Środowisko kibicowskie przesiąknięte jest hipokryzją.Z każdej strony kibice jednego z klubów wyszukują haki na kibiców drugiego klubu.Jednak sami jakby nie zauważali własnych problemów lub celowo je przemilczali.I to tyczy się wszystkich kibiców,niezależnie od barw klubowych.Ostatnio zauważyłem zmasowane ataki transparentowe na koalicję KSGKS.Hipokryzją jest,że wieszają je członkowie grup kibicowskich,którym też można wiele zarzucić.W tym samym czasie co pojawiły się te transparenty,natknąłem się na taki artykuł.Jenak transparentów w drugą stronę nie było.Ale czy treści zawarte w artykule nie są prawdą?
Kibole ujawniają zeznania świadka. I zapowiadają: Zemsty nadejdzie czas
Na Facebooku opublikowano fragmenty wyjaśnień jednego ze znanych kiboli BKS-u Stali Bielsko-Biała. Mężczyzna ujawnia w nich z kim handlował narkotykami. Pseudokibice grożą mu teraz zemstą. - Wszczynamy śledztwo w tej sprawie - zapowiada prokuratura, której przesłaliśmy kopie ujawnionych dokumentów.
Sprawa dotyczy Damiana J. , uważanego za lidera bojówki BKS-u Stali Bielsko-Biała. Klub ma kobiecą drużynę siatkarską oraz III-ligowy zespół piłkarski. Stworzona przez jego kiboli bojówka zdaniem policji jest jedną najbardziej aktywnych w kraju.
- Damian J. jest bardzo mocno związany ze środowiskiem pseudokibiców - potwierdza nadkomisarz Elwira Jurasz, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Bielsku-Białej. W maju 2013 r. mężczyzna został prawomocnie skazany za handel dużymi ilościami narkotyków.
Szalikowiec Legii ujawnia dokumenty z sądu i prokuratury
Teraz na facebookowym profillu pochodzącego z Katowic szalikowca Legii Warszawa pojawiły się zdjęcia prokuratorskich i sądowych dokumentów, z których wynika, że Damian J. w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary poszedł na współpracę z prokuraturą i opowiedział z kim handlował narkotykami. Pojawiają się w nich pełne dane wymienianych przez niego osób.
Pierwszy z ujawnionych dokumentów to pismo mecenasa Janusza Hańderka, obrońcy Damiana J., który w imieniu swojego klienta zwraca się do prokuratury o przesłuchanie go w charakterze świadka. "Damian J. zdecydował się na ujawnienie wobec organu ścigania osób, z którymi współdziałał w popełnieniu przestępstwa oraz innych istotnych okoliczności jego popełnienia" napisał adwokat.
W sieci znalazły się też wyjaśnienia Damiana J., w których opowiada od kogo brał narkotyki i komu je sprzedawał. "Piotr Ch. z tego co wiem jest zameldowany w Raciborzu, a przebywa w Katowicach, ale ja u niego nigdy nie byłem. Znamy się z Katowic, poznaliśmy się w wakacje 2009 r. w dyskotece Spiż. On jest w wieku ok. 35 lat, ok. 175 cm wzrostu, obcięty zawsze na łyso, chudy, nie jest kibicem żadnej drużyny, ma wytatuowane dwie łezki pod okiem. Chciałem jeszcze dodać do swojej sprawy, która była prowadzona w 2007 r., gdzie się nie przyznawałem, że marihuane, którą udzieliłem Tomaszowi G. i Arkadiuszowi G. nabyłem od Bartosza M. z B-B, wtedy przebywał w okolicach Bystrej, Mikuszowic. Chciałem się przyznać, że wziąłem wtedy nie 25 dkg, ale 10 dkg więcej na własne potrzeby oraz również sprzedawałem w dyskotekach" opowiadał szalikowiec bielskiego klubu.
Kibole zapowiadają, że zemsty nadejdzie czas
Wśród ujawnionych dokumentów jest także fragment protokołu z rozprawy przed Sądem Rejonowym w Bielsku-Białej, podczas której Damian J. prosi "o sprawiedliwy wyrok odnoszący się do jego postawy". Z tego dokumentu wynika, że prokurator domagał się wtedy dla niego trzech lat i ośmiu miesięcy wiezienia. Sąd - prawdopodobnie właśnie w nagrodę za współpracę z organami ścigania - wymierzył mu jednak karę zaledwie roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. W sieci można znaleźć także zeznania dotyczące okoliczności bandyckiego napadu, podczas którego doszło do strzelaniny.
Szalikowiec Legii, który ujawnił prokuratorskie i sądowe dokumenty napisał na swoim profilu, że dotyczą one "pseudogita Damiana J. z BKS Bielsko biała - zemsty nadejdzie czas, poczujesz na swej skórze k.... j...... w policyjnym mundurze." Mężczyzna następnie nawołuje szalikowców Zagłębia Sosnowiec (mają tzw. sztamę z kibicami Legii), aby nie siedzieli cicho. "Myślę że jeżeli pozwolimy aby wśród Nas były 60-tki (tak się potocznie określa osoby, które poszły na współpracę z policją od art. 60 kodeksu karnego - przyp. red.) to spotkamy się po drugiej stronie muru!!!" ostrzega, po czym prosi: "Zróbmy coś".
Prokuratura wszczyna śledztwo
Z Damianem J. nie udało się nam skontaktować. Jego obrońca mecenas Janusz Hańderek nie chciał komentować sprawy. Znalezione w sieci dokumenty przekazaliśmy więc prokuraturze. A ta zareagowała błyskawicznie. - Wszczynamy postępowanie pod kątem gróźb karalnych oraz ujawnienia materiałów z postępowania - powiedział nam prokurator Mariusz Ferenc, szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Południe.
Dlaczego w internecie pojawiły się dokumenty dotyczące Damiana J.? Według oficerów policji zajmujących się w naszym regionie zwalczaniem przestępczości stadionowej to zemsta za zerwanie współpracy pomiędzy szalikowcami BKS-u Stali Bielsk-Biała, a kibolami Legii Warszawa. Zdaniem śledczych wiosną pod Rygą doszło do ustawki z kibolami Spartaka Moskwa. W bijatyce udział wzięli udział pseudokibice Legii, Zagłębia Sosnowiec i BKS-u. Walka trwała niecałe dwie minuty. Rosjanie zlali wtedy Polaków.
Policja: Mamy nadzieję, że nie będzie zemsty
- Kibole Legii ze strachu kryli się po krzakach, co zdenerwowało ekipę z Bielska-Białej - relacjonuje jeden z oficerów śląskiej policji. Po tej ustawce doszło do paru ostrych dyskusji, w efekcie czego w maju szalikowcy BKS-u publicznie ogłosili zerwanie współpracy z kibicami Legii Warszawa. - Wygląda na to, że teraz w akcie zemsty ktoś w stolicy postanowił zdyskredytować Damiana J. w środowisku pseudokibiców - mówi policjant. Nie ukrywa, iż ma nadzieję, że nikt nie odpowie na apel i nie będzie szukał zemsty. - Trzeba jednak pamiętać, że szalikowcy są nieobliczalni - podkreśla.
To już drugi taki przypadek w regionie
Kilka lat temu Centralne Biur Śledcze Policji zatrzymało Piotra G. uważanego za jednego z liderów bandyckiej bojówki Ruchu Chorzów. Zdaniem prokuratury to on koordynował organizację ustawek z szalikowcami innych klubów. Po aresztowaniu mężczyzna poszedł na współpracę ze śledczymi i opowiedział, że chorzowscy szalikowcy handlowali narkotykami i dokonywali włamań na terenie całego kraju. Nie tylko utrzymywali z tego rodziny, ale także finansowali oprawy meczów, treningi sztuk walki oraz prawników. Policja ustaliła, że pseudokibice-gangsterzy mieli w całej aglomeracji rozległą siatkę dilerów narkotyków, którzy sprzedawali je w gigantycznych wręcz ilościach. Handlowali też z pseudokibicami zaprzyjaźnionych klubów w całej Polsce. Szalikowcy włamywali się także do wielu przedsiębiorstw na terenie całego kraju i kradli z nich pieniądze. Jeśli nie mogli otworzyć sejfu, to zabierali go ze sobą i rozpruwali w bezpiecznym miejscu.
Powyższy tekst bardzo wiele wyjaśnia w sprawie relacji Legii z Bielskiem i pogorszenia się stosunków obu ekip.