Wszyscy kumple Lecha Poznań
Czasem zapraszają mnie na trybunę VIP. Kto tam nie bywa! Prezydent, policjanci, generałowie,politycy PO i PiS - opowiada Andrzej Białas, syn legendy Lecha. Dlaczego półmilionowy Poznań milczy, gdy kibole po raz kolejny kompromitują miasto
Od kilku lat marketingowym symbolem Poznania jest niebieska gwiazdka odsyłająca do słów: ''miasto know-how'', czyli ''wiemy jak''. Hasło miało oznaczać, że ''w Poznaniu wszystko się udaje, każdy znajdzie swój pomysł na rozwiązanie problemów''. W postawie władz wobec kiboli Lecha należałoby dopisać: ''może i wiemy jak, ale lepiej o tym nie mówmy''.
8 sierpnia, tuż przed meczem z Żalgirisem Wilno, stadionowy monitoring rejestruje scenę: pod trybuną, gdzie siedzą najbardziej głośni kibole, kilkunastu ludzi w niebiesko-białych koszulkach Lecha niesie flagę, która po rozłożeniu układa się za chwilę w napis ''Litewski chamie, klęknij przed polskim panem''. Wybucha międzynarodowy skandal.
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania, komentuje: - To było głupie, chamskie i bezmyślne.
Pytany o konsekwencje wobec klubu dodaje: - Poznań nie potrzebuje nagłaśniania tej sprawy.
Układ kiełbasiany
By zrozumieć, jak poznańscy kibole stali się nietykalni, musimy cofnąć się o 12 lat. Lech tuła się wtedy w drugiej lidze, a po trybunach hula wiatr.
Kibole, jak sami z dumą o sobie mówią, zrzeszają się w stowarzyszeniu Wiara Lecha. Wśród nich są studenci, prawnicy, lekarze. - To kibice wyszli z inicjatywą uzdrowienia sytuacji w klubie. To była oddolna inicjatywa, której przyklaskiwałem - wspomina Krzysztof ''Grabaż'' Grabowski, lider zespołu Strachy Na Lachy, od ponad 40 lat dopingujący Lecha.
Wiara akcentuje przywiązanie do regionu, barw klubowych i tradycji. Odpala race, śpiewa głośno i równo, jak podczas wojskowej musztry, rozwija olbrzymie flagi zwane sektorówkami. Kibolskie widowiska przyciągają na stadion po kilkanaście tysięcy widzów, rośnie sprzedaż biletów. Dla wielu ludzi doping to widowisko bardziej atrakcyjne niż gra piłkarzy.
Klub zarabia, pojawia się inwestor - producent kuchenek Amica Jacek Rutkowski. Lech zaczyna grać w europejskich pucharach, kibole robią furorę na zachodnich stadionach.
Rosną w siłę. Są świadomi swojej atrakcyjności. Na trybunach, którymi rządzi Wiara Lecha, porządku pilnują bojówkarze zaprawieni w bijatykach na gołe pięści z kibolami innych drużyn.
Zatrudniona przez klub firma ochroniarska kibolskiej trybuny woli nie zauważać. Rządzi tam ''Olaf'', oskarżony o stworzenie gangu i handel narkotykami. - Niegrzeczni chłopcy mają autorytet. Także dzięki temu na stadionie jest spokój - tłumaczy nam wtedy Jarosław Kiliński z Wiary Lecha.
Jednak dopiero przejęcie władzy w stowarzyszeniu przez Krzysztofa Markowicza, ''Litara'', niepozornego, o młodzieńczej urodzie, ale wspieranego przez ''Olafa'', rozzuchwala kiboli. Układ oparty na dopingu zamienia się w biznes, którego fundamentem stają się sprzedawane na stadionie przez ''Litara'' kiełbaski.
http://www.youtube.com/watch?v=2srI_O8yu2M
Szef Wiary Lecha odbiera Piłkarskiego Oscara
Markowicz ma wyrok za udział w kibolskiej bójce, w której jedna osoba zginęła, a kilkanaście zostało rannych. Klub powierza jednak jego stowarzyszeniu sprzedaż biletów na mecze wyjazdowe (''do wszelkiej maści polonusów próbujących kupić bilety - w********** na Wisłę, kadrę i Małysza!!!!'' - informował ''Litar'' w 2008 roku przed meczem z Feyenoordem Rotterdam). Firma ''Litara'' karmi też VIP-ów, z prezydentem Poznania, wojewodą i urzędnikami na czele, za co płacą mu władze klubu. Zostaje szefem Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, organizacji przyjmowanej i hołubionej przez urzędników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jest partnerem w dyskusjach nad Ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych.
Lech dziękuje za rozmach
Patologiczne powiązania kiboli z klubem opisujemy w ''Gazecie'' od lat.
* Gdy ujawniamy, że bojówkarze wyręczają ochronę na drugiej trybunie, Arkadiusz Kasprzak, wtedy wiceszef Lecha, ucina w telewizyjnym wywiadzie: - To wewnętrzna sprawa klubu i stowarzyszenia.
* Ukrytą kamerą nagrywamy, jak bojówkarze wchodzą na stadion bez kontroli, bo ochrona wpuszcza ich bocznymi bramami.
* Dwa lata temu ujawniamy nagranie ze stadionowego monitoringu: ''Litar'' bije i opluwa rodzinę, która przyszła na stadion obejrzeć mecz reprezentacji Polski.
* 8 sierpnia kibole rozwieszają olbrzymi antylitewski transparent.
Magazyn Wiary Lecha, w którym kibole ukryli flagę, jest na stadionie wybudowanym przez miasto za ponad 750 mln zł eksterytorialny. Ochrona nie mogła go przeszukać, bo - jak ujawnił wojewoda wielkopolski - tylko kibole mają do niego klucze.
- Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze - mówi Andrzej Białas, poznański społecznik, którego ojciec, Edmund, jest legendą Lecha. Grał i działał w klubie przez blisko 60 lat.
Pieniądze i strach. Bo właściciel Lecha, boi się, by kibole nie zepsuli mu biznesu. Lepiej się z nimi ułożyć: dać im władzę na części stadionu, dać im zarobić.
Taki układ gwarantuje Lechowi pełne trybuny i widowiskowy doping. ''Litar'', pilnując swojego interesu, potrafi skutecznie zmotywować kiboli. Na forum Wiary Lecha kilka lat temu ogłosił zasadę dyscyplinowania: komfort oglądania meczów ma w ''d****'', a temu, kto za cicho kibicuje, grozi ''masażem twarzy''. Nic więc dziwnego, że kibolska trybuna rytmicznie podskakuje, co podziwia reszta stadionu.
Gdy Lech próbował wierzgnąć, luzując układ z kibolami, ''Litar'' ogłosił zakończenie dopingu i trybuny karnie zamilkły. Stadion opustoszał, bo wielu kibiców wolało oglądać mecze w telewizji niż na cichym stadionie, bez ''atmosfery''.
Nie tylko władze Lecha darzą kiboli szczególnymi względami. Firma ''Litara'' dostarczała catering na wieczór wyborczy prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego.