saha07 pisze: 26.12.2022, 00:26
Ja rocznik 69 ....byłem na derbach na Widzewie gdzie siedzieliśmy na prostej i po przerwie całą ławą ruszyliśmy w stronę zegara. Cała wasza wiara w popłochu zbiegła na dół oddając to miejsce praktycznie bez walki... Druga scen derbowa to odpalenie zapalniczek jakiś sztucznych ogni i okrzyk ...gdzie macie jupitery... Trzecia sławetny mecz Widzew -Legia gdzie ruszamy pierwsi na legionistów i oni wybiegają na murawę. Ktoś coś pamięta czy może mi się pomyliło ;) ? Lata 80 -te nie mieliście żadnego podjazdu do nas i gdyby nie sukcesy piłkarskie pewnie by tak zostało. O mniejsze miejscowości czy tez wioski to nikt się tym tak na serio nie interesował. Nie te czasy nie ten klimat by się ktoś martwił o fan cluby. To wy to zaczęliście wraz ze wzrostem popularności taka była prawda
Tylko ktoś, kto nie zna historii z lat 80-tych, może to podważyć, W 84 roku straciłem szal na skrzyżowaniu dzisiejszych Marszałków, walcząc w drzwiach tramwaju z kilkoma od was, a w sumie na przystanku czekaliście w około 100 osób razem z Lechem. Na luzie ustawialiście się na nas kilkaset metrów od stadionu Widzewa, my mogliśmy wtedy na to odpowiedzieć pojedynczymi sukcesami. Jak wracałem po meczu z moją ekipą z Limanki "betką", to co drugi przystanek był często przez was obstawiony i dochodziło do bezpośredniej walki. Mieliście nad nami wtedy ogromną przewagę w Łodzi, bo u nas w większości była klasyczna dzieciarnia, gówniarze po 15-16 lat, a nawet często mniej. Jak się później okazało, brak właśnie u nas przerzutów, ciągłe z wami walki, późniejsza duża pomoc okolicznych FC i ich zintegrowanie, dała efekty w latach 90-tych, bo te dzieciaki dorosły, a w walkach byli też obyci. Dziwi, i także śmieszy mnie, ten slogan u was, że nas wtedy zlekceważyliście, wręcz zignorowaliście i my dzięki temu zaistnieliśmy. Nie jest to prawdą, na moje osiedle w tygodniu to przynajmniej 5 wjazdów mieliśmy od was, nawet ze śmiechem na ustach robiliśmy zakłady, czy dzisiaj pojawi się Żabieniec, Żubardź, Koziny, Aleks lub ekipa z okolic Rynku Bałuckiego. Na Limance byliśmy wtedy taką enklawą, jak dzisiaj jest Żabieniec. Nie, nie zlekceważyliście nas, z każdej sposobności korzystaliście, aby nas obić, a my też z każdej, żeby się odgryźć. Krojąc wam szaliki w tamtych latach 100 metrów od stadionu po meczu zachowywaliście się jak stado baranów, no bo jak to, nas w Łodzi niby nie było. Jak Śląsk naparzaliśmy na Pietrynie to wszyscy byli w szoku od nich, skąd ten Widzew w Łodzi? Można powiedzieć, że sami nas wytrenowaliście, scementowaliście i zjednoczyliście. Jednocześnie szybki rozwój naszych FC już pod koniec lat 80-tych, gdzie apogeum osiągnęliśmy w następnej dekadzie, dał nam to, że połowa Łodzi jest nasza. Ciężko nie być dumnym z naszych FC, będąc kibicem Widzewa, bo to jest coś niesamowitego na przestrzeni lat, ale też pomijanie przez was wkładu osób z Łodzi jest wręcz śmieszne, i nie ma się nijak do rzeczywistości. Nam "kopa" faktycznie dała popularność klubu, ale wy też wtedy nie siedzieliście z założonymi rękami, tylko każde objawy widzewskości staraliście się tłamsić. A że nie wyszło, to nie tylko połowa Łodzi jest czerwona, ale też większość miast w jej okolicach, a w latach 80-tych jak by mi ktoś powiedział, że w Pabianicach będziemy mieli większość, Zgierz i Łęczycę przejmiemy, a w Łodzi Radogoszcz, to bym to wyśmiał.