Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 23.09.2013, 14:22
Mamy taki trend w Europie... lewacki!
http://vod.gazetapolska.pl/5183-mamy-ta ... ie-lewacki
http://vod.gazetapolska.pl/5183-mamy-ta ... ie-lewacki
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
A jeśli ja przejdę się po Chorzowie, zacznę się drzeć i opiszą to w jakimś szmatławcu to znaczy że istnieje Chorzów jest Trójkolorowy? :)Dezerter pisze:Policjanci z Katowic zatrzymali 18-latka, który pobił o dwa lata młodszego nastolatka. Powód? Ofiara nie chciała się zgodzić z hasłem "je...ć Gieksę".
Do zdarzenia doszło w środę o na Osiedlu Tysiąclecia w Katowicach. Idący chodnikiem 18-latek śpiewał "Je...ć Gieksę". Kiedy minął 16-latka, zaczepił go i zapytał, czy się zgadza z wykrzykiwanym hasłem. Nastolatek zaprzeczył. 18-latek uderzył go więc z głowy w twarz, a potem zadał kilka ciosów ręką.
- Chwilę potem napastnik został zatrzymany przez policjantów z komisariatu - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
W czwartek prokurator zdecyduje, jakie zarzuty przedstawić 18-latkowi.
Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... z2fcY58urr
p.s. Na katowickim tauzenie nie ma Ruchu :)
Nigdzie nie pisze że jest kibicem, a tym bardziej fanatykiem.Mmmm pisze:key najpierw musiał by ktoś na ciebie donieść na psy,jak ten fanatyczny 16latek z Katowic.
Nie przejdziesz :-)key pisze:A jeśli ja przejdę się po Chorzowie...)Dezerter pisze:Policjanci z Katowic zatrzymali 18-latka, który pobił o dwa lata młodszego nastolatka. Powód? Ofiara nie chciała się zgodzić z hasłem "je...ć Gieksę".
Do zdarzenia doszło w środę o na Osiedlu Tysiąclecia w Katowicach. Idący chodnikiem 18-latek śpiewał "Je...ć Gieksę". Kiedy minął 16-latka, zaczepił go i zapytał, czy się zgadza z wykrzykiwanym hasłem. Nastolatek zaprzeczył. 18-latek uderzył go więc z głowy w twarz, a potem zadał kilka ciosów ręką.
- Chwilę potem napastnik został zatrzymany przez policjantów z komisariatu - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
W czwartek prokurator zdecyduje, jakie zarzuty przedstawić 18-latkowi.
Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... z2fcY58urr
p.s. Na katowickim tauzenie nie ma Ruchu :)
Rozumiem że przez to, iż dostanę bezpośredniego zaszczytu spotkania z Tobą :)Świąteczny Karp pisze:Nie przejdziesz :-)key pisze:A jeśli ja przejdę się po Chorzowie...)Dezerter pisze:Policjanci z Katowic zatrzymali 18-latka, który pobił o dwa lata młodszego nastolatka. Powód? Ofiara nie chciała się zgodzić z hasłem "je...ć Gieksę".
Do zdarzenia doszło w środę o na Osiedlu Tysiąclecia w Katowicach. Idący chodnikiem 18-latek śpiewał "Je...ć Gieksę". Kiedy minął 16-latka, zaczepił go i zapytał, czy się zgadza z wykrzykiwanym hasłem. Nastolatek zaprzeczył. 18-latek uderzył go więc z głowy w twarz, a potem zadał kilka ciosów ręką.
- Chwilę potem napastnik został zatrzymany przez policjantów z komisariatu - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
W czwartek prokurator zdecyduje, jakie zarzuty przedstawić 18-latkowi.
Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... z2fcY58urr
p.s. Na katowickim tauzenie nie ma Ruchu :)
gwCzy kibol pozbawi klub jego symbolu? Trzyma klub w szachu
W batalii o klubowe logo Motoru Lublin nadal o długość przed klubem jest były już lider kiboli Paweł G. ps. "Groszek". Choć zdawało się, że ratusz i Motor znaleźli na niego sposób, "Groszek" znalazł też na nich.
W styczniu ubiegłego roku należące do "Groszka" przedsiębiorstwo wielobranżowe Łezka złożyło w Urzędzie Patentowym swój wniosek o zastrzeżenie logo Motoru dla swojej działalności gospodarczej. Gdyby urząd przychylił się do wniosku, klub bez zgody kibola nie mógłby używać własnego znaku.
Próbę "Groszka" ujawniła "Gazeta" w maju 2012 roku. Zawrzało i w klubie, i w ratuszu, który przecież jest większościowym udziałowcem klubu. W efekcie miasto przyznało jedynie spółce Motor Lublin SA prawo do używania nazwy "Lublin", klub zgłosił do Urzędu Patentowego uwagi do wniosku "Groszka", a w końcu własny wniosek o zastrzeżenie symbolu klubu.
A urząd do tej pory nie podjął żadnej decyzji w tej sprawie. Już wiadomo dlaczego i okazuje się, że to dzieło... Pawła G.
- Sprawa jest obecnie zawieszona na wniosek zgłaszającego - informuje Adam Taukert, rzecznik prasowy Urzędu Patentowego. Co to oznacza? Tyle, że dopóki "Groszek" i przedsiębiorstwo Łezka nie odwieszą własnego wniosku o zastrzeżenie logo Motoru, urząd w ogóle nie będzie zajmował się tą sprawą. W efekcie znak klubu wprawdzie nie będzie należał do Pawła G., ale też z całą pewnością nie będzie własnością klubu. I to długo.
- Zawieszenie to może potrwać maksymalnie do trzech lat - dodaje Taukert. Ponieważ to "Groszek" jako pierwszy zgłosił się do Urzędu Patentowego, to urząd przyznał mu tzw. pierwszeństwo zgłoszenia.
W efekcie w próżni zawisł też wniosek Motoru o zastrzeżenie klubowego logo. Według rzecznika Urzędu Patentowego będzie on mógł być rozpatrzony dopiero, gdy zapadnie jakaś decyzja w sprawie wniosku złożonego przez przedsiębiorstwo Łezka należące do Pawła G.
Gdy w maju 2012 roku po raz pierwszy pisaliśmy o tej sprawie, "Groszek" uważany był jeszcze za przywódcę kiboli Motoru, z całkiem sporą liczbą zatargów z prawem na koncie. Niedawno w wywiadzie dla "Gazety" Janusz Gilewicz, przewodniczący rady nadzorczej Motor Lublin SA, przekonywał, że "Groszek" stracił pozycję lidera najbardziej zagorzałych fanów właśnie ze względu na aferę związaną z klubowym logo, a na stadionie nie dochodzi już do rozrób i zadym, których uczestnikiem był "Groszek".
Paweł G. nie może zresztą wchodzić na mecze Motoru. W maju tego roku sąd ukarał go dwoma latami zakazu stadionowego, którym objęto mecze lubelskiej drużyny. Do tego sąd skazał go również na czternaście miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat.
"Groszka" ukarano za oplucie ochroniarki i uderzenie ochroniarza. Zaatakował ich na stadionie przy al. Zygmuntowskich w połowie czerwca 2011 roku, w trakcie meczu Motor - Stal Stalowa Wola. Policja zatrzymała go już na stadionie, a prokuratura chciała, by sąd ukarał go w tzw. przyśpieszonym trybie 24-godzinnym. Ale "Groszkowi" udało się opóźniać postępowanie przez prawie dwa lata, bo twierdził, że jest chory. Sąd więc oczekiwał opinii biegłych lekarzy o jego zdrowiu.
podbijam!Anty islam pisze:Posiada ktoś skany, screeny lub chociaż treść tego artykułu?
http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/1 ... ,id,t.html
Na stadionie Ruchu Chorzów strzelają z armat do wróbli212 pisze:Bardzo ciekawy artykuł z uwaga... Wyborczej.
Ciekawe czy autora spotkają jakieś konsekwencje za poglądy delikatnie mówiąc niezgodne z linią ideową.
http://www.niebiescy.pl/index.php?id=13863
Jak widać boli ich, że po takiej nagonce kluby nie odcinają się od stowarzyszeń kibiców oraz to, że ochroniarze nie interweniują gdy łamane jest prawo ...po przez odpalanie piro więc POlicja nie może wejść na stadion i ponapierdalać kiboli :/ więc chcą to zmienić, aby mogła bez zgody organizatora.Sienkiewicz: Nowe przepisy - o wyjazdach kibiców na mecze i pirotechnice na początku 2014 r.
Na początku 2014 r. powinny być gotowe propozycje zmian w ustawie o imprezach masowych - zapowiedział szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Chodzi m.in. o objęcie regulacjami wyjazdów kibiców, sprecyzowanie zapisów dotyczących używania pirotechniki i sektorówek na stadionach i przepisów dotyczących odpowiedzialności służb porządkowych.
Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych była nowelizowana przez Sejm w marcu 2009 r. - wprowadzono wówczas m.in. nowe rodzaje kar wobec stadionowych bandytów oraz zakaz sprzedaży niskoprocentowego alkoholu. Ale zdaniem ministra istnieją przesłanki, żeby już myśleć o nowelizacji przepisów.
Co się zmieni? Regulacje dotyczące pirotechniki, wyjazdów...
Tym razem, jak sprecyzował szef MSW, chodzi m.in. o objęcie regulacjami przejazdów kibiców na imprezy, wprowadzenie precyzyjnych zapisów dotyczących używania środków pirotechnicznych i wielkich flag - sektorówek na stadionach oraz przepisów dotyczących odpowiedzialności służb porządkowych.
- Mamy przypadki, że służby porządkowe odmawiają interwencji w trakcie meczu. Musi być w ustawie zapisana jakaś sankcja - mówił Sienkiewicz.
Według MSW zmieniona powinna być liczba osób, od której zaczyna się impreza masowa. - To jest w tej chwili tysiąc osób, naszym zdaniem powinno być o wiele mniej - powiedział minister. Dodał, że potrzebne jest także doprecyzowanie kwestii oprawy meczów. W obecnym stanie prawnym użycie środków pirotechnicznych na stadionach jest nielegalne i w wielu wypadkach - jak mówił szef MSW - rodzi realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. - Niektórzy kibole rzucają i odpalają race - mówił Sienkiewicz.
Sienkiewicz: Nowych przepisów nie można tworzyć w gabinetach
Minister powiedział, że konieczność zmian ustawy o imprezach masowych jest podyktowana tym, by niebezpieczne zjawiska nie przenosiły się z meczów piłkarskiej ekstraklasy, gdzie bezpieczeństwo się poprawiło, do niższych lig, gdzie podczas meczów nie ma aż takich rygorów prawnych.
- Musimy mieć pewność, że zmiany nie przyniosą pogorszenia stanu obecnego, ale ewidentne polepszenie - zaznaczył Sienkiewicz. Podkreślił, że nowych przepisów nie mogą tworzyć urzędnicy MSW w zaciszu gabinetów, dlatego trzeba starannie zebrać policyjne informacje o dotychczasowych zabezpieczeniach imprez masowych i skonsultować planowane zmiany z najbardziej zainteresowanymi, czyli ze związkami sportowymi.
- Myślę, że do końca tego roku zakończymy proces analityczny, tak aby na początku przyszłego roku zaproponować ewentualne zmiany - powiedział Sienkiewicz. Odnosząc się do zapowiedzi projektu ustawy o zakazie używania szczególnie niebezpiecznych narzędzi, minister powiedział, że to parlament "musi zważyć, czy w polskim systemie prawnym tego rodzaju zakaz byłby możliwy i skuteczny".
W 2012 r. policja zabezpieczała 1634 mecze piłki nożnej. Z informacji Komendy Głównej Policji wynika, że pomiędzy kibicami dochodzi do zaplanowanych bójek, czyli tzw. ustawek, poza stadionami, najczęściej na trasach przemieszczania się kibiców. Do bójek pseudokibiców dochodzi też na osiedlach mieszkaniowych.
Socjolog w służbie kibolstwa
Coraz więcej osób publicznie broni kiboli Lecha Poznań, którzy podczas meczu z Widzewem Łódź śpiewali: "Jazda z Żydami", "Do gazu!" i "Waszym domem Auschwitz jest!"
Jarosław Pucek, czołowy poznański kibol, a zarazem miejski urzędnik, antysemickie śpiewy tłumaczy "tradycją". Przełożony Pucka prezydent Poznania Ryszard Grobelny na to nie reaguje. Prezes Lecha Karol Klimczak bagatelizuje antysemickie przyśpiewki. Pucek sam jest kibolem, wierzy, że w śpiewaniu o Auschwitz nie ma nic złego. Teraz do grona obrońców dołączył Dominik Antonowicz, toruński socjolog badający zachowania kibiców.
W wywiadzie dla portalu Legia.net twierdzi, że na polskich stadionach nie ma antysemityzmu. "Dla mnie mamy do czynienia z prymitywnymi przyśpiewkami, które wynikają stąd, że kibice niektórych klubów nazywają swoich wrogów 'Żydami'. To problem prymitywnego języka, a nie antysemityzmu" - tłumaczy Antonowicz. I wyjaśnia, że większość kiboli nic do Żydów nie czuje, bo nigdy w życiu Żyda na oczy nie widziała.
Antonowicz dotąd znany był z interesujących interpretacji kibicowskich zachowań. Objaśniał, że klub to dla nich świętość, religijna siła jednoczy fanatyków w dopingu, jeżdżą za drużyną, nawet jeśli poziom gry jest żenujący.
Ale stwierdzeniem, że przyśpiewki o Żydach to nie antysemityzm, Antonowicz swój autorytet podważa.
Jeśli ktoś publicznie wysyła Żydów do gazu, to nie ma znaczenia, czy sam zna jakiegoś Żyda. Gdyby znał, to mógłby wysyłać go do gazu?!
To nie jest też kwestia prymitywnego języka. Rabin Symcha Keller, przewodniczący gminy żydowskiej w Łodzi, tłumaczył kiedyś kibolskie śpiewy stereotypem Żyda słabeusza, zastraszonego, zgarbionego brudasa ze skołtunioną brodą. Taki obraz, rodem z hitlerowskich propagandówek, zakodowany jest w kibolskich głowach. Żyd jest łatwym celem, odartym z godności, nazwanie kogoś Żydem skutecznie poniża. Gdyby inne epitety poniżały przeciwników bardziej, kibole już dawno by po nie sięgnęli.
Antonowicz twierdzi, że w Holandii kibiców jednej z drużyn nazywa się "Niemeczkami", ale nikt tego nie ściga, rozumiejąc kontekst. Nie wiem, jaki jest ten kontekst, ale w Polsce śpiewanie o Auschwitz i wysyłaniu ludzi do gazu kojarzy się jednoznacznie. Holendrzy też zresztą mają problem z antysemityzmem. Kibice Feyenoordu podczas meczów z Ajaksem przeciwników nazywali Żydami. I nie jest prawdą, że nikt nie reagował. Gdy zaczęło towarzyszyć temu zbiorowe syczenie imitujące ulatniający się gaz, służby miejskie nakazały rozgrywać mecze bez kibiców.
Toruński socjolog poszedł w wywiadzie jeszcze dalej. Wystawił kibolom laurkę: "Trybuny pełnią nierzadko funkcję edukacyjną dla młodego człowieka, organizacje kibicowskie są ważnymi i silnymi ogniwami sektora non profit i potrafią angażować młodych ludzi w różne akcje".
Czy przykładem jest także akcja z transparentem: "Litewski chamie klęknij przed polskim panem"?
To prawda, że Wiara Lecha ubrała tysiące przedszkolaków w odblaskowe kamizelki ze swoim logo, przekonała klub do zapraszania na mecze wycieczek z domów dziecka, sprzątała groby powstańcze. Ale to nie może usprawiedliwiać chamstwa, chuligaństwa i antysemityzmu.
Kibolska siła może być pociągająca, urzekła prezydenta Poznania i jego podwładnych. Szkoda, że urzeka też młodego naukowca. Bo będąc rzecznikiem kiboli, nie będzie ich wiarygodnym badaczem.
Jak poszło, to raczej nie.212 pisze:Bardzo ciekawy artykuł z uwaga... Wyborczej.
Ciekawe czy autora spotkają jakieś konsekwencje za poglądy delikatnie mówiąc niezgodne z linią ideową.
Kod: Zaznacz cały
Sienkiewicz: Nowe przepisy - o wyjazdach kibiców na mecze i pirotechnice na początku 2014 r.
Na początku 2014 r. powinny być gotowe propozycje zmian w ustawie o imprezach masowych - zapowiedział szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Chodzi m.in. o objęcie regulacjami wyjazdów kibiców, sprecyzowanie zapisów dotyczących używania pirotechniki i sektorówek na stadionach i przepisów dotyczących odpowiedzialności służb porządkowych.
Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych była nowelizowana przez Sejm w marcu 2009 r. - wprowadzono wówczas m.in. nowe rodzaje kar wobec stadionowych bandytów oraz zakaz sprzedaży niskoprocentowego alkoholu. Ale zdaniem ministra istnieją przesłanki, żeby już myśleć o nowelizacji przepisów.
Co się zmieni? Regulacje dotyczące pirotechniki, wyjazdów...
Tym razem, jak sprecyzował szef MSW, chodzi m.in. o objęcie regulacjami przejazdów kibiców na imprezy, wprowadzenie precyzyjnych zapisów dotyczących używania środków pirotechnicznych i wielkich flag - sektorówek na stadionach oraz przepisów dotyczących odpowiedzialności służb porządkowych.
- Mamy przypadki, że służby porządkowe odmawiają interwencji w trakcie meczu. Musi być w ustawie zapisana jakaś sankcja - mówił Sienkiewicz.
Według MSW zmieniona powinna być liczba osób, od której zaczyna się impreza masowa. - To jest w tej chwili tysiąc osób, naszym zdaniem powinno być o wiele mniej - powiedział minister. Dodał, że potrzebne jest także doprecyzowanie kwestii oprawy meczów. W obecnym stanie prawnym użycie środków pirotechnicznych na stadionach jest nielegalne i w wielu wypadkach - jak mówił szef MSW - rodzi realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. - Niektórzy kibole rzucają i odpalają race - mówił Sienkiewicz.
Sienkiewicz: Nowych przepisów nie można tworzyć w gabinetach
Minister powiedział, że konieczność zmian ustawy o imprezach masowych jest podyktowana tym, by niebezpieczne zjawiska nie przenosiły się z meczów piłkarskiej ekstraklasy, gdzie bezpieczeństwo się poprawiło, do niższych lig, gdzie podczas meczów nie ma aż takich rygorów prawnych.
- Musimy mieć pewność, że zmiany nie przyniosą pogorszenia stanu obecnego, ale ewidentne polepszenie - zaznaczył Sienkiewicz. Podkreślił, że nowych przepisów nie mogą tworzyć urzędnicy MSW w zaciszu gabinetów, dlatego trzeba starannie zebrać policyjne informacje o dotychczasowych zabezpieczeniach imprez masowych i skonsultować planowane zmiany z najbardziej zainteresowanymi, czyli ze związkami sportowymi.
- Myślę, że do końca tego roku zakończymy proces analityczny, tak aby na początku przyszłego roku zaproponować ewentualne zmiany - powiedział Sienkiewicz. Odnosząc się do zapowiedzi projektu ustawy o zakazie używania szczególnie niebezpiecznych narzędzi, minister powiedział, że to parlament "musi zważyć, czy w polskim systemie prawnym tego rodzaju zakaz byłby możliwy i skuteczny".
W 2012 r. policja zabezpieczała 1634 mecze piłki nożnej. Z informacji Komendy Głównej Policji wynika, że pomiędzy kibicami dochodzi do zaplanowanych bójek, czyli tzw. ustawek, poza stadionami, najczęściej na trasach przemieszczania się kibiców. Do bójek pseudokibiców dochodzi też na osiedlach mieszkaniowych.gwSąd karze kiboli. Finansowo i pokazem filmu "Cud purymowy"
Za antyżydowskie hasła na meczu ligowym sąd skazał 17 kiboli na prace społeczne, wpłaty na Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich oraz obejrzenie filmu Izabelli Cywińskiej "Cud purymowy". Taki niecodzienny i zaskakujący wyrok wydał właśnie sędzia Wojciech Łączewski z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Sędzia oceniał zachowanie kibiców na meczu Legii Warszawa i Widzewa Łódź na stadionie Pepsi Arena w stolicy w kwietniu 2011 r. Kibice Legii krzyczeli wtedy wiele razy: "Hamas, Hamas - Juden auf den Gas".
Prokuratura zidentyfikowała 17 osób, które wykrzykiwały antysemickie hasło. Po blisko rocznym śledztwie oskarżyła je o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych (art. 256 par. 1 kodeksu karnego). Początkowo sąd umorzył jednak sprawę, uznając, że skandowania kibolskiego hasła nie można zakwalifikować jako mowy nienawiści, za co grożą nawet dwa lata więzienia.
Prokuratura nie zgodziła się z umorzeniem. Na jej wniosek sąd okręgowy nakazał przeprowadzić proces. I sprawa trafiła do sędziego Wojciecha Łączewskiego. Ten orzekł, że "Hamas, Hamas - Juden auf den Gas" jest nawoływaniem do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych. Nie skazał jednak kibiców na więzienie. Wymierzył im po dziewięć miesięcy prac społecznych, po 30 godzin w miesiącu. Część skazanych ma też wpłacać pieniądze na Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich - automatycznie będzie im potrącane 20 proc. wynagrodzenia.
Najbardziej interesujące jest nakazanie kibicom obejrzenia filmu "Cud purymowy" w reżyserii Izabelli Cywińskiej z 2000 r. Cywińska pokazała historię łódzkiego robotnika Jana Kochanowskiego, który mieszkał w skromnym mieszkaniu z żoną i synem kibicem. Robotnik stracił pracę. Oskarża o to zachodnich kapitalistów i Żydów. I nagle pewnego dnia dzwoni do niego prawnik z USA z informacją, że odziedziczył spadek po zmarłym krewnym, o którym nie wiedział. Kochanowski dowiaduje się, że ma żydowskie korzenie, a jego krewni nosili nazwisko Cohen. Jakby tego było mało, do żydowskich korzeni przyznaje się żona.
Spadek jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy przejść na judaizm. Film pokazuje, jak rodzina odkrywa - również syn, zagorzały kibic wykrzykujący antysemickie hasła - żydowską tradycję i wiarę.
Czy sąd wierzy, że w ten sposób przemieni tych 17 kibiców, 20-30-letnich mężczyzn? Chyba tak. Sędzia przekonuje, że obejrzenie filmu "zapobiegnie popełnieniu przez oskarżonych ponownie podobnego przestępstwa".
Wyrok jest nieprawomocny.
Śląsk ostro dementuje te bzdury.maniurinio pisze:''Race w majtkach, stanikach...
Jak to możliwe, że mimo drobiazgowej kontroli przy wejściu na stadion kibole wnoszą zakazane race? Korny uważa, że kibice chowają je w majtkach, a kobiety w stanikach. - Zdarza się, że mężczyźni race ukrywają w prezerwatywach, które następnie wkładają sobie do odbytu.''
http://www.wroclaw.sport.pl/sport-wrocl ... oxSportTxt
brak słów