Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 23.02.2013, 10:45
http://www.tvs.pl/43387,rekordzisci_az_ ... owice.html Jak chcą to potrafią mnożyć zarzuty w nieskończoność.
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
http://www.weszlo.com/news/13890-Prezes ... ze_zdarzycWracając do kibiców – to największe wzmocnienie na tę rundę?
Zależy nam na wszystkich kibicach – nie tylko tych od zorganizowanego dopingu. O, jeszcze jedną rzecz chcemy zmienić. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę – mnie powiedział o tym Janek Urban – ale trybuny śpiewają „Sen o Warszawie”, gdy zawodnicy stoją w korytarzu. A to przecież symboliczny moment i dodatkowa adrenalina dla zawodników. Teraz sobie myślę, że po weekendzie, z Olimpią Grudziądz będziemy mieli rekord frekwencji na Pucharze Polski. Ale co tu robić w tej Warszawie?
Patrząc na wyposażenie pańskiego biura, można pojeździć na deskorolce.
(śmiech) A wiecie, ilu ludzi ma przekonanie, że na Legii jest tak niebezpiecznie, że nie można tu przyjść z dzieckiem?! To jest niesamowite! Media rozszerzyły problem rac na powszechne niebezpieczeństwo na stadionach. Bo ktoś zostanie pobity… Przecież od dwóch lat, do momentu derbów, nie było takiego przypadku na Legii.
Powinniście też zrobić ukłon w stronę kibiców, jeśli chodzi o samo wejście na stadion.
To jest dla mnie stresujący temat. Zatrudniasz te agencje ochrony, tłumaczysz im, jak się mają zachowywać, a potem tracisz nad nimi kontrolę. Przecież oni, wpuszczając ludzi, nawet nie mówili im „dzień dobry”. Mam nadzieję, że kibice są na tyle rozsądni, że nie będą prowokować tych ochroniarzy.
Nie obawia się pan, że rozejm z kibicami siłą rzeczy musi być krótkotrwały? Prawda jest taka, że kibice przyzwyczaili się do tego, że chcą rządzić, a dwa – Legia wykreowała na trybunach silne jednostki, które mają prawo bytu tylko wtedy, gdy jest konflikt.
Nie umiem na to odpowiedzieć. Oni sami się muszą kontrolować.
Kontaktował się pan w tej sprawie z Łukaszem „Jurasem” Jurkowskim.
I właśnie takich autorytetów potrzebujemy. Wcześniej go nie znałem, ale zadzwoniłem do niego po wywiadzie, w którym zajął dość mocne stanowisko…
Na Weszło.
Tak. Ważne, żeby takie postaci, o zdecydowanie większym wpływie niż ja, mogły tonować nastroje wśród kibiców. Jurkowskiego jeszcze nie poznałem, ale w tym wywiadzie bardzo sensownie się wypowiadał. Mnie w ogóle straszono, że kibice chcą zarabiać kasę, a do tej pory nikt nie wyskoczył z taką propozycją. Ale wszystko przede mną (śmiech). Jak ktoś w lidze zapali racę i zapłacimy pięć dych kary, to OK – prosta sprawa. Ale gdy zaczną się puchary…
Pięć dych to takie proste? Wcześniej była taka opcja, że te kary powinni płacić kibice.
Oczywiście nie możemy tego oficjalnie popierać, bo to nielegalne i wiadomo, że nikt nie chce płacić, ale – nie wchodząc w szczegóły – jeśli raz na trzy-cztery mecze zapalisz racę i nie rzucisz jej na boisko, to nie ma tragedii. Gorzej będzie w pucharach, bo wtedy nie dostaniemy pięciu dych tylko 150 tysięcy euro plus ryzyko wykluczenia z rozgrywek. Przecież nikogo tu na to nie stać.
W zeszłym roku zapłaciliście 250 tysięcy euro.
Zapłaciliśmy dużo więcej i… zdecydowanie za dużo. Nie stać nas na to. Dobrze byłoby wypracować jakieś systemowe rozwiązanie i co do tego jestem optymistą. Wierzę, że dojdzie do kompromisu ustawowo-organizacyjnego.
Odsunął pan też Bogusława Błędowskiego, który wojował z kibicami.
Dostał inne zdania i nie ma już żadnego styku z kibicami. Powiedzmy, że pan Błędowski nie był dyplomatą. Osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo jest Bogdan Kuzio.
Skandal na meczu Cracovii. Kibole grozili i opluli dziennikarzarightside pisze:To jest link z wybiórczej, wrzuć sam tekst.
Problem w tym że im chyba odpowiadają takie podobieństwa więc niewiele się raczej da zrobić.bgd1920 pisze:To zasugeruj nam, jak mają się ubierać?
"Kluczowy był moment, kiedy po drugiej bramce dla Realu padliśmy sobie z Polą w objęcia. Kilku kibiców Manchesteru próbowało pokonać kilka rzędów by nas pobić. Nie wyglądali na żartownisiów. Zapytałem stewardów o co chodzi, bo nie złamaliśmy żadnych reguł. Pokazał swoją głowę z jakimiś ranami i powiedział: To sprzed dwóch tygodni. Wyjdźcie z tego stadionu. Widzicie wynik. Ludzie są wściekli. Jak ruszą, to nie gwarantujemy Wam bezpieczeństwa.
Uznaliśmy, że ma rację a ja nie miałem ochoty na randkę ze stomatologiem i zakładanie szwów."
Kilkadziesiąt osób - prawdopodobnie kibiców Śląska Wrocław - zaatakowało ok. godz. 22 w sobotę uczestników koncertu charytatywnego w klubie Brooklyn pod Wzgórzem Partyzantów
W klubie grało wieczorem pięć kapel punkowych. - Staliśmy na zewnątrz, kiedy nadbiegła chmara kiboli z okrzykiem "jeb... lewaków" - opowiada uczestnik koncertu.
Napastnicy mieli klubowe szaliki i czapki Śląska Wrocław. Prawdopodobnie byli to kibice wracający z meczu z Ruchem Chorzów.
Najpierw pobili ludzi stojących przed klubem, potem do środka wrzucili granat z gazem łzawiącym. Gdy wtedy z klubu wybiegło więcej osób, napastnicy uciekli na pl. Dominikański, gdzie wsiedli do taksówek.
Na miejsce przyjechały trzy radiowozy i karetka pogotowia. Policja nie udziela informacji, ale nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nikt nie został zatrzymany.
Wie ktoś może coś jak przebieg rozprawy?KajtekBezMajtek pisze:http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-a ... 2671_n.png
GóWnoSąd za derby i "Anty Jude Front". 7 kiboli oskarżonych
Finał śledztwa ws. antysemickiego transparentu na ubiegłorocznych derbach piłkarskich. Przed sądem stanie siedmiu kiboli Resovii. Wśród nich syn kierownika ds. bezpieczeństwa na stadionie przy ul. Wyspiańskiego. Według śledczych posiadał faszystowskie i rasistowskie materiały.
W piątek do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafi akt oskarżenia przeciwko pseudokibicom Resovii. Głównym oskarżonym jest 24-letni Bartosz B. 21 kwietnia ub.r. na derbach piłkarskich Rzeszowa rozgrywanych na obiekcie Resovii w trakcie meczu trzymał antysemicki transparent z napisem "Anty Jude Front". Na głowie miał kominiarkę.
Policjanci z wydziału do walki z przestępczością pseudokibiców i prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów przez blisko rok trwającego śledztwa analizowali m.in. zapisy z kamer wideo, zapoznali się także z materiałami delegata Podkarpackiego ZPN, który był na meczu i odnotował antysemicki wybryk oraz odpalane race na meczu. Śledczym udało się skompletować materiał dowodowy, którego efektem jest posadzenie na ławie oskarżonych siedmiu pseudokibiców Resovii w wieku od 18 do 28 lat. - Sześciu usłyszało zarzuty wniesienia na imprezę masową i odpalenia podczas jej trwania rac świetlnych. Grozi im za to do pięciu lat więzienia - mówi "Gazecie" Łukasz Harpula, wiceszef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Sześciu kiboli przed sądem odpowie także za zakrywanie twarzy. Choć w świetle obowiązujących przepisów jest to wykroczenie, prokuratura tego wątku nie wyłączała do odrębnego postępowania. - Ze względu na szkodliwość społeczną tych czynów oraz ścisłe powiązania tych zdarzeń, wnioskujemy do sądu o rozpoznanie tych zdarzeń w jednym postępowaniu razem z zarzutami przestępstwa. Mimo zasłaniania twarzy sprawcy przestępstw stadionowych nie pozostali anonimowi - tłumaczy prokurator Harpula.
Z kolei 24-letni Bartosz B. odpowie przed sądem za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych (transparent "Anty Jude Front"). - Odpowie też za posiadanie w celach rozpowszechniania materiałów o treściach faszystowskich i rasistowskich. Każdy z tych czynów zagrożony jest karą do dwóch lat więzienia - mówi prokurator Łukasz Harpula. Policjanci w piwnicy mieszkania Bartosza B. znaleźli smycze z napisem: "Anty Jude Front" oraz tzw. wlepki z napisem: "Żyd i smród braci dwóch". - To sytuacja dla nas niezrozumiała, że ojciec pseudokibica jest kierownikiem ds. bezpieczeństwa na meczach Resovii. Pomiędzy klubem, a nami powinna być wymiana informacji o tym, co się dzieje w szeregach szalikowców, a tu się okazuje, że w klubie jest działacz, którego syn posiadał faszystowskie i rasistowskie materiały - dziwi się nasz rozmówca z policji.
Gdy o antysemickich skandalu z udziałem Bartosza B. zrobiło się głośno, prezes Resovii Aleksander Bentkowski tak mówił "Gazecie": - Jeżeli młodzieniec zostanie skazany, to nie wyobrażam sobie by jego ojciec nadal odpowiadał u nas za zabezpieczanie meczów. Byłaby to rażąca kolizja.
Dziś klub przy Wyspiańskiego szuka rozgrzeszenia dla swojego działacza. - Ten człowiek bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Jego syn jest pełnoletni i sam odpowiada za swoje czyny. Dlaczego mielibyśmy karać ojca za zachowanie syna? - pyta Witold Walawender, dyrektor biura zarządu Resovii Rzeszów. - Mamy świadomość, że dla obu panów ta sytuacja jest nieprzyjemna, ale nie widzę uzasadnienia dla karania naszego działacza - dodaje Walawender.
- Skoro działacze mają takie podejście, to jak mamy z nimi współpracować w walce z chuligaństwem stadionowym? - zastanawiają się policjanci.
krakowskaOsiem osób stanie przed sądem za śmiertelne pobicie przed rokiem na ul. Wielickiej 18-letniego sympatyka Cracovii. Trzech innych jest wciąż poszukiwanych listami gończymi.
Prokuratura Kraków-Podgórze po rocznym śledztwie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ośmiu mężczyznom. Śledczy ustalili, że bili 18-latka po całym ciele drewnianymi kijami i metalowym prętem. Powód? Zdenerwowały ich kibicowskie przyśpiewki.
"Chodźcie śmiało, jest nas mało"
23 marca zeszłego roku w mieszkaniu na osiedlu Prokocim odbywała się impreza alkoholowa. - Część jej uczestników dołączyła do towarzystwa, wracając z meczu Cracovii. To byli kibice tej drużyny - relacjonuje prokurator Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury okręgowej.
W tym samym czasie na boisku zwanym Basztą na sąsiednim Bieżanowie trwała impreza z grillem, w której uczestniczyło około 30 kibiców Wisły Kraków. Co jakiś czas słyszeli przyśpiewki kibiców Cracovii dobiegające z Prokocimia.
- Nie zawierały żadnych obraźliwych sformułowań. Poczuli się jednak urażeni tymi okrzykami. Zaintonowali więc swoje zawołania klubowe, skandowali także: "chodźcie śmiało, jest nas mało" - mówi rzeczniczka prokuratury.
Krzyknął "Wisła Bieżanów" i zdzielił go kijem
W nocy na boisku pozostało 11 osób. Zdecydowali się dać nauczkę kibicom Cracovii. Wyrwali ponadpółtorametrowe paliki podtrzymujące rosnące nieopodal drzewka. By starczyło dla każdego - połamali je na pół. Jeden z mężczyzn niósł także metalowy pręt, który znalazł na pobliskiej budowie. Przez łąki poszli w stronę Prokocimia.
W rejonie stacji paliw przy ul. Jerzmanowskiego zauważyli trzech młodych mężczyzn z psem, którzy szli po piwo do sklepu nocnego. - Nie mieli na sobie żadnych elementów ubioru świadczących o przynależności klubowej. Wyszli z imprezy odbywającej się w mieszkaniu. Idąc, rozmawiali ze sobą, śmiali się. Nie wznosili żadnych okrzyków - relacjonuje prokurator Marcinkowska.
Jak ustalili śledczy, trójka mężczyzna dostrzegła nagle biegnącą w ich kierunku grupę zakapturzonych napastników. Rzucili się do ucieczki. Jeden z nich, mocno pijany 18-latek, nie zdążył. Gdy biegł ul. Wielicką, dopadli go napastnicy. Jeden z oskarżonych krzyknął "Wisła Bieżanów" i zdzielił go kijem. Po chwili dołączyli do niego pozostali sprawcy. Bity i kopany po całym ciele 18-latek upadł na zieleniec między barierkami rozdzielającymi jezdnię. - Niektórzy atakujący wykazali się szczególną siłą i agresją w zadawaniu ciosów - zaznacza rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Napastnicy uciekli, gdy pobity nie dawał żadnych oznak życia.
Poszukiwani listami gończymi
Lekarze z pogotowia, których wezwano na miejsce, przez pół godziny próbowali reanimować młodzieńca. Bezskutecznie. Czterech oskarżonych przyznało się do udziału w śmiertelnym pobiciu. Złożyli oni wnioski o dobrowolne poddanie się karze.
- Pozostali oskarżeni nie przyznali się, bądź przyznali się tylko częściowo. Ich wyjaśnienia są próbą uniknięcia odpowiedzialności karnej za zarzucany czyn bądź umniejszenia swojej roli w tym zdarzeniu - podkreśla prokurator Marcinkowska. Wszyscy oskarżeni są tymczasowo aresztowani. Trzech było już wcześniej karanych, a jeden z nich - Dariusz G. - sześciokrotnie. Jemu grozi do 15 lat więzienia, pozostałym osobom do 10 lat. Jak informuje rzeczniczka krakowskiej prokuratury, trzej kolejni podejrzani o udział w tym pobiciu od roku ukrywają się. Są poszukiwani listami gończymi.
Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,90279, ... z2NgI2mSFV