Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 29.08.2012, 10:32
Nie Bedzie Niczego
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
legionisci.comW Norwegii nie obawiają się fanów Legii
Bodziach, źródło: PAP / własne
Ostatnie wyjazdy kibiców Legii w Lidze Europy wzbudzały olbrzymie poruszenie w miastach, w których rozgrywane były spotkania. Na stadionie Metalurgsa w Lipawie specjalnie na mecz z Legią zamontowano ogrodzenie, a wcześniej na granicach uważnie kontrolowano kibiców. W Ried przed przybyszami ze stolicy Polski przestrzegano Austriaków. Takiej psychozy nie ma w Trondheim przed spotkaniem Rosenborg - Legia.
Na meczu obu drużyn w Warszawie obecnych było trzech policjantów, którzy uważnie śledzili kibiców z Łazienkowskiej. Inspektor Hakon Joergensen ocenił warszawską publiczność jako... wspaniałą. "Takiego fantastycznego nastroju na trybunach dawno nie oglądałem, a kiedy już się wydawało, że doping osiągnął maksymalną skalę głośności, to jeszcze wzrósł. Poza kilkoma petardami nic się szczególnego nie działo" - mówi. Norweska policja nie spodziewa się incydentów przy okazji meczu w Trondheim, na którym oczekują się przyjazdu 700 kibiców Legii.
"Nie można dramatyzować. Po tym co widziałem w Warszawie, to raczej będzie spokojnie. Z drugiej strony kibice Legii posiadają swoją reputację z meczów wyjazdowych i nie wiemy, którzy z nich przyjadą do Trondheim" - powiedział trener Rosenborga Jan Joensson.
Źle się dzieje ? Mi się wydaje że bardzo dobrze . Niech w pizdu wszystko pozamykają to może pare osób w klubach pójdzie po rozum do głowy .Ultras-Design pisze:WNIOSEK POLICJI O ZAMKNIĘCIE "ŻYLETY"!
"W dniu wczorajszym odbyło się spotkanie przedstawicieli Klubu oraz Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa (SKLW).
Na spotkaniu Klub przekazał SKLW kopię pisma Komendy Stołecznej Policji do Wojewody Mazowieckiego zawierającego wniosek o zamknięcie w rundzie jesiennej sezonu 2012/13 trybuny północnej oraz kopię pisma Wojewody Mazowieckiego do Klubu w tej sprawie.
Policja w uzasadnieniu wniosku wskazuje w szczególności na wykorzystywanie w dopingu Kibiców pirotechniki na meczach z Metalurgsem Lipawa, Koroną Kielce, SV Ried i Rosenborg Trondheim oraz wykorzystywanie opraw meczowych do uniemożliwienia identyfikacji osób odpalających pirotechnikę na meczach z SV Ried i Rosenborg Trondheim a także rzucanie serpentyn na płytę boiska prowadzące do przerwania tych meczów.
Wojewoda Mazowiecki wezwał Klub do przedstawienia do dnia dzisiejszego (tj. 29 sierpnia 2012 r.) stanowiska w sprawie wniosku Policji oraz informacji o działaniach podjętych przez Klub wobec osób łamiących przepisy prawa oraz działaniach jakie Klub podejmie w celu niedopuszczenia do ponownego wystąpienia zdarzeń łamiących prawo i zasady bezpieczeństwa podczas kolejnych meczów ligowych i pucharowych, w tym w szczególności podczas meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała w dniu 3 września 2012 r." - donosi serwis legia.com
Źle się dzieje ...
Śledczy sprawdzają, czy Jagiellonia zorganizowała imprezę masową dla kibiców bez pozwolenia. Liczba uczestników pikniku przekroczyła tysiąc.
Wniosek do Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe złożyła policja. Ma ona sprawdzić, czy Piknik z Jagą zorganizowany był zgodnie z przepisami.
- Według naszych ustaleń, liczba uczestników tej imprezy przekroczyła tysiąc osób, co wskazuje na udział w imprezie masowej, na organizację której potrzebna jest zgoda. Jagiellonia takiego pozwolenia nie miała - mówi asp. Kamil Sorko z zespołu prasowego podlaskiej policji.
Tłumaczy też, że klub zgłosił się do policji z informacją o zgromadzeniu, na które de facto - jak mówi Kamil Sorko - pozwolenie nie jest wydawane.
Prokuratura wszczęła już postępowanie. - Prowadzone jest w kierunku przepisu ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, który mówi o organizacji imprezy masowej bez wymaganego zezwolenia - cytuje przepisy Marek Winnicki, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.
W jakim kierunku rozwinie się śledztwo, powinno być wiadomo w połowie września. Do tego bowiem czasu policja będzie wykonywała niezbędne czynności zlecone funkcjonariuszom przez prokuraturę.
Impreza, którą teraz zajmuje się prokuratura, odbywała się przez dwa dni na początku sierpnia.
Białostocki klub przygotował swoim fanom Piknik z Jagą, który zwieńczył prezentację zespołu. Impreza zlokalizowana była na placu przed Galerią Zielone Wzgórze.
- Zorganizowaliśmy imprezę rekreacyjną - festyn rodzinny, piknik dla najmłodszych kibiców. Zależy nam na tym, żeby ściągnąć całe rodziny na stadion. Dlatego w tym roku zorganizowaliśmy prezentację właśnie w formie pikniku - tłumaczy Mariusz Jurczewski, dyrektor marketingu w Jagiellonii.
Organizatorzy imprezy przygotowali konkursy, gry i zabawy dla dzieci, dmuchane zabawki. Było nawet boisko do piłki plażowej, a wieczorem koncert popularnego zespołu disco polo.
Frekwencja dopisała. Teraz okazuje się, że właśnie w liczbie kibiców tkwi problem.
- Biorąc pod uwagę ubiegłe lata, nie spodziewaliśmy się w tym roku aż takiej frekwencji z racji tego, że ostatnimi czasy Jaga nie odnosiła wielkich sukcesów - przyznaje Mariusz Jurczewski.
Podkreśla, że impreza przebiegła bez żadnych zakłóceń, nie interweniowała ani ochrona, ani też służby medyczne, które cały czas były na miejscu.
- Byliśmy też w stałym kontakcie z policją i strażą pożarną. Naszym zdaniem, wszystko zorganizowaliśmy prawidłowo. W poprzednich latach nigdy nie było problemów - dodaje Jurczewski.
Klub czeka na zakończenie prokuratorskiego śledztwa. Zgodnie z przepisami, za zorganizowanie imprezy masowej bez zezwolenie może grozić nawet osiem lat więzienia.
To kto następny?Wojewoda grozi zamknięciem Stadionu Miejskiego przy Bułgarskiej
- Odpalanie petard i rac może skutkować wydaniem decyzji o czasowym zamknięciu trybuny lub nawet stadionu – mówi wojewoda Piotr Florek.
Podczas ostatniego meczu Lecha Poznań z Ruchem Chorzów na stadionie przy ul. Bułgarskiej kibice Kolejorza po raz kolejny zaprezentowali efektowną oprawę na II trybunie, któremu towarzyszyły wybuchy petard. Także przy poprzednich oprawach kibice wielokrotnie używali środków pirotechnicznych, czego zabrania ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych.
Chociaż za każdym razem nikomu nic się nie stało, z pirotechniką na stadionie zamierza walczyć wojewoda wielkopolski, Piotr Florek. W czwartek odbyło się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, na które wojewoda zaprosił m.in. przedstawicieli poznańskiego magistratu, klubów sportowych, Wojewódzkiego Związku Piłki Nożnej, firm ochroniarskich, PKP. Wszyscy oni znajdą się w składzie zespołu interdyscyplinarnego ds. imprez masowych.
- Równie ważne jak emocje sportowe jest bezpieczeństwo wszystkich kibiców – mówił w trakcie spotkania Piotr Florek. - Ostatnie incydenty na trybunach Stadionu Miejskiego przy ul. Bułgarskiej, czyli użycie materiałów pirotechnicznych pod „sektorówką”, muszą zostać wyeliminowane.
Zdaniem wojewody są one realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa widzów na stadionie.
- Odpalanie petard i rac może skutkować wydaniem decyzji o czasowym zamknięciu trybuny lub nawet stadionu - zaznaczył wojewoda.
Uczestnicy spotkania zwrócili także uwagę na konieczność zabezpieczenia drożności przejść ewakuacyjnych, które są blokowane przez kibiców podczas prezentacji opraw. W ich ocenie są to fundamentalne elementy bezpieczeństwa każdej imprezy masowej wymagające stałego doskonalenia.
Zdziwienia ostrzeżeniami wojewody nie ukrywa Marcin Kawka ze stowarzyszenia Wiara Lecha.
- Przede wszystkim nie rozumiemy, dlaczego na to spotkanie nie zostali zaproszeni kibice – mówi Kawka. – Pan wojewoda ma chyba za dużo wolnego czasu, skoro zajmuje się takimi problemami.
Przypomnijmy, że w maju 2011 r. wojewoda zamknął Stadion Miejski po zadymie, do jakiej doszło po finale Pucharu Polski na stadionie w Bydgoszczy. Z powodu decyzji wojewody Lech musiał mecz z Górnikiem Zabrze rozegrać przy pustych trybunach.
- Pan wojewoda mówił wtedy, że stadion przy ul. Bułgarskiej jest niebezpiecznym miejscem, a jakoś nie przeszkodziło mu to pojawić się tydzień później na trybunie VIP-owskiej podczas meczu Lecha z Borussią Dortmund – przypomina Marcin Kawka.
Co ciekawe, w najbliższą niedzielę Lech rozegra na Bułgarskiej mecz właśnie z Górnikiem Zabrze.
http://gorzow24.pl/news/13644/magistrat ... cyzji.htmlUrząd Miasta [Gorzów Wlkp.] zajął stanowisko w sprawie sobotniego meczu Stilonu z Piastem Czerwieńsk, który odbył się przy pustych trybunach. Mamy także pismo Policji w tej sprawie.
Okazuje się bowiem, że w wyniku "przeprowadzonego rozpoznania", policja stwierdziła, że w meczu z Piastem "mogą wziąć udział zorganizowane grupy kibiców m.in.: Chrobrego Głogów, Pogoni Szczecin, Orła Międzyrzecz i Stali Gorzów". Nie trzeba być bardzo zorientowanym w środowisku kibicowskim, żeby wiedzieć, że kibice Stilonu mają tzw. "kosę" z Pogonią oraz Stalą.
"Żyleta musi zostać zamknięta". Kolejna odsłona walki z kibicami, czy kibolami?
Dziwię się zarządowi Klubu Piłkarskiego Legia Warszawa, że jeszcze nie zdecydował się zamknąć "żylety" - mówi jeden z wysoko postawionych warszawskich urzędników. Zna piłkarskie realia, sam jest kibicem, od lat działa w świecie sportu. Trzeba skończyć z chamstwem na stadionach - podkreśla mój rozmówca, który pragnie zachować anonimowość.
Kilka miesięcy temu, jeszcze przed Euro 2012 kibice Korony Kielce protestowali. Tamtejsza policja ruszyła z szeroko zakrojoną akcją wyplenienia z trybun wulgaryzmów i... nauczenia kibiców siadania na swoim krzesełku. Co wtedy mówili kielczanie? - Kary za te przewinienia są surowe jak na żadnym innym stadionie w Polsce. Policja wtedy odpowiadała, że pilnują tylko przestrzegania prawa. Efekt był taki: zatrzymania, mandaty, wzywanie do sądu spikera etc. Aż w końcu piłkarze w koszulkach STADION TO NIE TEATR. Kto wówczas szefował świętokrzyskiej policji? Gen. Mirosław Schossler. Ten sam Schossler, który został przeniesiony (awansowany?) na Komendanta Stołecznej Policji!
Podoba mi się determinacja pana Schosslera - podkreśla mój rozmówca. Tak jak działał w Kielcach, mam nadzieję, że będzie pracował w Warszawie. Trzeba wyeliminować to nieprawdopodobne chamstwo z Łazienkowskiej 3 - mówi urzędnik. Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii sobie poradziła. Niech pan popatrzy na Old Trafford. Tam są oklaski, śpiewy, brak chamstwa. U nas też musi się udać - kontynuuje. Dopytuję: czy trzeba zamykać "żyletę", która prowadzi doping? Bez której praktycznie nie ma atmosfery? - Dziwię się, że zarząd Legii jeszcze się na to nie zdecydował - ripostuje mój rozmówca. Uszy mi puchną, gdy słyszę: "ITI spie*dalaj", albo "Wisła z ch*ja wytrysła". Nie może ta być - oburza się człowiek działający w sporcie od lat. Mówi, że trzeba zaryzykować i zamknąć trybunę północną, sprzedawać tam normalne bilety. Nie wpuszczać ultrasów. Musi być atmosfera święta piłkarskiego, a nie koncert chamstwa i wulgaryzmów.
Jak to się dzieje, że kibicom udaje się wnieść materiały pirotechniczne?
- Przemycają je bieliźnie, a słyszałem nawet, że w odbycie - odpowiada mój rozmówca. Oni się śmieją wszystkim w twarz. Jak chcą, to i tak wniosą, nawet w du*ie i tak robią - słyszę odpowiedź.
Wydaje się, że wojewoda tylko czeka na incydent, by wydać nakaz zamknięcia "żylety". Ostatni mecz był piknikowy. Bez oprawy, flag, dopingu. W ostatnim (4 września) oświadczeniu Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa czytamy: Działania policji i wojewody uniemożliwiają merytoryczną dyskusję, gdyż wyraźnie są obliczone wyłącznie na efekt medialny. Często z sukcesem – część z nich stanowi udaną konkurencję dla najbardziej znanych kabaretów. (...)
Tymczasem działania policji i wojewody już powodują wyraźny spadek liczby kibiców oglądających mecze Legii na stadionie. Trudno się dziwić, skoro zamiast dobrej zabawy i piłkarskiego święta dla medialnego poklasku w cenie drogich biletów można otrzymać doznania zbliżone do kolonii karnej. Warto to podkreślić tym bardziej, że wspomniane działania władzy następują m.in. po meczu z Rosenborgiem, na którym goście z Norwegii byli zachwyceni tym, co się działo na trybunach.
Już 21 września gorące derby Warszawy. Legia chce przełożyć ten mecz. - Chcemy, żeby było to piłkarskie święto, a na dzisiaj nic tego nie zapowiada - tłumaczą władze klubu.
W jakiej kategorii zamieścić ten wpis? Sport, wydarzenia, kultura, a może pieniądze? Wrzucam w wydarzenia, bo powyższe kategorie w tym przypadku się przenikają.
Nie dziwię się, że mój rozmówca chce zachować anonimowość. Wygląda na to, że ewentualne decyzje zapadną (albo już zapadły) na o wiele wyższym stanowisku.
http://futbolnet.pl/wiadomosci/u-progu- ... udoproblem– Konflikt z kibicami mógł być dla władzy zasłoną dymną przed Euro 2012. Media mówiły wtedy o tym zdecydowanie więcej i chętniej, właśnie ze względu na zbliżające się mistrzostwa. Fani ścigani wówczas przez władzę stanowili zagrożenie dla turnieju, bano się, że chuligani mogą skompromitować kraj, gdy będzie patrzeć na niego cała Europa. Rząd miał więc solidne alibi do nękania stadionowych bywalców. Teraz największe media nie są na razie specjalnie zainteresowane nową odsłoną konfliktu, sprawa na razie jest na uboczu. Jeśli już o tym mówi się w środkach masowego przekazu, to w wydaniu lokalnym. Po Euro 2012 nie da się już dłużej straszyć ludzi kibicami. Nie zmienia to jednak faktu, że kibice dla rządu to jednak nadal bardzo wygodny przeciwnik, ale na pewno już nie temat zastępczy.
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/art ... /120919576Około godz. 20, po zakończonym meczu i opuszczeniu powiatu wysokomazowieckiego przez autokar kibiców drużyny gości, policjanci patrolujący ulicę Główną w Szepietowie, zauważyli kilkunastu szarpiących się miedzy sobą mężczyzn. Funkcjonariusze zatrzymali 10 osób. Byli to mieszkańcy powiatu wysokomazowieckiego, łomżyńskiego, hajnowskiego i białostockiego w wieku od 18 do 25 lat. Mundurowi ustalili, że zatrzymani są sympatykami klubów ŁKS Łomża, Jagiellonia Białystok oraz Ruch Wysokie Mazowieckie.
W samochodach, którymi jechali mężczyźni funkcjonariusze znaleźli noże, młotki oraz ochraniacze na zęby.
Dziwne, że nie znaleźli u nich śrubokrętów, trójkątów ostrzegawczych i apteczek.W samochodach, którymi jechali mężczyźni funkcjonariusze znaleźli noże, młotki oraz ochraniacze na zęby.
Niepełnosprawny 14-letni Dawid Zapisek, najwierniejszy kibic Lechii - nie żyje. O jego śmierci poinformowała rodzina i przyjaciele chłopca.
Dawid chorował na rdzeniowy zanik mięśni. Nigdy nie chodził. Miał przyjaciół wśród piłkarzy wielu klubów na całym świecie, ale najwierniej zawsze kibicował drużynie z Gdańska i reprezentacji Hiszpanii.
...
Co ważne, jak ujawnia w rozmowie z wPolityce.pl Jan Pospieszalski, w programie pojawi się nowy wątek w głośnej sprawie Piotra Staruchowicza "Starucha" - nieformalnego lidera kibiców warszawskiej Legii, od wielu miesięcy przetrzymywanego w areszcie, wcześniej autora hasła "Donald matole, twój rząd obalą kibole":
Jak wiemy, w areszcie wciąż siedzi Piotr Staruchowicz "Staruch", lider kibiców warszawskiej Legii. Co chwila przedłuża mu się areszt, a wszystko pod dziwnymi zarzutami, bo rzekomo świadek koronny coś widział, że on chciał kupić czy sprzedać jakieś narkotyki. Nie ma na to żadnych dowodów, jest tylko zeznanie jednego człowieka, który od 7 lat siedzi w areszcie i widocznie zaczyna teraz różne rzeczy opowiadać, żeby coś zyskać.
Co ważne, można sądzić, że policja - zapewne nie z własnej woli - posunęła się dalej:
W ubiegłym tygodniu, w weekend, zdarzyła się rzecz haniebna. Doszło do akcji policji, którą można potraktować jako przykład uderzenia prewencyjnego w środowiska kibicowskie.
W sobotę, nagle, o 6 rano, do domu narzeczonej Piotra Staruchowicza Katarzyny Ceran, wpada ekipa policyjna. Dzień wcześniej, w piątek, były derby Legia-Polonia. Wpada więc ekipa, wywleka ją z domu, zakuwa w kajdanki, wiezie na "dołek", i tam przesłuchuje. Ona dopiero po dwóch godzinach dowiaduje się, że chodzi o zarzuty związane z rzekomym wykroczeniem. Miała nie respektować zarządzeń porządkowych podczas meczu, zarządzeń ogłaszanych przez megafony na stadionie. A przedmiotem wykroczenia miało być to, że miała bilet o numerze takim i takim, a siedziała na innym krzesełku. Rzecz działa się na tzw. "żylecie", czyli tam, gdzie nikt nie siada krzesełkach numerowanych. Zresztą, nawet w kinach ludzie siadają, jeżeli jest miejsce, gdzie im wygodnie.
Aparat władzy wpada więc do domu młodej dziewczyny, wyciąga ją z domu, trzyma w areszcie całą noc, w zbiorczej celi. Następnego dnia okazuje się, że sąd nie zgadza się na żaden areszt, słusznie nie widząc podstaw, nie chcąc się ośmieszać.
Jak ocenia Jan Pospieszalski, "sygnał został wysłany":
Sygnał jasny: każdego możemy zatrzymać, każdego możemy uwikłać w konflikt z prawem. Ktoś, kto idzie na stadion, nie może czuć się bezpiecznie, z każdego można zrobić przestępcę, a nawet bandytę, można go skuć kajdankami, i wywlec z domu.
W programie "Jan Pospieszalski: bliżej" zostanie zaprezentowana rozmowa z Katarzyną Ceran.
"Świetna dziewczyna, młoda, ładna, inteligentna" - relacjonuje nam Jan Pospieszalski. Jak dodaje, w czasie wielomiesięcznego aresztu Staruchowicza, utrudniano jej widzenia z narzeczonym, żadając m. in. pierścionka i... faktury zakupu pierścionka.
A Pruszków na wolności...
http://wpolityce.pl/artykuly/37153-kibi ... oktrynacjaKibice Śląska Wrocław pamiętają o Żołnierzach Wyklętych. "Gazeta Wyborcza" nazywa to polityczną indoktrynacją
Środa. Mecz 1/8 Pucharu Polski. Śląsk Wrocław podejmuje na własnym boisku GKS Bełchatów. Wygrywa 3:0 i awansuje do ćwierćfinału rozgrywek. Wydawać by się mogło - wydarzenie bez historii. A jednak...
Na mecz zaproszono aż dziewięć tysięcy dzieci, raz - by zwiększyć frekwencję, a dwa - by zaszczepić w młodych kibicach miłość do klubu. Sympatyczna inicjatywa, dzieciaki zachwycone, nawet piłkarze Śląska sprawili im prezent i po niezłym meczu awansowali do kolejnej rundy.
Stali bywalcy stadionu Śląska Wrocław przygotowali z tej okazji specjalną oprawę. Wielki transparent z podobiznami żołnierzy wyklętych opatrzyli mniejszym z pytaniem:
Słuchajcie dzieci - czy uczą Was w szkole, kim byli żołnierze wyklęci?
Po czym kilkakrotnie skandowano "Cześć i chwała bohaterom!", "Na zawsze w pamięci - żołnierze wyklęci" oraz "Armio wyklęta, Śląsk Wrocław o Was pamięta!". Piękna inicjatywa kibiców Śląska, którzy nie po raz pierwszy oddali cześć wyklętym żołnierzom i przywołali o nich pamięć.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Bohaterów naszej ojczyzny pamiętamy". Imponująca oprawa meczu w wykonaniu kibiców Śląska Wrocław
Ale nie wszystkim ta atmosfera się spodobała. Michał Karbowiak, dziennikarz wrocławskiej "Gazety Wyborczej", opisując spotkanie, tak relacjonował wydarzenia z trybun:
Na tym meczu było też coś, co nie pozwala mi pisać o nim w samych superlatywach. Coś co sprawiło, że mam poczucie iż ktoś wspaniałą, szczytną ideę wychowywania młodego kibica potraktował w sposób czysto instrumentalny. Moim zdaniem, zrobili tak wrocławscy szalikowcy. (...) Niby to patriotyczne niby nieszkodliwe, a jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miało podtekst i pewien cel polityczny. Że fanatycy Śląska - celowo nie nazywam ich kibolami, bo generalnie zachowywali się raczej bez zarzutu, postanowili dzieci trochę zindoktrynować. Nie wystarczyło im, że dzięki wspominanej takiej akcji ich drużyna będzie miał nowych kibiców. (...) Zupełnie groteskowo i poniekąd strasznie wyglądała przede minuta ciszy, przepraszam nie dosłyszałem komu poświęcona, którą zaordynowali fanatycy
- pisał Karbowiak.
Podsumujmy. Transparent ku czci jednych z największych polskich bohaterów - indoktrynacja z "celem politycznym". Minuta ciszy - "groteskowa i poniekąd straszna".
Wreszcie, dziennikarz "Wyborczej" puentował:
Nie wystarczyło im, że dzięki wspominanej takiej akcji ich drużyna będzie miał nowych kibiców. Oni chcieliby by w przyszłości byli to kibice na ich miarę - z tymi samymi pasjami i fobiami.
Nie jestem kibicem Śląska Wrocław, ale odpowiem w imieniu wszystkich fanatyków, którzy raz po raz na meczach, a także przy pomnikach i grobach dbają o pamięć o polskich bohaterach.
Tak, panie redaktorze, chcielibyśmy, by w przyszłości to byli kibice na naszą miarę - z tymi samymi pasjami dotyczącym historii Polski. Chcielibyśmy, by w szkołach dowiedzieli się o tym, kim był Witold Pilecki, August Emil Fieldorf czy Zygmunt Szendzielarz. Tak, chcielibyśmy, by podobnie jak dla nas - byli oni dla tych młodych chłopców bohaterami i wzorami do naśladowania.
Tak, panie redaktorze, chcielibyśmy, by w przyszłości mieli te same fobie co my. By na hasło "komunizm" reagowali obrzydzeniem i wstrętem, by wiedzieli, że to zbrodnicza ideologia, która przyniosła Polsce zniewolenie, mordując wielu polskich bohaterów; polską elitę. By, gdy będzie taka potrzeba, umieli zachować się podobnie do wielkich patriotów.
Wreszcie, tak - nie widzę w tym nic złego, że o żołnierzach wyklętych pamięta się na stadionie. Skoro takim miejscem nie jest szkoła, skoro w mediach trafimy na apele nawołujące do zapalenia komunistycznym zbrodniarzom lampek na ich grobach, a o żołnierzach NSZ, WiN i innych organizacji nikt nie chce pamiętać - zrobimy to my. Tak jak umiemy, tak jak potrafimy.
Wiem, dlaczego to Was tak boli. Bo te dzieciaki faktycznie łapią bakcyla. I rosną w duchu proponowanym przez kibiców, a nie przez "Gazetę Wyborczą".

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/ ... gana_24290Dlaczego profesor broni chuligana?
Nie twierdzę, że "Staruch" jest święty. (...) Musimy pamiętać, że kibice są ludźmi o bujnym temperamencie i mogą zdarzać się jakieś wykroczenie przez nich popełniane. Ale to nie powód, aby trzymać ich miesiącami w więzieniach, bez jakichś mocnych dowodów i zarzucać poważne przestępstwa kryminalne - mówi prof. Wojciech Polak w rozmowie z Aleksandrem Majewskim.
Fronda.pl: Dlaczego broni Pan "Starucha"?
Prof. Wojciech Polak (historyk, Uniwersytet Mikołaja Kopernika): Bronię go, ponieważ powody jego aresztowania są bardzo niejasne. Ten jeden świadek wypowiada się bardzo enigmatycznie na temat popełnionego przez "Starucha" przestępstwa, a jego relacja nasuwa wiele wątpliwości. Musimy pamiętać, że "Staruch" jest jednym z przywódców kibiców Legii, brał udział w protestach przeciwko decyzjom rządu Donalda Tuska, jest autorem hasła: "Donald, matole, twój rząd obalą kibole!" i stąd podejrzenie, że to działalność polityczna sprawiła, że Staruchowicz trafił za kraty.
Ale "Staruch" nie jest świętoszkiem. Jak wiemy, został skazany za napad i rozbój...
Musimy rozdzielić te dwie sprawy: pierwsze aresztowanie, gdy rzeczywiście doszło do wspomnianej szamotaniny i aktualne. Nie twierdzę, że "Staruch" jest święty. Kibice często nie są aniołami, ale tamta sprawa była też niezwykle błaha, biorąc pod uwagę okres na jaki siedział w więzieniu. Teraz to jego aresztowanie jest w ogóle dziwne. Można odnieść wrażenie, że powodem tych działań jest raczej zaangażowanie polityczne, a nie narkotyki. Poza tym, widzę, że nie jestem w moich poglądach osamotniony. Musimy pamiętać, że kibice są ludźmi o bujnym temperamencie i mogą zdarzać się jakieś wykroczenie przez nich popełniane. Ale to nie powód, aby trzymać ich miesiącami w więzieniach, bez jakichś mocnych dowodów i zarzucać poważne przestępstwa kryminalne.
Czy nie obawia się Pan, że naraża swój autorytet profesora, broniąc człowieka, który uchodzi za chuligana?
Uważam, że każdemu należy się opieka prawna. Nie ważne, czy ktoś jest posłem, profesorem, biznesmenem, czy też kimś z marginesu społecznego, choć akurat Piotra Staruchowicza nie można uznać za człowieka z marginesu. Opieka prawna należy sie po prostu każdemu i chroni przed bezprawnymi działaniami. Nie może być tak, że każdego, kto ma tendencje do bycia chuliganem, można aresztować - po prostu - za nic. Każdy obywatel podlega ochronie.
Czy Staruchowicz rzeczywiście był aresztowany za nic?
Myślę, że przede wszystkim naraził się premierowi hasłem "Donald, matole!" i odnoszę wrażenie, że właśnie to jest powodem działań przeciwko niemu. Nie mowię, że wymiar sprawiedliwości nie może prowadzić tych czynności. Tyle, że z tego, co mówi adwokat i prawnicy - często o wysokim autorytecie - tymczasowe aresztowanie nie powinno być zastosowane w tej sprawie.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski