: 08.05.2008, 19:23
http://szukaj.gazeta.pl/archiwum Z okazji 19 urodzin nasi ulubiency otworzyli dla wszystkich internetowe archiwum, można odkopać ciekawe artykuły o tematyce kibicowskiej z lat 90
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
adosław Michalski, były reprezentant Polski, a obecnie dyrektor sportowy Lechii Gdańsk oraz były piłkarz Wisły Kraków Jacek Paszulewicz zostali napadnięci przez chuliganów Arki Gdynia
Michalski i Paszulewicz pojawili się we wtorek na stadionie GOSiR w Gdyni, gdzie oglądali spotkanie regionalnego Pucharu Polski pomiędzy Bałtykiem i rezerwami Lechii.
Michalski: - Oglądaliśmy mecz stojąc przy ławce rezerwowych. W pewnym momencie po drugiej stronie boiska pojawiła się ok. 30-osobowa grupa kibiców Arki. Powiedziałem do Jacka: "lepiej chodźmy, bo będzie zadyma, a na stadionie nie ma ochrony ani policji". Spokojnym krokiem poszliśmy w stronę bramy wyjściowej. Kiedy się obróciłem, chuligani biegli już w naszym kierunku. Zaczęliśmy uciekać, każdy do swojego auta. Moje stało bliżej, udało mi się odpalić i wyjechać na ulicę. Jacek nie miał tyle szczęścia. Wsiadł, ale nie zdążył ruszyć i chuligani na niego napadli.
Paszulewicz: - Uciekłem do samochodu, zamknąłem się w nim. Ale chuligani chcieli wejść do środka, kopali w szyby i drzwi. Mogłem wrzucić wsteczny i przejechać im po nogach, to może czegoś by się bandyci nauczyli. Mam nadzieję, że nie jest to początek czegoś bardzo złego, bo nie spotkałem się jeszcze z tym, żeby bito piłkarzy - tłumaczy były piłkarz nielubianej w Gdyni Wisły.
O zdarzeniu wie policja. - Dostaliśmy informację o tym, że ok. 30-osobowa grupa chuliganów wtargnęła na boisko, a potem zdemolowała samochód - mówi rzecznik policji w Gdyni Hanna Kaszubowska. - Funkcjonariusze pojechali na miejsce, ale żadna z osób nie chciała złożyć oficjalnego zgłoszenia. Właściciel uszkodzonego samochodu powiedział, że najpierw musi pojechać do serwisu, aby ocenić zniszczenia i dopiero potem zgłosi się na policję - tłumaczy Kaszubowska.
Paszulewicz: - W środę wieczorem złożę zawiadomienie o napaści. Nie ma usprawiedliwienia dla takich bandytów. Tych ludzi nie można nazwać kibicami. To dzicz.
Kibice Arki zaprzeczają, że to oni napadli piłkarzy. - Nic nie wiem o tym zdarzeniu - powiedział Mariusz Jędrzejewski, pseudonim "Megafon", prowadzący doping na Arce. - Bez względu na to, kto to zrobił, było to złe zachowanie. Nie sądzę jednak, żeby była to jedna z oficjalnych grup Arki - dodał Jędrzejewski. Niedługo potem sam zadzwonił do "Gazety": - Rozmawiałem już z kolegami i wiem na pewno, że nie byli to kibice Arki - dodał Jędrzejewski.
Organizatorzy tłumaczą, że podczas meczu nie było ochrony, bo spotkanie oglądało zaledwie kilkadziesiąt osób, głównie rodziny piłkarzy.
Z relacji świadków wynika, że część chuliganów tuż po zajściu "rozpłynęła się" po obiekcie GOSiR.
- Niektórzy z nich są członkami młodzieżowych drużyn Arki, piłkarskich i rugby - mówi jeden ze świadków. - Zresztą chuligani Arki to pełnowartościowi goście na obiektach GOSiR. Tutaj trenują i czują się bezkarni. Dopiero jak dojdzie do skrajnej sytuacji i ktoś zginie, to niektórzy się obudzą.
Do zdarzenia doszło ok. godz. 18.45. Kwadrans później na boisku obok rozpoczynał się trening rugbistów Arki, drużyny młodzieżowej.
- Nie wierzę, że w napaści uczestniczyli rugbiści. Przecież Arka i Lechia, przynajmniej w rugby, mocno się szanują, zawodnicy chodzą ze sobą na piwo i do kościoła - przekonuje Jerzy Zając, prezes Rugby Club Arka Gdynia. - Kiedy dowiedziałem się o zajściu, poprosiłem dyrektora obiektu, aby zrobił rozeznanie, czy wśród chuliganów nie było rugbistów. Powiedział, że nikt ze świadków ich nie rozpoznał.
Próbowaliśmy ustalić, jak policja walczy z kibolami z Gdyni. Ile osób ma zakaz stadionowy i jak jest egzekwowany. Usłyszeliśmy, że aby uzyskać takie informacje, trzeba się zgłosić z jednodniowym wyprzedzeniem.
Czyżby mu chodziło o TMK ?A ja mam wrażenie, że często jest tak, że świat stadionowych bandytów istnieje zupełnie obok naszego świata. Tego, w którym panu wydaje się, że policja nad nimi panuje. Wie pan, że kibolskie organizacje wydają nawet własne gazetki, oficjalne sprzedawane w kioskach? A w środku każdego numeru festiwal przemocy i rasizmu...
Żeby nie było niedomówień, gazetkę tę kupiła moja 13letnia siostraMichał z Łodzi pisze: Ostre![]()
Nie pytam nawet skąd masz bravo girl
W teleekspresie też było trochę z Biłgoraja i Warszawy.Fighting Dragon Tokyo pisze:W TVN24 non stop gadają o zadymie Łada-Hetman. Ma ktoś link do bitwy na murawie?
w tvn tez, wspomnieli jeszcze o TMKgreg pisze:Przed chwila w polsatowskich wydarzeniach byla mowa o tym ze zgodnie z nowelizacją ustawy rozrabiajacym kibicom beda grozily kary od 10000zl w góre![]()
Poszli z nami na wojne na calego.Jesli faktycznie takie kary wejdą w zycie to zeby dymic na stadionie trzeba bedzie byc albo niepoczytalnym albo bardzo bogatym......
Co dokładnie? Kiedyś jeden brukowiec pisał, że "pismo bandytów" jest chronione konstytucją-LUKs- pisze:w tvn tez, wspomnieli jeszcze o TMKgreg pisze:Przed chwila w polsatowskich wydarzeniach byla mowa o tym ze zgodnie z nowelizacją ustawy rozrabiajacym kibicom beda grozily kary od 10000zl w góre![]()
Poszli z nami na wojne na calego.Jesli faktycznie takie kary wejdą w zycie to zeby dymic na stadionie trzeba bedzie byc albo niepoczytalnym albo bardzo bogatym......
powiedzieli mniej wiecej cos takiego ze pseudokibice maja nawet wlasna gazete w ktorej opisuja swoje walki,ustawki cos ze niby gazeta pochwala takie zachowania, ogolnie srednio pozytywnieFighting Dragon Tokyo pisze:Co dokładnie? Kiedyś jeden brukowiec pisał, że "pismo bandytów" jest chronione konstytucją-LUKs- pisze:w tvn tez, wspomnieli jeszcze o TMKgreg pisze:Przed chwila w polsatowskich wydarzeniach byla mowa o tym ze zgodnie z nowelizacją ustawy rozrabiajacym kibicom beda grozily kary od 10000zl w góre![]()
Poszli z nami na wojne na calego.Jesli faktycznie takie kary wejdą w zycie to zeby dymic na stadionie trzeba bedzie byc albo niepoczytalnym albo bardzo bogatym......
Kod: Zaznacz cały
Gliniarze przestańcie tchórzyć przed bandytami
Kibil chciał zabić dzieckoTo nie był chuligański wybryk czy nieszczęśliwy wypadek. To porażająca próba morderstwa!
To niech się zdecydują.Chłopiec, który przypadkowo znalazł się obok szalejącej na ulicy hordy kibiców, ma roztrzaskaną główkę.
bedzie trzeba biegac w kominarkach na dymy albonie dac sie zlapacgreg pisze:Przed chwila w polsatowskich wydarzeniach byla mowa o tym ze zgodnie z nowelizacją ustawy rozrabiajacym kibicom beda grozily kary od 10000zl w góre![]()
Poszli z nami na wojne na calego.Jesli faktycznie takie kary wejdą w zycie to zeby dymic na stadionie trzeba bedzie byc albo niepoczytalnym albo bardzo bogatym......
13% pisze:Chce zakończyć wojnę kiboli
Czwartek, 19 czerwca (11:48)
Były przywódca bojówki kibiców Cracovii, Robert M., nazywany także "Metal" apeluje o zakończenie krwawych wojen kiboli na ulicach Krakowa. - Chcą się bić? To niech się biją, ale noże niech schowają głęboko w kieszeniach - mówi w wywiadzie dla "Polska The Times".
"Metal" kilka tygodni temu wyszedł z więzienia, gdzie przesiedział 27 miesięcy. To efekt oskarżenia go o współudział w zabójstwie kibica Wisły, Pawła O, "Fujina".
- Ja nie brałem w tym udziału. Nawet próbowałem ratować rannego - zarzeka się.
Główny podejrzany w tej sprawie, Paweł M. ps. "Neo" nie zostanie osądzony. Powiesił się w więziennej celi czekając na rozprawę.
Teraz Robert M. odpowiada z wolnej stopy i zapewnia, że nie chce już brać udziału w owianej złą sławą wojnie na krakowskich ulicach i osiedlach.
- Kiedyś ostro działałem, ale to się skończyło. Mam rodzinę i dzieci - tłumaczy. A póki co nadal chodzi na mecze Cracovii i czeka na wyrok sądu. Ma nadzieję, że nie za zabójstwo.
Źródło informacji: INTERIA.PL/Gazeta Krakowska
