Derby Łodzi zagrożone Policja dotychczas nie zgodziła się na rozegranie meczu pomiędzy Łódzkim Klubem Sportowym z Widzewem.
Zgodnie z przepisami przed rozpoczęciem rozgrywek oba łódzkie kluby pierwszoligowe wystąpiły do służb miejskich o opinię, czy ich obiekty nadają się do organizowania imprez masowych. A za takie uważa się mecze w Orange Ekstraklasy. Żeby władze miasta zgodziły się na organizację meczów, potrzebna jest pozytywna opinia m.in. straży pożarnej, pogotowia i policji. Weryfikacji nie przeszedł Łódzki KS.
- Nie mogliśmy pozytywnie zaopiniować obiektu, bo zalegają na nim hałdy piachu i ziemi. Zdaję sobie sprawę, że wiąże się to z prowadzonym tam remontem, ale nie mogliśmy nawet ocenić, czy ogrodzenia są w dobrym stanie, bo zasłaniały je góry piachu - wyjaśnia nadkomisarz Waldemar Świątek, naczelnik wydziału prewencji komendy miejskiej.
Zielona Architektura, firma, która prowadzi prace przy podgrzewaniu boiska, skończyła już wprawdzie remont murawy ŁKS-u, ale składa przy al. Unii materiały potrzebne do remontu drugiego obiektu - na Widzewie. - Do niedzieli położymy nową murawę na stadionie przy al. Piłsudskiego. Do tego czasu zniknie również nasz skład na ŁKS-ie - uspokaja Marek Wypychowski, prezes ZA.
Tyle tylko, że klub z al. Unii nie ma czasu, bo derby Łodzi mają zostać rozegrane 16 marca o godzinie 20:00. Żeby dostać pozwolenie na organizowanie imprez masowych, musi dwa tygodnie wcześniej, czyli do jutra, złożyć wszystkie niezbędne dokumenty w wydziale spraw społecznych urzędu miasta.
- To termin obligatoryjny - zapowiada Grzegorz Szatiło, kierownik z oddziału do spraw zgromadzeń, który w imieniu prezydenta będzie wydawał zgodę na rozgrywanie meczów. - ŁKS musi uprzątnąć teren, jeszcze raz poprosić policjantów, żeby zlustrowali obiekt i z pełną dokumentacją zgłosić się do nas.
Dyrektor Łódzkiego KS-u ma inny pomysł, ale dość ryzykowny.
- Żeby dochować terminu, złożymy dokumentację bez opinii policji, a tę dołączymy później - zapowiada Andrzej Pożarlik. - Mam nadzieję, że w tym czasie stowarzyszenie, które jest właścicielem stadionu, przygotuje obiekt tak, żebyśmy mogli zagrać.
Urzędnicy są jednak nieubłagani. - Potrzebujemy pełnej dokumentacji na 14 dni przed meczem. Nic nie poradzę, ale takie są przepisy administracyjne - mówi Szatiło. - Ale podobno policjanci w ciągu dwóch dni obejrzą obiekt jeszcze raz - kończy Szatiło.
- Nic o tym nie wiem. Klub się do nas nie zgłosił - odpowiada nadkomisarz Świątek.
Firma remontowa nie miała dotąd pojęcia, że jej prace zagrażają derbom Łodzi. - Nikt z klubu nie rozmawiał o tym z nami - zapewnia prezes Wypychowski. - Jeśli to taki problem, to zabierzemy sprzęt wcześniej. Nawet w sobotę.
Mirosław Wróblewski, wiceprezes ŁKS-u, twierdzi, że dopiero próbuje umówić się na rozmowy z szefami firmy.
źródło: Gazeta.pl
Tak dla rozluznienia napinki
