Re: MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI 2014.
: 14.11.2014, 18:42
To była suka nie pies;)WarszawskaFerajna pisze:Dla tego psa od Pospieszalskiego to powinni utworzyć nagrodę Debila Roku.
To była suka nie pies;)WarszawskaFerajna pisze:Dla tego psa od Pospieszalskiego to powinni utworzyć nagrodę Debila Roku.
MA KTOŚ LINK, ŻEBY OBEJRZEĆ NA YOUTUBE?Patriota81 pisze:Dzisiaj o 22.30 na Tvp.Info w programie Jana Pospieszalskiego:Bliżej ma być o Marszu Niepodległości.
Ponoć Węgierska ekipa, Ferencvaros Budapest.wibrator pisze:a to kto?
To ekipa Startu Namysłów.czupryn888 pisze:Ponoć Węgierska ekipa, Ferencvaros Budapest.wibrator pisze:a to kto?
Cały program https://www.youtube.com/watch?v=dHoz6c3brvs
I dobry gif od Pospieszalskiego http://giant.gfycat.com/AgonizingYearlyAlleycat.gif
A jako członek SMNu chciałbym podziękować komuś w czerwonej kominiarce, kto z odległości jednego metra ode mnie, zza naszego kordonu rzucał kamień w policję, który idealnie przeleciał mi nad głową ocierając mi tylko włosy. 5 cm niżej a leżałbym z rozwaloną twarzą...
O to chodzi ?PRO+MOC=JA pisze:Szukam od jakiegoś czasu i nie moge znaleźć, a mianowicie chodzi mi o zdjęcie chyba z MN 11 albo 12. Przedstawiony na focie był facet z flagą Polski na kiju, bodajże na tle kordonu(?) Zdjęcie widać było robione wieczorem, ciemna kolorystyka była :) Dość popularne, lecz teraz nie moge znaleźć. Jakby ktoś miał to będe wdzięczny !


"Marsz Niepodległości A.D. 2014
To już był mój czwarty MN, jak zwykle świetny, atmosfera nieziemska, masa dobrych, uśmiechniętych mordeczek. W narodzie czułem taką siłę jak na moim pierwszym marszu w 2011 roku. O samym marszu tylko tyle.
Chciałbym bardziej zająć się tym, co działo się po marszu.
Wracając z kilkoma znajomymi z MW i nie tylko na parking do autokarów zaczęła się łapanka policji na harcowników. My omijani przez uciekinierów i policjantów idziemy dalej. 95% harcowników uciekła, wszak to młode, silnie, zwinne chłopaki, a policjanci to grube, stare śledzie ze sportem na bakier. Skoro nie udało się połapać uciekinierów to trzeba było czymś nabić statystyki. Idąc sobie spokojnie zostałem lekko trącony przez policjanta na 100% nieprzypadkowo, a kolega obok został zdjęty z bara. Ja nie powiedziałem nic, ale Jarek zaczął mówić " Panowie co jest?!" i tak został potraktowany pałą, kopem na tyłek, poszczuty policyjnym psem i dostał gazem, całe szczęście uciekł do autokaru gdzie opatrzyli go kibice i we względnym spokoju wrócił do Krakowa. Ja mając sporo czasu postanowiłem pochodzić po parkingu i monitorować sytuacje. Było to bardzo ryzykowne, bo 'stróże prawa' wyłapywali każdego kto się w jakiś sposób wychylał. Dlatego ja z obawy przed dołkiem i troch ze zdrowego rozsądku starałem się nie angażować, wykonywałem wszystkie polecenia, ale uważnie obserwowałem. Pierwsza sprawa, która mi się rzuciła w oczy to jak policja puszczała gaz do jakiegoś busa przez szyberdach. Ludzie uciekali w popłochach prosto w ręce policji, a że wszyscy byli płaczący i bezbronni to policja robiła z nimi co chciała. Druga akcja chwile po tym, to jak złapali chłopaka, który kamerował całe to zajście, powalili na glebę potraktowali pałą i skuli trytytkami, zabierając telefon i prawdopodobnie usuwając filmik. Dlatego ja też potem nie kamerowałem tego co widziałem. Przechodząc dwa autokary dalej widziałem trzech chłopaków, którzy byli dosłownie wyciągani z autokaru, musieli się rozebrać z koszulek, gdy jeden zaprotestował to policjant potraktował go gazem i sam sciągnął mu tą koszulke. Wszyscy trzej zostali dosłownie wymacani przez funkcjonariusza i zakuci. Następna akcja to gdy jeden z policjantów zobaczył chłopaka, który spokojnie wracał do autokaru wraz z kumplem i jego dziewczyną, ale miał spodnie poplamione kolorowym płynem, wyglądał naprawdę bardzo porządnie, płynem dostał pewnie pod sceną gdy policja lała gdzie popadnie i w kogo popadnie. Chłopak został powalony na ziemie i skuty przez policjantów. Gdy jego kumpel chciał się przeciwstawić policjant uderzył go pałą w rękę i powiedział coś w stylu ' a ty gówniarzu wypi.. z tą swoją małą, bo i Ciebie skuje.'. Potem poszedłem na sam początek parkingu, bo tam działy się rzeczy dosłownie bestialskie. Policjanci wszystkich ludzi z autokaru chyba z Andrychowa wyciągali i rzucali o ziemie, kopali i gazowali, a Ci musieli leżeć z rękoma na głowie. Nieważne czy to był ktoś starszy, czy dziewczyna, czy zwykły chłopaczyna, wszystkich traktowano tak samo. Szybko się z tamtąd zawinąłem, bo tam była kamera telewizyjna i wszystko nagrywała, a poza tym policjanci byli naprawdę agresywni i wyłapywali kilka osób co się temu przyglądali. Ja całe szczęście miałem płaszcz, więc wyglądałem w miarę porządnie, ale jakbym miał sportową kurtkę to na 100% wylądowałbym na dołku. Potem przeszedłem do jednego z autokarów gdzie policjanci weszli z psem i wszystkich którzy zostali oblani płynem( w większości pewnie przypadkowo) wyciągali z autobusu i przy wyjściu dostawali gazem w twarz, a następnie rzucani o ziemie i kopani. Gdy poszedłem bliżej policjant odepchnął mnie i krzyknął w mało kulturalnych słowach żebym oddalił się. Potem widziałem chłopaka, który był prowadzony przez 3 policjantów, krzyknął do mnie żebym zadzwonił do jego mamy i dyktował mi numer, ale nie udało mi się zapisać, bo policjant mnie odepchnął i burknął żebym nie utrudniał czynności służbowych. Poszedłem za nim w miejsce gdzie byli wszyscy, których zatrzymano krzyknąłem do nich żeby się do niczego nie przyznawali, niczego nie podpisywali i że za 48h na 100% wyjdą. Wtedy podszedł do mnie policjant i zapytał się kim jestem. Powiedziałem, że reprezentuje organizatorów MN. Policjant odszedł chyba na chwile, a ja bardzo szybkim krokiem schowałem się za autobusem i wróciłem dalej patrolować sytuacje na parkingu. Zobaczyłem jak policjanci dosłownie wleką po ziemi jednego z chłopaków, którego pamiętałem jak kilka minut wcześniej kamerował telefonem zajście pod autobusem z Andrychowa. Chłopak dostał mocno gazem i miał poszarpaną kurtkę, a policjanci jeszcze wlekli go po szutrze, jest z tego filmik nawet. Po tym postanowiłem się wycofać, bo i akcja policji była na wykończeniu, a i ja już naprawdę się bałem.
Z ciekawostek:
-Widziałem kilku tajniaków z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu, kilku z szalikami kibicowskimi, kilkunastu w naprawdę kumatych bluzach, gdyby nie to, że stali pomiędzy policjantami i się śmiali nie przypuszczałbym, że to tajniacy.
-Przy zatrzymanych chłopakach stałem koło jakiegoś dowodzącego i przez łoki-toki kilka razy słyszałem pytanie " ilu już ich macie?". To zostawiam do własnej interpretacji.
-Policjanci sami nie rozróżniali wszystkich swoich, bo jednego potraktowali dość poważnie gazem, a drugiego gdy chcieli zatrzymać, to ten krzyczał, że jest policjantem, a ze 2 pały na plecy zdążył przyjąć.
-Policjanci odpychali media od centrum wydarzeń i żaden z nich nie chciał się wylegitymować.
-Policjanci byli zupełnie niezorganizowani, niektórzy przez długi czas szukali swojego plutonu.
-Niektóre policjantki nawet litowały się nad zatrzymanymi np. gdy byli pałowani to te krzyczały, że to już wystarczy
-Gdy wracałem w stronę Dworca Wileńskiego widziałem przynajmniej kilku tajniaków, którzy bardzo uważnie się przyglądali mi i wszystkim, którzy wracali z marszu.
Tak wyglądało 25 lat wolności, którą tak bardzo szczycił się Pan Prezydent ostatnimi czasy. Z ludzi, którzy zostali zatrzymani na parkingu w harcach brało udział może 10, a zatrzymanych było przynajmniej z 60 osób.
To akurat nic nowego. Ten film już tu byłmariuszstalowa pisze:https://www.facebook.com/Delegalizacja. ... =1&theater
ten koles z szalikiem pogon to Policjant https://www.youtube.com/watch?v=X354ooM54nU ciekawy film ale od 16;00 wlasnie nakrecony jest ten policjant jak sie wypowiada
Kod: Zaznacz cały
szczegolnie teraz gdy jest realne zagrozenie konfliktem zbrojnymM.O.W. pisze:Ile osób na marszu we Wrocławiu? Jest gdzieś jakaś relacja?
_kermit_ pisze:Moim zdaniem jest bardzo duzy potencjal obronny wsrod kibicow, i powinna byc jakas ogolnopolska akcja naglasniajaca na stadionach i wsrod organizacji kibicowskich do wstepowania do NSR i przeszkolenia...szczegolnie teraz gdy jest realne zagrozenie konfliktem zbrojnym
Jeden_Z_Wielu pisze:LUDZIE OKOŁO 100 TYSIĘCY OSÓB BYŁO WCZORAJ W WARSZAWIE A NA MARSZU PREZYDENCKIM TYLKO 5 TYSIĘCY I TO ICH WŁAŚNIE BOLI !
JESTEŚMY SIŁĄ KTÓREJ MEDIA, RZĄD I POLICJA SIĘ BOJĄ DLATEGO NIE POZWÓLMY SIĘ IM SKŁÓCIĆ MIĘDZY SOBĄ- PANOWIE W JEDNOŚCI SIŁA PAMIĘTAJCIE !
SŁOWA UZNANIA DLA WSZYSTKICH KTÓRZY POŚWIĘCILI SWÓJ CZAS I BYLI TEGO DNIA W WARSZAWIE !
CZOŁEM WIELKIEJ POLSCE- DO ZOBACZENIA ZA ROK BEZ PODZIAŁÓW WSZYSCY RAZEM ! ! !
http://rbfzine.pl/news.php?temp_id_news=1519 pisze:Wstrzymaliśmy się z kibolską relacją z wyprawy na warszawski Marsz Niepodległości aż do dzisiaj. Wszystko ze względu na wczorajsze wybory. Rzecz jasna tylko osoba naiwna nie widzi powiązania z wyznaczeniem daty głosowania na pięć dni po rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Już ten fakt dawał sporo do myślenia. To co poprzedzało marsz dawało jeszcze więcej.
Zakrojone na dużą skalę szykany ze strony mundurowych świadczyły o tym, że albo System czegoś się boi, albo do czegoś dąży. I tak w tygodniach przed 11.11 było nękanie w domach, zakładach pracy czy szkołach potencjalnych uczestników marszu. Samego 11 listopada były łapanki na trasach dojazdowych. Kontrola po kilka razy tego samego pojazdu. Rekwirowanie sztandarów z symbolami Szczerbca! Śmiech na sali...
Do stolicy oprócz autokaru organizowanego przez Ruch Narodowy wybrali się kibole Rakowa tylko we własnym gronie. Jechano na różne sposoby. Odpuszczono sobie wspólne przemieszczanie, bo było raczej oczywistym, że większej grupie utrudniać życie będą od razu mundurowi. Przeczucie nas nie myliło. Po drodze ciężko było ominąć uciążliwe, ale i bezzasadne kontrole. Również w Warszawie co większe spacerujące grupki miały pod górkę.
Patrole po kilka razy przeszukiwały potencjalnych uczestników marszu. Trudno nie odnieść wrażenia, że chcący świętować Polak we własnej stolicy w dniu Święta Niepodległości czuł się jak obywatel gorszej kategorii. Oczywiście mundurowi odpowiadali, że jedynie wykonują rozkazy swoich przełożonych. Czegoś Wam to z historii nie przypomina?
W czasie samego marszu wprawne oko łatwo wychwytywało w tłumie milicjantów udających uczestników marszu. Co więcej ich zachowanie często było co najmniej nie jednoznaczne. Tak naprawdę w przeciwieństwie do lat poprzednich nie czuło się przed marszem, mimo wszystkich tych zagrań wcześniejszych o których było powyżej, jakiegoś wielkiego napięcia. To, że będzie w tym dniu pirotechnika, było oczywistym - tak samo było np. na marszu we Wrocławiu, gdzie gdyby porównać ilość uczestników to tych rac płonęło na jednego maszerującego więcej niż w Warszawie.
Tak naprawdę można było sądzić, że nic wielkiego się w tym dniu nie wydarzy. Jak się jednak okazuje nie po to zgromadzono takie środki policyjne, nie po to były te wszystkie prowokacje, by było spokojnie. Dziwnym trafem aż do finału trasy marsz odbywał się bez zakłóceń. Ale to właśnie tam stały zastępy całe mundurowych. Trudno nam jednoznacznie odpowiedzieć co spowodowało wybuch zamieszek, gdyż nikogo z nas nie było na czele marszu w tym momencie, a i spływają do nas sprzeczne informacje. My nie jesteśmy gazeta wyborcza by pisać niesprawdzone informacje. Zauważyć jednak trzeba pewną prawidłowość, że nikt nie atakuje policji ...tam gdzie jej nie ma.
Na trasie całego marszu byli widoczni w ilościach śladowych. I mimo zdecydowanej przewagi liczebnej kiboli w kominiarkach nie byli atakowani. Do zajść doszło dopiero wówczas, gdy to mundurowi mieli przewagę liczebną (nie chodzi tu o ilość wszystkich maszerujących, tylko tych których w mediach ochrzcili mianem awanturników, a więc tej części marszu która szła w kominiarkach i z emblematami klubowymi). Oczywiście to pewnie tylko przypadek, bo wiadomym jest, że kibole to przyjechali tylko na zadymę a nie spokojnie maszerować.
Część na pewno tak i nie ma sensu tego ukrywać. Przez poprzednie lata (od 2010 r), gdy prowokacji lewacko-policyjnych za bardzo nie da się zatuszować (co mimo wszystko usłużne media próbują robić nagminnie), nie da się ukryć, że 11 listopada w Warszawie jest dla wielu jedyną możliwością głośnego sprzeciwu przeciw reżimowi. Gdy np. 1 sierpnia jadąc do Rybnika mundurowi przerwali nam próby uczczenia Godziny W nikogo to nie obchodziło. Członków władz RN nie zainteresował ów fakt. Gdy później pod stadionem ROWu zostaliśmy brutalnie spacyfikowani - bez żadnych sensownych powodów - oczywiście policja próbowała robić winnych z nas. Naszą winą jest, że bydlaki z bielskiej prewencji będący na gościnnym zabezpieczeniu hospitalizowali trzy osoby plus następne grono mocno kontuzjowali. Do tego jeszcze będąc tradycyjnie „na prawie” powykręcali sprawy następnym osobom.
Gdy cały rok jest się poniżanym, to trudno by przy nadarzającej się okazji nie wziąć odwetu. Podaliśmy tutaj przykład z naszego podwórka, ale policja nadużywa uprawnień w świetle prawa nagminnie. Marsz w Warszawie z lokalnej inicjatywy, dzięki środowisku kibolskiemu stał się wydarzeniem ogólnopolskim o niesamowitej wręcz frekwencji. Marsz ten miał w założeniu być Marszem Po Niepodległość. Organizatorzy zdaje się o tym zapomnieli. Nie obali się Republiki Okrągłego Stołu ich metodami. Samym maszerowaniem czy startowaniem w wyborach nie da się odzyskać Polski.
Ten marsz przez lata był organizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny. Sama nazwa wskazuje, że uczestniczyli w nim radykałowie, ale to było w okresie przed czasem „radykałów w garniturach”. Nie ma rewolucji bez przelewu krwi. System nie będzie czekał aż przyjdziemy i poderżniemy mu gardła. No chyba, że komuś przyświeca za cel zbieranie ochłapów z salonowego stołu. Żeby zapraszali do Polsatu na wywiady. Ale to nie o to chodzi.
Już kiedyś pisaliśmy o tym, że start w wyborach RN to zbyt wczesny krok. Zwłaszcza w momencie gdy nie ma się zbudowanych struktur. Całą fasadowość owego ruchu mogliśmy zobaczyć właśnie na zakończenie marszu. Za sceną trwa walka z reżimową milicją, która później bezzasadnie wbija w tłum Polaków z flagami stojący spokojnie na błoniach, a ze sceny lecą teksty o „nieuleganiu emocjom”, o tym że walczący „są debilami i ćwierćmózgami”. Pogratulować. Nie interesuje członków RN co się dzieje z ich rodakami, ale najważniejszy jest PR w reżimowych mediach. Nie uczą się panowie na przykładzie PiSu - nieważne co zrobicie i tak będziecie tymi, w których będą wbijać szpilki.
Tam walcząc z policją każdy z uczestników narażał swoje życie. Było widać przecież w TV, że wielu z uczestników walczyło całkowicie będąc do tego nieprzygotowanym. Nawet twarzy nie mieli zamaskowanych. A jednak w oparach gazu i gumowych kul szli by się bić. Niektórzy z samej chęci uczestniczenia w zadymie, inni powodowani ideami w które wierzą. Tych było najwięcej. Dla niektórych była to tylko nienawiść do policji, dla innych do okupacyjnego Systemu. Na scenie jednak ideały się sprzedały.
Ruch Narodowy, jak każda partia polityczna, jest z dala od problemów narodu. Znaczy się partie są daleko od dawna, RN oddala się od jakiegoś czasu. Cały świat polityki zaczyna przypominać Francję przed rewolucją. Elity się bawią, a naród pogrąża się w niebycie, by w końcu wybuchnąć. Mamy w Polsce obecnie przedpokój gilotyny, lub stosując się bardziej do retoryki narodowców - przeddzień sznura.
Jeśli kogoś interesuje rozbity przystanek i zerwana kostka brukowa, a nie to ilu Polaków ucierpiało w zaplanowanych zamieszkach, to coś z nim jest nie tak. Jak tak bardzo Wam zależy na tym, że podobno naprawy będą z naszych podatków to może Was zainteresuje z czyich pieniędzy jest ciągle odbudowywana pedalska tęcza - wbrew woli większości warszawiaków! Może Was zainteresuje ile kosztują podatnika wyjazdy służbowe (turystyczne prędzej) Iwińskiego czy Szejnfelda. Nikogo to nie interesuje, bo nie mówią o tym w TV.
Ruch Narodowy próbuje się na siłę ugrzecznić. Żadnej rewolucji z tymi ludźmi nie będzie. Zapominają, że gdyby nie radykalny uliczny nacjonalizm, to oni ze swoją ugrzecznioną wersją uznawani byliby właśnie za radykałów i w każdej TV byli uznani za persona non grata. Straż Marszu zapomniała, że w założeniu miała bronić uczestników przed prowokacjami ze strony lewaków i policji, a nie współpracować z mundurowym wrogiem. Niestety mentalne zomo nie stoi po tej samej stronie barykady co nacjonaliści. Oni wykonują tylko rozkazy i liczą, że nawet jak się zmieni koniunktura w kraju, to przejdą pozytywną weryfikację, bo każdy System potrzebuje jakiejś policji.
Władze RN zapomniały, że uleganie emocjom to często nasza cecha narodowa. Zapomniały też, że obowiązkiem mądrego przywództwa jest jak najlepsze tego wykorzystanie. Za komuny żydzi z KORu też opowiadali, że Federacja Młodzieży Walczącej, Konfederacja Polski Niepodległej czy Solidarność Walcząca tylko prowokuje władze do represji. Po latach wyszło że jednak racja była po stronie FMW, KPNu czy SW. Kibole zawsze będą antysystemowi, ale też będą pierwsi do walki w przeciwieństwie do wszelkich frakcji liberalnych. Czy tych u władzy, czy tych w łonie samego ruchu narodowego.
Formuła marszów w Warszawie się już chyba tak naprawdę wyczerpała. Idea Ruchu Narodowego też się wypaliła. Chyba, że kubeł zimnej wody (z gazem!) sprawił, że jednak ktoś zacznie myśleć kategoriami ideowymi, a nie opowiadał oderwane od rzeczywistości bzdury w wywiadach dla Newsweeka..