Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 04.07.2013, 01:36
http://www.youtube.com/watch?v=RQjRldUn8BA Kolejny dobry materiał ze strony MaxTV ;)
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
źródło dziennik bałtyckiO tym, że wśród kibiców Lechii Gdańsk handluje się narkotykami, nieoficjalnie mówiło się od dłuższego czasu. W ostatnich dniach okazało się jednak, że skala tego zjawiska jest ogromna.
2 czerwca, po meczu Lechii z Górnikiem Zabrze, policja wkroczyła do pomieszczenia użytkowanego przez kibiców na PGE Arenie.
- Znaleziono tam kilka zawiniątek z zawartością suszu roślinnego, którym najprawdopodobniej jest marihuana - mówi mł. asp. Aleksandra Siewert, rzeczniczka gdańskiej policji.
Jak się okazało, "kilka zawiniątek" zawiera w sobie kilka gramów substancji, która najprawdopodobniej okaże się marihuaną.
- Jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów, trudno ustalić, kto mógł być właścicielem "zawiniątek".
Z tego pomieszczenia mogło korzystać wiele osób - poinformowała prok. Ewa Burdzińska z Prokuratury Rejonowej Gdańsk- Oliwa, dodając, że na tym etapie nie można wykluczyć zarzutów związanych z posiadaniem, jak i handlu narkotykami.
Kilka gramów marihuany to niewiele. Jednak ten incydent, jak nieoficjalnie mówią policjanci, może być tylko kroplą w narkotykowym świecie pseudokibiców. Zdaje się tę tezę potwierdza fakt, o którym informowaliśmy w piątek- w mieszkaniu Kamila R., jednego z pseudokibiców Lechii Gdańsk, zabezpieczono niemal ćwierć kilo czystej amfetaminy.
Fakt ujawnienia 230 gramów niemal 90-procentowej amfetaminy świadczy o tym, że grupa przestępcza związana z pseudokibicami Lechii Gdańsk urosła w ostatnim czasie w siłę. Ćwierć kilo czystego narkotyku umożliwia wyprodukowanie nawet kilku tysięcy porcji. Do dystrybucji takiej ilości potrzebna jest rozbudowana siatka dilerów.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której warto wspomnieć - tak "czysta" postać narkotyku świadczy o tym, że został on najprawdopodobniej nabyty od producenta. Mając na uwadze fakt, że w sprawie chodzi o hurtową ilość, można wnioskować, że kryminalni z Gdańska wpadli na trop narkotykowej grubej ryby.
Jak tłumaczą funkcjonariusze, dla pseudokibicowskich grup rozgrywki ligowe i legenda własnego klubu są tylko pretekstem do prowadzenia przestępczych interesów. Przykładem ma być wojna (w rzeczywistości w dużej mierze pozorna), która toczy się na trójmiejskim podwórku.
- Nawet tak zwaśnieni ze sobą pseudokibice Lechii i Arki potrafią dogadać się i razem prowadzić interesy. Chodzi tu zarówno o handel narkotykami, jak i np. obstawianie bramek czy sutenerstwo. Wszystkie te działania wiążą się ze środowiskami trójmiejskich grup pseudokibiców - mówi wysoki rangą oficer z wydziału kryminalnego KMP w Gdańsku.
Na Mierzei Wiślanej i w Gdańsku dyskoteki kontrolowane są przez pseudokibiców Lechii, a znajdujące się na zachód od Trójmiasta - przez pseudokibiców Arki. Najlepsze lokale obstawiają bramkarze obu tych grup.
Skąd jednak takie zainteresowanie środowiskami kibiców?
- Werbunek nowych członków oraz rynek zbytu. To dwa powody, dla których organizacje kibiców są w stałym zainteresowaniu grup przestępczych - tłumaczy jeden z oficerów operacyjnych.
Po pierwsze - rozgrywki sportowe, jak i inne imprezy masowe, stwarzają dobre warunki do dystrybucji narkotyków. Drugim czynnikiem wpływającym na możliwość rozwoju dilerskiej siatki jest w tym przypadku zwarta i zorganizowana struktura grupy identyfikującej się z danym klubem sportowym.
- W świecie pseudokibiców Lechii, ale też i innych drużyn sportowych, obowiązuje ściśle określona hierarchia. To środowiska niezwykle hermetyczne, z licznymi stopniami wtajemniczenia. Dlatego są tak trudne do rozpracowania, ale nasza infiltracja jest coraz skuteczniejsza - podkreśla kryminalny z długim stażem.
Jak wygląda owo wtajemniczanie?
- Zaczyna się od drobnych przestępstw. Z czasem kaliber wymagań grupy rośnie. Obiecuje się awans, ale w zamian oczekuje się zrealizowania coraz większych i poważniejszych zleceń. Ich charakter bywa różny - od udziału w bójkach, przez rozboje, kradzieże po handel narkotykami. Pseudokibicowskie gangi inwestują w początkujących członków. - Młodzi ludzie trafiają do szkół sztuk walki, zyskują poważanie w swoim otoczeniu, mogą liczyć na pomoc od starszych kolegów w razie kłopotów - wyjaśniają policjanci.
Obecnie w Polsce najpoważniejsze kłopoty z pseudokibicowską przestępczością mają policjanci w Krakowie. W Trójmieście o takich incydentach raczej się nie słyszy. Gdańscy kryminalni podkreślają, że ten spokój to efekt dobrego rozpoznania środowiska: - Gdybyśmy nie panowali nad sytuacją, działyby się u nas takie sceny, o jakich bywa nieraz głośno w innych rejonach Polski.
Michał Lewandowski rzecznik Lechii Gdańsk
-Informacje na temat zatrzymania posiadamy jedynie od dziennikarza "Dziennika Bałtyckiego". Nie wiemy, kim jest ta osoba, więc trudno jest klubowi ustosunkować się do kwestii, czy to kibic Lechii Gdańsk, czy też nie. Policja dotychczas nie zwracała się do klubu o udostępnienie jakichkolwiek informacji na ten temat.
Nawet jeśli ten człowiek przychodził na mecze Lechii Gdańsk, to łączenie sprawy jego zatrzymania z samym klubem jest nieuprawnione.
Lechia Gdańsk robi wszystko, aby dbać o jak najlepszy wizerunek oraz bezpieczeństwo na stadionie i nie ma nic wspólnego z działaniami o charakterze przestępczym.
Nie posiadamy też żadnych informacji dotyczących handlu narkotykami na trybunach PGE Areny. Ściganie przestępstwa, jakim jest handel narkotykami, leży w gestii policji.
Bo to byl kibic Ruchu :)WITAM2 pisze:A co to ma wspólnego z kibicowaniem?
http://gfx.tvs.pl/news_foto_film/91/90129_full.jpgPawcio64 pisze:Bo to byl kibic Ruchu :)WITAM2 pisze:A co to ma wspólnego z kibicowaniem?
http://natemat.pl/69245,12-latek-wyzywa ... wychowanie12-latek wyzywa w autobusie, a ojciec się cieszy, czyli kibolskie wychowanie
12-latek w autobusie, wraz z grupą kibiców, klął, skandował plugawe hasła i śpiewał kibicowskie przyśpiewski. Tata stał obok i puchł z dumy. Opowiedział mi o tym redakcyjny kolega, zdziwiony tym, że można w ten sposób wychowywać dziecko. Niestety, nie tylko można, ale w pewnych środowiskach jest to uznawane za punkt honoru.
Słysząc historię o 12-latku, który krzyczy o policji: "białe kaski robią laski", a autobus pełen kibiców podchwytuje i ochoczo dośpiewuje resztę, nie byłem ani trochę zdziwiony. W niektórych kręgach wychowywanie dziecka, które dumnie przeklina, a w sercu nosi zakorzenioną nienawiść do drugiego klubu jest nie tylko łatwe, ale i dość popularne.
"Legia, Legia, kur..."
Kilka lat temu internet obiegło nagranie, na którym mała dziewczynka z szalikiem Lecha Poznań śpiewa: "Do nienawiści, do tej drużyny, tak wychowano, wychowano nas. I bez powodu, i bez przyczyny, śpiewamy dziś na cały świat: a Legia, Legia kur...czak, Legia Warszawa starym kurczakiem jest".
Filmik ten przesłano na YouTube w 2008 roku, od tamtej pory minęło 5 lat. Za kolejne pięć dziewczynka – kimkolwiek jest – pewnie będzie już (o ile jeszcze się to nie stało) umiała zaśpiewać "prawdziwą" wersję tej przyśpiewki. "Prawdziwa" niestety nie znaczy lepsza, bo z odpowiednim słowem, również zaczynającym się na "k", ale z drobiem nie mającym nic wspólnego. Uczenie dzieci klubowych przyśpiewek to dość powszechna praktyka – rodzice-kibice wychowują dzieci kibiców. I nie ma w tym nic złego, gorzej jest, kiedy kibole wychowują dzieci-kiboli.
Niestety, to też się zdarza. I to nierzadko. Sam wielokrotnie widziałem, jak rodzice chwalili się na Facebooku czy Naszej-Klasie tym, jak to ubierają dzieci w klubowe barwy czy uczą ich przyśpiewek. "Legia, Legia kurczak" to mało drastyczny przypadek, bo dzieci moich znajomych w wieku 7-9 lat potrafią już kląć tak soczyście, że niejednemu dorosłemu zwiędłyby uszy. Oczywiście, w ustach dzieci brzmi to z jednej strony groteskowo, a z drugiej makabrycznie. Obrażanie drużyny przeciwnej to jedna z pierwszych rzeczy, których uczy się dziecko-kibola.
Koszulka i śpiewanie
Kolejne etapy to: pójście na mecz, przyśpiewki klubowe, nierzadko poznanie kolegów taty. Warto podkreślić, że dziewczynki rzadko kiedy są w ten sposób wychowywane – ojcowie lubią pozakładać im klubowe koszulki, zarazić ich tym bakcylem, ale nie odbywa się to tak intensywnie, jak w przypadku chłopców. Ci, naturalnie bardziej pasują do męskiego towarzystwa i w wieku 12-13 lat mogą już nawet dostać od taty łyk (albo pięć) piwa przed meczem. Trudno uznać taki wzorzec za sprzyjający dziecku.
Obserwacji tych nie biorę z kosmosu – po prostu znam ludzi, którzy w ten sposób wychowują dzieci. Chciałem napisać o nich reportaż, ale oni nie chcą o tym opowiadać – bo ani nie widzą w tym nic złego czy dziwnego, ani niespecjalnie chcą chwalić się takimi metodami wychowania. Bo mimo wszystko mają świadomość, że jednak "ludzie zbyt dobrze na to nie patrzą" – jak to określił mój kolega-kibol.
Dzieci skażone agresją
W takim wychowaniu najgorsze nie są jednak przekleństwa, alkohol czy przyśpiewki. Najgorsza w tym jest nienawiść i agresja, którymi zatruwa się dopiero kształtujące się umysły. Jeśli dziecko już w wieku 4 lat słucha, że ma nienawidzić tych w zielono-białym albo niebiesko-czerwonym albo jakimkolwiek innym, to jak ma funkcjonować w dorosłości? Nie jestem specjalistą od wychowania, ale trudno mi uwierzyć w to, że takie nagromadzenie negatywnych emocji w dzieciństwie, w tym agresji, pozostaje zupełnie bez wpływu na psychikę człowieka.
Kiedy pytam jednego z takich ojców, czy nie zastanawiał się nigdy nad dawką nienawiści, jaką ładuje w swoje – bądź co bądź niewinne – dziecko, ten nie ma wątpliwości, że nie ma w tym nic złego. - Jaka nienawiść? Trochę sobie chłopak pośpiewa... - słyszę. Dopytuję: a przekleństwa? A mówienie, że kibice innych drużyn są tacy i owacy? - Hehehe, no to przecież i tak się nauczy, na podwórku albo w szkole. To już lepiej żeby z tatusiem śpiewał, nie? - mówi mi znajomy kibol. Nie wiem, co odpowiedzieć.
Lepszy tata niż podwórko
No właśnie, lepiej, czy nie lepiej? Wiem, jak to wygląda od środka – takie wychowanie potęgowane jest przez środowisko. Faktycznie, nawet jak tata nie nauczy, to w szkole czy na podwórku takie dziecko w końcu będzie musiało zostać kibolem i wrzeszczeć razem z innymi. Koledzy, podobnie wychowani, utwierdzają tylko w przekonaniu, że tak trzeba. A rodzice wspierają innych rodziców w dążeniu do zaszczepienia w dzieciach piłkarskiej miłości i nienawiści. Ojcowie potrafią przechwalać się miedzy sobą tym, jak to ich dziecko nauczyło się nowej przyśpiewki.
Ktoś mógłby zapytać: a gdzie w powyższym tekście miejsce matek? Rozmawiałem o tym z dwiema mamami. Jedna stwierdziła, że nie dopuści do tego, by jej dziecko kibicowało komuś innemu, bo sama chodzi na mecze. Druga była bardziej refleksyjna. Wiem, że kocha swoje męża, ale wiem też, że przeszkadza jej takie wychowanie. Wolałaby, żeby ich 8-letni syn się dobrze uczył i "wyrósł na kogoś dobrego". Ale gdy pyta mnie, co ma zrobić, nie umiem odpowiedzieć.
- Rafał mógłby zrobić karierę, zbierać dobre stopnie w szkole. Idzie mu angielski i matematyka, może pracowałby w banku? A tak traci czas na te piłkarskie głupoty, które są nikomu niepotrzebne. Tylko problemy z tego. No i boję się, że któregoś dnia Maciek zabierze Rafała na mecz i coś mu się stanie. Tylko co mam zrobić, uciec z dzieckiem? Pozbawić go praw rodzicielskich? - pyta mnie kobieta. I dodaje: - A Maciek, jak słyszy, że Rafał nauczył się nowej przyśpiewki, jest wniebowzięty. Będzie mógł się pochwalić.
Ten lamus po raz kolejny wywołuje nie potrzebną aferę, nie wiem jak Legioniści mogą sobie przybijać z nim po meczu "piąteczki".Podczas wczorajszego meczu Ruchu Chorzów z Legią Warszawa kibice gospodarzy naśladowali małpy, gdy do piłki dochodził Dossa - poinformował Jakub Rzeźniczak przy pomocy serwisu Twitter.com.
"Mega słabe było tez to ze z trybun było słychać okrzyki udających małpy kibiców Ruchu gdy przy piłce był Dossa. Wiocha na całego." - Czytamy w notce opublikowanej przez obrońcę stołecznej drużyny.
Kluby nie chcą jednak podejmować ryzyka. Na mecz z Jutrzenką wybiera się około tysiąc fanów ŁKS, a stadion, podobnie jak pozostałe w IV lidze, nie spełnia norm bezpieczeństwa. Tym bardziej, że obawa przed kibicami gości jest duża. Do tego stopnia, że piłkarze jednego z najbliższych rywali ŁKS mieli spotkanie z zarządem. Usłyszeli na nim kilka pouczeń, jak mają postępować w przypadku ewentualnego rozpoczęcia burd na stadionie. Mają m.in. uciekać w pola, ale nie do szatni, żeby te nie zostały zdemolowane! Psychoza, czy rzeczywiście realne zagrożenie?
Jeśli mnie pamięć nie myli to podobna sytuacja miała miejsce,gdy Lechia tułała się po niższych ligach.Kilka walkowerów otrzymali.
Eee no co Ty,przeciez to i tak wina Kaczyńskiego !!grzeg pisze:Czytając ten wątek, głęboko się zastanówcie, w której rubryce stawiacie X na wyborach!
Nie przyjdzie Kaczor i zalegalizuje ustawki.. Daj spokój on jest tak poprawny politycznie, że jak widzi race to się chowa z kotem pod łóżko.Nie zapomnij kto wprowadził sądy 24 godzinne, przez które mnóstwo kibicó ucierpiało.Wizard. pisze:Eee no co Ty,przeciez to i tak wina Kaczyńskiego !!grzeg pisze:Czytając ten wątek, głęboko się zastanówcie, w której rubryce stawiacie X na wyborach!
Ja mam w d**** jednych i drugich, tak jak oni mają kibiców, tylko z grona kibiców nikt nie głosuje (mam nadzieje) na PO, a na PiS sporo osób wierząc, że Jarek Polske zbawi.A zmiana by była jak z Bieruta na Gomułkę.Trzeba wspierać partie spoza układu takie jak RN,KNP,NOP i jechać równo po wszystkich którzy nam szkodzą z Tuskiem,Palikotem i Kaczyńskim na czele.performat pisze:Najprawdopodobniej nie zrozumiales sensu tej wypowiedzi. Tutaj nikt nie broni Kaczynskiego, tylko jest to nawiazanie do slow obecnej wladzy, ze to wszystko wina Kaczynskiego badz, ze jakby byl Kaczynski to bedzie jeszcze gorzej. I jak widac na Twoim przykladzie obecnej wladzy wychodzi to idealnie, bo do Kaczynskiego jest jeszcze wieksza nienawisc niz do PO i tutaj na forum widac to swietnie - co jakis czas ktos w obrone bierze PO w imie walki z Kaczynskim.
Sądy wprowadził Ziobro, które miały uderzyć w "stadionowych chuliganów", a uderzyły w ...pijanych rowerzystów. Prze lamus musiał ktoś być jeśli dał sobie przybić wyrok w tych sadach 24-godzinnych, było tyle dróg, aby się wywinąć spod tego sądu i odpowiadać w normalnym trybie wystarczyło nie być posranym i pomyśleć.Nowohucianie1950 pisze:Nie przyjdzie Kaczor i zalegalizuje ustawki.. Daj spokój on jest tak poprawny politycznie, że jak widzi race to się chowa z kotem pod łóżko.Nie zapomnij kto wprowadził sądy 24 godzinne, przez które mnóstwo kibicó ucierpiało.Wizard. pisze:Eee no co Ty,przeciez to i tak wina Kaczyńskiego !!grzeg pisze:Czytając ten wątek, głęboko się zastanówcie, w której rubryce stawiacie X na wyborach!
24 godzinny sąd nie dla kiboli?!"Ekspresowy" wymiar sprawiedliwości źle ocenia znany karnista prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich. Jego zdaniem, największym grzechem tych sądów było to, że trafiały nie w tych, w których trzeba. Pijanych rowerzystów najłatwiej było zatrzymać i postawić przed sądem. Z chuliganami było już dużo gorzej. Przyznaje, że przez 24 godziny nie ma możliwości rzetelnego osądzenia np. grupy pseudokibiców. Dlatego sądy takie powinno się, według niego, zlikwidować.
a co się działo ? bo ja pamiętam i nie wiem co masz na myśliKrzysiek1947 pisze:chyba co niektórzy są za młodzi albo nie chcą pamietać co działo się w Polsce w latach 2005-2007. PO PiS SLD PSL palikot = przefarbowany PZPR.