak komuś pasuje demolka to wypier.alać na Cracovie, tam takich potrzebują”. To oddaje charakter ówczesnej Wisły.
(...)
Wyznawca Wisełki pisze:W tvnie powinieneś pracowac, tam zaakceptują twoje "puzne" czy "dopuki"Hutnik220 pisze:Inna sprawa jest fakt ze paru decyzyjnym taki stan rzeczy jest na reke a reszta to tylko barany lowione przez wilkow takie ...ofiary wojny.
hhahahaa ale zajebiście śmieszne,bo goście Twojego pokroju nigdy tego nie załapią :)Quorth pisze:Za....ście śmieszne to, że genezę ruchu na Cracovii tworzą skini. Kilku z nich znałem-szczerzy, brutalni Narodowcy, z pasją zaangażowani w walkę m. inn z żydostwem...a teraz Cracovia to Jude Gang hahaha
myślisz że oni już są nieobecni na trybunach?Quorth pisze:giant-doskonale znam tą ironie ale sam nie masz pojęcia o czym ty mówisz używając pojęć typu "Jude Gang".Macie "inne" poczucie humoru ale waśnie tym ośmieszacie się przed całą kibicowską Europą Poza tym użyłem tej analogii w kontekście działalności Skinów-Narodowców, którzy stworzyli na Cracovii ruch kibicowski- Myślisz, że oni użyliby tego pojęcia?A może byliby zbyt głupi, żeby zrozumieć ironie?