Re: 30 października 2016 r, g. 18.00- Derby Trójmiasta.
: 04.11.2016, 22:11
Napisz lepiej który to nasz FC skatowaliście.
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
htsk4 pisze:Nie wywołujmy gównoburzy,bo znowu się dowiemy,jak to Arka terroryzowała w dwa samochody Wrzeszcz:),a Lechię uratował F...z.Oczywiście,że na medialność Arki wpłynęło kilka filmów Latkowskiego.Ale trzeba im oddać,że gdzieś tak od 95 r.byli lepsi od nas,mieli więcej akcji na plus z nami(choć ustawka zakończyła się remisem) i siali popłoch na reprze razem z całą Triadą.To wlaśnie wtedy powstała legenda Arki, Latkowski robił swoje filmy,a TVN robil swoje programy o kibicach.I wlaśnie te filmy i te programy ukszłałtowały na lata wizerunek śledzi.
Chyba najlepszy post jak do tej pory z waszej strony.nisc pisze:htsk4 pisze:Nie wywołujmy gównoburzy,bo znowu się dowiemy,jak to Arka terroryzowała w dwa samochody Wrzeszcz:),a Lechię uratował F...z.Oczywiście,że na medialność Arki wpłynęło kilka filmów Latkowskiego.Ale trzeba im oddać,że gdzieś tak od 95 r.byli lepsi od nas,mieli więcej akcji na plus z nami(choć ustawka zakończyła się remisem) i siali popłoch na reprze razem z całą Triadą.To wlaśnie wtedy powstała legenda Arki, Latkowski robił swoje filmy,a TVN robil swoje programy o kibicach.I wlaśnie te filmy i te programy ukszłałtowały na lata wizerunek śledzi.
htsk4 jeśli masz problem ze sprawdzeniem faktów to napisz na prv, z chęcią Ci odpowiem, a więc potwierdzam raz jeszcze, za czasów totalnie zaakceptowanej w Gdańsku (poza małą garstką Starej Gwardii, która wybrała się zamiast na Olimpię Poznań na prawdziwą Lechię do Grudziądza) fuzji z policyjną Olimpią Poznań (sezon 95-96) dwa auta Arki albo 4-5 osób kolejką potrafiły po meczach zamiatać rejonem pomiędzy przystankiem tramwajowym koło Mc Donalda a dworcem kolejowym Wrzeszcz.
Co do F. to stary, jak nie znasz faktów to nie pisz, na bardzo prestiżowy mecz Polska - Izrael do Zabrza Lechia wybrała się fantastyczną ekipą, reprezentowaną właśnie przez F...i to by było na tyle (swoją drogą z uwagi na szacunek u nas wracał autokarem z częścią naszej ekipy). Prywatne znajomości na linii F. i śp. Paw. oraz Szcz właśnie potwierdzały gównianą sytuację w Gdańsku czasów policyjnej fuzji.
A teraz napiszę o przewadze Lechii i jak zniknęła, na samym początku lat 90-tych Lechiści (z Milanem na czele) wpadali regularnie na bilardy i wesołe miasteczko na Wzgórzu i zamiatali totalnie, co ważne każdy wiedział kto jest kibicem i napierdalanki były wyłącznie we własnym gronie, ja pamiętam jakość ekipy połączonej Lechii i benków z Gdańska w Poznaniu na Anglii'91 i tylko Gdańszczanie mogli się aktywnie przeciwstawić Anglikom (co ciekawe panie htsk4 wśród Lechistów prym wiódł Szcz. od nas, w szaliku Leeds United - popytaj kolegów to Ci powiedzą), potem były nasze trzysezonowe derby Trójmiasta 92-95 i trójstronne wycieczki, także Bałtyk wtedy zjawiał się na derbach Arka-Lechia ekipą w barwach (przynajmniej do sezonu 93-94) a my zawsze byliśmy na Bałtyk-Lechia na Olimpijskiej na prostej.
jesienią i zimą 95/96 zaczęły się nasze wypady na szaliki i miejska partyzantka, której uczyliśmy się od Cracovii. Udział w niej brały kompletnie inne osoby niż tak zwana Arka z TVN-u, generalnie z Dąbrówki, Pogórza, Działek Lesnych i Śródmieścia, oraz gościnnie innych Fc ;-), jak już pisałem nasze wjazdy do Gdańska były regularne, raz zostaliśmy pogonieni po Żaligirisie, ale nie doszło do starcia tylko do biegów długodystansowych w proporcji 6 osób na około 100, raz na Zaspie nasza DWUSAMOCHODOWA wycieczka ostro się nacięła i złamano rękę jednemu z naszych największych wariatów. Poza tym regularnie trzy-cztery razy w tygodniu wypady do Gdańska, pod siłownie na Zaspie itp,
dla Twojej informacji panie htsk4 nasze DWA auta, a czasem o zgrozo jedno, parkowaliśmy koło starego centrum handlowego we Wrzeszczu, dokładnie z prawej mańki od wejścia
policyjna Olimpia-Lechia fuzyjnego sezonu to ogólnie był miszmasz benków i kibiców, jeżdżących w tak oszałamiających liczbach jak 60 osób w Poznaniu na Lechu, szał żaden....
i tak sobie można pisać, w przeciwieństwie do T. czyli Pietrucha czy Szcz. który bardzo lubiał koloryzować rzeczywistość, ja w tamtych czasach pisałem do zinów obiektywnie, oczywiście w stylu tamtych lat, ale bez przesady...
wtedy najlepszą garstkę Lechia miała na Karwinach, Si. zapracował sobie na ogromny szacunek, a na przykład napierdalanka w Sopocie po Stali Mielec z Karwinami i z Sopotem to była konkretna walka bez użycia sprzętów itp. , także słynne starcia na Karwinach były zdrowe, w samym Gdańsku przy tych zdarzeniach to śmiech na sali, płacze i oddawanie szali, może raz czy dwa jakiś opór, ale to benków a nie kibiców.. albo takich kibiców którzy nie w dzień meczu byli benkami ale dla pozy w sobotę czy niedzielę stawali się kibicami...
Lechia przejęła naszą taktykę ale na 100% wiem że ani razu nie doszło do spotkania z ich grupą karną tych którzy jeździli do Gdańska, choć nie przeczę że trafili kilka razy osoby na Cisowej, Obłużu i tak dalej.
Przed tym okresem za II ligi najsolidniejsze starcia z Lechią były na Bałtyk-Wisła i przy okazji wizyt Śląska na Ejsomonda
Swoją droga to właśnie benki spowodowałi wybuch dużej nienawiści naszej "ekipy z TVN-u" do codziennej Lechii, kiedy postanowili pokazać się jako Trójmiasto na meczu Olimpia Poznań-Legia w Gdańsku, po czym sytuacja się mocno zaogniła.
oczywiście nie nalezy zapominać do kilku spotkań w Hali Olivia, które zarówno przy okazji hokeja jak i turnieju halowego zawsze miały identyczny przebieg.
i tak można pisać, jak ktoś zarzuca mi przeinaczanie faktów zapraszam do dyskusji, merytorycznej i po zasięgnięciu opinii ludzi którzy wtedy się udzielali, a nie k...a piedo..niu bez sensu...
pozdrawiam
No to po kolei,postaram się unikać złosliwostek typu typu” nie znasz faktów”,”popytaj kolegów”,milicyjna Olimpia(swojej gwardyjskiej sztamie pewnie tego nie wypominasz),60 osób na Lechu,(tak wtedy jeżdziło się w takich i niewiele większych liczbach,tak jeżdziła również Arka),”pie..nie bez sensu”.itp.Zatem do rzeczy.nisc pisze:htsk4 pisze:Nie wywołujmy gównoburzy,bo znowu się dowiemy,jak to Arka terroryzowała w dwa samochody Wrzeszcz:),a Lechię uratował F...z.Oczywiście,że na medialność Arki wpłynęło kilka filmów Latkowskiego.Ale trzeba im oddać,że gdzieś tak od 95 r.byli lepsi od nas,mieli więcej akcji na plus z nami(choć ustawka zakończyła się remisem) i siali popłoch na reprze razem z całą Triadą.To wlaśnie wtedy powstała legenda Arki, Latkowski robił swoje filmy,a TVN robil swoje programy o kibicach.I wlaśnie te filmy i te programy ukszłałtowały na lata wizerunek śledzi.
htsk4 jeśli masz problem ze sprawdzeniem faktów to napisz na prv, z chęcią Ci odpowiem, a więc potwierdzam raz jeszcze, za czasów totalnie zaakceptowanej w Gdańsku (poza małą garstką Starej Gwardii, która wybrała się zamiast na Olimpię Poznań na prawdziwą Lechię do Grudziądza) fuzji z policyjną Olimpią Poznań (sezon 95-96) dwa auta Arki albo 4-5 osób kolejką potrafiły po meczach zamiatać rejonem pomiędzy przystankiem tramwajowym koło Mc Donalda a dworcem kolejowym Wrzeszcz.
Co do F. to stary, jak nie znasz faktów to nie pisz, na bardzo prestiżowy mecz Polska - Izrael do Zabrza Lechia wybrała się fantastyczną ekipą, reprezentowaną właśnie przez F...i to by było na tyle (swoją drogą z uwagi na szacunek u nas wracał autokarem z częścią naszej ekipy). Prywatne znajomości na linii F. i śp. Paw. oraz Szcz właśnie potwierdzały gównianą sytuację w Gdańsku czasów policyjnej fuzji.
A teraz napiszę o przewadze Lechii i jak zniknęła, na samym początku lat 90-tych Lechiści (z Milanem na czele) wpadali regularnie na bilardy i wesołe miasteczko na Wzgórzu i zamiatali totalnie, co ważne każdy wiedział kto jest kibicem i napierdalanki były wyłącznie we własnym gronie, ja pamiętam jakość ekipy połączonej Lechii i benków z Gdańska w Poznaniu na Anglii'91 i tylko Gdańszczanie mogli się aktywnie przeciwstawić Anglikom (co ciekawe panie htsk4 wśród Lechistów prym wiódł Szcz. od nas, w szaliku Leeds United - popytaj kolegów to Ci powiedzą), potem były nasze trzysezonowe derby Trójmiasta 92-95 i trójstronne wycieczki, także Bałtyk wtedy zjawiał się na derbach Arka-Lechia ekipą w barwach (przynajmniej do sezonu 93-94) a my zawsze byliśmy na Bałtyk-Lechia na Olimpijskiej na prostej.
jesienią i zimą 95/96 zaczęły się nasze wypady na szaliki i miejska partyzantka, której uczyliśmy się od Cracovii. Udział w niej brały kompletnie inne osoby niż tak zwana Arka z TVN-u, generalnie z Dąbrówki, Pogórza, Działek Lesnych i Śródmieścia, oraz gościnnie innych Fc ;-), jak już pisałem nasze wjazdy do Gdańska były regularne, raz zostaliśmy pogonieni po Żaligirisie, ale nie doszło do starcia tylko do biegów długodystansowych w proporcji 6 osób na około 100, raz na Zaspie nasza DWUSAMOCHODOWA wycieczka ostro się nacięła i złamano rękę jednemu z naszych największych wariatów. Poza tym regularnie trzy-cztery razy w tygodniu wypady do Gdańska, pod siłownie na Zaspie itp,
dla Twojej informacji panie htsk4 nasze DWA auta, a czasem o zgrozo jedno, parkowaliśmy koło starego centrum handlowego we Wrzeszczu, dokładnie z prawej mańki od wejścia
policyjna Olimpia-Lechia fuzyjnego sezonu to ogólnie był miszmasz benków i kibiców, jeżdżących w tak oszałamiających liczbach jak 60 osób w Poznaniu na Lechu, szał żaden....
i tak sobie można pisać, w przeciwieństwie do T. czyli Pietrucha czy Szcz. który bardzo lubiał koloryzować rzeczywistość, ja w tamtych czasach pisałem do zinów obiektywnie, oczywiście w stylu tamtych lat, ale bez przesady...
wtedy najlepszą garstkę Lechia miała na Karwinach, Si. zapracował sobie na ogromny szacunek, a na przykład napierdalanka w Sopocie po Stali Mielec z Karwinami i z Sopotem to była konkretna walka bez użycia sprzętów itp. , także słynne starcia na Karwinach były zdrowe, w samym Gdańsku przy tych zdarzeniach to śmiech na sali, płacze i oddawanie szali, może raz czy dwa jakiś opór, ale to benków a nie kibiców.. albo takich kibiców którzy nie w dzień meczu byli benkami ale dla pozy w sobotę czy niedzielę stawali się kibicami...
Lechia przejęła naszą taktykę ale na 100% wiem że ani razu nie doszło do spotkania z ich grupą karną tych którzy jeździli do Gdańska, choć nie przeczę że trafili kilka razy osoby na Cisowej, Obłużu i tak dalej.
Przed tym okresem za II ligi najsolidniejsze starcia z Lechią były na Bałtyk-Wisła i przy okazji wizyt Śląska na Ejsomonda
Swoją droga to właśnie benki spowodowałi wybuch dużej nienawiści naszej "ekipy z TVN-u" do codziennej Lechii, kiedy postanowili pokazać się jako Trójmiasto na meczu Olimpia Poznań-Legia w Gdańsku, po czym sytuacja się mocno zaogniła.
oczywiście nie nalezy zapominać do kilku spotkań w Hali Olivia, które zarówno przy okazji hokeja jak i turnieju halowego zawsze miały identyczny przebieg.
i tak można pisać, jak ktoś zarzuca mi przeinaczanie faktów zapraszam do dyskusji, merytorycznej i po zasięgnięciu opinii ludzi którzy wtedy się udzielali, a nie k...a piedo..niu bez sensu...
pozdrawiam
Takich się najbardziej ceni ,to znaczy słowo fanatyk.Jest się byczkiem i chce mu się napierdalać ,pozniej rodzina praca i luz.To nie był kibic tylko sezonowiec.Pozdro Malina.rick.k pisze:Malina nie był konkretny, po prostu był/jest fanatykiem i całe jego życie to Arka. Najkonkretniejszym Arkowcem z Karwin był Jaga i kolega Nisc :)
Wspomniałem przecież ,że było kilku śledzi na kawinach 3.Tak,Kamil był konkretny.rick.k pisze:Malina nie był konkretny, po prostu był/jest fanatykiem i całe jego życie to Arka. Najkonkretniejszym Arkowcem z Karwin był Jaga i kolega Nisc :)
nie przypominam sobie tego zdarzenia, może jakieś konkrety?bielan88 pisze:w 98 Lechia grala sparing w Gdyni z Baltykiem gdzie wlasnie ekipa "mlch"(ok40) zostala rozbita przez 30 osob z Lechii stadionie i ganiana pozniej po miescie
nisc pisze:nie przypominam sobie tego zdarzenia, może jakieś konkrety?bielan88 pisze:w 98 Lechia grala sparing w Gdyni z Baltykiem gdzie wlasnie ekipa "mlch"(ok40) zostala rozbita przez 30 osob z Lechii stadionie i ganiana pozniej po miescie
ja osobiście uważam że największą wtopą na lokalnym podwórku wówczas (tzn w momencie ponownego wzrostu siły BKS-u) i wpierdolem od Lechii był mecz Polonia Gdańsk-Polonia Bytom, gdzie katastrofalnie słabo wsparliśmy naszą zgodę i skończyło się to praktycznie linczem, zresztą bardzo szeroko komentowanym w mediach.
Nie zapominajmy też że po naszym spadku do III ligi w 1995 kolejny rok,półtorej spędziliśmy zupełnie lokalnie, próbując z powodzeniem obniżyć frekwencje w młynie Bałtyku oraz atakując tam przyjezdych (zajebisty dzień meczu Ruch-Bałtyk gdzie trafilismy jednych - oczywiście nie cała eskortowaną grupę ale wszystkich maruderów - i drugich na torach, a także Apatora wysiadającego z kolejki). to tylko pierwszy z brzegu przykład.
też jestem w ciężkim szoku. Najbardziej napinkowy temat zmienił się w zajebisty. Szlak mnie trafia myśl, że większość rozmów na tym forum nie jest prowadzona tak wzorcowo. Sory za OT??? pisze:Proszę bardzo. Nie spodziewałem się, że w derbowym temacie będzie konstruktywna dyskusja. Jak widać fani z lat 90 pomimo tego, że okladali się niemiłosiernie potrafią teraz ze sobą dyskutować.
w 98 byl tez w Sopocie przy Podjezdzie na przystanku , wiec fotografem byl pewnie rok wczesniejnisc pisze:W. z Redy w 1998 roku był jeszcze fotografem stadionowym a nie jedną z czołowych postaci przyszłych MCh (nawet ten sam rok kiedy wywiózł nas z Gdańska po pewnej wycieczce krajoznawczej swoim autem dostawczym ratując przed linczem, a sam na tym spotkaniu był właśnie robic zdjęcia na stadionie) ale ok, lata lecą może mi coś umknęło
ggfh3 pisze:Myślę ,że takim przełomem na Arce był mecz ze Stoczniowcem w Gdańsku bodajże 92 rok gdzie Lechia myślała że łatwo nas pozamiata i trochę się przeliczyła ,bo walka była wyrównana i w sumie nie rozstrzygnięta ,od tego momentu dostaliśmy wiatru w żagle i wszystko zaczęło iść mocno do przodu,a szczyt osiągnęliśmy jak ,ktoś pisał wcześniej w latach 95-98
bielan88 pisze:w 98 byl tez w Sopocie przy Podjezdzie na przystanku , wiec fotografem byl pewnie rok wczesniejnisc pisze:W. z Redy w 1998 roku był jeszcze fotografem stadionowym a nie jedną z czołowych postaci przyszłych MCh (nawet ten sam rok kiedy wywiózł nas z Gdańska po pewnej wycieczce krajoznawczej swoim autem dostawczym ratując przed linczem, a sam na tym spotkaniu był właśnie robic zdjęcia na stadionie) ale ok, lata lecą może mi coś umknęło
te derby to wiosna 94 .... Czy szczęki opadały .... mało powiedziane, każdy wtedy stwierdził że takich wariatów jak ma Cracovia to nie ma nigdzie w krajunisc pisze:htsk4 i tak właśnie powinna wyglądać konstruktywna polemika, z mojej strony także koniec zbędnych wspominek z przed dwóch dekad..
panie Kolejny nick, chciałem ci zwrócić uwagę że kiedy Cracovia będąc u was jako zgoda na derbach (zdaje się '92 albo '93 w każdym razie w okolicy Waszego meczu z FC Porto bo wtedy jeszcze flaga KSC wisiała na Galerze ), to jak wjechali w pochód Widzewa przy zupełnym braku reakcji z Waszej strony, z tego co wspominali "Łksowi szczęki poopadały z wrażenia", to chyba właśnie wtedy pod wpływem tej sytuacji postanowiliście wziąć się solidnie za miejską partyzantkę...
a propos naszej małej ekipy wtedy u nas w paru akcjach na krótko błysnął gościu z Kozin, który po przeprowadzce do Gdyni działał z nami ale nie jako ŁKS rzecz jasna.
pomijam już fakt że Polonia Bytom powinna była po tych zdarzeniach zerwać z nami zgodę, bo prawda taka że poza N. z czołówki od nas nikt się nie pofatygował, zero wytłumaczenia, po prostu jak to się mówi priorytety zgodowe większości "pierwszego garnituru" Arki w tamtym czasie nie obejmowały Bytomian, przykre ale prawdziwe. Sytuacja wyjaśniła się, a raczej rozeszła po kościach podczas naszej wizyty w Radzionkowie po ponownym awansie do II ligi.PCHLG pisze:https://www.youtube.com/watch?v=xPj29LV-d2M
A odnośnie opisów różnych wydarzeń. Czemu u was w wielu opisach sporo rzeczy jest mega podkoloryzowanych, wręcz śmiesznych. Nie mówie tu np o ost. derbach, ale było takie zdarzenie, ŁKS chyba wracał (albo jechał na wyjazd) nie ważne, w ok 400? osób i wg was atakujecie ich w ~20osób i ŁKS pali wrotki. Pamiętam, że mega pompa była z tego opisu.nisc pisze:pomijam już fakt że Polonia Bytom powinna była po tych zdarzeniach zerwać z nami zgodę, bo prawda taka że poza N. z czołówki od nas nikt się nie pofatygował, zero wytłumaczenia, po prostu jak to się mówi priorytety zgodowe większości "pierwszego garnituru" Arki w tamtym czasie nie obejmowały Bytomian, przykre ale prawdziwe. Sytuacja wyjaśniła się, a raczej rozeszła po kościach podczas naszej wizyty w Radzionkowie po ponownym awansie do II ligi.PCHLG pisze:https://www.youtube.com/watch?v=xPj29LV-d2M
1925: Cracovia'94 - pierwsza polska ekipa casuals w słynnych kurtkach M65 i praktycznie bez barw...
PCHLG pisze:https://www.youtube.com/watch?v=xPj29LV-d2M
migiczne_wrota pisze:A odnośnie opisów różnych wydarzeń. Czemu u was w wielu opisach sporo rzeczy jest mega podkoloryzowanych, wręcz śmiesznych. Nie mówie tu np o ost. derbach, ale było takie zdarzenie, ŁKS chyba wracał (albo jechał na wyjazd) nie ważne, w ok 400? osób i wg was atakujecie ich w ~20osób i ŁKS pali wrotki. Pamiętam, że mega pompa była z tego opisu.nisc pisze:pomijam już fakt że Polonia Bytom powinna była po tych zdarzeniach zerwać z nami zgodę, bo prawda taka że poza N. z czołówki od nas nikt się nie pofatygował, zero wytłumaczenia, po prostu jak to się mówi priorytety zgodowe większości "pierwszego garnituru" Arki w tamtym czasie nie obejmowały Bytomian, przykre ale prawdziwe. Sytuacja wyjaśniła się, a raczej rozeszła po kościach podczas naszej wizyty w Radzionkowie po ponownym awansie do II ligi.PCHLG pisze:https://www.youtube.com/watch?v=xPj29LV-d2M
1925: Cracovia'94 - pierwsza polska ekipa casuals w słynnych kurtkach M65 i praktycznie bez barw...
PCHLG pisze:Chyba najlepszy post jak do tej pory z waszej strony.nisc pisze:htsk4 pisze:Nie wywołujmy gównoburzy,bo znowu się dowiemy,jak to Arka terroryzowała w dwa samochody Wrzeszcz:),a Lechię uratował F...z.Oczywiście,że na medialność Arki wpłynęło kilka filmów Latkowskiego.Ale trzeba im oddać,że gdzieś tak od 95 r.byli lepsi od nas,mieli więcej akcji na plus z nami(choć ustawka zakończyła się remisem) i siali popłoch na reprze razem z całą Triadą.To wlaśnie wtedy powstała legenda Arki, Latkowski robił swoje filmy,a TVN robil swoje programy o kibicach.I wlaśnie te filmy i te programy ukszłałtowały na lata wizerunek śledzi.
htsk4 jeśli masz problem ze sprawdzeniem faktów to napisz na prv, z chęcią Ci odpowiem, a więc potwierdzam raz jeszcze, za czasów totalnie zaakceptowanej w Gdańsku (poza małą garstką Starej Gwardii, która wybrała się zamiast na Olimpię Poznań na prawdziwą Lechię do Grudziądza) fuzji z policyjną Olimpią Poznań (sezon 95-96) dwa auta Arki albo 4-5 osób kolejką potrafiły po meczach zamiatać rejonem pomiędzy przystankiem tramwajowym koło Mc Donalda a dworcem kolejowym Wrzeszcz.
Co do F. to stary, jak nie znasz faktów to nie pisz, na bardzo prestiżowy mecz Polska - Izrael do Zabrza Lechia wybrała się fantastyczną ekipą, reprezentowaną właśnie przez F...i to by było na tyle (swoją drogą z uwagi na szacunek u nas wracał autokarem z częścią naszej ekipy). Prywatne znajomości na linii F. i śp. Paw. oraz Szcz właśnie potwierdzały gównianą sytuację w Gdańsku czasów policyjnej fuzji.
A teraz napiszę o przewadze Lechii i jak zniknęła, na samym początku lat 90-tych Lechiści (z Milanem na czele) wpadali regularnie na bilardy i wesołe miasteczko na Wzgórzu i zamiatali totalnie, co ważne każdy wiedział kto jest kibicem i napierdalanki były wyłącznie we własnym gronie, ja pamiętam jakość ekipy połączonej Lechii i benków z Gdańska w Poznaniu na Anglii'91 i tylko Gdańszczanie mogli się aktywnie przeciwstawić Anglikom (co ciekawe panie htsk4 wśród Lechistów prym wiódł Szcz. od nas, w szaliku Leeds United - popytaj kolegów to Ci powiedzą), potem były nasze trzysezonowe derby Trójmiasta 92-95 i trójstronne wycieczki, także Bałtyk wtedy zjawiał się na derbach Arka-Lechia ekipą w barwach (przynajmniej do sezonu 93-94) a my zawsze byliśmy na Bałtyk-Lechia na Olimpijskiej na prostej.
jesienią i zimą 95/96 zaczęły się nasze wypady na szaliki i miejska partyzantka, której uczyliśmy się od Cracovii. Udział w niej brały kompletnie inne osoby niż tak zwana Arka z TVN-u, generalnie z Dąbrówki, Pogórza, Działek Lesnych i Śródmieścia, oraz gościnnie innych Fc ;-), jak już pisałem nasze wjazdy do Gdańska były regularne, raz zostaliśmy pogonieni po Żaligirisie, ale nie doszło do starcia tylko do biegów długodystansowych w proporcji 6 osób na około 100, raz na Zaspie nasza DWUSAMOCHODOWA wycieczka ostro się nacięła i złamano rękę jednemu z naszych największych wariatów. Poza tym regularnie trzy-cztery razy w tygodniu wypady do Gdańska, pod siłownie na Zaspie itp,
dla Twojej informacji panie htsk4 nasze DWA auta, a czasem o zgrozo jedno, parkowaliśmy koło starego centrum handlowego we Wrzeszczu, dokładnie z prawej mańki od wejścia
policyjna Olimpia-Lechia fuzyjnego sezonu to ogólnie był miszmasz benków i kibiców, jeżdżących w tak oszałamiających liczbach jak 60 osób w Poznaniu na Lechu, szał żaden....
i tak sobie można pisać, w przeciwieństwie do T. czyli Pietrucha czy Szcz. który bardzo lubiał koloryzować rzeczywistość, ja w tamtych czasach pisałem do zinów obiektywnie, oczywiście w stylu tamtych lat, ale bez przesady...
wtedy najlepszą garstkę Lechia miała na Karwinach, Si. zapracował sobie na ogromny szacunek, a na przykład napierdalanka w Sopocie po Stali Mielec z Karwinami i z Sopotem to była konkretna walka bez użycia sprzętów itp. , także słynne starcia na Karwinach były zdrowe, w samym Gdańsku przy tych zdarzeniach to śmiech na sali, płacze i oddawanie szali, może raz czy dwa jakiś opór, ale to benków a nie kibiców.. albo takich kibiców którzy nie w dzień meczu byli benkami ale dla pozy w sobotę czy niedzielę stawali się kibicami...
Lechia przejęła naszą taktykę ale na 100% wiem że ani razu nie doszło do spotkania z ich grupą karną tych którzy jeździli do Gdańska, choć nie przeczę że trafili kilka razy osoby na Cisowej, Obłużu i tak dalej.
Przed tym okresem za II ligi najsolidniejsze starcia z Lechią były na Bałtyk-Wisła i przy okazji wizyt Śląska na Ejsomonda
Swoją droga to właśnie benki spowodowałi wybuch dużej nienawiści naszej "ekipy z TVN-u" do codziennej Lechii, kiedy postanowili pokazać się jako Trójmiasto na meczu Olimpia Poznań-Legia w Gdańsku, po czym sytuacja się mocno zaogniła.
oczywiście nie nalezy zapominać do kilku spotkań w Hali Olivia, które zarówno przy okazji hokeja jak i turnieju halowego zawsze miały identyczny przebieg.
i tak można pisać, jak ktoś zarzuca mi przeinaczanie faktów zapraszam do dyskusji, merytorycznej i po zasięgnięciu opinii ludzi którzy wtedy się udzielali, a nie k...a piedo..niu bez sensu...
pozdrawiam
Niepotrzebnie się tylko napinasz z tą milicyjną Olimpią bo powinieneś wiedzieć że był u nas wtedy rozłam/podział, i mieliście wtedy idealne warunki do działania (ekipa podzielona, wymiana pokoleniowa, masa pikników na ulicach) które wykorzystaliście w 100% i przejęliście "pałeczkę" w Trójmieście.
Po fuzji z Olimpią i krótkim okresie w 3 lidze znowu zafundowano nam fuzje, tym razem z Polonią Gdańsk, której już nikt nie zaakceptował(brak flag, dopingu, odpuszczenie większości wyjazdów).
Chodziliśmy tam tylko po to żeby się całkowicie nie rozpaść i spotkać z kumplami pogadać co się w Polsce dzieje, ewentualnie ustawić się na jakiś mecz kadry.
Czasem coś podziałaliśmy jak byli przyjezdni, lub jakiś ciekawszy wyjazd.
Tak naprawdę uważam że scalenie naszej ekipy nastąpiło jak odpuściliśmy całkowicie Lechie/Polonie i skupiliśmy się na 6 lidze, no i mecz Polska-Rumunia w Bydgoszczy na który udaliśmy się wszyscy razem bez podziałów (starzy, młodzi i Orzełki) w jakieś ok.130 osób bardzo dobrej bandy.


To wtedy co sprzęt mieliście za "Pamiątkami" na stadionie? Po tym meczu miał się tam odbyć nasz sparing, który ostatecznie przenieśli na Ejsmonda. Czy czasem po tym nie odjechaliście skm do Gdańska z milicją? Bo nie przypominam sobie tego waszego ganiania po mieście.bielan88 pisze:w 98 Lechia grala sparing w Gdyni z Baltykiem gdzie wlasnie ekipa "mlch"(ok40) zostala rozbita przez 30 osob z Lechii stadionie i ganiana pozniej po miescie
Ostrego tam chyba nie było. To był ten weekend co Bałtyk musiał się ewakuować z własnego stadionu podczas meczu z Chemikiem Bydgoszcz?albtraum pisze:Ten mecz gdzie AG słabo wsparło PB na meczu w Gdańsku to ten słynny mecz gdzie goście byli gonieni ostrym sprzętem aż musieli zabarykadować się w budynku klubowym? Kojarzę z opowiadań taką akcje, odbiła się szerokim echem na całym Śląsku, pewnie w całym kraju.
Goplania Inowrocław to wtedy co autokar nam nie wypalił? Był jeszcze wyjazd na Zawiszę Bydgoszcz i na powrocie zbombardowany cały nasz autokar.nisc pisze:dokładnie, powrót z Inowrocławia to aż do rozpoczęcia działalności MCh i "Gdyni Oliwy", nasz odwrót, co do złamania ręki to M. rękę złamaną w akcjach miał niejednokrotnie ;-), zresztą tak jak Green2016 napisał, w roku 98 nasza partyzancka grupka rozpadła się. Potem na krótko w latach 2001-2002 jeszcze doszło do ponownej działalności w podobnym stylu, tym razem mającej na celu wytępienie resztek lokalnego wroga, (nie mylić z ostrymi sprzętami po Chojnicach) ale to już inna historia...GREEN2016 pisze:Arka miała swoje bardzo dobre"5minut" w latach 95-98. od 98 równia pochyła kiedy na powrocie z Inowrocławia w Gdyni na dworcu łapią się na smary. przytoczony wcześniej koleś z Dąbrowy wtedy złamał ręke.