Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 01.09.2011, 12:28
Polecam posłuchać audycji na Trójce
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
http://niezalezna.pl/15487-bog-tusk-staruch-nergalKażde dziecko na polskiej ulicy wie, za co siedzi Piotr Staruchowicz. Ma on pecha. Nie spalił Biblii. Nie śpiewał o Janie Pawle II „ścinamy głowę Watykanu” oraz „zgarbiony, niedołężny, ślepy na tronie Watykanu”. Wtedy byłby, jak Nergal, bohaterem pozytywnych wywiadów w „GW” i jurorem w TVP. Za pieniądze abonentów. Z Boga i papieża można u nas szydzić. Z Tuska nie. Bo wtedy paragraf się znajdzie.
Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” oburzyła się, że w „Gazecie Polskiej Codziennie” pisać będzie kibic Legii Piotr Staruchowicz. Tak, będzie.
Senator Romaszewski, obrońca praw człowieka od czasów PRL, odwiedził go w areszcie. Zmroził nas wieścią, że policja go skatowała. „GW” nie podniosła w tej sprawie rabanu. Mimo, że zaniepokojenie zgłosiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Dla dr Adama Bodnara z tej fundacji, zapewne dalekiego od nas poglądami, słowo Romaszewskiego w tej sprawie coś jednak znaczyło. Dla Jerzego Jachowicza, autorytetu w dziedzinie dziennikarstwa śledczego – też. Dla „GW” i mediów głównego nurtu – jak widać nic.
Nie zdziwiło „GW”, że autora hasła „Donald Matole, twój rząd obalą kibole” zatrzymano na czele tłumu po obchodach Powstania Warszawskiego. Co wyglądało na ewidentną prowokację, mającą wywołać zamieszki. Że po bójce - bez obrażeń - ma kuriozalny, nieproporcjonalny do winy, sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości, zarzut rozboju z karą do 12 lat. Bo ukradł... klapki i ręcznik. Że zawiadomienie przeciwko niemu z podaniem paragrafu o rozboju złożył uczestnik wcześniejszych bójek, współpracujący z organami ścigania.
Za dużo tych przypadków. Każde dziecko na polskiej ulicy wie, za co siedzi Piotr Staruchowicz. Został aresztowany na zasadzie, iż na każdego paragraf się znajdzie. Ma on pecha. Nie spalił Biblii. Nie śpiewał o Janie Pawle II „ścinamy głowę Watykanu” oraz „zgarbiony, niedołężny, ślepy na tronie Watykanu. Hail!”. Wtedy byłby, jak Nergal, bohater pozytywnych wywiadów w „GW”, jurorem w TVP. Za pieniądze abonentów. Z Boga i papieża można u nas szydzić. Z Tuska nie.
Staruchowicz nie będzie jurorem w TVP, będzie miał za to w „Gazecie Polskiej Codziennie” cykl felietonów „Listy z Białołęki”. Tak zatytułował swą książkę Adam Michnik, który siedział w latach 80. w tym samym areszcie, co dziś „Staruch”.
Czy przeszkadza nam, że wdawał się w bójki? A Wam? Pamiętacie, jak Owsiak na Woodstocku 2003 napadł na stragany sprzedawców okularów? - Ja was, k..., załatwię – krzyczał. Sąd skazał go na 1600 zł grzywny za zniszczenie mienia. Były w „GW” czołówki na temat „bandyty Owsiaka? Nie jest on do dziś idolem „GW”?
Nie uważamy, że „Staruch” to ideał. Twierdzimy nawet, że zdecydowanie nie. Uważamy, że jak każdy powinien ponosić konsekwencje swoich czynów. Ale sprawiedliwie. Będziemy walczyć o to, żeby Polacy byli równi wobec prawa. Niezależnie, czy są wykształciuchami czytającymi „GW” w garniturach, czy kibolami ze stadionów i mniej bogatych dzielnic.
Dlatego w „Gazecie Polskiej Codziennie” dopuścimy na nasze łamy głos tych Polaków – także nieidealnych - za którymi nikt się nie ujmuje. Bo nie mają na adwokata. Bo postawili się sitwom. Bo siedzą w psychiatryku po tym, jak narazili się lokalnym kacykom.
Dopuścimy także takich, którzy są pozbawieni praw obywatelskich, bo noszą szalik, kaptur, palą race i nie wierzą prorządowym mediom. Tego się boicie.
Kibice Stali Gorzów wspierają Narodową Akcję Krwiodawstwa
Sprawa krwi to często sprawa życia lub śmierci. W okresie letnim zapotrzebowanie na krew znacznie wzrasta i w szpitalach pojawiają się jej braki. Nie pozostało to obojętne kibicom Stali Gorzów, którzy postanowili dać coś od siebie i włączyli się do Narodowej Akcji Krwiodawstwa…
Nie zwalniamy tempa i organizujemy kolejną charytatywną akcję – zbiórkę krwi. Akcja będzie trwać od 31.08.11 i potrwa trzy tygodnie.
Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia punktu krwiodawstwa, który znajduję się przy ulicy Dekerta 1. Punkt czynny jest od poniedziałku do soboty od godziny 7:30 do 12:30. Nie bądź obojętny, przyjdź oddaj krew, możesz komuś uratować życie. Zorganizowaliśmy loterię fantową dla krwiodawców. Każda osoba będzie mogła wylosować z puli gadżet, a także inne ciekawe nagrody. Serdecznie zachęcamy do włączenia się do akcji, nie zajmuje to dużo czasu, można otrzymać zwolnienie z pracy lub szkoły i daje ogromną satysfakcję.
Kilka cennych informacji dla osób, które jeszcze nie oddawały krwi:
- trzeba mieć ukończone 18 lat
- przed oddaniem krwi należy zjeść lekkie śniadanie (pieczywo, chuda wędlina, dżem)
- nie zgłaszać się do oddania krwi po wcześniejszym spożyciu alkoholu oraz na dobę poprzedzającą ograniczyć papierosy
- nie oddawać krwi jeśli przyjmuje się silne leki i jest się przeziębionym
- nie można oddawać krwi, jeśli w ciągu 6 miesięcy zrobiono tatuaż, jeśli były poważne zabiegi, choroby zakaźne
- po oddaniu krwi unikać energicznych ćwiczeń fizycznych
o co tu ku*** chodzi?...usrany_po_kolana pisze:http://bulgarska.pl/kibice/zgoda-na-org ... e304030000 :)
|Kibolska ustawka w Bieżanowie. Jedna osoba w szpitalu
Do tzw. "ustawki" doszło na krakowskim osiedlu Bieżanów w nocy z piątku na sobotę. Wzięło w niej udział kilkunastu stadionowych chuliganów.
Pseudokibice w trakcie bójki używali pięści, noży, kijów bejsbolowych i maczet. Starcie trwało kilkanaście minut. Stan jednego z uczestników był na tyle ciężki, że trafił on do szpitala. Lekarze nie chcą zdradzić jaki jest jej stan zdrowia, wiadomo tylko, że ma rany zadane nożem. Policja zatrzymała pięć osób. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty
Policjanci z Trzebnicy zatrzymali sześciu pseudokibiców, którzy podczas sparingu drużyn ze Żmigrodu i Wrocławia odpalili na trybunach race świetlne. Zatrzymani to młodzi ludzie w wieku od 16 do 29 lat. Teraz nie tylko odpowiedzą za złamanie przepisów, ale mogą zostać objęci zakazem wstępu na imprezy masowe. Za posiadanie i odpalenie materiałów pirotechnicznych grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy zatrzymali sześć osób podejrzanych o posiadanie oraz odpalenie rac świetlnych podczas imprezy sportowej. Do zdarzenia doszło 3 września br. w Żmigrodzie. Podczas imprezy masowej z okazji otwarcia stadionu piłkarskiego w mieście, został zorganizowany mecz sparingowy pomiędzy drużynami „KS Piast Żmigród” i „WKS Śląsk Wrocław”. Na trybunach zasiadło około 1 100 kibiców obydwu drużyn. Do pewnego momentu spotkanie przebiegało spokojnie. Około 15 minut przed zakończeniem sparingu, w sektorze za jedną z bramek, po zdobyciu gola przez drużynę Śląska Wrocław kilku pseudokibiców odpaliło race świetlne. Funkcjonariusze po tym zdarzeniu rozpoczęli identyfikację osób odpowiedzialnych za posiadanie i odpalenie materiałów pirotechnicznych. Bezpośrednio po zakończeniu meczu zatrzymali dwóch pseudokibiców, a kolejnych czterech następnego dnia - na podstawie nagrania z monitoringu. Zatrzymani to mieszkańcy powiatu trzebnickiego w wieku od 16 do 29 lat.
Pseudokibice odpowiedzą za posiadanie i odpalenie materiałów pirotechnicznych, za co grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat. Materiały zebrane w sprawie 16-latka zostaną przekazane do sądu rodzinnego i nieletnich, który to podejmie decyzje w jego sprawie. Policja wnioskować będzie do prokuratury o zakaz wstępu na imprezy masowe na 2 lata oraz grzywnę.
Coś Ty się dzisiaj urodził? Przecież takie rzeczy piszą od dobrych kilku lat, i już nikt się tym nie przejmuje;] ...takie czasy.ACABana pisze:Co za skurwysyńskie czasy, żeby fanatyka odpalającego racę nazywać pseudokibicem... Czas umierać,przepraszam za rozmycie.
Kibol dostal by pewnie tysiac i zakaz stadionowyBramkarz IV ligowej Sparty Rejowiec Fabryczny schodząc z boiska z czerwoną kartką pokazał kibicom tyłek - twierdzi policja. Piłkarz dostał 100 złotych mandatu. - Skoro nie ma tolerancji dla kiboli to tym bardziej dla piłkarzy zachowujących się skandalicznie - tłumaczą funkcjonariusze
Kiedy w 75 minucie padł drugi gol dla Podlasia, bramkarz Sparty, Krzysztof Mazur, miał pretensje do wszystkich. Najpierw dostał żółtą kartkę, a później, m.in. za pokazanie sędziom środkowego palca - czerwoną. Gdy schodził z boiska wśród docinków kibiców, opuścił spodenki i pokazał tyłek. Patrzący na to policjanci poszli za nim do szatki i zaprosili do radiowozu, aby spisać protokół - relacjonuje spiker zawodów.
Piłkarz został ukarany za nieobyczajny wybryk mandatem w wysokości 100 złotych.
- Nasi policjanci stwierdzili, że odsłonił pół pośladków. Wylegitymowali i ukarali piłkarza. Kiedy są pretensje do kiboli, nie można tolerować skandalicznych zachować u sportowców - podkreśla młodszy inspektor Andrzej Korolczuk z bialskiej policji.
Robert Szokaluk, prezes Sparty Rejowiec w rozmowie z portalem broni swego piłkarza. Uważa, że doszło do nieporozumienia.
- Zaczęło się od słownej utarczki z kibicami. Ale Krzysztof Mazur nie zdejmował spodenek, tylko ściągnął je nieco, by sprawdzić bandaże na biodrze, gdyż po urazie musi je nosić. Nie zdjąłby przecież spodenek przed policjantami! To człowiek na poziomie. Studiuje. Za czerwoną kartkę musi jednak ponieść karę - mówi.
Sport.pl to właśnie portal sportowy z wyborczej ;dfazimodo pisze:Za dlugie zeby wklejac. Tam sie ladnie wszystko komponuje i nie jest z GW
http://www.sport.pl/sport-lodz/1,117108 ... ejsze.html
Kibole GKS przesiąknięci nienawiścią. "Najważniejsze to bić żydków z Widzewa"
Dla kiboli z Bełchatowa zbliża się najważniejszy dzień w roku - mecz GKS z Widzewem. W derbach województwa bardziej od wspierania swojej drużyny zależeć im będzie jednak na czymś innym - pokazie nienawiści wobec najważniejszego wroga
"Dobra, słuchajcie panowie! My was nie zostawiamy, macie u nas kredyt zaufania i będziemy za wami dalej jeździli. Ale musicie, k..., wiedzieć, że musicie, k..., zapier...! I mecz z Widzewem to jest dla nas jak całe życie! Nawet jak, k..., przej... z Widzewem, to my chcemy widzieć krew, taką, jaką oddajemy na ulicach Bełchatowa! - wrzeszczał jeden z kiboli GKS do piłkarzy z Bełchatowa po przegranym meczu z Polonią Warszawa.
Przelewanie krwi na ulicach to nie puste hasło wykrzyczane w emocjach. Dla bełchatowskich chuliganów to codzienność. Pseudokibice GKS nikogo nie nienawidzą bardziej niż tych z Widzewa. I robią wszystko, by miasto należało właśnie do nich. Śpiewają o tym piosenki, chodzą w koszulkach z hasłem "Dbaj o czystość w mieście" i znaczkiem RTS wrzucanym do kosza. W Bełchatowie stara się im przeciwstawić grupa kiboli Widzewa. Z każdym rokiem coraz mniej liczna, ale wciąż istniejąca. Swą siłę pokazuje zwłaszcza wtedy, gdy przyjeżdżają wesprzeć ją koledzy z Łodzi.
Większość piłkarzy GKS nie chciała komentować sytuacji z Warszawy. Jeśli już zabrali głos, to w strachu przed narażeniem się kibolom, przyznawali im rację. Tylko Jacek Popek, kapitan drużyny, stwierdził, że z tak ostrą reakcją jeszcze nigdy się nie spotkał. - Odebrało nam mowę. Można dyskutować, ale nie w ten sposób - tłumaczył.
Inni zawodnicy o wydarzeniach z Bełchatowa chcą mówić tylko anonimowo. - Żądają od nas walki i krwi, ale co tak naprawdę mają na myśli? Czego oni oczekują? Mamy łamać nosy rywalom czy po każdym meczu podchodzić do ich sektora w zakrwawionych koszulkach? Wtedy dopiero będą się czuć zaspokojeni? - dziwi się jeden z nich.
Po pierwsze: nienawidzić Widzew
Mieszkańców Bełchatowa takie zachowanie nie zaskakuje. Bitwy kiboli zakończone rozlewem krwi zdarzają się tutaj notorycznie. - Jak często słyszy się takie historie? Często. Zbyt często. Chyba nie ma tygodnia, w którym nie mówiłoby się o bójkach między kibicami - opowiada 24-letnia mieszkanka Bełchatowa. Prosi o niepodawanie jej nazwiska. - Napiszcie, że mam na imię Monika. Wolę się nie narażać.
Z Moniką spotkaliśmy się w centrum Bełchatowa. W ostatnich latach na jego rewitalizację wydano ponad 20 mln zł. Pojawiły się ogródki, są kolorowe fontanny, plac zabaw. I nowy deptak. To właśnie on stał się miejscem spotkań kiboli. Często opanowują go wieczorami, a gdy w Bełchatowie rozgrywany jest mecz, siedzą tam cały dzień.
- Jakiś czas temu grał u nas ŁKS. Piątek wieczór, koniec spotkania, i kto jest na deptaku? Oczywiście kibice GKS. Nie wiem, co oni tam robili, skoro ich drużyna wtedy nie grała. Z tego, co wiem, bardziej trzymają z ełkaesiakami, więc chyba pilnowali miasta przed najazdem kibiców Widzewa - mówi Monika. - W każdym razie na wszystkich patrzyli podejrzliwie i obserwowali, kto kręci się po okolicy. Strach było tamtędy przejść. Nie wiadomo przecież, czy czasami nie przybiegnie zaraz garstka kiboli Widzewa i nie zaczną się między sobą bić.
W okolicach deptaka bójki zdarzają się często. Rzadko kiedy są to jednak starcia większych grup. Zazwyczaj kilku chuliganów podchodzi po prostu do przechodzącego parkiem chłopaka i pyta się go, za kim jest. Jeśli odpowie źle, dostanie "nauczkę". Zresztą nie tylko wtedy. - Niedawno była taka sytuacja, że chłopak nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Że się nie odezwał. No i za to też dostał. Jednego mojego znajomego zaczepiali już kilkukrotnie, ale na szczęście za każdym razem odpowiadał prawidłowo - mówi Monika. Podobnych historii zna więcej. - Raz chłopak został tak dotkliwie pobity, że jedną nogą był już w grobie. Skakali mu po głowie, kopali go, choć leżał już ledwie żywy. Przeżył, ale nie słyszy na jedno ucho. Słyszałam też, że wciągnęli kogoś do piwnicy w bloku, w którym mieszkał, i miażdżyli mu ręce siekierą.
Po drugie: nienawidzić Widzew
Najważniejszy dla miejscowych kibiców mecz sezonu, czyli spotkanie Widzewa z GKS, zostanie rozegrany w sobotę. Dla bełchatowskich kiboli derby województwa oznaczają jedno - mobilizację. W Bełchatowie obie drużyny po raz ostatni grały ze sobą 11 maja. Wówczas w ciągu trzech dni policja odnotowała cztery bójki z udziałem kiboli. 9 maja. W jednym miejscu kilkunastoosobowa grupa kiboli Widzewa atakuje trzech bełchatowian. 17-latek ze złamaną żuchwą zostaje przewieziony do szpitala.
9 maja. Około północy. Bandyci atakują 19-latka. Chłopak ze złamaną kością czaszki ląduje w szpitalu. Doznaje także wstrząśnienia mózgu oraz krwotoku. Policjanci zatrzymują trzech 20-letnich bełchatowian.
9 maja. Tego samego dnia policja zatrzymuje siedmiu kiboli. Powód? Pobicie dwóch nastolatków.
11 maja. Dzień meczu. Restauracja McDonald's. Kilku młodych mężczyzn w kominiarkach obstawia ogródek lokalu. Trzech kolejnych z odkrytymi twarzami zaczepia gości siedzących przy stolikach. Pytają o ich miejsce zamieszkania. 16-letni wychowanek „poprawczaka” przyznaje, że mieszka w Łodzi i kibicuje Widzewowi. Po chwili trójka kiboli usiłuje go wyprowadzić. Grożą pobiciem. W obronie łodzianina staje wychowawca. Rzucają się na niego z pięściami.
Czy obecne derby przyniosą równie tragiczny bilans? Kibice z Łodzi na mecz do Bełchatowa nie przyjadą. To kara nałożona przez komisję ligi na łódzki klub za wulgarne okrzyki na ostatnim meczu. Ale zakaz nie oznacza, że na stadionie fanów Widzewa zabraknie. Wiadomo, że na mecz planuje wybrać się grupa kilkuset miejscowych fanów łódzkiej drużyny.
Chociaż dla kiboli obu drużyn i tak to nie mecz jest najważniejszy. "Najważniejsze to bić mordować żydków z Widzewa, reszta to drugorzędna sprawa ŚŻK [śmierć żydzewskiej k... - przyp. red]" - brzmi jeden z wpisów na oficjalnym forum kibiców GKS. Można też na nim znaleźć specjalny wątek. Tytuł: "Informacje o wrogu". Cel: dotarcie do kibiców Widzewa. I ich pobicie.
Z forum kibiców GKS: „Wszystkie ciekawe informacje, które mogą być odpowiednio spożytkowane, dotyczące osobników z resztek fan clubu z naszego miasta pewnej łódzkiej drużyny. [...] Gdzie poszczególni goście bywają, pracują, uczą się itd. Jednym słowem, gdzie można ich spotkać i »porozmawiać « w tematach kibicowskich - pisze VB05.
Poniżej ten sam autor zamieszcza drugi wpis: "Grupa Valiant Boys`05 ogłasza konkurs na największą liczbę skrojonych wrogich barw (bluz, smyczy, koszulek, itd.)! [... ] Konkurs trwa do dnia derbów z Widzewem. Dla zwycięskiej grupy bardzo atrakcyjne nagrody. Liczą się tylko skrojone barwy Widzewa i Ruchu".
Chcieliśmy dowiedzieć się, dlaczego chuligani z Bełchatowa tak bardzo nienawidzą widzewiaków. Spytaliśmy o to na forum. Nasz wpis został szybko usunięty jako "niezwiązany z tematem".
31 sierpnia. Dziesięć dni do meczu z Widzewem.
Na portalu YouTube pojawiła się zapowiedź sobotniego meczu. Trwa 1 minutę i 32 sekundy. To nie jest zwykła zapowiedź. Nie zobaczy się na niej ani goli, ani najlepszych akcji obu drużyn. Pierwszym obrazkiem jest siedem trupich czaszek. Później zaczyna się pokaz zdjęć. Na wielu z nich widać ubranych w kominiarki kiboli GKS oraz płonące koszulki i szaliki Widzewa. Wszystkie to zdjęcia z ostatnich derbów województwa w Bełchatowie. Na koniec filmiku wyskakują dwa logo kibolskich grup GKS. Pierwsze to "Bełchatowscy Patrioci: władcy brunatnej stolicy", drugi to "Grupa Piątek 13.". Całość kończą okrzyki "j...ć RTS!"
Po trzecie: nienawidzić Widzew
Takie emocje wśród kibiców GKS wywołuje tylko rywalizacja z Widzewem. Dla nich najważniejsze nie jest wspieranie bełchatowskiej drużyny, lecz nienawiść do łódzkiej. Widać to na meczach ekstraklasy, gdy młyn GKS, gdzie siedzą najbardziej zagorzali fani, świeci pustkami. Zapełnia się właśnie podczas meczów z Widzewem. Wiosną działacze dziwili się, że na wyjazd do Łodzi zapisało się więcej osób, niż przychodzi do sektora zajmowanego przez szalikowców na spotkaniach w Bełchatowie. W Łodzi się nie pojawili, bo policja cofnęła zgodę.
Tydzień przed meczem spotkaliśmy się ze Zbigniewem Szewczykiem, naczelnikiem wydziału prewencji w Bełchatowie. W jego pokoju wiszą proporczyki GKS. Na biurku leży wydanie "Gazety Wyborczej" opisujące niedawne skandaliczne zachowanie kiboli w Warszawie. - Na tych wszystkich kibiców w stolicy ilu tak krzyczało? Czterech? Pięciu? To garstka. Choć oczywiście takie zachowania nie powinny mieć miejsca. Ale przecież do podobnych wydarzeń dochodziło też na Śląsku, w Poznaniu czy innych miastach. W złości mówi się dużo rzeczy, których później się żałuje - umniejsza problem Szewczyk.
Choć naczelnik przyznaje, że do bijatyk kiboli dochodzi w Bełchatowie coraz częściej, wydaje się sprawę bagatelizować. - Jak walczymy z pseudokibicami? Nie walczymy. Mamy realizować to, co realizujemy. Patrole są w miejscach, w których przewidujemy zagrożenie. To typowa prewencja. Czasami służby są widoczne, a czasami działają z ukrycia - opowiada Szewczyk. I dodaje: - Nie można napędzić spirali strachu, bo ludzie zaczną się bać wychodzić z domu. Nie dajmy się zwariować. Miasto jak miasto.
W ostatnich dziewięciu miesiącach policja odnotowała w Bełchatowie 18 kibolskich wydarzeń. Wśród nich przeważają pobicia. Są także rozboje i kradzieże. Przy zatrzymanych znajduje się kije bejsbolowe, noże, tasaki czy maczety.
W Bełchatowie mieszka 60 tys. osób.
Monika: - Jak byłam młodsza, to czasami chodziłam na mecze. Teraz nie pójdę. Boję się. Znam zresztą wiele osób, które kiedyś chodziły na spotkania GKS z całymi rodzinami, ale po tych ostatnich historiach zrezygnowali. Chciałabym, żeby to się kiedyś zmieniło, ale nie wiem, czy ten problem da się rozwiązać. Wiem jednak, że kiedyś, gdy będę miała już dzieci, chciałabym mieć pewność, że są w swoim mieście bezpieczne. Teraz takiej pewności nie mam.
Czy znasz kibica GKS, który koleguje się z widzewiakiem? - pytamy.
- Nie. To niemożliwe. Coś takiego tutaj nie istnieje.
źródło: http://polska.newsweek.pl/nowa-armia-ka ... 4,1,1.htmlKibiców z PiS połączył wspólny wróg, czyli rząd Tuska. Ten egzotyczny sojusz może się okazać trwały, bo oba środowiska są skazane na skansen.
Piłkarski triumf w Moskwie, będący emanacją polskiego ducha, byłby niemożliwy bez Smoleńska i patriotycznej postawy kibiców Legii, choćby podczas niedawnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. (…) Jeśli polski instynkt wciąż nie zawodzi w świecie futbolu, to znaczy, że jest w stanie reagować także w polityce. Bo mecze z Ruskimi toczą się nie tylko na boisku” – to cytat z bloga Wojciecha Wencla, cenionego poety, znanego z propisowskich sympatii. Dotyczy zwycięskiego meczu Legii Warszawa ze Spartakiem Moskwa sprzed kilku tygodni. Polscy kibice jechali do Rosji nie tylko dopingować piłkarzy. Wieźli także transparenty przypominające katastrofę smoleńską. I proponujące: „Zabierzcie Tuska, oddajcie czarne skrzynki”. Kibicom towarzyszyła ekipa związanego z „Gazetą Polską” portalu Niezależna.pl. Miała sfilmować ich patriotyczną manifestację na Łużnikach. A gdy wiozący ich wszystkich autobus został zatrzymany na łotewsko-rosyjskiej granicy, portal opisał całą eskapadę w kategoriach kmicicowskiej wyprawy, zaś zwycięski mecz – jako zemstę na bolszewikach.
W wyprawie do Moskwy nie uczestniczył Piotr S., znany jako „Staruch”. Nieformalny lider kibiców Legii, wykreowany przez media na kibolskiego celebrytę, właśnie podczas wspomnianych przez Wencla obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego został zatrzymany przez policję, a następnie aresztowany na trzy miesiące, między innymi pod zarzutem rozboju.
Środowiska PiS-owskie nie pozostawiły kibicowskiego watażki samego. Poręczenie za niego (odrzucone przez sąd) złożyli nie tylko posłanka Beata Kempa i znany z piłkarskich zainteresowań europoseł Ryszard Czarnecki, lecz także niekwestionowane moralne autorytety, zasłużeni opozycjoniści z czasów PRL, Zofia i Zbigniew Romaszewscy. Adam Hofman nazwał kibiców „grupą specjalnego prześladowania”. Zaś szef „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, przygotowując jej codzienną mutację (właśnie miała premierę), zaoferował przebywającemu w areszcie dawnemu studentowi malarstwa stały felieton. By dać jasny sygnał, że nie idzie tu o faworyzowanie jednego klubu, ale o sympatię dla całego „środowiska kibicowskiego”, ofertę analogicznego angażu negocjuje z „Litarem”, czyli nieformalnym liderem kibiców Lecha Poznań, który również ma kłopoty prawne.
Wygnanie z raju kibiców
Dziś ton na polskich stadionach nadają społeczności szersze od grup agresywnych kiboli, węższe jednak znacznie od ogółu polskich sympatyków futbolu. To głównie ludzie o przekonaniach prawicowo-konserwatywnych, i to rozumiejących konserwatyzm w podobny sposób jak PiS (a przynajmniej duża część jego elektoratu). W wersji light – nieufni wobec nowoczesności, tradycjonalistyczni, kultywujący czułostkowo-symboliczną wersję patriotyzmu. W wersji hard – seksistowscy, skłonni do ksenofobii czy rasizmu: „Żyd” i „pedał” to najbardziej oczywiste obelgi na trybunach zajmowanych przez „wiernych kibiców”. Paradoksalnie, nie mają powodu, by cieszyć się z nadchodzących mistrzostw Europy i modernizowanych stadionów, bo to nie oni będą beneficjantami przemian. Wręcz przeciwnie. Bardziej nowoczesny stadion to większe możliwości monitorowania i wyłapywania tych, którzy za część kibicowania uważają zadymiarstwo. Stadion większy ma z kolei sens finansowy tylko wówczas, jeśli stanie się miejscem atrakcyjnym dla grup społecznych innych niż te, które dobrze się czują w przaśnej atmosferze wulgarnych czy rasistowskich przyśpiewek. W Europie Zachodniej ten proces już się odbył i polskie środowiska kibicowskie wiedzą, że teraz one są w kolejce. Nie do kas ucywilizowanych stadionów, lecz do wyproszenia z nich.
Mówią zresztą o tym wprost. Sławek, kibic Śląska Wrocław z 10-letnim stażem, obawia się, że to naciski UEFA powodują, iż „najlepiej nas wszystkich wyłapać i poszukać paragrafu”. – Zresztą prawdziwy kibic nie jest zainteresowany imprezą, na której kibicować będą głównie rodziny z dziećmi – mówi.
To samo, choć innymi słowami, mówi kandydujący do Sejmu z list PiS Przemysław Wipler, rzecznik praw kibiców. – Oni doskonale wiedzą, że ze sportu robi się biznes, w którym dotychczasowi klienci się nie podobają i przeszkadzają – twierdzi. I trudno się z nim nie zgodzić.
Donald ma Tolę
Romans PiS ze środowiskiem kibiców piłkarskich – jak wiele romansów – wybuchł wiosną i dla wielu był nieoczekiwany. – Jeszcze kilka lat temu byliśmy murem za PO, a na trybunach skandowano: „Kto nie skacze, ten z Kaczyńskim” – wspomina Piotr, od 20 lat zagorzały kibic Lecha. To premier Donald Tusk regularnie bywał na meczach gdańskiej Lechii i budował wizerunek „Pierwszego Kibica Rzeczypospolitej”. To ekipa Platformy zrobiła z przygotowań do Euro 2012 swoją wizytówkę. I to za rządów PO seryjnie buduje się i oddaje do użytku zarówno młodzieżowe Orliki, jak i nowoczesne stadiony. – PiS długo miało wśród kibiców twarz ministra Ziobry, kojarzącą się z wprowadzaniem sądów 24-godzinnych i niebezpieczną dla wielu przedstawicieli tego środowiska zasadą „zero tolerancji” – mówi Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak i dlaczego wczorajsi przyjaciele zaczęli się nienawidzić, wrogowie zaś wzajemnie adorować? – To nie my przyszliśmy do polityki, tylko polityka przyszła do nas – tłumaczy Wojciech Wiśniewski, szef Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. – Rząd się zorientował, że kibice są łatwym i cennym PR-owsko kąskiem, i wypowiedział nam wojnę, na którą musieliśmy odpowiedzieć. A nie było do tej wojny żadnego racjonalnego powodu – twierdzi Wiśniewski.
Z poglądem, że to polityka przyszła do świata kibiców, zgadza się Rafał Chwedoruk. – Zmieniona przez PO ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych to dokument niezwykle restrykcyjny i miejscami kuriozalny – twierdzi politolog. – A w efekcie takich sytuacji, że człowiek płaci ogromną grzywnę za wywieszenie transparentu „Tola ma Donalda, a Donald ma Tolę” [gra słów, nawiązująca do wcześniejszego hasła „Donald matole, twój rząd obalą kibole” – przyp. red.], PiS mogło w końcu pokazać twarz obrońcy praw obywatelskich – dodaje.
I pokazało. Wersja lansowana przez czołowych działaczy Prawa i Sprawiedliwości (choćby cytowanego Adama Hofmana) jest taka, że rząd rozpoczął wojnę z kibicami dlatego, iż na stadionach pojawiły się antyrządowe hasła. I to był powód, dla którego PiS wzięło ich w obronę.
Tyle że obie te narracje – i PiS-owska, i kibicowska – są niepełne i nie do końca szczere. Oczywiście, że eskalacja antyrządowych nastrojów pojawiła się w momencie, gdy rząd zaczął – niezbyt skoordynowaną i nie bardzo racjonalnie prowadzoną – akcję zamykania stadionów i karania za zachowania, na które wcześniej przymykano oczy. Zaś media, na skalę wcześniej niespotykaną, zaczęły opisywać rozmaite formy przestępczej działalności prowadzonej przez przedstawicieli „środowisk kibicowskich”. Tyle że jeśli nawet wytoczenie przez rząd i sprzyjające mu media tych armat miało PR-owski podtekst, nie pojawiło się w próżni społecznej. Zarówno bowiem przedstawiciele PiS, jak i „środowisk kibicowskich” chętnie zapominają, że pod koniec marca nasi kibice urządzili bandyckie burdy, walcząc z litewską policją podczas meczu reprezentacji w Kownie i że powtórzyło się to na początku maja podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy. Przy okazji tych ekscesów po raz kolejny wyszło na jaw, że jeśli idzie o kwestię walki ze stadionowym chuligaństwem, jesteśmy katastrofalnie zapóźnieni wobec reszty Europy. Co do „haseł antyrządowych” (i antymedialnych) pomija się fakt, że często miały one postać wykraczającą poza normy i cywilizacyjne, i prawne (np. wezwanie do „ostatecznego
rozwiązania kwestii szechterowskiej”).
Partyjne bojówki
Z drugiej jednak strony środki, po które sięgnął rząd, budzą poważne zastrzeżenia nie tylko kibiców. Na przykład polska wersja zakazu stadionowego, stanowiącego w Europie podstawowy oręż walki ze stadionowymi chuliganami.
– Kibice uważają, że niekonstytucyjne jest zabranianie przez prywatne firmy – kluby sportowe – udziału w meczach orzekane bez jakiejkolwiek kontroli państwa,
na przykład bez możliwości złożenia odwołania od takiej decyzji do sądu. Dlatego skarga na tę instytucję czeka na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny. Zresztą często kluby odmawiają liderom kibiców udziału w meczach, nie siląc się nawet na orzekanie tego zakazu. Założyciel strony „Koniec ITI” na posiedzeniu Rady Warszawy rzucił tortem w dyrektora Legii Leszka Miklasa. Nigdy z tego tytułu ani żadnego innego zachowania na meczach nie był karany sądownie, nigdy nie orzeczono w stosunku do niego zakazu klubowego; rzucenie tortem nie było wystarczającym powodem. Mimo to bezprawnie odmawia mu się sprzedaży biletu – mówi Przemysław Wipler, rzecznik praw kibiców.
Innych obrońców kibiców oburza orzekanie zakazów stadionowych w stosunku do tych, którzy przestępstw dopuścili się poza stadionem (choć ewidentnie na tle „kibicowskim”, np. demolując pociąg podczas jazdy na mecz).
Czy romans kibiców z PiS jest cyniczny, czy oparty na wspólnych emocjach? Trwały czy tylko sytuacyjny, skazany na ulotność? To trudne pytania, bo każda odpowiedź na nie jest po części prawdziwa. Oczywiście jego fundamentem jest wspólny wróg: Platforma Obywatelska. Ale nie tylko. Część młodych ludzi pociąga w Prawie i Sprawiedliwości to, co najbardziej zraża doń większość środowisk opiniotwórczych: antysystemowość i ambiwalentny stosunek do prawnych podstaw demokracji. Przeciwnicy PiS często postrzegają kibiców jako potencjalne czy wręcz już działające bojówki partyjne. Tym ostatnim może się podobać zamiłowanie PiS do „polityki ulicznej”. Z kolei zmniejszanie społecznego poczucia bezpieczeństwa w efekcie kibicowskich burd jest na rękę PiS, ale tylko tak długo, jak długo partia ta będzie w opozycji. Trudno sobie wyobrazić przetrwanie tego romansu po ewentualnym dojściu partii Jarosława Kaczyńskiego do władzy, gdy dotychczasowi partnerzy zaczną stanowić wzajemne zagrożenie.
Chociaż… Wspólny interes polityczny tych dwóch środowisk jest doraźny i sytuacyjny; wspólne emocje, wynikające ze stosunku do współczesnego świata – autentyczne i być może trwałe. Kibice, choć młodzi, ze swoją obyczajowością i systemem wartości są raczej nieodwołalnie skazani na skansen, tak jak skansenem są – tak od nich pozornie różni – obrońcy wiadomego krzyża. A skoro tak, to dobrze mieć tam przynajmniej kogoś, kto powie – jak Jarosław Kaczyński – że to skansen zwycięża. Oczywiście w sensie moralnym.
Dziś w superwizjerze na TVN o 23:30Zabójcy z maczetami
Przedstawiamy niepublikowany dotąd materiał z krakowskiego monitoringu, dot. zabójstwa przywódcy chuliganów Cracovii- Tomasza C.!
Dziś w Superwizjerze zaprezentujemy państwu sensacyjny, nieemitowany nigdy wcześniej materiał związany ze sprawą brutalnego morderstwa, do jakiego doszło zimą tego roku na krakowskim Kurdwanowie. Dwudziestu zamaskowanych bandytów w biały dzień zadźgało maczetami Tomasza C. - przywódcę chuliganów Cracovii. W reportażu pokażemy fragment tego zdarzenia zarejestrowany przez kamerę umieszczoną na osiedlowej śmieciarce. Dziennikarzom udało się także dotrzeć do innych, unikatowych zapisów z krakowskiego monitoringu, na których zarejestrowano porachunki pomiędzy gangami chuliganów. Zdjęcia są wyjątkowo drastyczne.
Wstęp wideo http://sledztwo.tvn.pl/51670,zabojcy_z_ ... tykul.html
Da radę gdzieś obejrzeć ?jsel2 pisze:Dziś w superwizjerze na TVN o 23:30Zabójcy z maczetami
Przedstawiamy niepublikowany dotąd materiał z krakowskiego monitoringu, dot. zabójstwa przywódcy chuliganów Cracovii- Tomasza C.!
Dziś w Superwizjerze zaprezentujemy państwu sensacyjny, nieemitowany nigdy wcześniej materiał związany ze sprawą brutalnego morderstwa, do jakiego doszło zimą tego roku na krakowskim Kurdwanowie. Dwudziestu zamaskowanych bandytów w biały dzień zadźgało maczetami Tomasza C. - przywódcę chuliganów Cracovii. W reportażu pokażemy fragment tego zdarzenia zarejestrowany przez kamerę umieszczoną na osiedlowej śmieciarce. Dziennikarzom udało się także dotrzeć do innych, unikatowych zapisów z krakowskiego monitoringu, na których zarejestrowano porachunki pomiędzy gangami chuliganów. Zdjęcia są wyjątkowo drastyczne.
Wstęp wideo http://sledztwo.tvn.pl/51670,zabojcy_z_ ... tykul.html