30 lipca 2013
Niby jesteśmy jedną wielką familią, muszkieterami. Ale wystarczy przyjrzeć się dokładniej, by zobaczyć, że podziałów jest u nas więcej niż w Sejmie.
Chłopaki z Chorzowa z zazdrością patrzą na ekipę z Rudy Śląskiej, która bez przerwy toczy wojny z żabolami. Są na pierwszej linii, więc jest o nich głośno. Wszyscy się zachwycają, że chojraki, kozaki, że z*******i, pomysłowi, że nie odpuszczają. I tacy towarzyscy. Jak urodziny, to zawsze z kumplami. Chrzciny dziecka, oczywiście z ferajną. Ktoś się chajta? To samo. W innych fanklubach tak nie ma.
Ci ze Świętochłowic nie lubią tych z Chorzowa, bo powtarzają, że są z matecznika Ruchu. Książęta, j***ć ich! A chłopaki z innych miast to co, gorszy sort? Każdy nadaje na każdego, jak w maglu. Chodzi o biznesy, szmal i laski.
Celebryta lubi imprezy, jest towarzyski, ale swoją dziewczynę trzyma z daleka od ekipy. Wychowany przez matkę, babkę i siostrę. Męskie wzorce znajduje na trybunach stadionu Ruchu. Studiuje na AWF-ie, ale świat kiboli przyciąga go jak magnes. (...) Na mecze Ruchu jeździ w silikonowej masce Freddy’ego Kruegera. Po drugim roku rzuca studia. Zostaje zawodowym kibolem.
Stara zasada w Psycho Fans: nie uderzamy do kobiet członków grupy. Od dawna nikt jej nie przestrzega. Co impreza, to pretensje, że ktoś komuś w******ł laskę. Często pretensje są słuszne, ale czasami gra się zazdrością.
Przykład: Zajączek wypuścił informację, że Gała przespał się z dziewczyną Kempka. Afera na całego. Tak się nie robi, więc zapada decyzja, żeby pogonić Gałę z ekipy. Nie r***a się dziewczyn kolegów i już. Bo jak ktoś z nas trafi do aresztu, musi być pewien, że Gała nie będzie obracał naszych dziewczyn. Choćby dlatego należy mu się banicja. Niech w********a z oczu i serc naszych. Za Kempka!
Gała zdumiony decyzją kumpli. Zarzeka się, że na dziołchę Kempka nawet nie spojrzał. Ona też zaprzecza, ale kto im uwierzy? Skoro Zajączek mówi, że był seks, to był. Niech Gała s*******a w podskokach.
Problem w tym, że Gała nie chce w*********ć. Umawia się ze specjalistą od badań wariografem. Zabiera kilku chłopaków, mają być świadkami. Badanie trwa ponad godzinę. Gała nie kłamie. Nie spał z dziewczyną Kempka.
Zajączek, ty ch**u!
Chłopaki pytają, dlaczego to zrobił, dlaczego pomówił Gałę? Zajączek rechocze. Mówi, że to żart, przeprasza za pomówienie. Ale Gała wie, że to wcale nie był żart, tylko Zajączek chciał się go pozbyć z interesu. Podobno razem handlują lewymi fajkami. Biznes przed kolegami, kasa przed lojalnością, hajs przed honorem. Liczą się szpanerskie auta, markowe ciuchy, dobre zegarki, podróże po świecie.
Tak żyje zarząd ekipy. A ci na dole? Masa, robole, pięści do bicia, mięso. Nie dla nich kasa z dopalaczy. Pracują w kopalniach, firmach spedycyjnych, na budowach. Nie mają głowy do interesów, ale żyją miłością do Ruchu i przynależnością do ekipy. A co, jeśli to ściema?
A może wolą nie wiedzieć? Żyją z pensji, dostają kasę za nocki na bramkach w klubach w Rudzie Śląskiej, Świętochłowicach, Chorzowie, Sosnowcu. Są wdzięczni, można na nich liczyć.
Podobno jeden z chłopaków z Łazisk zakochał się w dz***e, która obstawiała domówki, czyli umawiała się na seks w domach klientów. Wziął ją do siebie razem z dzieciakiem. Nikt mu złego słowa prosto w twarz nie powie, ale za plecami się z niego śmieją. Frajer i tyle.
Mówią też, że kolejny wystawia swoją żonę na ulicę. Czy to prawda?
Widzę, co się dzieje. Ekipa wymaga lojalności i dyspozycyjności. Nie można iść do kina, bo ekipa. Nie można wyjechać za miasto, bo ekipa. W każdy weekend mecz; albo u siebie, albo wyjazdowy. Albo n***********a, malowanie ścian, jakaś inna akcja. Powiesz chłopakom, że nie przyjdziesz, bo jesteś zajęty? Nie powiesz, bo albo jesteś w ekipie, albo wypad. W ekipie masz szansę na jakieś ochłapy, możesz choć trochę dorobić. A poza ekipą co masz? G***o masz!
Nawet ci ze szczytu nie odmawiają. Bo wyobraź sobie, że jesteś na roczku swojej córki, przyszli twoi krewni, jest impreza. I dzwoni telefon, że ekipa cię potrzebuje. Tak, teraz. Zaraz, już. Patrzysz blady na swoją dziewczynę, ale ona na szczęście rozumie. Nawet krzywo na ciebie nie spojrzy, kryje cię przed rodziną. Wie, że dzięki ekipie możesz handlować prochami, że to ekipa daje ci ochronę, że dzięki ekipie będzie sobie mogła kupić ciuchy, zjeść z psiapsi w drogiej restauracji, zrobić paznokcie, przemeblować mieszkanie, opalać się nad ciepłym morzem. Coś za coś.
Wolny czas tylko z kumplami. A kumple tylko z ekipy. Chorzowska Czekolada to nasz ulubiony klub. Czujemy się tam jak u siebie. Można spokojnie chlać. A jak dziewczyny już porządnie marudzą, że nigdzie nie bywają, zabieramy je do Zakopanego. Pięciogwiazdkowy hotel, spa, wszystkie bajery. One się relaksują, my łazimy po górach. Wódeczka na świeżym powietrzu wchodzi jak woda.
Najlepsze imprezy jednak bez dziewczyn. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Loty do Madrytu, do Rzymu, wyjazdy do Wiednia, Dortmundu, Amsterdamu, męski tydzień na Costa Brava. I niepisana zasada: co było w Hiszpanii, zostaje w Hiszpanii.
Albo wyprawa na mecz w Skopje. Chłopaki zatrzymują się na kilka dni nad Balatonem, dwie noce z rzędu bawią się w najlepszej dyskotece. Bawią się tak dobrze, że rozwalają cały lokal. - Byłem tak nawalony, że zacząłem płynnie gadać po angielsku - zaśmiewa się Baluś.
Maciusiowi po wyjściu z aresztu odwala na punkcie sportu. Pięć razy w tygodniu chodzi na siłownię. Ćwiczy sztuki walki, startuje w zawodach. Jego partnerka prowadzi butik w centrum Chorzowa. Kiedy w końcu się jej oświadczy, urządzają królewskie wesele.
Nie, nie zapraszają całej ekipy. Gości starannie selekcjonują. Nie ma na przykład Balusia, ale jest Zielak z Wisły Sharks. Nowy sojusz, nowe znajomości.