Re: Niebezpieczne dzielnice Polskich miast vol.2
: 26.07.2021, 23:29
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
To była Ruda Śląska Jakieś 5/6 lat temu. Prezentacja w Świętochłowicach odbyla sie w tym roku i zero atrakcji2DZ pisze: 26.10.2021, 12:40W którym miasteczku niebiescy musieli odwołać przedsezonową imprezę (prezentacja dRużyny?), bo ... wyjechało 'ksGks', w 'świonach'?dyniadynia pisze: 26.10.2021, 11:27 Przejrzałem sobie dwa tematy dotyczące niebezpiecznych dzielnic polskich miast i w sumie zero konkretnych wpisów na temat Świętochłowic, czyli moim zdaniem jednego z konkretniejszych miejsc na mapie GŚ, zdecydowanie także jednego z miejsc owianych zła sławą. Więc jako mieszkaniec Świętochłowic, pozwole sobie to miasto opisać z podziałem na najniebezpieczniejsze miejsca i sympatie klubowe. Zacznijmy od tego ze Świętochłowice to miasto podzielone na Ruch/Górnik ale ze sporą przewaga Ruchu, więc same akcje kibicowskie często bywają ciekawe.
Świętochłowice to piec dzielnic i pozwole je sobie opisać.
Zgoda - dzielnica w południowej części miasta, chyba najsłabiej zaludniona bo wiele terenów to tereny poprzemyslowe i nieuzytki. Jeżeli chodzi o preferencje klubowe to Zgoda 100% Ruch, od wschodu graniczy z Chorzowem Batorym, a od zachodu z rudzka Fryną i Bykowina oraz Kochlowicami. Co do "najciekawszych" miejsc to zdecydowanie ul. Hajduki (dobra banda Ruchu) zaraz przy Chorzowie Batorym. Reszta dzielnicy mniej lub bardziej spokojna, napewno wyróżnić jeszcze można ul.Metalowców i jej boczne uliczki, a także ze względu na fajny klimat ul.Drzymały, lecz to raczej normalne miejsce. Ogolnie Zgoda jako dzielnica jest dosyć bezpieczna, reszta dzielnicy to bloki i bogate osiedle domków jednorodzinnych, ogólnie spokój.
Centrum - Od wschodu graniczy z Chorzowem i od zachodu z Rudą Śląska, zdecydowanie najlepsza dzielnica Ruchu, nigdy nie zagrożona, zbiórki na większe mecze Ruchu odbywają się w centralnym punkcie dzielnicy. Co do niebezpiecznych miejsc napewno możemy wymienić ul. Marii Dulcissimy Hoffmann (dawna ul. Findera) zdecydowanie najniebezpieczniejsza dzielnica w tej części miasta, sporo menelikow pod wplywem, wiele młodych z Ruchu i ogólnie typowo śląski klimat, przyjezdni z innych części Polski ogólnie raczej nie odnajdą się tam. W dzień raczej spokój, po zmroku łatwo coś "zgubić". Ogólnie wokół tej ulicy jest kilka innych mniejszych lub większych ulic, który też mozemy zaliczyć pod ten opis. Dalej jest ulica 1 Maja, typowo Śląska ulica, wiele patologii, niszczejace budynki, nieciekawy klimat. Boczna Sienkiewicza bardzo niebezpieczna, policja jest tam kilka razy w tygodniu. Oczywiście cała 1 Maja za Ruchem, ale nie ma tam jakiejś wybitnej bandy jak na potencjał ulicy. Ogólnie całe centrum napewno nienajbezpieczniejsze, ulice jak Wyzwolenia, Kubiny czasem też ciekawe, ale raczej nie odbiega to niczym od innych miast.
Piasniki - tu opis bedzie najkrótszy, dzielnica 100% Ruch, lecz Piasniki to jedne wielkie blokowisko, najspokojniejsza dzielnica miasta, raczej nic specjalnego odbiegajacego od innych miast tu nie znajdziemy. Jedynie co to kiedyś był "ciekawy" budynek przy Krasickiego gdzie bylo troche atrakcji, lecz obecnie eksmitowany. Z ciekawych miejsc to jeszcze domki fińskie przy Chorzowskiej i to tyle z Piasnik.
Chropaczow - dzielnica na północy miasta, od północy graniczy z Bytomiem - Lagiewnikami (tereny Ruchu), a od wschodu z Chorzowem - Pniokami. Chropaczow Górny (blokowisko z dużej płyty, wiele wieżowców) to 100% Ruch, lecz Chropaczow dolny (typowo śląskie familoki) to już podział mniej więcej 50/50. Napewno niebezpieczniejsza dzielnica niz wszystkie wczesniej wymienione. Najciekawsze ulice to boczne ulicy Kościelnej zaraz koło kościoła i Szkoły nr.17 gdzie jak mozna sie domyślić jest spory podział uczniów ze względu na kluby. Ul. Sztygarska, Kamieniowa, Pileckiego to Napewno czołówka dzielnicy, w dzień jeszcze jako tako można przejść, lecz w nocy może być ciężko szczególnie jak jesteś spoza Śląska, oczywiście na całym Chropaczowie (szczególnie dolnym) powszechnie slyszana Śląska godka. Co do sympatii klubowych wg. Ulic nie ma co sie rozpisywać, bo co familok to inna sytuacja, ogólnie jak to ma miejsce na takich dzielnicach raczej obie strony są wyrozumiałe w pojedynczych przypadkach, do "czegoś" dochodzi jedynie przy spotkaniu większych grup. Ogólnie druga niebezpieczniejsza dzielnica Świętochłowic, ale mająca swój urok i polecam wszystkim obejrzec ja chociażby za dnia, urok nie do podrobienia.
Lipiny - oczywiście chyba każda osoba zaglądająca tutaj słyszała chociaz raz o tej legendarnej dzielnicy. Zdecydowanie top 3 najniebezpieczniejszych dzielnic w kraju, a dzisiejsze czasy to i tak malutki ułamek tego co mogliśmy tam oglądać w latach 90/początek 00. Zacznijmy jednak od podstaw, dzielnica od zachodu graniczy z trojkolorowymi dzielnicami Rudy Śląskiej (Godula, Orzegow), od wschodu z Chropaczowem, od północy z nieuzytkami w Bytomiu oraz od poludnia z Piasnikami. Zaczynając od sympatii klubowych, bo tu juz jest ciekawie. Ogólnie dzielnica jak kiedyś Chropaczow i Bytomskie Lagiewniki niegdyś (lata 70,80) byla w 100% KSG. Lecz wiadomo, zmiana pokolen, eksmitowanie na Lipiny mieszkańców z innych dzielnic Swion na Lipiny spowodowała że na ten moment (zaznaczam, ze jest kibicem Ruchu, ale staram sie być obiektywny) dzielnica to jakieś 50/50 ze wskazaniem na Ruch (glownie przez to ze stopniowo zyskują tereny, Górnik głównie traci) jednak i tak jest tam do teraz mocna banda KSG, która stoi przed niełatwym zadaniem, bo praktycznie cała reszta miasta to Ruch bez możliwości podbicia reszty dzielnic. Ogólnie władze miasta staraja sie inwestować i ratować ta dzielnice, bo jednak przynosi zle zdanie o całym mieście na skale kraju, a nawet Europy (bylo kilka reportazy o Lipinach m.in z Niemiec). Lecz do sedna, dzielnica dzieli sie na Lipiny południowe (ul. Imieli i boczne) oraz na północne (ul. Barlickiego i boczne). W największym skrócie moge powiedzieć ze Lipiny południowe to Ruch a Północne to Górnik oczywiście z wyjątkami po obu stronach. Zdecydowanie bardziej hardkorowa jest strona Północna (Swierczyny, Barlickiego, Świdra). Dla osób spoza GŚ moze to wyglądać jak plan filmowy, totalny hardkor. W weekendy organizowane na placach imprezy, oczywiście menele z efkami, sporo złodziejstwa, popularne mity o jedzeniu psów ( to jest przesada jezeli chodzi o dzisiejsze czasy, lecz podobno końcówka lat 90 to rzeczywiście takie ekcesy) czy latanie z nożem po centrum Lipin to różne atrakcje tej dzielnicy. Oczywiście, żyją tez normalni ludzie, lecz przez tych patologicznych cala dzielnica wyglada jak wygląda. Rozmawianie w innym języku niz Śląskim napewno skończy sie krzywymi spojrzeniami, ale nic więcej wbrew mitom o biciu goroli za "nic". Ogólnie dzielnica ciężka do opisania, trzeba to samemu zobaczyć chociaz na google maps, bo ten klimat jest niepowtarzalny i chyba nigdzie indziej takiego czegoś sie juz nie doświadczy. Oczywiście nie radze po zmroku, najlepiej w dzień autem, to wystarczy chociaż posmakować tej dzielnicy. Południowa część miasta tez bywa ciekawa, ale jest o wiele bezpieczniejsza niz północna. Kończąc jeszcze to miejscem centralnym Lipin jest Plac Słowiański, który niestety w ostatnich latach byl miejscem iście krakowskich zdarzeń m.in kos, maczet itd. Miejmy nadzieję ze Śląski klimat pozostnie w obliczu pięści i nic więcej.
Mam nadzieje, ze opis jest w porządku, a sympatie klubowe rozłożone obiektywnie. Ogólnie nad tym miastem mozna rozmawiać godzinami, wiec to tez duży skrót. Napewno klimat miasta nie do podrobienia. Pozdro
To byli skinheads Sharp a nie punki. Z Witamina i Pogórza ekipa. Zawsze z nimi się bujało sporo małolatów z Gdyni a bili się nie tylko na sprzęt bo nawet koktajle Mołotowa na awantury brali. W Gdańsku tak ostro nie fikali jak w Gdyni i okolicach. I właśnie w Gdańsku ta grupa bardzo brutalnie zakończyła swoją działalność. Później część z nich działało na Arce jeszcze, a niektórzy do dziś aktywni . Na Lechii nie do pomyślenia taki klimat. Nigdy by nie zaistnieli.tygrys pisze: 15.03.2020, 10:42 Faktycznie była taka punkowa bojówka (wiem to od kumpla z Rumii) która z pałami i łańcuchami wpadała na trójmiejskie osiedla i szukali SKINHEAD-ów ale na gołe ręce nigdy nie wyskoczyli tylko zawsze ze sprzętem. W innych miastach było podobnie. To nas różniło od brudasów że my biliśmy się jak bokserzy a oni musieli mieć łańcuch lub pałę w plecaku a jak nie miał nic to łapał kosz na śmieci i w nas rzucał .
Ale po co takie foty mordy śledzia na ogólnodostępnym forum ? Nie szalej.2DZ pisze: 28.10.2021, 00:10walka_o_przetrwanie pisze: 27.10.2021, 23:20To byli 'red skins/s.h.a.r.p-y', nie punki, ekipa z Witamina i Pogórza. Zawsze z nimi się "buj(A)ło" sporo małolatów z Gdyni, a bili się nie tylko na sprzęt, bo nawet koktajle mołotowa na awantury brali. W Gdańsku tak ostro nie fikali jak w Gdyni i okolicach. I właśnie w Gdańsku ta grupa bardzo brutalnie zakończyła swoją działalność. Później część z nich działało jeszcze na Arce, a niektórzy do dziś są aktywni. Na Lechii nie do pomyślenia taki klimat. Nigdy by nie zaistnieli.Tygrys pisze: 15.03.2020, 10:42 Faktycznie była taka punk-owa bojówka (wiem to od kumpla z Rumii), która z pałami i łańcuchami wpadała na trójmiejskie osiedla i szukali SKINHEADów, ale na gołe ręce nigdy nie wyskoczyli, tylko zawsze ze sprzętem. W innych miastach było podobnie. To nas różniło od brud(A)sów, że my biliśmy się jak kikbokserzy, a oni musieli mieć łańcuch, gazrurkę lub pałę w plecaku, a jak nie miał nic, to łapał kamień, cegłę albo kosz na śmieci, w nas rzucał i 'spierdÅlał'.
Czy masz na myśli tę 'lewAtywę', która (jak "p&s" w W-wie na ksP za czasów bENITA) znalazła przystAń w "mafii z ... Ejsmonda"? I czy można się dowiedzieć, co spotkało trzon tej bandy (jeśli "kara" uległa przedawnieniu, oczywiście ;)? :)
Po stracie flagi Pogorza w stolicy K nie ma nic wspolnego z Arkawalka__o_przetrwanie pisze: 12.11.2021, 01:21Ale po co takie foty mordy śledzia na ogólnodostępnym forum ? Nie szalej.2DZ pisze: 28.10.2021, 00:10walka_o_przetrwanie pisze: 27.10.2021, 23:20
To byli 'red skins/s.h.a.r.p-y', nie punki, ekipa z Witamina i Pogórza. Zawsze z nimi się "buj(A)ło" sporo małolatów z Gdyni, a bili się nie tylko na sprzęt, bo nawet koktajle mołotowa na awantury brali. W Gdańsku tak ostro nie fikali jak w Gdyni i okolicach. I właśnie w Gdańsku ta grupa bardzo brutalnie zakończyła swoją działalność. Później część z nich działało jeszcze na Arce, a niektórzy do dziś są aktywni. Na Lechii nie do pomyślenia taki klimat. Nigdy by nie zaistnieli.
Czy masz na myśli tę 'lewAtywę', która (jak "p&s" w W-wie na ksP za czasów bENITA) znalazła przystAń w "mafii z ... Ejsmonda"? I czy można się dowiedzieć, co spotkało trzon tej bandy (jeśli "kara" uległa przedawnieniu, oczywiście ;)? :)