Re: Europejskie Puchary - 2011/2012 - Polskie ekipy
: 02.07.2011, 20:16
z forum Jagi:
Zaczynamy relację z podróży do Kazachstanu! Piątka naszych kibiców wyruszyła dziś w ponad 4-dniową wycieczkę pociągiem do Pawłodaru na mecz wyjazdowy z Irtyszem. Słowa jednego z nich trafnie przedstawiły koncepcję wyjazdu: „Nasz fanatyzm przekracza wszelkie granice !! „ Poniżej pierwsza relacja chłopaków z trwającej już kilka godzin podróży!
Wyjazd do Pawłodaru był logistycznie trudny do zaplanowania. Rok temu do Salonik (Grecja) pokonaliśmy drogę o wiele krótszą, a przede wszystkim przebiegającą i prowadzącą do państwa mniej egzotycznego i o wiele bardziej znanego. Po dłuższych naradach postanowiliśmy pojechać do Kazachstanu pociągiem, wykorzystując połączenie Warszawa – Kijów – Astana. Pociąg jadący bezpośrednio do stolicy Kazachstanu wyjeżdża z Polski raz w tygodniu – w sobotę i to właśnie do niego wsiedliśmy dziś około 16.
Jednak wcześniej czekały nas problemy z załatwianiem wiz, w tym również tranzytowej przez Rosję. Podanie o wizy kazachskie złożyliśmy w piątek 24. czerwca. Były one gotowe na czwartek 30. czerwca i po ich odebraniu szybko udaliśmy się do ambasady rosyjskiej, gdzie ledwo udało się załatwić wszystkie sprawy. W piątek znajomi w Warszawie odebrali nasze paszporty i wizy rosyjskie.
Oczywiście również dziś, w dniu wyjazdu, nie obyło się bez przygód. Z Białegostoku do Warszawy dotarliśmy o godzinie 13:30 pociągiem, po czym cześć osób udała się po zakupy, zaś reszta pozostała z pokaźnymi bagażami na dworcu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ledwo zdążyliśmy na pociąg do Kazachstanu z powodu nieco przedłużonych zakupów, z których kibice wrócili na około 5 minut przed odjazdem pociągu! Jakoś zabraliśmy się na peron z bagażami, kiedy okazało się, że pół pociągu nie ma aż tyle bagażu, co nas pięciu! Zaopatrzenie w niezbędny do przetrwania prowiant zdecydowanie przebija ilość bagaży innych podróżujących. Doszło nawet do żartów, że nas nie przepuszczą przez granicę z myślą, że jedziemy handlować konserwami i innymi produktami spożywczymi;)
Faktem jest, że nasze pięć miejsc w pociągu było ostatnimi, jakie były dostępne w momencie, gdy je zakupiliśmy. Minus jest taki, że miejsca są porozrzucane w trzech różnych czteroosobowych przedziałach sypialnianych. Obecnie na szczęście siedzimy z dwiema sympatycznymi podróżującymi dziewczynami, którym nie przeszkadza towarzystwo kibiców. Podjęliśmy wcześniej próbę przeniesienia się w jedno miejsce, jednak kazachski konduktor za dużo od nas wymagał i nie doszliśmy do wspólnego porozumienia. Większość podróżnych to właśnie Kazachowie, dzięki czemu możemy się nastawić na to, co nas tam czeka. A zapowiada się ciekawie.
Nie brakuje tematu Jagiellonii, za którą podróżujemy w nieznane azjatyckie rejony i dla której nie znamy żadnych granic. Do Astany dojedziemy we środę wieczorem, skąd będziemy kombinować przejazd do oddalonego o około 500 km Pawłodaru, gdzie we czwartek nasza drużyna gra mecz z Irtyszem. Droga przed nami długa i niezwykle ciekawa.
Wkrótce kolejne, już z pewnością krótsze (przede wszystkim z powodu przekroczenia granicy), relacje z pociągu do Kazachstanu!
Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Jaga gra!