andgdynia pisze:Noclegow w Klagenfurcie praktycznie nie ma,chyba ze kogos stac na 150 euro za dwojke(doba).Ja zabukowalem noclegi w pobliskiej Slowenii ,kto bedzie samochodem to jest jakies wyjscie.Okolo 60 km.od stadionu za 40 euro na dwie osoby ze sniadankiem

.
Odnośnie noclegów
Kontaktowałem się z Claudią Kogler- kordynatorką ds.wolontariatu w Klagenfurcie i napisałą mi dziś, tj.03.01.2008r., że miejsca są i nie należy się o to martwić. Podała także przydatne linki, odnośnie kwaterunku w Klagenfurcie.
"We can provide you with some websites where you can find possible accommodation in Klagenfurt:
http://www.info.klagenfurt.at/deutsch/default.asp
www.sleep-in.at <?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com

office" />
www.fanguide2008.net "
WOLONTARIAT EURO 2008
Być może komuś się ta informacja przyda. Nie wiem czy ktoś rozważał taką możliwość, ale dowiadywałem się dokładnie w tej sprawie.
Po pierwsze: UEFA jest jeszcze cwańsza od PZPNu i umie umiejętnie manipulować potencjalnymi kandydatami. Nigdzie na oficjalnej stronie Euro 2008 (
www.euro2008.com ) nie można znaleźć konkretów dotyczących uczestnictwa w tej wielkiej imprezie. Widnieją tam tylko "puste" slogany typu:
"To możliwość zdobycia niezapomnianych doświadczeń"
"Gwarantujemy czynne uczestnictwo w tej słynnej imprezie"
itp.
Wszystko fajnie. A więc gdzie tutaj w takim razie kryje się haczyk?
Po głębszym zapoznaniu się z regulaminem uczestnictwa w wolontariacie Euro 2008 doszedłem do wniosku, że... (i tutaj użyje kolokwializmu) to jest szukanie jelenia do pracy. Dlaczego?
Praca polega na otrzymaniu tzw. shiftu, czyli po polsku "fuchy". Długość shiftu zależy od miejsca przydzielenia do pracy i wynosi nie mniej niż 8 godzin i nie więcej niż godzin 12. Także istnieje możliwość pracy nawet 12h dziennie. A teraz narzuca się samo pytanie- Co w związku z tym mamy w zamian? Darmowe oglądanie meczów? Zakwaterowanie i nocleg za darmo? Wynagrodzenie finansowe? Nic z tych rzeczy.W zamian otrzymujemy posiłek, dzięki któremu będziemy mogli jakoś dotrwać do końca dnia. Za zakwaterowanie trzeba niestety zapłacić z własnej kieszeni. Biorąc pod uwagę ilość dni spędzonych w Austrii (minimum 22, gdyż tyle wynosi ilość dni którą musisz spędzić na wolontariacie decydując się na uczestnictwo w nim- od 7 czerwca do 29 czerwca- oczywiście można jechać na dłużej) jest to dość spory wydatek, przynajmniej dla mnie.
Jeżeli zaś chodzi o darmowe oglądanie meczów na Euro2008. Zapomnijcie o tym. Nie wejdziecie na stadion nawet jak będzie posiadali bilet wstępu. Powód? Codziennie musisz stawić się w miejscu pracy. Zapewne są odstępstwa od reguły, ale nie przewidziane w regulaminie wolontariatu.
Jeżeli chodzi o kwestie wynagrodzenia finansowego to chyba nie muszę się tutaj za dużo rozpisywać. Każdy kto choć raz miał styczność z wolontariatem wie, że jest on dobrowolny i nieodpłatny. A więc uczestniczycie w nim tylko i wyłącznie dla samego siebie i osób, którym chcecie pomóc.
Jedyną rzeczą jaką UEFA ma do zaoferowania ludziom chcącym "przeżyć przygodę życia" jest podarowanie stroju sportowego Adidas. Jednak nie dowiadywałem się dokładnie czy jest to dres czy może też koszulka w zestawie z czapeczką. Wiem zaś jedno- nie mam zamiaru pracować dla kogoś przez cały miesiąc za byle czapeczkę.
Kolejnym problemem z jakim boryka się UEFA jest pomyłkowe w moim mniemaniu określenie idei wolontariatu. Ale o tym napiszę w kolejnych akapitach moich wypocin.
Aby zostać ochotnikiem UEFA należy przejść szereg formalności itp. Pierwszy to rzetelne wypełnienie aplikacji w języku angielskim (nie pamiętam czy był do wyboru inny język). Gdy przejdziecie ten etap selekcji spotyka was kolejny- bardziej ambitny. A mianowicie dzwonią do was z Austrii lub Szwajcarii i wypytują o jakieś dziwne rzeczy typu "Czy masz wystarczająco dużo zapału aby być wolontariuszem". Hmmm no zapał to może i mam, ale do momentu gdy dowiaduję się o szczegółach, jakie musiałbym spełnić aby zostać "żądnym przygód" ochotnikiem. Po wywiadzie telefonicznym odbywa się trzeci etap selekcji zwany "personal interwiev". Najwidoczniej aplikacja i rozmowa telefoniczna to za mało. Chcą zobaczyć gębę. Ok. Nie ma problemu. Jeżeli zwrócą chociaż 70% ceny biletów za podróż to czemu by nie? Przy okazji zwiedzi się kawałek Austrii. Ale gdzież tam! Za podróż trzeba zapłacić z własnej kieszeni. To samo ma się do zakwaterowanie w danym mieście, w którym odbywa się wywiad. A więc trzeba przejechać pół Europy, żeby zobaczyli twoją gębę i zamienili 10 zdań.
Jeżeli już przejdzie się wszystkie etapy selekcji. Wydawać by się mogło, że jesteście szczęściarzami. Jedziecie na EURO 2008!! Niestety, znowu muszę was rozczarować. Po "personal interwiev" musicie zacząć zbierać pieniążki na następna podróż w kwietniu i maju, w celu szkolenia. Nie muszę chyba dodawać, że płacimy za wszystko z własnej kieszonki. Na miejscu nie otrzymamy nawet przysłowiowego sucharka, mimo, że to jest przecież szkolenie przeprowadzone dla "pracowników" UEFA.
Moim celem nie jest zniechęcenie was do udziału w tym przedsięwzięciu, ale tylko chęć ukazania prawdziwych reguł gry narzuconych przez UEFA. Jest to tylko moja opinia (zresztą dość sarkastyczna) ...
W każdym bądź razie- życzę wszystkim kandydatom na wolontariusza EURO 2008 jak najlepiej. Mam nadzieję, że macie spory zapas oszczędności, bo "takie przygody" nie zdarzają się zbyt często.
Pozdrawiam