Re: Irlandia-Polska 06/02/2013 towarzyski?
: 10.02.2013, 20:15
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
RELACJA Z DUBLINA
Podróży do Irlandii nie będę opisywał. Napomnę tylko, że zbieramy się w paręnaście osób na lotnisku w Stansted i lecimy samolotem razem z Petrochemią. W Dublinie czekają już na nas bracia z Lechii (LGFCE), Śląska i reszta ekipy ( Polonia Przemyśl, Unia Tarnów ). Razem wbijamy się do autobusu jadącego do centrum. Tam szybko meldujemy się we wcześniej zarezerwowanym hotelu i wybijamy w miasto coś zjeść i wypić. Na mieście widocznych parę ekip ( m. in. GKS Tychy, GKS Jastrzębie, Widzew z Ruchem ) ale wszystko przebiega kulturalnie i bez żadnych spin. Rozdzielamy się i umawiamy na określoną porę pod hotelem. Po odwiedzeniu pubów i miejscowych lokali serwujących prowiant zbieramy się pod hotelem i wyruszamy na stadion. W drodze odpalamy trochę świeczek i pełni werwy i zapału meldujemy się pod stadionem. Wejście szybkie i sprawne bez szczegółowego trzepania. Zajmujemy miejsce w narożniku sektora za bramką. Rozwieszamy debiutujące flagi : Wisły EmigranTS, reprezentacyjną Polonii Przemyśl, LGFCE Patriots + trans ku pamięci Dawida Zapiska i baner Patriae Fidelis.
Z meczu może tylko kilka ciekawostek. Pikole rozkładają sektorówkę w barwach Polski do góry nogami, przechodzi tak przez całą trybunę aż do naszej miejscówki gdzie odwracamy ją, odpalając przy tym kilka rac. Małe przepychanki z miejscową Gardą ( jeden po małej przekopce ląduje na dole sektora ) i w sumie na tym koniec atrakcji z samego meczu. Doping słaby - za dużo pikników - najwięcej ludzi skakało do znanego wszystkich hitu disco polo z ostatnich miesięcy ignorując przeważnie doping zarzucany przez bardziej ogarniętych ludzi. Około 85 minuty wychodzimy z sektora i postanawiamy "umilić" nieco życie sąsiadce z gorszej strony Błoń ( na oko 15-20 osób ) ale do niczego niestety nie dochodzi. Zawijamy ze stadionu czekając jeszcze kilka minut pod na okazję do drugiego "podejścia". Widząc jednak, że zbieramy się w większą grupę ci co zawsze kierują nas w stronę centrum. Później mały melanż w hotelu bądź na mieście i idziemy grzecznie spać. Na drugi dzień zbieramy się razem wymeldowujemy z hotelu i uderzamy ponownie do pubu po drodze wyjadając wszystie pączki z polskiego sklepu ( tłusty czwartek). Stamtąd łapiemy autobus na lotnisko gdzie w kolejce do samolotu spotykamy grupę ŁKSu ( kultura i fason ). Pięciu starozakonnych chowa sie za ŁKS-em dla niepoznaki w smyczkach ełksy, którzy ochoty do napinki nie mieli. Nie tylko z tego powodu zostajemy wyproszeni przez psiarnię i rozdzielamy się na mniejsze grupy żeby nie złapać przypału. Zmuszeni jesteśmy załatwiać nowe loty na następny dzień. Po kilkunastogodzinnym koczowaniu na lotnisku w końcu udajemy się w podróż powrotną. Kilka osób zostało zawiniętych na dołek o czym dowiadujemy się na drugi dzień. To na tyle. Pozdro dla wszystkich obecnych - oficjalnie ok. 65 osób w tym TKWM, Polonia Przemyśl, Unia Tarnów i kilku chłopaków z Mazura Pisz.
Ogólnie po Dublinie i Irlandii pozostaje niesmak. Piknikowi kibice Irish byli podczas EURO w Polsce wychwalani, mimo, że chlali na potęge, a my zostaliśmy potraktowani jak bydło: zakaz sprzedaży alkoholu, zamykanie pubów, gdy tylko sie pojawiliśmy, odzywki policji (Gardy) typu „Hi Hitler” oraz eskorta z sektora praktycznie do centrum miasta. I fakt, że to był mecz przyjaźni zaskakuje, bo zostaliśmy potraktowani jak śmieci.
WDD
RELACJA Z DUBLINA
Podróży do Irlandii nie będę opisywał. Napomnę tylko, że zbieramy się w paręnaście osób na lotnisku w Stansted i lecimy samolotem razem z Petrochemią. W Dublinie czekają już na nas bracia z Lechii (LGFCE), Śląska i reszta ekipy ( Polonia Przemyśl, Unia Tarnów ). Razem wbijamy się do autobusu jadącego do centrum. Tam szybko meldujemy się we wcześniej zarezerwowanym hotelu i wybijamy w miasto coś zjeść i wypić. Na mieście widocznych parę ekip ( m. in. GKS Tychy, GKS Jastrzębie, Widzew z Ruchem ) ale wszystko przebiega kulturalnie i bez żadnych spin. Rozdzielamy się i umawiamy na określoną porę pod hotelem. Po odwiedzeniu pubów i miejscowych lokali serwujących prowiant zbieramy się pod hotelem i wyruszamy na stadion. W drodze odpalamy trochę świeczek i pełni werwy i zapału meldujemy się pod stadionem. Wejście szybkie i sprawne bez szczegółowego trzepania. Zajmujemy miejsce w narożniku sektora za bramką. Rozwieszamy debiutujące flagi : Wisły EmigranTS, reprezentacyjną Polonii Przemyśl, LGFCE Patriots + trans ku pamięci Dawida Zapiska i baner Patriae Fidelis.
Z meczu może tylko kilka ciekawostek. Pikole rozkładają sektorówkę w barwach Polski do góry nogami, przechodzi tak przez całą trybunę aż do naszej miejscówki gdzie odwracamy ją, odpalając przy tym kilka rac. Małe przepychanki z miejscową Gardą ( jeden po małej przekopce ląduje na dole sektora ) i w sumie na tym koniec atrakcji z samego meczu. Doping słaby - za dużo pikników - najwięcej ludzi skakało do znanego wszystkich hitu disco polo z ostatnich miesięcy ignorując przeważnie doping zarzucany przez bardziej ogarniętych ludzi. Około 85 minuty wychodzimy z sektora i postanawiamy "umilić" nieco życie sąsiadce z gorszej strony Błoń ( na oko 15-20 osób ) ale do niczego niestety nie dochodzi. Zawijamy ze stadionu czekając jeszcze kilka minut pod na okazję do drugiego "podejścia". Widząc jednak, że zbieramy się w większą grupę ci co zawsze kierują nas w stronę centrum. Później mały melanż w hotelu bądź na mieście i idziemy grzecznie spać. Na drugi dzień zbieramy się razem wymeldowujemy z hotelu i uderzamy ponownie do pubu po drodze wyjadając wszystie pączki z polskiego sklepu ( tłusty czwartek). Stamtąd łapiemy autobus na lotnisko gdzie w kolejce do samolotu spotykamy grupę ŁKSu ( kultura i fason ). Pięciu starozakonnych chowa sie za ŁKS-em dla niepoznaki w smyczkach ełksy, którzy ochoty do napinki nie mieli. Nie tylko z tego powodu zostajemy wyproszeni przez psiarnię i rozdzielamy się na mniejsze grupy żeby nie złapać przypału. Zmuszeni jesteśmy załatwiać nowe loty na następny dzień. Po kilkunastogodzinnym koczowaniu na lotnisku w końcu udajemy się w podróż powrotną. Kilka osób zostało zawiniętych na dołek o czym dowiadujemy się na drugi dzień. To na tyle. Pozdro dla wszystkich obecnych - oficjalnie ok. 65 osób w tym TKWM, Polonia Przemyśl, Unia Tarnów i kilku chłopaków z Mazura Pisz.
Ogólnie po Dublinie i Irlandii pozostaje niesmak. Piknikowi kibice Irish byli podczas EURO w Polsce wychwalani, mimo, że chlali na potęge, a my zostaliśmy potraktowani jak bydło: zakaz sprzedaży alkoholu, zamykanie pubów, gdy tylko sie pojawiliśmy, odzywki policji (Gardy) typu „Hi Hitler” oraz eskorta z sektora praktycznie do centrum miasta. I fakt, że to był mecz przyjaźni zaskakuje, bo zostaliśmy potraktowani jak śmieci.
WDD
Zgarnięte z pejsbukaszczena_uns pisze:5 kibiców Unii Nowa Sarzynanatym meczu
p,s : gdzie mozna znalesc zdjecia z sektora kibiol
i
Odnosnie waszego oficjalnego opisu to tą honorową ekipą ktora zaatakowala Gks Belchatow na lotnisku byl Widzew Fc DublinWolwes pisze:Relacja Chrobrego Głogów
http://www.chrobry.glogow.pl/index.php? ... om=&ucat=1&