niedziela 6 kwietnia 2008
SANOVIA - Przelom Besko
Inauguracja wiosny na stadionie w Lesku. Na sektorze melduje sie ok 45 osob wybitnie mlodego skladu, obok nich zasiada, w porywach do 20 starszych, w wiekszosci zmeczonych sobota typow

Obecni sa rowniez kibice Stali Sanok (2 wozki - zdrowia!) oraz kilka glow z Beska, siedzacych sobie spokojnie na trybunie miedzy dziadkami. Na plocie wisza 2 flagi, doping bez rewelki wrecz przecietny (jak to na piknikach). W trakcie meczu, na 3 tury odpalamy po 10 stroboskopow, za trzecim razem rzucajac je na bieznie. Kopacze odnosza efektowne zwyciestwo, wygrywajac pewnie 4:0!
Kilku chlopakow od nas, bardziej od tego meczu interesowala wizyta u sasiadow zza miedzy. Pakujemy sie w 4 wozki, lacznie 23 osoby i jeszcze przed meczem ruszamy do Ustrzyk. Na kamieniu leskim (3 km za miastem) rozkminiamy auto, a w nim typow w szalikach (po kolorze szali, myslelismy, ze to Brzozovia - grali w tym czasie w pobliskich Uhercach) zaloga wozka, ktory ich zobaczyl zawraca aby zglebic temat. Typy na nasz widok odpalaja pojazd i puszczaja sie na oslep w las. Biegniemy za nimi we 4 ok. 1,5 km znajdujac ich pod jakims domem stojacym pod lasem, na nasz widok wjezdzaja gospodarzowi na posesje z brama. Udaje nam sie ich dopasc, kiedy nie mieli juz gdzie jechac, po krotkiej chwili mamy 2 szale i ku naszemu wkurwieniu okazuje sie, ze to nie Brzozovia a jakas... Bukowianka Bukowsko

w dodatku, jednego z naszych ziomkow zaatakowal pies pilnujacy posesji - istny cyrk. Po chwili wracamy pod auto, gdzie niestety sa juz 2 kabaryny, wozek zostaje a my na piechte dajac znac reszcie, wracamy do Leska. Bedac na stadionie, na swoim meczu, stwierdzamy, ze trzeba jechac jeszcze raz, sprobowac szczescia po meczu. Na szybko pakujemy sie w 2 wozki i powtorka z rozrywki. Po drodze zagladamy jeszcze do Uherzec - Brzozovii brak. Bedac na miejscu w centrum Ustrzyk wyczajamy grupke miejscowych ok 5 starszych typow w barwach pijacych piwko na deptaku. Wysiadamy za zakretem i po cichutku podchodzimy do miejsca, Ci sie zrywaja momentalnie... udaje sie ostatecznie dojechac jednego, ktory traci czapke! W miedzy czasie policja zawija naszych kierowcow (zabieraja im dowody oraz daja... mandaty po 500zl, na koniec wywozac ich w eskorcie z Ustrzyk) w 8 osobowej grupie, czekamy na rozwoj spraw w jednym z budynkow w centrum miasta. Widzac zbierajacych sie w poblizu kibicow Bieszczad ok. 15 glow, postanawiamy ponowic schemat, kilku sie stawia, traca kolejna czapke, dostajac lekkie becki znow sie zrywaja. W tym samym czasie na deptak wbija psiarnia, zrywamy sie miedzy budynki lecz ci nie odpuszczaja, biegnac za nami i otaczajac przy pobliskiej rzecce (potoku). Nie majac wyjscia (kilku chlopakow, ma powazne zatargi z prawem) postanawiamy wbic przez nia na drugi brzeg i udac sie w gore. W miedzyczasie od grupy odlaczyl sie 1 typ wiec zostalo nas 7.
Po wyczerpujacej wspinaczce stromym brzegiem ustrzyckich wzniesien, wyrownujac oddech, bedac kilkanascie metrow od niebieskich, popis swojej kumatosci daje jeden z przywodcow miejscowej kibolki, krzyczac przy policji... "no co, chodzcie k****, bedzie ustawka!!"

bez komentarza!! Wbijamy do pobliskiego lasu, skad dzwonimy pod jedyny numer do nich jaki mielismy proponujac spotkanie po 7, odzewu brak. Obczajamy spokojnie rosnaca liczebnie grupe gospodarzy, (zbierajaca sie przy drodze, pod pagorkami na ktorych my sie znajdowalismy) ktorym wciaz brak bylo determinacji aby wbic do nas (droge wciaz patrolowala psiarnia - nasze zejscie mijalo sie z celem). Widzac brak zdecydowania w szeregach gospodarzy, (w lesie bylismy ponad godzine) skrecamy transport, odbieramy ziomka z miasta, po czym wracamy do Leska. W miedzy czasie gospodarze po zebraniu odpowiedniej liczbowo bandy wbijaja za nami w las (ok. 30 osob - info od nich samych).
Na tym atrakcje tego dnia sie koncza, nikt z obecnych na ich brak z pewnoscia narzekac nie moze

Pozdro dla obecnych!! CHWDP!!