masz racje zagalopowalem sie
oto tresc:
tu jeszcze niby lajtowo:
Do komitetu honorowego marszu niepodległości PiS zaprosił m.in. matkę ks. Jerzego Popiełuszki Mariannę, Jana Żaryna, Jana Olszewskiego i Zbigniewa Romaszewskiego
fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
ZOBACZ TAKŻE
Marsz, marsz Kaczyński
Kaczyński pójdzie w marszu niepodległości
IV RP kontra IV Rzesza
Kaczyński: Sikorski pod Trybunał
PiS podgrzewa atmosferę przed planowanym na 13 grudnia, w 30. rocznicę stanu wojennego, marszem niepodległości. - Federacyjne myślenie o Unii Europejskiej sprawi, że Polacy będą jak Indianie, w rezerwatach. To nie jest wymarzona Polska dla mojego syna - mówił wczoraj Adam Hofman w Radiu RMF FM. Pretekstem do marszu było berlińskie wystąpienie szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który w zeszły poniedziałek opowiedział się za ściślejszą integracją unijną kosztem kompetencji państw członkowskich.
PiS chce wyprowadzić na ulice Warszawy nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Mają przejść z placu Trzech Krzyży pod pomnik Józefa Piłsudskiego przy Belwederze, przystając po drodze pod pomnikami innych wybitnych polityków dwudziestolecia międzywojennego - Wincentego Witosa i Romana Dmowskiego.
Do uczestnictwa w komitecie honorowym marszu organizatorzy zaprosili m.in. matkę ks. Jerzego Popiełuszko Mariannę Popiełuszko, a także Zbigniewa Romaszewskiego, Jana Olszewskiego, Andrzeja Gwiazdę, ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego, ks. Stanisława Małkowskiego, pisarza Marka Nowakowskiego, poetę Jarosława Marka Rymkiewicza, prof. Zdzisława Krasnodębskiego, dr. Barbarę Fedyszak-Radziejowską, prof. Jana Żaryna oraz dziennikarzy: Tomasza Sakiewicza, Piotra Semkę i Rafała Ziemkiewicza.
Inicjatywę PiS krytykuje wiele osób, w tym ludzie od lat zaangażowani w obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.
Rekonstrukcje walk demonstrantów z milicją, do których w stanie wojennym dochodziło na placu Zamkowym w Warszawie, od siedmiu lat organizuje fundacja Odpowiedzialność Obywatelska skupiająca młodych ludzi zainteresowanych historią Polski. Pod hasłem "Młodzi pamiętają" odtwarzają sceny z zadym ulicznych, do których dochodziło w każdą miesięcznicę stanu wojennego, 3 maja i 11 listopada i w rocznicę rejestracji "Solidarności". Ubrana w mundury i stroje z epoki główna grupa rekonstrukcyjna (ok. 100 osób) symuluje walki z demonstrantami. W tym roku na placu ma też stanąć transporter opancerzony SKOT, z którego będą wyświetlane obrazy ze stanu wojennego odtwarzane na podstawie wspomnień uczestników tamtych wydarzeń. W ramach akcji odbywać się też będą spotkania edukacyjne dla licealistów i studentów z historykami i działaczami dawnej opozycji. Imprezę co roku obserwuje kilka tysięcy widzów.
Od soboty fundacja kolportuje apel, w którym czytamy m.in, że "z niepokojem obserwuje mające miejsce w ostatnich dniach postępujące upolitycznienie rocznicy stanu wojennego i wykorzystywanie jej do partykularnych interesów partyjnych". Maciej Górski, jeden z organizatorów akcji, mówi, że chodzi o wezwanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, by w tym roku 13 grudnia zorganizować Marsz Niepodległości i Solidarności. - Od siedmiu lat obchodzimy tą rocznicę, więc nie można powiedzieć, że Warszawa o niej nie pamięta. Obawiamy się, że teraz nasz przekaz się nie przebije i zwycięży doraźny konflikt polityczny - mówi Górski "Gazecie".
Przeciw marszowi PiS wypowiedzieli się też byli opozycjoniści - jak cytowani przez "Rzeczpospolitą" Kornel Morawiecki czy Leszek Moczulski. Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa na Facebooku, napisał: "Rocznica stanu wojennego jest dla wszystkich, niezależnie czy z PO, czy z PiS".
Źródło: GóWno
tu juz z grubej rury:
"Niepoważna rzecz"," bezsens", a nawet "totalna głupota"- czyli byli opozycjoniści krytycznie o pomyśle Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS chce zorganizować 13 grudnia marsz niepodległości i solidarności. Legendarni uczestnicy strajków w Stoczni Gdańskiej nie pozostawiają na propozycji Kaczyńskiego suchej nitki.
Jarosław Kaczyński zapowiedział na 13 grudnia wielki marsz niepodległości w Warszawie. W rocznicę stanu wojennego PiS chce wyrazić sprzeciw wobec wygłoszonych w Berlinie słów Radosława Sikorskiego. Bo stanowią one zagrożenie dla demokracji oraz suwerenności Polski.
Wałęsa: Kaczyński chce burzyć
REKLAMY GOOGLE
Gazy jelitowe?
Skuteczny i naturalny sposób Poznaj właściwości miodu Manuka
www.miodymanuka.pl
Mieszkania do remontu
Tanie mieszkania do odnowienia. Wyszukaj bezpłatnie !
www.HomeBroker.pl
Lokata Tax Free na 7,76%
Bez podatku Belki w 2012 r. Przez Internet. W 5 minut !
IdeaBank.pl
- Nie, nie... To niepoważna rzecz - mówi były prezydent Lech Wałęsa. - A po drugie, ja nie obchodzę porażek. Obchodzę przede wszystkim zwycięstwa, a tamta data związana jest z porażką - tłumaczy. A jeśli tego dnia obchodzić, to w ocenie Lecha Wałęsy, zdecydowanie w formie refleksji. - Powinnismy zastanowić się, czy zajęliśmy się ludźmi pokrzywdzonymi, czy staramy się wyjaśnić przyczyny... - mówi - W takiej koncepcji można zrobić akademię i spotkania, natomiast wiece? Nie bardzo wiem komu, po co to w demokratycznej Polsce - uważa były prezydent.
Zdaniem byłego prezydenta, cały problem polega na tym, że Jarosław Kaczyński stawia na demagogię i populizm. - Wykorzystuje wszystko, co można wykorzystać, aby burzyć, aby przeszkadzać, aby zwyciężać jakieś swoje egoistyczne cele - mówi Lech Wałęsa. - Taki jest Kaczyński. A ponieważ nie jest w stanie zaproponować niczego mądrego, rozwojowego i porządkującego, więc proponuje burzenie - tłumaczy.
Lis: Fatalna data i bezsensowny kontekst
Zdaniem Bogdana Lisa, po pierwsze fatalna jest data organizacji marszu. - Żeby 13 grudnia organizować marsz niepodległości, to trzeba rzeczywiście jakiegoś niesamowicie wyśrubowanego intelektualnie uzasadnienia - mówi. Dla niego ten dzień jest zawsze czarnym dniem. - Dniem, w którym niepodległość w jakimś sensie traciliśmy. Traciliśmy wolność, którą wywalczyliśmy w sierpniu 80 roku. Został złamany kręgosłup Polaków, którzy mieli dużo energii, nadzieje i ten 13 grudnia to stłumił - tłumaczy.
W ocenie polityka, bez sensu jest także kontekst organizacji marszu, czyli wystąpienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, zupełnie - jak mówi - bez zastanowienia nad istotą jego słów. - To zadziałało na zasadzie: jesteśmy w opozycji i każdy punkt, który - w naszej ocenie - można wykorzystać przeciwko rządzącym, to nasz plus. A to nie tak - uważa Bogdan Lis. - Bo w tym wystąpieniu było dużo rzeczy, które mają sens.
Przede wszystkim zdaniem polityka, jasne jest, że jeżeli będzie chaos w Europie, to ten chaos spowoduje, że łatwiej będzie działać terrorystom i różnym skrajnym grupom. - Po prostu trzeba się zastanowić nad sensem tego wystąpienia, a niekoniecznie wszystko dosłownie czytać Ale w kontekście tego robić marsz niepodległości? Dla mnie to jest bez sensu.
Frasyniuk: Totalna głupota
Marsz Niepodległości w trzydziestolecie obchodów stanu wojennego to katastrofa Jarosława Kaczyńskiego. Tak przynajmniej widzi to były polityk, opozycjonista czasów PRL Władysław Frasyniuk. - Mówienie, że głos Radosława Sikorskiego jest ograniczaniem suwerenności albo zabijaniem wolności Polaków, 13 grudnia będzie brzmiał jak wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który zarzucał ówczesnej Solidarności, że próbujemy obalić system - mówi. - To jakaś kompletna głupota, innego łagodniejszego komentarza nie jestem w stanie z siebie wydobyć.
Sam Władysław Frasyniuk 13 grudnia planuje w Warszawie spotkanie z młodzieżą. - Młodym ludziom przypominamy barwną historię Polski, opowiadaną w taki sposób, żeby oni mieli wypieki na twarzach, a nie w taki sposób, że oglądają kolejnych "dziadków leśnych", którzy nie bardzo wiedzą, o co się spierają - tłumaczy.
Prawo i Sprawiedliwość zarzuca Radosławowi Sikorskiemu m.in. opowiedzenie się za znaczną centralizacją władzy w rękach instytucji unijnych. Marszem mają pokazać swój sprzeciw. Uważają, że słowa ministra spraw zagranicznych to zagrożenie dla demokracji oraz suwerenności Polski.
PISZCIE JAK Z MARSZAMI U WAS I PROMUJCIE JE