Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 23.01.2013, 12:36
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
Wierzysz że polecą głowy ? Rączka rączke myje . .CRITTERS pisze:Jeszcze tylko uniewinnienie prawomocnym wyrokiem, kosmiczne odszkodowanie za niesłuszny areszt, nagłośnienie w mediach i polecą głowy, może nawet i w ministerstwie.
Jeszcze nie wypuścili, trzeba zebrać 80 tyś zł na kaucje w ciągu 2 tygodni, a to nie jest mała kwota...buakaw pramuk pisze:lisisko kurwisko kazało i Starucha wypuścili :)
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... na-wolnosc
wkońcu !
Poseł Przemysław Wipler (PiS) otrzymał odpowiedź z Komendy Głównej Policji w sprawie publikacji wizerunków osób podejrzewanych o złamanie prawa podczas meczów piłkarskich. Chodziło w szczególności o tzw. Wielkie Derby Śląska w 2009 roku, a także finałowy mecz Pucharu Polski rozgrywany pomiędzy Legią Warszawa a Lechem Poznań w Bydgoszczy.
W liście skierowanym do Komendanta Głównego Policji poseł Wipler zwrócił uwagę, że działania funkcjonariuszy prowadzą do naruszenia konstytucyjnych praw ochrony prawa do wizerunku. Wskazał na brak przepisu prawnego dopuszczającego taką ingerencję w swobody obywatelskie. Podobne stanowisko zajął Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie skierowanym do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 2 lutego 2011 r. Poseł Wipler domagał się również wskazania podstawy prawnej publikacji wizerunków osób podejrzewanych o popełnienie występku chuligańskiego.
Komendant Główny Policji stwierdził, że nie jest w stanie odpowiedzieć na zadane pytania. Przyznał, że nie dysponuje żadnymi analizami prawnymi, które dotyczyłyby publikacji wizerunku osób podejrzewanych o popełnienie przestępstwa. Jednocześnie przyznał, że publikacja takich wizerunków to odpowiedź na oczekiwania społeczne.
Piotr S. ps. Staruch wyszedł z aresztu. Po wpłaceniu kaucji, nieformalny lider kibiców Legii Warszawa opuścił więzienie przy ul. Rakowieckiej.
W piątek przed godz. 16.00, po ośmiu miesiącach aresztu, "Staruch" wyszedł na wolność.
Kilka godzin wcześniej TVN24 informowała o tym, że 80 tysięcy złotych kaucji, które umożliwiły zwolnienie Piotra S., zostało wpłaconych.
"Nie ma obawy matactwa"
W ostatni wtorek sąd uchylił areszt nieformalnemu liderowi pseudokibiców Legii Warszawa, 29-letniemu Piotrowi S., ps. Staruch. Oskarżony ws. handlu amfetaminą miał móc wyjść na wolność, jeśli do 12 lutego zostanie wpłaconych 80 tys. zł kaucji.
Na wniosek obrony sąd Okręgowy Warszawa - Praga uznał on, że nie ma obawy matactwa i zastosował wobec S. zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Grozi mu 10 lat więzienia
W grudniu 2012 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wysłała do Sądu Rejonowego Warszawa - Praga akt oskarżenia przeciw S. Jest oskarżony w sprawie kupna w maju 2010 r. kilograma amfetaminy. Drugi zarzut dotyczy przygotowania do wprowadzenia do obrotu 5 kg amfetaminy.
Ponadto S. ma też dwa zarzuty ukrywania dowodów osobistych innych osób. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Z Cezarym Kuleszą rozmawiali Karol Wasilewski i Urszula Bisz.
Jagiellonia nie umie dogadać się z kibicami?
Jakiś problem był, ale nie na linii klub - kibice, tylko policja - kibice. Policja zaczęła wprowadzać swoje zasady. Kibicom się to nie podobało. Zwrócili się do klubu, żeby coś z tym tematem zrobić. Ja jednak nie mam takiej władzy, żeby pójść i nakazać policji: nie życzę sobie, żebyście byli na stadionie, bo kibice tego nie chcą. Rozmawialiśmy. Stali na swoim stanowisku nieugięci. Ze strony klubu nie było możliwości spełnienia oczekiwać kibiców.
Z czego może wynikać niechęć między policją a kibicami?
Był to wynik ogólnopolskiego programu. Z Warszawy poszły sygnały, żeby z kibicami zrobić porządek. U nas nie było bójek ani awantur stadionowych. Kibice nie wbiegaliby na płytę. Ale skoro władze miasta, pan wojewoda, albo policja odgórnie dostała taki nakaz, to robili, co im kazano. To było grubymi nićmi szyte.
Policja twierdzi, że z Wami współpracuje, jeżeli chodzi o kibiców.
Musimy z nimi współpracować, bo wydają pozwolenia na imprezy masowe. Jeśli powiemy, że nie chcemy rozmawiać z policją, nie będzie meczów. To znaczy mecze mogą być, ale bez udziału kibiców. I tutaj koło się zamyka. Policja jest jak pan i władca. Co chcą, to zrobią. A prawo jest takie, że policjanci mogą je sobie regulować, albo w jedną albo w drugą stronę. Teraz Ekstraklasa pracuje nad projektem ujednolicenia regulaminu wszystkich stadionów w Polsce. Żeby nie było, że u nas policjanci mówią tak, a w innym mieście inaczej. Nie chciałbym za bardzo obarczać policji, ale bywa tak, że to ona prowokuje kibiców. Kiedy ci mają wyjazd, funkcjonariusze opóźniają wejście na stadion, przedłużają, robią rewizje, żeby jak najdłużej wszystko trwało. Później ta niechęć wśród kibiców wzrasta, procentuje. Oni przecież nic nie mogą zrobić, bo policja ich zaraz aresztuje. Jak zaczynają komórkami nagrywać, mundurowi je zabierają. Przez to znamy tylko jedną stronę medalu. Widzimy tylko materiał policyjny. Dobrze byłoby, gdyby z Ekstraklasy albo z PZPN-u był sygnał, że na każde wyjazdy jest jakaś osoba delegowana, która jeździ i nagrywa kamerą wszystkich kibiców. Dzięki temu byłby inny materiał niż tylko policyjny. Teraz kibic nie ma żadnej obrony. Nie może udowodnić, czy powiedział dobrze, czy źle. Warto pomyśleć o takich dodatkowych nagraniach poza policyjnymi, bo rzeczą normalną jest, że w tłumie 500-1000 osób, które jadą na mecz, zawsze się 2 czarne owce trafią. Są to też kibice, tylko bardziej chuligani, którzy jadą narozrabiać. Pozostali jadą kibicować. A wszyscy są przez policję traktowani jako ci niedobrzy i do jednego worka wkładani.
GóWnoWisła pozwala na flagi, kibice obiecują, że nie będzie rac i petard
Nowy zarząd Wisły spełnił jedno z podstawowych zadań. Zapomniał o wybrykach kiboli i pozwolił im wnosić tzw. sektorówki, a w zamian przerwany zostanie bojkot
Prowadzenie wspólnych akcji marketingowych, większy udział kibiców w organizowaniu meczów i wyjazdów oraz możliwość robienia tzw. opraw - to główne ustalenia między Wisłą a kibicami. - Podpisaliśmy porozumienie, które zawiera 10 punktów. Rozmowy przebiegały w sympatycznej atmosferze - mówi Janusz Kozioł, wiceprezes ds. PR i marketingu, który brał udział w spotkaniach z przedstawicielami Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków.
Grunt do rozmów przygotował jednak Tadeusz Czerwiński, wiceprzewodniczący rady nadzorczej. Gdy z początkiem roku objął stanowisko, nikt nie ukrywał, że ma pomóc w udobruchaniu kibiców. Ich sympatię zaskarbił sobie blisko dekadę temu, gdy np. część osób wpuszczał na stadion za darmo i za swoje pieniądze organizował dla nich piknik. Dzięki temu potrafił zapobiec też zadymie z kibolami Lecha. Teraz Czerwiński również był idealnym kandydatem do znalezienia nici porozumienia ze zbuntowaną częścią trybun. Zdecydowanie lepszym niż p.o. prezes Jacek Bednarz, któremu część SKWK wypomina grę i pracę w Legii Warszawa.
Przepychanki między Wisłą a częścią fanów trwały od meczu z Lechem. Kibole Wisły zaprezentowali oprawę pełną nienawiści do klubu z ul. Kałuży. Oprócz tego odpalili zakazane przepisami race, rzucali petardy hukowe i serpentyny, a sędzia dwa razy przerwał spotkanie. Wisła musiała za to zapłacić 20 tys. zł kary, a wojewoda małopolski zamknął jedną trybunę. Do tego zasugerował, by klub zakazał wnoszenia sektorówek, czyli dużych flag, pod którymi kryły się osoby odpalające race.
Taki punkt klub wprowadził do regulaminu i rozpętała się burza. Na meczu ze Śląskiem część kibiców tylko szydziła z zawodników, a na spotkanie z Górnikiem w ogóle nie przyszła. Zamiast tego przedstawiono wiele postulatów. Wczoraj na większość z nich Wisła się zgodziła.
Na trybuny przede wszystkim wrócą sektorówki, ale SKWK zobowiązało się, że ich treść będzie zgodna z regulaminem stadionowym, a na trybunach nie będą odpalane race. Oprócz tego klub ma się również odwoływać od kar nałożonych za zachowanie kibiców, ale tylko jeśli SKWK przedstawi merytoryczne argumenty. Do tego strony mają współpracować przy akcjach marketingowych. Co jeśli kibole będą łamali prawo? - Od ścigania takich ludzi jest policja, my możemy jej w tym pomóc - usłyszeliśmy przy Reymonta.
Wisła musiała zasiąść z kibicami do negocjacji, bo taka była wola Bogusława Cupiała, właściciela klubu. Inna sprawa, że krakowianie potrzebują pieniędzy z karnetów. O ile jesienny protest zbytnio nie uszczuplił budżetu klubu, o tyle wiosenny mógłby się już odbić czkawką, bo sprzedano by około trzech tysięcy karnetów mniej. W kwestii zachowań kiboli rachunek ekonomiczny nie zawsze był prosty, bo tylko za ich rozróby w trakcie Ligi Europy w poprzednim sezonie klub zapłacił ponad 500 tys. zł kar!
Porozumienie Wisły i SKWK ma trwać do końca rundy wiosennej, po nim strony zastanowią się nad ewentualnymi zmianami.