W Budwie życie zaczyna się o 5 rano lub wcześniej. Przekonałem się o tym biegając po promenadzie nadmorskiej. 6 rano to już normalny dopływ pokarmu dla miejscowych handlarzy, na plażę – czyli turystów. Musiałem skoncentrować się na biegu, by nie uderzyć głową w jakąś latarnię, widoków 'frapujących' dużo ;)
Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje – jeszcze kilka pompek na bulwarze i powrót 'na hotel'. 'Wstawać pobudka!!!' - chłopaki już na nogach...prawie :) Oto jest dzień w którym przekaz z flagi Czarnogórców z meczu ze Śląskiem ( fight and sex ) zostanie wprowadzony w życie – tym razem ze szczególnym akcentem na fight...jeśli będzie trzeba oczywiście.
Do południa plaża i ostatnie rozkminy z chłopami z innych ekip. Tego dnia wszyscy polscy fani są jedną ekipą i to widać!:) Po mieście łażą tajniacy. Uprzedniej nocy próbowali kręcić aferę na prowokacji w jakimś lokalu, ale chłopaki się zawinęli. W dniu meczu po południu koncentrujemy się pod ruinami zamku na Starym Mieście, a wokół nas 'dyskretnie' szumią szczekaczki ;) Widok siedemdziesięciu rozebranych do pasa, łysych 'patologów' wyglądających zdrowo, ciekawi turystów..i turystki...No i te tam ze krótkofalówkami...
Ekip wymieniać nie będę, zapewne zostało to już uczynione milion razy, więc szkoda czasu. Przejdę do sedna, a sednem jest buractwo tutejszej milicji.
Ustalamy że jedziemy taksówkami, względnie busami i w tym celu idziemy pod centrum handlowe, gdzie 'caby' bazują. Większość chłopów już siedzi w samochodach, podczas gdy nasza zebrana na transport grupa, jeszcze czeka na jakiegoś niby busa. Po dłuższym wkurwieniu, gdy pojazd podjechał...podjechali też tajniacy – chcieli legitymować kierowców, więc my od razu biegiem spierdalamy na drugą stronę centrum, wbijając się do innych taksówek i ruszamy do Podgoricy. Po drodze tylko raz zatrzymują nas milicjanci, oraz w naszym samochodzie...odpada zderzak! :)
Po przekroczeniu rogatek Podgoricy niestety niemiła, acz nie powiem że niespodzianka. Przed nami wyrasta kordon psów, po drugiej stronie ulicy zatrzymane taksówki polskich fanów. I nas kierują na poboczny parking. Już wówczas domyślamy się co będzie...
Jest nas razem 16 taksówek ludzi z całej Polski. Stoimy obok pojazdów, a naprzeciw nas miejscowe szmaty. Prężą się, eksponując wymownie pistolety przy pasach...Oni się prężą, a tam na chacie sąsiedzi właśnie zapinają im żony...lub mężów, bo z psami to nie wiadomo...
Czekamy. Nic nie wiemy, bo i dowiedzieć się trudno. Bałkańska mentalność nie jest systematyczna, co po zsumowaniu ze stwierdzeniem iż milicja nie myśli, daje nam konkretny chaos.
Po jakimś czasie ktoś mówi, że przyjadą polscy funkcjonariusze oraz gość z Interpolu...Heh, tacy z nas straszni przestępcy że nawet Interpol potrzebny :)
Takoż i przyjechały trzy kretynki. Jeden debil, drugi prymityw skończony...trzeci zaś grał tego kulturalnego i 'życzliwego'. Ten też zaczął niezwykle ciekawą bajerkę.
W związku z tym, że nie mamy biletów, a PZPN sprzedając zaledwie 43, czy coś koło tego, zwrócił niewykorzystaną pulę Czarnogórcom, nie możemy wejść na mecz.
W związku z tym że może czekać na nas niebezpieczeństwo, psy miejscowe nie wpuszczą nas w granice miasta i ten stan trwać ma do odwołania. Takie coś podkręca wąs.
Cóż, śmiejemy się – każdy się tego spodziewał. Po bardzo długich przemowach i 'tłumaczeniu' mają wpuścić do Podgoricy ( ale nie na mecz ) tych z nas, którzy są zameldowani w miejscowych hotelach...czyli prawie nikogo, bo większość ekip stała w Budwie. Kundel na koniec pyta się czy coś może pomóc i co planujemy teraz uczynić...?
Pomóc...? Idź się uśpij – pomyślałem, głośno mówiąc: No to co, może przypuścimy szturm na szpaler milicji...? Kamieni mamy dość tuż na poboczu...- żartowałem. Nie ucieszyło to tajniaków, ale fakt faktem, iż musieliśmy po prostu myśleć o powrocie do Budwy. Tyle.
70 polskich obywateli stało się obiektem szykan ze strony miejscowej milicji. Odebrano nam prawo do swobodnego przemieszczania się. PZPN, ale przecież i 'polski' 'rząd' ( reprezentowany przez placówki konsularne ) nie dość że nie zadbali o Polaków za granicą, nie postarali się, byśmy za wszelką cenę weszli na mecz – co było przecież głównym celem przyjazdu do Czarnogóry. Nie uczyniono nic pozytywnego w naszą stronę, natomiast świadomie i celowo zwrócono bilety Czarnogórcom. Tak by miejscowa milicja miała powód do odesłania nas z powrotem!
Od nielicznych normalnych kibiców, będących na meczu, dowiadujemy się, że zamiast nas była jakaś śmieszna grupa wąsatych 'Alfredów' i tapirowanych 'Krystyn' w cylindrach i pomponach – to coś nazywa się 'klubem kibica reprezentacji Polski'...!!! Rodzinki czerwonych skurwysynów!
Jak już wcześniej wspomniałem, każdy z nas i każda ekipa, stanowią problem dla zapitych komuchów z PZPN – nasze poglądy są niezależne. Myślimy i nie boimy się oporu. Mamy swoje zdanie, którego zawsze jesteśmy w stanie bronić. Mamy też swoje, antykomunistyczne i patriotyczne flagi, szaliki, koszulki. Jesteśmy głośni i donośni. Reprezentujemy Polskę i pokazujemy naszą miłość i dumę z bycia Polakami, za granicą. Wszystko to stoi solą w zachlanym oku tych obrzydliwych dziadów, którzy umożliwili obcym służbom przemocy szykanowanie własnych obywateli za granicą! W każdym rzeczywistym państwie, takie coś w ogóle nie mieści się w głowie, a jeśli jakoś by zaistniało, dymisje z związku i ministerstwie byłyby tak pewne, jak to że Tusk to ku*** polityczna i renegat!
A na drzewach, zamiast liści wisieć będą komuniści!!! j**** PZPN to za mało...Szykanowanie polskich, prawdziwych kibiców za granicą, jest częścią większego planu zakłamania rzeczywistości i zamknięcia ust Prawdzie. Oni chcą wymienić patriotów z charakterem, na wykastrowanych 'Alfredów' bez korzeni i własnego zdania...ale to na pewno wiecie. Śmierć komunie!!!
Po około dwugodzinnym pacie na parkingu, w końcu staje na tym, że wracamy kawalkadą do Budwy. Jest nas 16 taksówek i ruszamy pod eskortą milicji w drogę powrotną, jakieś 60 kilometrów. Pociesznie wygląda szok miejscowych, widzących suki na kogutach i taki szpaler taksówek! Na stadionie i pod stadionem nie możemy pokazać polskiej siły, bo komuniści ze związku odebrali nam wolność. h** im za to na grób!
Jakaś dziesięcioosobowa grupa naszych w okolicach stadionu, zostaje lekko pogoniona przeważającą siłą miejscowych ze sprzętem i jakoś udaje się nawiązać im kontakt z nami. Proponują spotkanie towarzyskie, ale na tym się kończy. Później już zero fonów z ich strony – chyba nie załatwili lokalu o odpowiednim standardzie, bądź stwierdzili że możemy ich 'przegadać' w 'dyskusji' ;) Jako wrażliwy na ludzką krzywdę patolog – empatolog ( od empatii ), stwierdzić muszę, że koziojebcy ( jak zwie Czarnogórców kolejny ze znajomych redaktorów ) uczynili mądrze i słusznie, obsrywając się przed nami. Bez dodatkowych argumentów z całą pewnością 'dyskusja' zakończyłaby się całkowitym fiaskiem ich 'argumentacji' – co mogłoby złamać wiele karier i osobowości ;) Czyli że jednak myślą :) Z zapowiadanego Fight and Sex pozostał sex :)
Zapadającym wieczorem wjeżdżamy do kurortu...a jest piątek ;)
Okazało się jednak że tajniacy i kaski nie zrezygnowali z prowokacji i w jednym z lokali gdzie przebywa największa grupa polskich fanów, organizują przypał mający zmusić nas do wszczęcia awantury. Kilku wąsów zaczyna niegrzeczne uwagi w naszą stronę, wreszcie wyciąga pałki i noże krzycząc: one on one! Jeden na jednego. Co było bzdurą, gdyż zaparkowane obok, liczne kabaryny tylko na to czekały...JP100%!!!
Zawijamy się 'kanałami' na kwaterę, po drodze jeszcze spotykając Jagę, Motor i Chełmiankę, z którymi wspólnie zakupujemy bardzo dobre miejscowe wino, udając się na hotel celem pogadanek :)
Ich treścią były oczywiście klimaty wyjazdowe, wspomnienia, impresje z dawnych czasów. Bardzo fajny klimat i fajne rozmowy. Solidarność i jedność polskich fanatyków, jest solą w oku tych czerwonych psów, jak wspomniałem.
Wyjaśniamy też po raz kolejny w czasie tej eskapady, dlaczego jesteśmy skłóceni z tzw 'ekipą' Bałtyku ze stadionu z plastiku. Ludzie o tym nie wiedzieli, ale już wiedzą – że brak zasad to ich drugie imię. Pokazujemy chłopakom bardzo 'ciekawy' film p.t. 'Ballada o Dobrym Kibicowaniu' na którym jawni konfidenci opowiadają o zaletach kibicowania 'kulturalnego'...Opowiadają to w czasie totalnej wojny prawdziwych fanów w całej Polsce, z jebanym systemem zniewolenia i przemocy. Podczas gdy ludzi zamyka się za nic, walczy z patriotyzmem i honorem, ci tam stają przed kamerami TVP(!!!), stając zarazem ewidentnie po drugiej stronie barykady! Ludzie z Polski są w szoku...My też jesteśmy i to od lat, jednak na nygusostwo zgody nie będzie! Kończąc wątek, polecam każdemu ten śmieszny filmik, gdyż nie ma w nim słowa Prawdy, jest dużo śmiesznych fantazji, wypowiadanych często właśnie przez policyjnych donosicieli.
Wiedzcie ludzie dlaczego my tam siedzieć nie możemy...
Spójrzcie na filmik, mniej więcej od 37 minuty:
http://youtu.be/WdR1xXywSdQ
Czerwone i białe wino mieszamy z colą. Rozmowy trwają do godzin wczesnego świtu. Mamy o czym rozmawiać, bo nie jesteśmy ku*** nieprawdziwi, wymyśleni przez media. Nie mamy pomponów i kapeltuków – mamy za to naszą Wiarę, nasz fanatyzm i naszą wierność, naszą Miłość...
Sobota to czas odpoczynku, ostatnich spotkań na plaży i wreszcie rozpoczęcia drogi powrotnej, niekrótkiej przecież. Wspólna fota na plaży ludzi z różnych ekip. Kąpiel, prysznic zmywający morską sól...i wiatr przez szybę samochodu, orzeźwiająco żegnający nas z tym pięknym miejscem!
Fani rozjeżdżają się do domów. Serdecznie Pozdrawiamy Wszystkich, z Którymi dane było nam wspólnie reprezentować Polskę! Pozdro chłopaki i dziewczyny!
Aha, specjalne pozdro dla fanki Falubazu, prosimy o kontakt :)
Nocna droga przez Bałkany mija nam bardzo szybko...Za to masakra czeka dopiero u wrót UK. Na prom czekamy jebane 8 godzin w nocy, dodatkowo rozwalił się nam samochód...którym i tak cudem udaje się później wrócić na bazę!
Niech Żyje Polska!!! Niech żyje fanatyzm!!! Niech żyje droga!!!...Droga nigdy się nie kończy...
Bałtyk Gdynia Kategoria C!!!
Goły
http://ostatnia-kohorta.fuckpc.com/inde ... Itemid=100