JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
1. Kpisz sobie czy tak na powaznie? Milicyjny patronat nad warszawska Polonia trwal od lutego do sierpnia 1945, odrzucony po tym jak dzialacze i pilkarze zorientowali sie, ze jest on o charakterze czysto polityczno-propagandowym. Ewenement na skale krajowa. Klub kojarzony z patriotyzmem, porpolskoscia i tradycja przedwojennej Warszawy chciano "dojechac" za wszelka cene, odebrano wszelkie dotacje, pieniadze itp itd. To ze zdobylismy majstra w tamtym sezonie to byl istny cud.
No pewnie. Polonia "nie chciała" być odbierana propagandowo przez związki z milicją, więc w okresie największego terroru strzeliła komunie focha i UB-ecy się zawinęli z opuszczonymi łbami, a Polonia... już pod patronatem kolei jako pierwsza w Warszawie zaczęła wdrażać stalinowską "reformę sportu", przyjmowała "1-majowe" uchwały m.in. o... rozgrywaniu propagandowych meczów po wioskach oraz oficjalnie złożyła pokłon Rokossowskiemu. No i ten "cudowny" tytuł, rozumiem że też na przekór komunie... Czy zgodnie ze sprzedawaną tu "logiką" nie powinni raczej piłkami rozstrzelać załogi komendy na Cyryla?
Myślę, że ten wspaniały antykomunistyczny klub ostatecznie został dojechany przy okazji kolejnej okrągłej - 50 - rocznicy istnienia w 1965. Zrobił to osobiście towarzysz Edward Ochab. Niestety jak całym pokoleniom, włącznie z działaczami i kibicami KSP, dane mu było żyć przed Gawkowskim, więc był przekonany, że klub powstał w 1915...
Tak czy inaczej - czerwoni nie okazali litości.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
2. Skoro nikt nie mial wyboru to w jaki sposob ta wchodzaca "nowej wladzy w tylek" Polonia zmienila resort na kolejowy?
W taki, że patronatem obejmowała ją tylko praska komenda MO. Przypisanie pionowi kolejowemu było elementem ogólnopolskiej wspomnianej wyżej stalinowskiej "reformy", w której "antykomunistyczni" działacze dla niepoznaki okazali się prymusami co najmniej w skali aglomeracji warszawskiej. Faktycznie - jednak mieli wybór. Sorry :)
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
3. Chwila, chwila czy to przypadkiem nie waszymi sponsorami byly czerwone, pzpr-owskie misie takie jak Wejchert, Walter itd, na ktore obraziliscie sie po tym jak chcieli
ukrocic wam zarobek ze sprzedazy pamiatek kibicowskich i organizacji wyjazdow?
Rozumiem, że "logika" KSP SciFi dalej obowiązuje :) No to sobie w jej ramach wyjaśnij, z jakiego powodu przegrali przed sądem sprawę z SKLW o zarejestrowanie w Luksemburgu na ITI... nazwy i logotypu "ŻYLETA" :) No i dlaczego konflikt z nimi rozpoczął się kilka miesięcy po ich wejściu w Legię, po meczu w Wilnie...
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
Czy to nie wy (iti-tvn) dostalicie stadion od platformy obywatelskiej za przeprowadzenie udanej kampanii wyborczej?
Naprawdę? A prezydent Warszawy z "układu warszawskiego" stworzonego przez Piskorskiego - Kozak, w jakim klubie był prezesem sekcji kosza i komu załatwił w gratisie jupitery i dach nad główną bez żadnej kampanii? No i warto porównać nasze akcje na posiedzeniach Rady Miasta w sprawie niejasności dot. stadionu z tym, co robiliście w sprawie swojego.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
Menda i kapus Halicki to moj kolega czy twoj?
To oczywiste - u nas mendy i kapusiów się goni. Na skład na VIP-ach wpływ mamy umiarkowany. Bywał nawet twój kumpel z marszu pod Urząd Miasta Olejniczak, więc niestety mend tam nie brakuje.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
Skoro przytaczasz oleksego, olejniczaka, ja wspomne o dobrym chlopinie, kibicu Czarnych Koszul Marku Jurku.
Możesz wspominać nawet o ministrze Antonim - również kibicuje KSP. Tylko... hmm... Oleksy, zgodnie z antykomunistyczną tradycją był w radzie nadzorczej Polonii, Olejniczak maszerował z ekipą na Pl. Bankowy. A Marek Jurek?
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
4. Widze, ze wietrzysz tutaj teorie spiskowa jakoby dr. Gawkowski mialby specjalnie zaaranzowac te audycje z przypadkowym i niezorientowanym w temacie chlopakiem z legia.net- mogles pojsc za niego.
Nie mam czego wietrzyć, po prostu znam kolegę z legia.net i nawet czytając historyczne materiały z tego portalu (inaczej, niż legionisci.com, czy zyleta.info) łatwo zauważyć, że to nie jest jego mocna strona. Skoro "dr Gawkowski" zdecydował się na "polemikę" z takim adwersarzem to albo wątpił w swoje możliwości albo chciał zrobić propagandową szopkę. Niestety wspomnianą przeze mnie polemikę Karpińskiego zna o wiele więcej osób i zapis audycji pozostał do wykorzystywania w KSP Sci-Fi do odtwarzania na przemian z filmikami z yt, że Legię stworzyła komuna :) Sam pójść nie mogłem - nie miałem info o audycji, poza tym... Z natury staram się podchodzić do spraw, którymi się zajmuję fair. W tej postawie Gawkowski nie jest dla mnie żadnym partnerem.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
Wrzuc linka jesli mozesz do tej polemiki miedzy Karpinskim a Gawkowskim, chetnie poslucham.
To była polemika pisana. Na zachętę fragment z Karpińskiego:
(...) Końcówka artykułu to prawdziwy majstersztyk. Gawkowski udowadnia: "Sam Stanisław Mielech stwierdził, że do stołecznego klubu przystąpił w 1923 roku, a wcześniejsza galicyjska Legia była jedynie jego protoplastą". To wyjątkowo ciekawe stwierdzenie i prawdę mówiąc nie wiem, jaka wypowiedź Mielecha i w jakim kontekście udzielona posłużyła autorowi do wyciągnięcia takich właśnie wniosków, bo akurat w podsumowaniu własnej kariery Stanisław Mielech pisze bardzo wyraźnie: "Swoją karierę sportową w Legii zakończyłem 10 kwietnia 1927 roku meczem z Polonią (2-2). W Legii zaczęłem występować w kwietniu 1916 roku i grałem przez 7 lat (z przerwami) biorąc udział w ponad 100 spotkaniach i strzelając około 60 bramek." Ciekawe, czego Gawkowski oczekiwał? Czy tego, że czytelnik uwierzy jemu zamiast Mielechowi?!
Ostatnie zdanie artykułu jest następujące: "Tak utytułowany i zasłużony dla polskiego sportu klub nie musi wydłużać sztucznie swojej historii". To już nie jest nawet mijanie się z prawdą, to jest po prostu zwykłe pomówienie. Zapewne w tym właśnie miejscu większość czytelników zastanawia się, co tak naprawdę jest grane? Wyjaśnijmy, zatem co jest grane.
Już bardzo dużo pozwala nam zrozumieć bliższe zapoznanie się z osobą autora. Pod artykułem w "Mówią Wieki" można znaleźć niewielką wręcz lakoniczną notatkę: "Robert Gawkowski, historyk, pracuje w Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego, autor publikacji poświęconych historii sportu". Ta skromna prezentacja nie odkrywa jednak całej prawdy. Pan Gawkowski tym razem zapomniał napisać, że przede wszystkim jest stałym współpracownikiem pisma "Polonia Ole", jak również wiernym kibicem Polonii. W zasadzie w tym kontekście cały misterny artykuł Gawkowskiego możemy potraktować jako szukanie dziury w całym i po prostu zakończyć polemikę z autorem. Trudno wymagać bowiem od kibica Polonii, żeby obiektywnie pisał o odwiecznym rywalu zza miedzy. Niestety, artykuł im bliżej końca, tym bardziej staje się groteskowy. Autor gani manipulowanie datami powstania klubów, samemu będąc współautorem zamieszania, dzięki któremu dziś już mało kto tak naprawdę wie, jaka jest prawdziwa data powstania Polonii. Jako kibic Legii daleki jestem od pisania historii klubu z Konwiktorskiej, ale warto przypomnieć kilka faktów, żeby czytelnikowi uświadomić "obiektywizm" Gawkowskiego. (...)
Właśnie Gawkowski był jednym z odkrywców faktu, że w listopadzie roku 1911 drużyna szkolna o nazwie Polonia rozegrała mecz z Koroną (nie omieszkał zresztą pochwalić się tym już na początku artykułu o historii Legii). Z tego też powodu całkiem niedawno mogliśmy z niemałym zdumieniem obserwować okrągły jubileusz 89 lat istnienia klubu Polonia (klub oficjalnie uznaje datę 1912, ale część fanatyków Polonii oraz gazeta "Polonia Ole" upiera się przy roku 1911). Jeden malutki zapis w gazecie z 1911 roku pozwolił Gawkowskiemu zmierzyć na nowo długość istnienia Polonii. Szkoda, że jedną miarką mierzy on Polonię, ale dla Legii ma już zupełnie inną miarę. Nie ma na przykład dla Gawkowskiego znaczenia, że Polonia sprzed 1915 roku, istniejąca w ramach Warszawskiego Koła Sportowego (które Andrzej Gowarzewski - autor serii piłkarskich encyklopedii traktuje jako rodzaj klubu) to tylko drużyna szkolna i oprócz tego, że kopała piłkę, to utożsamianie jej jako klubu z Polonią 1915 roku nie jest oczywiste i wymaga sporo tłumaczenia. Nie zainteresował natomiast pana historyka fakt istnienia drużyny legionowej już w 1915 roku. Istnienie tzw. starej Polonii, lub jak określa ten stan Gowarzewski (w książce: "Polonia, Warszawianka, Gwardia") "Polonii przedklubowej" to fakt niezaprzeczalny. Mimo tego autor popularnych "encyklopedii Fuji" wyraźnie określa i uzasadnia datę powstania klubu z Konwiktorskiej na rok 1915. Określenia "Polonia przedklubowa" wyjątkowo chyba nie lubi pan Gawkowski, bo wraz z redakcyjnym szefem Ranieckim kilkukrotnie na łamach "Polonia Ole" wyśmiewali za nie Gowarzewskiego. W niczym nie przeszkadza to jednak Gawkowskiemu przy tworzeniu własnych neologicznych pojęć. Na Legię z roku 1916 mówi w kilku miejscach artykułu "galicyjska Legia", mimo że nikt nigdy takiej nazwy Legii nie przypinał. Najprawdopodobniej autorowi chodzi wyłącznie o to, żeby jak najmniej wiązać Legię z Warszawą.
Przy okazji przedłużania życiorysu Polonii do roku 1911, Gawkowskiemu udało się jednocześnie obalić mit o Polonii jako o najstarszym klubie stolicy. Opierając się na tych samych źródłach, według których Gawkowski postarzał Polonię, należy przyjąć, że skoro Polonia grała wtedy mecz, to grała go z jakąś inną drużyną. Z kim? Również z drużyną szkolną Warszawskiego Koła Sportowego - z Koroną. Mimo tego, że Korona i Warszawianka jako drużyny szkolne powstały wcześniej, niż Polonia, nie przeszkadza to Gawkowskiemu dalej mówić o Polonii jako o najstarszym klubie w Warszawie. Gdzie tu sens, gdzie logika, gdzie wspólna miarka?
W zasadzie gdyby przyjąć sposób myślenia Gawkowskiego, należałoby uznać, że Legia powstała w roku 1915 w Piotrkowie, bo właśnie tam, a nie na Wołyniu jak większość kibiców uważa, powstała drużyna, o czym wyraźnie pisze w książce "Sportowe sprawy i sprawki" Stanisław Mielech. Gdybym zatem był takim "obiektywnym" polonistą i mierzył miarką Gawkowskiego, jaki mógłbym wysunąć z tego wniosek? Prosty - Legia i Polonia to rówieśniczki! Na szczęście nie myślę takimi kategoriami i pozostanę w przekonaniu, że Legia powstała w kwietniu 1916 roku.
Rozumiem, że nie każdy kto pisze o historii sportu musi mieć od razu klasę Mielecha, który zarówno o Legii, jak i o Polonii potrafił pisać nad wyraz obiektywnie, ale od publikacji w "Mówią Wieki" mam prawo wymagać przynajmniej minimum obiektywizmu. Oczywiście pan Gawkowski z kolegami kibicami mogą pisać w swoim pisemku "Polonia Ole" dowolne rzeczy na temat Legii czy Polonii, bo w końcu to ich pisemko, które na dodatek sami dotują z własnych pieniędzy. Jednak czasopismo "Mówią Wieki" dotowane jest z pieniędzy Ministerstwa Kultury, a zatem z pieniędzy wszystkich podatników. Byłbym zatem zobowiązany, gdyby pismo opierało się na sprawdzonych autorach o sprawdzonej wiedzy, a nie na interpretatorach kierowanych skrywanymi kompleksami, czy choćby zwykłymi emocjami.
Całość:
http://legionisci.com/publikacja.php?PublikacjaID=7650
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
Sugerujesz takze, ze wygrywacie "debate historyczna" na tym jakze pieknym forum na podstawie
jakosci i wiekszej ilosci napisanych postow
Nie sugeruję, tylko stwierdzam łatwy do sprawdzenia fakt.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
, otoz w kwestiach historczynych wole posluchac doktorow historii sportu podpisujacych sie pod swoimi tekstami z imienia i nazwiska anizeli anonimowych uztykownikow forum internetowego kibice.net.
Cóż, przykład Gawkowskiego, czy z dziedziny prawa Gronkiewicz-Waltz albo Krajowej Rady Sądownictwa to świetne ilustracje takiego wyboru.
Dla mnie niezmiennie liczą się źródła oraz skala rzetelności podejścia do nich.
JuniorKSP pisze: 25.11.2017, 20:02
5. Nazwa piekna, nie wiem po co ironizujesz.. przyjeta w czasie zaborow
Ironizuję, bo treść jest znacznie mniej piękna i motywy z Drzymałą, czy Królem, a wcześniej Romanowskim nie różnią się niczym od bicia czołem przed Rokossowskim. Szkoda dzieła Gebethnerów z 1915. Pozostał Gawkowski, całe to zakręcone KSP Sci-Fi... I żadnej refleksji, że komuna w starej postaci dawno minęła, a nieudacznicy z K6 wciąż są tam, gdzie byli przez dekady. Z przerwą na "Światła Miasta" i mistrzostwo za kasę i układy ORMO-wca, który po zamianie Legii na Polonię stał się "antykomunistą" "z urzędu" ;)
W 1992 roku, czyli wtedy, kiedy Romanowski trafił do klubu, nikt nie patrzył na siebie krzywo. Legia stała na krawędzi bankructwa, wojsko wycofywało pomoc finansową. Kim wtedy był Romanowski? Wybijający się biznesmen, reprezentujący w Polsce światowe koncerny. Tekst w tygodniku „Polityka" z 1994 roku. „W tajemniczym raporcie Janusza Romanowskiego przedstawiono jako członka PZPR, wysokiego oficjela ZSMP i OPZZ, działacza ORMO i TPRR. W 1989 roku został przedstawicielem szwajcarskiej firmy „KAUFRING AG" budującej w Polsce imperium Kodaka" (...)
Rok 1996. Romanowski odchodził z Legii. Przez najbliższe lata nieskutecznie będzie próbował odzyskać pieniądze w sądzie. Mało kto wie, ale w 1995 roku poprzez Pogoń Konstancin i firmę „POL-KAUFRING" posiadał udziały w innym z warszawskich klubów – Polonii. „Śpiewają miasta, śpiewają wioski, największa kur... to Romanowski". W taki sposób kibice Legi odebrali jego odejście do lokalnego rywala.
Romanowski w latach 1996-2001 osiągnął z Czarnymi Koszulami masę sukcesów. Awans do ekstraklasy, wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski, Puchar Polski. –Złego słowa o nim nie powiem. Świetnie zarządzał klubem, miał olbrzymi talent, no i sporo doświadczenia nabranego w Legii – wspomina honorowy prezes klubu Jerzy Piekarzewski. – Zaraz po przyjściu Romanowskiego wszystko było OK. Nieźle kierował klubem, finansował – dodaje Igor Gołaszewski, obecnie kierownik drużyny, wtedy jeden z wyróżniających się zawodników Polonii.
Jak człowiek kojarzony z Legią został odebrany przy Konwiktorskiej? – Pochodził z rodziny kolejarskiej, a Polonia przecież przez pół wieku należała do kolei. Łatwo dało się więc go przekabacić. Na dowód sympatii po mistrzostwie Polski w 2000 roku dałem mu pamiątkowy złoty sygnet po Władysławie Szczepaniaku. A to naprawdę wyjątkowa rzecz. Kiedy Polonia w 1946 roku zdobyła tytuł, każdy z zawodników taki sygnet dostał. A Władziowi akurat trójka dzieci się urodziła, raczej był biedny, więc zamienił sygnet na szafę – opowiada Piekarzewski.
Oprócz sukcesów z klubem, wiele mówiło się o skandalu z zabraniem trofeów przez Romanowskiego. Kiedy odchodził z klubu, spakował wywalczone za jego czasów medale i puchary i zabrał je ze sobą. – Z tego, co pamiętam, oddał po 2 miesiącach. I dobrze – przypomina sobie Gołaszewski. (...)
Sytuacja w Polonii zaczęła się komplikować po 2000 roku.
– Dopiero po wywalczeniu mistrzostwa coś się zepsuło. Romanowski myślał jedynie o odsprzedaży Polonii.
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-no ... 1,721.html
Jednym słowem, jak tu niedawno napisał Beha, KSP
100% powojennych sukcesów zawdzięcza komunie. Do tego działacze mieli i mają moralne kręgosłupy z kauczuku. Twórczość KSP-SciFi niczego w tych kwestiach nie zmieni. Tyle.