Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 04.11.2012, 20:34
Takie pytanie do kogoś z Legii . Co się dzieje ze Staruchem ? Przedłużyli mu sanki ?
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
Do 28 listopadaisis pisze:Takie pytanie do kogoś z Legii . Co się dzieje ze Staruchem ? Przedłużyli mu sanki ?
Źródło: http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... nId,646413Blokują rozwój piłki?! Zamykać chuliganów nie stadiony!
Trwa kolejna odsłona wojny futbolowych chuliganów z ich klubami i władzą. Rząd nie ma żadnego pomysłu, jak poradzić sobie z tym problem. Na razie ucieka się do stosowania "odpowiedzialności zbiorowej", polegającej na zamykaniu trybun i stadionów. To droga donikąd.
Na Legii, Jagiellonii, Widzewie już nikt nie prowadzi dopingu. W tym sezonie milczeli też kibice Piasta i Ruchu. Niebawem cisza może zagościć w Krakowie. Napięta sytuacja jest we Wrocławiu i w Szczecinie.
Od pierwszej ligi po Ekstraklasę
W pierwszej lidze już zamknięto najgłośniejszą trybunę GKS-u Katowice oraz stadion w Gdyni. Do awantur doszło w Olsztynie, a - po niedzielnych wyczynach - najprawdopodobniej z użytkowania wyłączone zostaną dwie trybuny stadionu Cracovii.
Tym razem punktem zapalnym stały się race. Tak zwani ultrasi nie wyobrażają sobie meczów bez odpalania petard i rozciągania sektorówek z grafomańskimi, a często też wulgarnymi hasłami.
Reakcja władz jest konkretna - na wniosek policji lub wojewody zamyka się stadiony, albo trybuny. Takie decyzje uderzają jednak przede wszystkim w kluby, które i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Na Legii, po zamknięciu "Żylety", frekwencja spadła o połowę, to samo grozi też innym klubom. Nowe stadiony już straszą pustymi fotelikami. Zamykanie trybun, czy całych aren, to droga donikąd.
Wojewoda Małopolski, już w trakcie meczu Wisły z Lechem, dawał sygnały, że zamknie trybunę, z której rzucano petardy. Tymczasem po to płacimy podatki na utrzymanie odpowiednich służb, aby władza nie uciekała się do najbardziej prymitywnej "odpowiedzialności zbiorowej".
Pan wojewoda, zamiast straszyć zamykaniem trybuny, powinien wydać polecenie, aby kompetentni ludzie zaraz po meczu, przy współpracy pracowników klubowych, zasiedli przed monitorami i rozpoznali oraz zidentyfikowali tych, którzy złamali prawo.
Tego samego - a najpóźniej następnego - dnia, winowajcy zamieszania powinni zostać zatrzymani, osądzeni i ukarani kilkuletnim zakazem stadionowym.
Gdyby po każdym takim wydarzeniu błyskawicznie łapano i surowo karano sprawców, to po pewnym czasie problem rac mógłby zostać rozwiązany, albo przynajmniej ograniczony do incydentów.
Identyfikowanie sprawców bez końca
To stwierdzenie jest wyważaniem otwartych drzwi, ale szybkość nieuchronność kary, jest podstawą skutecznego egzekwowania prawa.
Kto do dzisiaj został zatrzymany za to, że poprzez użycie rac i petard doprowadził do przerwania meczów na stadionach Wisły i Cracovii? Ile dni będzie trwało identyfikowanie sprawców? Po co wydaje się miliony na monitoring i karty kibica?
Inny problem, to nasza ustawa o organizacji imprez masowych. Nakłada ona na kluby niemożliwe do spełnienia warunki. To kluby, które są przecież powołane prowadzenia działalności sportowej, mają dbać o bezpieczeństwo, zatrudniając firmy ochroniarskie.
I tak nieudolni ochroniarze nie radzą sobie z obowiązkami, a tymczasem pod stadionem, w samochodach siedzą, gotowi do wkroczenia - na wezwanie organizatora - policjanci.
I tak dostają pieniądze z gotowość do pracy, ale zazwyczaj siedzą i nic nie robią. Gdzie sens i logika? To wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Kluby powinny zerwać kontakty z chuliganami
Z drugiej strony, kluby też powinny przestać przejmować się tymi niby "najwierniejszymi" kibicami. Tym bardziej, że tych ludzi najczęściej zupełnie nie interesuje sport. Najlepiej byłoby, aby zamiast chodzić na stadiony, umawiali się gdzieś na odludziu. Tam przez 90 minut sobie pośpiewali, pomachali szalikami, porozciągali flagi, postrzelali petardami i poszli do domu, bo dla nich liczy się tylko atmosfera, a nie widowisko sportowe. Przecież większość z nich nawet nie patrzy na to, co dzieje się na boisku! Nie interesuje ich to, że rzucając na murawę petardy doprowadzają do przerwania gry, wybiją zespół z rytmu. Tak jak było w spotkaniu Wisły z Lechem. Naprawdę wycie, o tym "jak się bawicie, gdy Wisła przegrywa" w niczym nie pomaga piłkarzom. Te same uwagi dotyczą kibiców innych klubów.
Nie tylko polski kłopot
Problemy z kibicami, to nie tylko polska specjalność. Awantury i incydenty zdarzają się większości krajów, gdzie futbol wzbudza jakieś emocje.
Ostatnio do wielkiej zadymy, odpalania rac, palenia flag i bójek doszło podczas meczu Borussii Dortmund z Schalke. Aresztowano natychmiast 200 osób. Stadionów w Dortmundzie i Gelschenkirchen nikt jednak nie zamykał, bo tam nikt nie lubi bezsensownie tracić pieniędzy.
Tam wiedzą, że zamykać trzeba chuliganów, a nie stadiony.
Autor: Grzegorz Wojtowicz
Kod: Zaznacz cały
Format : AVI at 861 Kb/s
Length : 298 MB for 48 min. 26s 560ms
Video #0 : xvid at 800 Kb/s
Aspect : 512 x 288 (1.778) at 25.000 fps
Audio #0 : MPEG Audio at 48,0 Kb/s
Infos : 2 kanały, 48,0 KHz
Kod: Zaznacz cały
wielkość całości: 298 MB
rodzaj kompresji: .avi
zawartość uploadu: .avi
wersja językowa: PL
Czas: 00:48:26
BRAK DANYCH NAPRAWCZYCH
BRAK HASŁAKod: Zaznacz cały
http://uploaded.net/file/mjcjyxus
Kod: Zaznacz cały
http://egofiles.com/WxZr0NBwHafwBJLY
isis pisze:Takie pytanie do kogoś z Legii . Co się dzieje ze Staruchem ? Przedłużyli mu sanki ?
Nieznani Sprawcy pisze:Jak zapewne wszyscy doskonale wiecie gniazdo prowadzącego doping na Żylecie funkcjonuje niczym biuro rzeczy znalezionych. Ludzie przynoszą tam karty kibica, dokumenty tożsamości, odzież oraz inne rzeczy zgubione przez kibiców podczas meczów. Potem, w wolnej chwili, gniazdowy wyczytuje nazwisko z dokumentu i prosi o zgłoszenie się właściciela po odbiór. Tak też robił od zawsze Piotrek "Staruch". Jeśli nie udało się odnaleźć właściciela karty kibica to oddawał ją w klubie, a dowody osobiste odsyłał na adres zameldowania na nich widniejący. Niestety, jak wiadomo Piotrek został zatrzymamy pod koniec maja tego roku. Podczas przeszukania w domu znaleziono u niego dwa osobiste, których nie zdążył odesłać. Teraz przypomniał sobie o tym prokurator, który postawił mu dwa kolejne zarzuty (no bo w przecież dwa dowody!) "ukrywania dowodu osobistego należącego do innej osoby". To z kolei będzie prawdopodobnie wystarczającym argumentem do wnioskowania o przedłużenie aresztu dla Piotrka na kolejne 3 miesiące. Prokuraturze nie przeszkadza nawet fakt, że kibice Ci zeznali już, iż zwyczajnie zgubili te dowody osobiste na meczu i nie wnoszą żadnych roszczeń...
Nie ma w żadnej polskiej seniorskiej lidze, również w europejskiej zespołu, który by był równie skuteczny i zakończył rundę bez straty gola, co występujący w B-klasie Hutnik Warszawa - podaje serwis Sport.pl. Klub miał w rundzie jesiennej bilans 119-0.
Liczbę 200podały lokalne media (było min 400osób) a on ją powtórzył, w dodatku pierdoli coś o biletach na stadion a chodziło o bilety komunikacji miejskiej więc nie ma co tu w ogóle komentować.debiutant pisze:Tez żartowniś pewnie myśli że Motor ma tylko 200 kiboli,bo przecież tylu +/- się ich zebrało ;)
No i co w tym smiesznego ? Beda dopingowac raz lepiej, 100 razy gorzej , ale beda. Obserwuj i ucz sie bo za kilka lat taki klimat bedziesz mial na lidze.UciekamZawszeOstatni pisze:Pikole chcą ogarnąć doping na kadrze :) http://www.facebook.com/DopingRP?ref=stream
http://niezalezna.pl/35424-protest-uwolnic-starucha4 grudnia o godz. 16.00 przed Aresztem Śledczym przy ul. Rakowieckiej 37 odbędzie się akcja protestacyjna. Uczestnicy demonstracji będą się domagali wypuszczenia Piotra Staruchowicza na wolność.
Organizatorzy akcji, przedstawiciele stowarzyszenia Solidarni 2010 apelują o solidarność z więźniem politycznym III RP i przybycie we wtorek (4 grudnia) o godz. 16.00 przed Areszt Śledczy przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie.
Przypominamy, że Piotr Staruchowicz, który przebywa w areszcie od końca maja 2012 roku, znany jest z krytycznych wobec Donalda Tuska haseł i patriotycznych manifestacji na stadionach. Gniazdowy Legii już od pół roku jest przetrzymywany w areszcie śledczym pod stale zmieniającymi się zarzutami.
Organizatorzy protestu zarzucają prokuratorowi Walerianowi Janasowi, że w wyniku jego postawy Piotr Staruchowicz nie może odpowiadać przed sądem z wolnej.
- Walerian Janasjest obecnie prokuratorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga oddelegowanym do Prokuratury Apelacyjnej. Aktualnie ubiega się o etat w Prokuraturze Apelacyjnej. Czy Piotr Staruchowicz siedzi w areszcie, bo prokurator Walerian Janas stara się o etat? - zastanawiają się przedstawiciele Solidarnych 2010.
Do wszystkich, którzy zamierzają pojawić się jutro przed warszawskim Aresztem Śledczym przy ul. Rakowieckiej 37 organizatorzy pikiety apelują o zachowanie spokoju ze względu na dobro „Starucha”.
- Wszyscy którzy nie zgadzają się na powrót instytucji więźnia politycznego w Polsce proszeni są o przyjście i wyrażenie swojej solidarności z Piotrem Staruchowiczem. Historia Solidarności pokazuje, że jeśli będzie nas dużo, możemy siebie nawzajem obronić przed opresyjną władzą – apelują organizatorzy.