Re: 7.6.2013 Kiszyniów: Mołdawia - Polska
: 10.06.2013, 20:02
Nas na tym wyjeździe 2x busy (5 Stalowej 14 Łady).


Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/


Jakby np. Widzew chciał podobnie wieszać flagi na kadrze to ich fany zajęły by całą trybunę. Szanujmy sieMartin79 pisze:Zauważ że Górnik ma wielu kibiców spoza Zabrza którzy na kadrze reprezentują swoje miejscowości czyli Ruda Śl, Knurów, Tarnowskie Góry, Lubliniec i kilka innych.
Dla sprostowania. Wszystko się zgadza oprócz faktu z Karpatami. W stronę Mołdawii oprowadzał nas chłopak z Karpat, który pokazał miasto, a na powrocie trafił się drugi, który chciał z każdym pić.Martin79 pisze:Autokar z Zabrza w liczbie 54 osób wyrusza na dziki wschód w samo południe. Około 19 meldujemy się na granicy ukraińskiej gdzie udaje nam się uniknąć stania i szczegółowej kontroli dzięki (nie)ocenionej pomocy negocjatora o ksywce "ile?".
Udajemy się do Lwowa gdzie również postój ma ekipa z płockiego autokaru. Zabawa w mieście okazuje się na tyle przednia że podczas wyjazdu aż do opłotek miasta dostajemy eskortę przewodników w wielkich czapkach. Nocna trasa przez Ukrainę obfituje w niezapomniane drogowe ekscytacje. W Polsce tylko zima zaskakuje drogowców, tam zimę mają chyba przez 365 dni w roku. Ukrainę opuszczamy poprzez miejscowość o swojsko brzmiącej nazwie "Mamałyga". Niestety nie udaje nam się zakupić tego specjału choć zawartość kibla na granicy sugeruje że sprzedawany jest tu w dużych ilościach. Podczas oczekiwania na przejazd mijają nas furmanki na mołdawskich blachach pewnie świeżo sprowadzone z zachodu.
W Kiszyniowie czeka na nas hotel "Cosmos". Wystrój wnętrz jest adekwatny do nazwy hotelu. W hollu witają nas telewizory plazmowe marki "Rubin" wyprodukowane w CCCP. Meble w pokojach w większości przypadków są starsze od uczestników wyprawy a w samym hotelu ktoś ukradł 2 piętro.
Po zakwaterowaniu udajemy się taksówkami na mecz. Po meczu taksówkarze widząc naszą grupę nie są zbyt skłonni do współpracy, za to kierowca miejskiego liniowego busa 160 wprost przeciwnie. Za 10 lei od łebka zamienił się w taxi i zawiózł nas pod hotel. Był taki szczęśliwy że każdemu z nas przybijał piątkę przy wyjściu. W hotelu przy mineralnej czekają już na nas mołdawianki. Niestety mimo naszych usilnych starań (kwiaty w doniczce) a nawet zachęty finansowej (w postaci 6 zł, 3 skasowanych biletów KZK GOP, 20 lei i 5 kapsli od piwa) nie udaje się nawiązać bliższych relacji.
Wobec takiego dictum rozchodzimy się na miasto gdzie przełamywanie lodów idzie już znacznie łatwiej. Spotykamy też piłkarzy którzy wysłuchują naszych przemyśleń pomeczowych.
Rano wyjazd ze stolicy i zamiast wracać przez Rumunię wracamy tą samą drogą bo "ponoć" Słowacja zalana. Wyjeżdżamy bogatsi o srebrny medal zdobyty w uczciwej walce :)
Wkrótce po wyjeździe z Kiszyniowa zaczynają się problemy z chłodnicą sytuację ratuje dopiero wizyta w rzecznym ASO. Muł naprawia wszystko. Po drodze na moście i stacji benzynowej zostawiamy pamiątkowe wpisy w księdze gości.
Mijamy też kilka wesel jednak kierowca mimo naszych usilnych próśb nie zatrzymuje się za co przez kilka godzin musi wysłuchiwać naszych wesołych rymowanek: o nim, jego koledze i naszym pojeździe :)
Po dotarciu do Lwowa robimy postój podczas którego przyłącza się do nas kibic Karpat Lwów który oprowadzał nas też podczas wczorajszego postoju. Z każdym chce pić wódkę. Idzie mu średnio bo część z nas "nie pije z banderowcami"
Na granicy idzie sprawnie i wracamy po 48h do domu.
Podsumuwując był to jeden z lepszych wyjazdów zarówno pod względem kibicowskim jak i turystycznym.
No właśnie bardzo szkoda. Mógłby ktoś wypowiedzieć się na ten temat?BaCaKsc pisze: Szkoda, że takie ekipy jak Legia,Lech,ŁKS,Lechia,Motor odpuszczają wyjazdy na kadrę, w organizowanych ekipach.
racja panie kolegoPolska Pany pisze:Mysle-i mam taka nadzieje, ze na wazniejszych meczach tj:Anglia-Polska itp zaczna jezdzic wszystkie ekipy.Juz teraz jestesmy praktycznie bez konkurencji a jezdza same ,,male'' ekipy.Jak taka Legia, Wisla, Lech czy Lechia sie zmobilizuja to NIE MA c**** WE WSI, NIKT NAM NIE DA RADY :)
Wyobrazcie sobie jakis wazny mecz reprezentacji o punkty na ktorym jest mobilizacja jak na MN , i na wyjezdzie jest jakies 4-5 tys bandziorow z calej Polski :)
miejmy nadzieje ze niebawem dojdzie chociaz do jakiegos towarzyskiego meczu ze szwabami, albo ruskami na wyjedzie :]
CO DO FLAG TO SLUSZNIE KTOS ZAUWAZYL - JAK JEDZIE KTOS Z MNIEJSZYCH MIAST JAKO FC DANEGO KLUBU TO NIE BIERZCIE ZE SOBA FAN, SZANUJMY SIE. JEDNA FLAGA - JEDEN KLUB.JAK CHCECIE WIESZAC SWOJE FLAGI TO NA MECZACH U SIEBIE BEDZIE WYSTARCZJACO MIEJSCA.
fc.middlesbrought pisze:BaCaKsc pisze: Szkoda, że takie ekipy jak Legia,Lech,ŁKS,Lechia,Motor odpuszczają wyjazdy na kadrę, w organizowanych ekipach.
A od kiedy Motor i ŁKS odpuszczają Kadrę?Przecież pamiętam mecz w Bratysławie,i były to dwie ekipy które bardzo dobrze się zaprezentowały,a każdy wie jakie były atrakcje.
No właśnie bardzo szkoda. Mógłby ktoś wypowiedzieć się na ten temat?
Skąd takie info? To Twoje domysły, czy podparte jakimiś faktami, bo na stronie pzpnu i 90minut jest puste pole w miejscu zawodów...Prezes. pisze:Mecz z Ukrainą będzie w Charkowie.

Mołdawia- POLSKA, Kiszyniów 7.06.2013 r.
Relacja oczami Torcida Travel
Jedyne biuro podróży na rynku absolutnie niezagrożone upadkiem rozpoczęło wyprawę do dalekiej Mołdawii na dzień przed meczem. Z Zabrza w podróż wyruszyły 44 osoby, w tym gościnnie 2 z Chrobrego Głogów, oraz 1 z Olimpii Kowary. Po drodze dosiadają się nasi zgodowicze: w Katowicach 10 osób z Bandyckiego Burowca, oraz w Dębicy 1 z Wisłoki. Po krótkim postoju, gdzie kilka wiezionych przez nas fan zostało zaprezentowanych po raz pierwszy, ruszyliśmy w dalszą drogę. Ta z kolei przebiegała sprawnie aż do granicy z Ukrainą. Tam mogliśmy sobie uświadomić dobitnie jaka wyprawa nas czeka. Po 1,5 h postoju i wręczeniu pokaźnej łapówki mogliśmy jechać. Trzeba powiedzieć, że my nie mieliśmy wcale tak źle, gdyż spotkani na granicznych bramkach kibice Rakowa i GKSu Tychy czekali dłużej. Zresztą trzeba powiedzieć, że nasz pobyt na każdym kolejnym przejściu granicznym wyglądał już podobnie. Rozdział podróży pt. "Ukraina" nie dość, że rozpoczął się tak, a nie inaczej to jeszcze dłużył się niesamowicie, ze względu na fatalny stan ukraińskich dróg, oraz "urozmaicony" krajobraz za oknem. Jedyną godną odnotowania rzeczą był fakt napotykania coraz wększej ilości ekip udających się w kierunku Kiszyniowa. Późnym wieczorem docieramy do Lwowa. Postanawiamy spędzic tam ok. 2 h. Czas ten umilają nam śpiewy, odpalana race, oraz achtungi. Na mieście spotykamy coraz więcej polskich kiboli. Szczególnie w oczy rzucała się ekipa wesołego busika, który wyruszył z Płocka. Niektórym tak się spodobało w niegdysiejszej stolicy polskiej nauki, że postanowili po sobie zostawić ślady. Po zafundowaniu miejscowym tych wszystkich atrakcji postanowiono nam zafundować dosyć nietypowy komitet pożegnalny, wyposażony w Kałasznikowy. Dało nam to do zrozumienia, że czas na nas. Podróż do samego Kiszyniowa niczym szczególnym nas nie zaskoczyła, toteż w hotelu meldujemy się po ok. 24 h w trasie. Wdzięczna nazwa tej placówki ("Cosmos") była zwiastunem nadchodzących wrażeń. Krajobraz jaki zastaliśmy, z relacji starszych kibiców przypominał ten w naszym kraju, jakieś kilkadziesiąt lat temu. Po odpowiednim przyszykowaniu się w tych ekskluzywnych wręcz warunkach, schodzimy na zbiórkę pod hotel. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie z flagami i wszyscy razem ruszamy na stadion. Pod sektorem zaznaczamy swoją obecność okrzykiem. Wejście na stadion raczej sprawne, choć dało się wyczuć odrobinę nerwowości w powietrzu. Co ciekawe każda flaga czy transparent na bramce musiał być konieczny pokazany, któremuś z polskich notabli, który zatwierdzał, że nie ma na nim żadnych treści zakazanych. Na sektorze meldujemy się na tyle wcześnie, że mimo ogólnego ścisku udaje nam się konkretnie oflagować. Tego dnia członkowie naszej wycieczki rozwiesili takie płótna jak: Patrioci -jako główna flaga Torcidy, a także: Ruda Śląska (dwie: Wirek oraz Stare Osiedle), Lubliniec, Tarnowskie Góry, Knurów, Strzegowa. Ponadto flagę w mniej widocznych miejscach wywiesili nasi bracia z Katowic wraz z 2 transami: PDW, oraz Adam Ledwoń pamiętamy. Podczas meczu można było poczuć typową kadrową atmosferę. Krajobraz jedynie mąciły mołdawskie psy, które raczej zbyt mocno wczuwały się w swoje role. Momentami mogło być naprawdę gorąco. Jak chociażby wtedy, gdy po odpaleniu środków pirotechnicznych podczas hymnu, jeden policjant próbując powinąć jednego chłopaka ruszył za nim w pościg, nie bacząc na to, że deptał po polskich flagach. Na szczęście szybko mu wytłumaczono, że jest to błąd niewybaczalny. Z chaosem organizacyjnym typowym dla trzeciego świata musieli się zmierzyć również nasi koledzy. Chodziło o wytłumaczenie kilku osobom o dziwnie umaszczonych twarzach, że znajdujemy się na sektorach polskich fanatyków. Jeśli chodzi o sprawy typowo kibicowskie to tego dnia, mimo dobrego składu na sektorze doping przeciętny, w drugiej połowie już praktycznie całkiem odpuszczony. Za to w tej części gry ponownie odpalone zostały race. Co do gospodarzy to zaprezentowali skromny, ale głośno i to przez cały czas dopingujący młynek. Przy hymnach prezentują sektorówkę podświetlaną piro. Pojawia się u nich także transparent skierowany do Rapidu niewiadomej treści. W momentach boiskowych uniesień również żywiołowo reagowała reszta stadionu. Po meczu zostajemy już bez zbędnych spinek wypuszczeni na miasto. Pod stadionem kolejny raz wznosimy okrzyki oraz przyśpiewki ku czci Górnika oraz zgód. By dostać się do hotelu najpierw próbujemy ogarnąć taksówki, gdy to się nie udaje, uprowadzamy miejski autobusik . Po dotarciu do hotelu każdy spędza czas indywidualnie. Jedni usiłowali wkraść się w łaski hotelowych "pań do towarzystwa", inni uderzają na miasto. Niestety nocą atrakcji nie było tam zbyt wiele, w dodatku większość ludzi spotykanych na ulicach to polscy kibole. Spora część z nich bawiła się w lokalu nieopodal naszego hotelu. Idziemy tam wraz z kibicami pewnej ekipy z południa Polski. Mieli oni dosyć nietypowy sposób na dostanie się na dyskotekę, polegający na rzuceniu przed wejściem kilku achtungów na trawnik, noszenie kominów na głowie, co przypominało słynną bajkę o smerfach. Gdy bramka oznajmia im, że do lokalu nie wejdą z powodu dresowych spodni, kilku z nich postanawia rozwiązać problem, poprzez ich... zdjęcie. Jako ciekawostkę dodam, że inne grupki kiboli natykają się w jednym z klubów na naszych orłów. Ci, którzy zostali w hotelu bawią się nie gorzej. Kilku naszych kolegów zawiązuje znajomość z pewnym sportowcem, który nawet w Kiszyniowie zdobył srebrny medal w podnoszeniu jakichś tam ciężarów. Niestety jego głowa nie nadążała za mięśniami, toteż zawody w piciu kończą się dla niego przespaniem nocy na korytarzu jednego z pięter.
Start podróży powrotnej mamy zaplanowany na godziny poranne dna następnego. Z kilku powodów wyjazd sie nieco opóźnia. Jak się miało okazac droga powrotna obfitowała w wiele przygód. Jeszcze w samej Mołdawii mamy 3 posotje awaryjne. W ich czasie wykonywane są zdjęcia z flagami na tle malowniczych pejzaży, przyozdabiane odpowiednimi napisami są elementy infrastruktury drogowej. Słowem serwujemy trochę polotu i finezji temu autentycznie smutnemu jak p**** miejscu.. Gdy w końcu udaje się opanować sytuację i ruszamy, powoli zaczyna się coraz lepszy humor w naszych szeregach. Droga mija nam na m.in.rozpamiętywaniu śmiesznych akcji takich jak: zmiana umiejscowienie jednej z hotelowych mikrofalówek, problemy z paszportem i ambasadorem/ konsulem jednego z młodszych uczestników wyprawy, czy niefortunny dobór koloru koszulki na nią przez jednego fana. Później z kolei przez spory kawał czasu wymyślane są piosenki mające spuentować trudny stan techniczny autokaru, a także sławc naszych kierowców. W tym klimacie nic dziwnego, że nawet nie spostrzegliśmy aż dotarliśmy na Ukrainę. Tam z kolei atrakcje zafundował nam chłopak z Katowic. Gdy autokar przepuszczał na przejściu kolejowym pociąg, ten najpierw próbował ujarzmic koparkę, a gdy to się nie udało, próbował powtórzyc sztukę z jedną z krów pasących się nieopodal. Krasula jednak nie dała się namówić na długą podróż nami do domu. Po drodze zmianie uległ również wystrój zewnętrzny jednej z mijanych przez nas stacji benzynowych. W nocy z kolei znów mamy postój we Lwowie, choć raczej już bardziej spokojny niż ten poprzedni. Gdy po 2 godzinach zbieramy się na powrót miny nam nieco rzedną. Docierają do nas pierwsze informacje o kłopotach jednego z polskich autokarów. Ponadto jeden z naszych kolegów zaczyna odczuwać dolegliwości zdrowotne. Mimo to ładujemy się w trasę. Aż do granicy z Macierzą nic ciekawego się nie działo. Tam już wszystkim było wszystko jedno, więc standardowy spokój przy kontroli, zastępuje dobry humor, docinki, salwy śmiechu itd. Nic dziwnego, że w nagrodę mamy bodaj najbardziej drobiazgową kontrolę ze wszystkich jakie podczas tego wyjazdu zaszły.
W Polsce już na kolejnych stacjach stopniowo wysiadają nasi kompani. w końcu dojeżdżamy do Zabrza, tam gdzie wszystko się zaczęło kilka dni wcześniej. Tak naprawdę trudy tej wyprawy w zestawieniu z przygodami jakie nas spotkały są niczym. Tego czasu, zlewającego się niczym w jeden wielki dzień, z pewnością nikt nie żałował. Co więcej dla sporej ilości z nas był to wyjazd życia. Pytanie brzmi tylko: kiedy znów będzie nam dane wyruszyć w taką podróż. Myślę, że niejeden z nas był dodatkowo niepocieszony, że to inne ekipy awansowały do europejskich pucharów, gdzie wyjazdy pewnie wyglądałyby tak jak ten do Kiszyniowa. Zobaczymy czy kiedyś jeszcze doczekamy takiej wyprawy.
PatrykPiekary
dokładnie jak w tej relacji. Dla mniejszych ekip taki wyjazd na kadrę to spora odskocznia od naszej szarej polskiej piłki i 10-tego wyjazdu w to samo miejsce, Tak jak my w miarę regularnie grając w europejskich pucharach to praktycznie każdy taki wypad to przygody podobne do tych z Kiszyniowa. Ja osobiście najciekawiej wspominam wyjazdy do Bukaresztu, Kopenhagi, Lizbony, o których to można by napisać na prawdę ciekawą książkę hehe. Wracając do tematu w obliczu nieudanych eliminacji wyjazd na Ukrainę zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Sądzę, że kilka tamtejszych ekip będzie się chciało sprawdzić z naszymi kibolami. Swoją drogą obiło mi się o uszy, że jedna z ukraińskich ekip szukała sparingpartnera do tańca.Los_Vatos_Locos pisze:Myślę, że niejeden z nas był dodatkowo niepocieszony, że to inne ekipy awansowały do europejskich pucharów, gdzie wyjazdy pewnie wyglądałyby tak jak ten do Kiszyniowa. Zobaczymy czy kiedyś jeszcze doczekamy takiej wyprawy.
http://www.ffu.org.ua/eng/teams/teams_main/11533/Jack Sparrow_UT1922 pisze:Skąd takie info? To Twoje domysły, czy podparte jakimiś faktami, bo na stronie pzpnu i 90minut jest puste pole w miejscu zawodów...Prezes. pisze:Mecz z Ukrainą będzie w Charkowie.
Sektor gosci jest ruchomy, ale cos ok. 10 tys, ostatnio Irlandczykow było 12 tys.Polska Pany pisze:Jaka jest pojemnosc sektora gosci na Wembley ?
legionisci.comPiłkarscy działacze często lubią mówić o Anglii jako o państwie, gdzie najlepiej poradzono sobie z chuliganami. Prawda jest jednak taka, że ten wyświechtany przykład powielają głównie ci, którzy słabo interesują się kibicowaniem na Wyspach. W Anglii natomiast, o czym nikt nie wspomina, bardzo ciekawie rozwiązano sprawę przyznawania biletów na mecze wyjazdowe.
Można powiedzieć, że w Polsce na razie częściowo ten model próbowano zaadaptować w Lechu, gdzie wprowadzono karnety na mecze wyjazdowe. W Anglii powstały organizacje Englandfans i Englandfans+, których członkowie w pierwszej kolejności otrzymują wejściówki na mecze reprezentacji. Bilety przyznawane są w pierwszej kolejności osobom regularnie wspierającym Anglików. Kibice sukcesu, pragnący pojechać jedynie na mecz z najmocniejszym przeciwnikiem nie mają czego szukać.
"Członkowie Englandfans zainteresowani są tylko meczami rozgrywanymi w Anglii, zaś członkowie Englandfans+ to kibice chcący jeździć po całym świecie" - wyjaśnia na łamach czerwcowego numeru To My Kibice należący do Englandfans Tomasz Drogowski.
Anglicy wprowadzili specjalny system punktacji, dzięki któremu łatwo można ocenić, czy dana osoba stawia pierwsze kroki na wyjazdowym szlaku, czy jeździ za drużyną regularnie. "Im dłuższy staż w Englandfans i więcej zaliczonych meczów, tym większe szanse na następne mecze wyjazdowe. Oczywiście, aby nie stracić swojej pozycji trzeba cały czas jeździć. Przyjęto umownie, że 1 mecz wyjazdowy to 2 punkty, a mecz w Anglii to 1 pkt. Punkty nie są przyznawane za mecze turniejowe. Bilet w Anglii należy się zawsze i jest pewny. Jeśli FA dostaje jako gość np. 8% biletów z całej pojemności stadionu, to system wygląda tak: 70% tych biletów otrzymują kibice legitymujący się najwyższą liczbą punktów, a pozostałe 30% trafia do tzw. koszyka, który zostaje rozlosowany wśród wszystkich pozostałych chętnych. Bywa i tak, że ktoś, komu należał się bilet jednak rezygnuje z wyjazdu z różnych względów. Wtedy, jeśli takich przypadków jest więcej, mamy dodatkową szansę na zakup. Wyznaczana jest wtedy data i godzina takiej sprzedaży i można jej dokonać telefonicznie bądź przez Internet. Jedna osoba może kupić maksymalnie 4 sztuki, ale oczywiście tylko osobom będącymi członkami Englandfans" - wyjaśnia na łamach TMK Polak należący do angielskiej organizacji.
Do Englandfans nie mogą należeć osoby, które były za chuligańskie wybryki. Ponadto każda próba oszustwa może się skończyć wykreśleniem z szeregów tej grupy. "Aby punkty zostały naliczone, pobyt na takim meczu wyjazdowym należy potwierdzić. Można przesłać oryginalną kartę pokładową z samolotu, rachunek z hotelu lub potwierdzić osobiście przed meczem w tymczasowym biurze Englandfans, które jest otwierane zawsze na każdym wyjeździe (wtedy skanowane są kody z kart członkowskich). Jakakolwiek potwierdzona próba oszustwa skutkuje anulowaniem dotychczas zebranych punktów od razu do zera lub wykreśleniem z Englandfans. Nie trzeba natomiast potwierdzać obecności na meczu rozgywanym na terenie Anglii" - wyjaśnia Drogowski.
W Polsce bilety na mecze naszej reprezentacji, w przypadku wielkich imprez sportowych, trafiają w pierwszej kolejności w ręce działaczy, sponsorów itp., a ich podział nie jest ujawniany. Zupełnie inaczej działa angielska federacja. "Federacja angielska po każdej imprezie typu Mistrzostwa Europy czy świata przedstawia każdemu członkowi Englandfans szczegółowe zestawienie, ile biletów otrzymała federacja, ile z tej puli dostali kibice, piłkarze, ich rodziny i sponsory. Rozliczenie jest co do 1 sztuki" - wyjaśnia członek E+.
Englandfans współpracuje z firmą Thomas Cook, która organizuje wyjazdy jednodniowe swoimi samolotami lub dłuższe wycieczki. To świetna sprawa, jeśli jest akurat mecz na trudno dostępnym terenie - uważają osoby należące do tej organizacji.
Do Englandfans+ należy 25.253 osoby, a do Englandfans - 13.524. Po Mistrzostwach Świata w RPA zmienione zostanie nazewnictwo i pierwsza grupa nazywać się będzie Englandfans gold, zaś druga - silver. Aby się zapisać do nich nie można być karanym za przestępstwa stadionowe oraz należy uiścić składkę członkowską: 75 GBP egold i 50 GBP esilver dla nowych członków. Za przedłużenie członkostwa płaci się odpowiednio 65 i 40 GBP. Składka jest ważna przez 2 lata.
O ile dobrze pamiętam, również z flagą.Jude_raus pisze:Ekipy, które pojawiły się na meczu Mołdawia - POLSKA:
Chrobry Głogów - 2 + dwie flagi
Cracovia Kraków - 1
Czarni Jasło - 4 + flaga
Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - 3
Elana Toruń - 2
GKM Grudziądz - 2 + flaga
GKS Bełchatów - 8 + flaga
GKS Jastrzębie - 14 + flaga
GKS Katowice - 10 + flaga
Górnik Łęczyca - 3
Górnik Wałbrzych - 2
Górnik Zabrze - 40 + kilka flag
JKS Jarosław - 2
KSZO Ostrowiec Św. - 8 + flaga (nie zawisła z powodu braku miejsca)
Lech Poznań - 3
Legia Chełmża - 1
Łada Biłgoraj - 14
Olimpia Kowary - 1 + flaga
Orlęta Radzyń - 2
Pogoń Lębork - 5
Polonia Warszawa - 20 + flaga + celtyk
Powiślanka Lipsko - 2
RKS Radomsko - 3 + flaga
Ruch Radzionków - 5
Sandecja Nowy Sącz - 10
Stal Stalowa Wola - 5
Stomil Olsztyn - 16
Widzew Łódź - 20 + flaga
Wisła Płock - 11
Wisłoka Dębica - 1
Włókniarz Częstochowa - 1
Pojawiły się też delegacje innych ekip m.in. Raków, GKS Tychy lecz liczby nie sa znane. Byli tez przedstawiciele takich klubów jak: MKS Karlino, Orkan Rumia, Gryf Słupsk, Warta Poznań i Górnik Wałbrzych, którzy nie dojechali na czas i mecz ogladali w knajpie (na terenie Mołdawii). Były tez delegacje innych ekip niż wymienione.
