A nie było czasem tak, że nikt nie chciał stać i mieć jakiekolwiek relacje z osobami o których SAMI mówiliście tak:BaltykOldSchool pisze: 11.06.2026, 02:28 To jak już pytasz o relacje z innymi to pójdęnw to dalej żeby było ciekawie. Niektórzy forumowicze lubią jak i ja, solidnie poczytać.
Cartusia - w Kartuzach jest i zawsze był kibicowski misz masz. Tam przeważała Lechia ale była i Arka. W pewnym momencie nastąpił pewien skok formy piłkarzy Cartusi I tam zaczął się kręcić niezależny młynek. Z powodu kontaktów kibiców Bałtyku z rejonu powstał tam fajny fan club Bałtyku. My jako ten starszy brat też ich wspomagaliśmy.
Ferencvaros - to była normalna zgoda. Głównie z ekipami Green Monsters i Uj Generacio. Zakończyliśmy ją sami z powodu sytuacji u nas na trybunach, która nie pozwalała na utrzywanie tak zacnej zgody. Oszukiwanie, że u nas wszystko jest ok i udawanie nie wiadomo kogo bo mamy zgodę z FTC, przekonało ludzi zakładających tą zgodę i regularnie odwiedzających się z Węgrami, że tak będzie uczciwie i honorowo. Mimo zakończenia zgody przyjacielskie relacje nadal są. Węgrzy byli na naszych meczach już dużo po zgodzie. Są nawet historie rodzinne gdzie Kadłub założył rodzinę z koleżanką z FTC. Są ludzie w obu klubach mający dziary FTC i Bałtyku.
Blackpool - to jakaś totalna bzdura.
Natomiast mieliśmy kiedyś, wesołe odwiedziny u nas ... Torpedo Mińsk. Chyba gościliśmy wtedy także Kalisz zupełnie niezobowiązująco ale może mylę te wizyty. Kalisz był kilka razy z racji koleżeńskich relacji z częścią osób z Rumii - z którymi wcześniej grillowali w Kaliszu :) nic nie było na rzeczy ale były odwiedziny jakich wiele w Polsce. Do Mińska nikt nie zamierzał jeździć więc po baletah w Trójmieście i nawet chyba jakiejś drobnej bójce z kimś tam, temat padł.
Unia Tarnów - tam kiedyś byliśmy na derbach nie pamiętam już czy busem i autem...chyba jakoś tak. Były to czasy świetności Unii. Z racji odległości nie było innych tematów niż koleżeńskie.
Zagłębie Sosnowiec - oj bardzo chcieliśmy zostać przez Zagłębie zaakceptowani na przełomie wieków. Świetne relacje naszych starych, tych solidnych nie żulerni, odwiedzali się często a balowali tak grubo, że nam młodym kopary opadały. Bywaliśmy na meczach Zagłębia czy na akcji na ... GKS w Jastrzębiu. ZS też było u nas i na wyjeździe gdzieś z nami. Ale byliśmy za słabi wiadomo. Długo te podjazdy do Zagłębia były a skończyły się mini ustawką podczas meczu w Sosonowcu Zagłębie vs Bałtyk. Z racji układu na kadrę staraliśmy się kręcić przy Zagłębiu i brać udział w awanturach które rozkręcali czy na Śląsku czy na wyjazdach.
Drwęca - rodzinne koneksje przerodziły się w solidny FC, a potem w miarę rozwijania się Drwęcy a regresu Bałtyku stosunki były bardziej na zasadzie współpracy niż FC.
Na przestrzeni lat było dużo kontaktów z innymi ekipami. Pogoń, Elana, Kotwica, Stomil, Lech, GKS Bełchatów, Karkonosze, czy mniej formalne Lechia Dzierżoniów, Olimpia Grudziądz czy wreszcie wizyty z Petrą a nawet czysto towarzystko w gościnie na derbach Łodzi, czy turniejach np. Hutnika czy Śląska Wrocław (w miejsce kogoś chyba) czy w Głogowie (znowu o ile mnie pamięć nie myli).
W połowie lat 90-tych było na przykład tak, że bardzo młodzi 15-16 latkowie rozmawiali sobie z Górnikiem Konin a starzy zrywali im flagi. No był bałagan. Nie było jednego lidera jak w tych mocniejszych ekipach. Przerost formy nad treścią napewno.
Bałtyk tracił zgody bo po pierwsze odwiedzanie nas w Gdyni to był czasami za duży skok adrenaliny dla odwiedziających na dłuższą metę. My byliśmy do tego przywyczajeni i nauczeni. Ale goście często byli w szoku jak jednego dnia trzeba było przeżyć ataki Lechii lub Arki a czasami nawet najpierw jednych potem drugich.
Bałtyk wspierał zgody w liczbach od kilku do kilkunastu. W niewielu okazjach w kilkadziesiąt osób. Bałtyk u siebie poruszał się jak to Arka mówi "kanałami". Oni mają na myśli szczury a ja widzę to jako "podziemie", nieliczną "patyzantkę". Lubię romantycznie idealizować. ;) ale prawdą jest, że jesteśmy w konspiracji w Gdyni.
Bałtyk na wyjazdach do zgód robił rzeczy, na które nie mógł pozwolić sobie w Gdyni. Można powiedzieć, że rozrabiał bardziej. Niekiedy bez sensu się wożąc bo przecież byliśmy słabsi niż nam się wydawało. Nie wszystkim. Była grupa mocno stąpająca po ziemii. Ja do niej nie należałem. Uważałem, że jesteśmy solidni. Był to błąd bo tylko skromnością można było zrobić dużo więcej.
“… iż na Bałtyku są popierani w większości kolejno – konfidenci, pedofile, policjanci, celnicy oraz osoby ze środowisk antify…”
“… W obecnej chwili jest tak, że wśród góra 20 osobowej grupki NSR ( nie więcej! ) jest trzech byłych kibiców, z czego jeden duży i bojący się wszystkiego, drugi też duży i bojący się, ale dodatkowo taki co zmazał sobie tatuaże Bałtyku – ochrzczony ksywą Laser („bo nie będę mógł iść na plażę”,”była żona mi kazała”), no oraz trzeci MC Karzeł – ten co śpiewa różne pocieszne pioseneczki. Ten osobnik od lat był ciosany na Bałtyku po łbie, chyba po prostu za zwykły debilizm (strasznie działa ludziom na nerwy, tym bardziej że jest karłem), a jako metodę odreagowania wybrał dawanie na psy. I tak: ociosany przez kolegę po wielokrotnym zwróceniu uwagi, by ten się uspokoił – wraca z psami na chatę, stosunki z jednym z podmiejskich FC – to samo, dzwonienie na psy po pijaku, problemy z sąsiadami zza między – psy. Po prostu taki styl.
To tyle jeśli chodzi o ludzi, którzy w jakikolwiek sposób mogli by być nazywani kibicami, reszta to są tzw. galarety, chwieje, a więc ludzie nie mający zielonego pojęcia nie tylko o kibicowaniu, ale i o normalnym życiu. Ekipa NSR: dwóch byłych policjantów – oczywiście usuniętych ze służby, z czego ciekawostką jest że jeden z nich został zagoniony dawno temu przez kolegę z obecnej ekipy NSR; dziś żyją w zgodzie i „nic się nie stało”. Po słownej umowie z kolegą ten ustawia policyjną zasadzkę na…policjanta! Funkcjonariusz wylatuje i idzie gibać na 2 lata, zaś autor donosu prowadzi działalność „gospodarczą” – w ten sposób, że zatrudnia ludzi nie płacąc za nich opłat i przeprowadzając wszystkie możliwe szwindle. Jeden z takich ludzi, po tym jak dowiedział się w jakie bagno długów wciągnął go powiedzmy X – popełnił samobójstwo!
Kolejny „wesoły” człowiek z ekipy NSR: zlecenie zbiorowego gwałtu na własnej żonie. Dziewczyna następnie umiera po komplikacjach.
Dwóch braci galareta, z których jeden zajmuje się pisaniem tekstów na stronę w stylu „mecz się odbył”, tak by zabić absolutnie jakąkolwiek wymianę poglądów; drugi brat…a szkoda gadać, no nie lubią oni kobiet.
Jest jeden mały lewak fan komunizmu i antify, kilku celników, typ z SLD, dwóch ochroniarzy, osobnik którego głównym priorytetem jest mówienie wszystkim że on nic nie powiedział… znany z paplania wokół i kręcenia afer, oczywiście konfident, ale o tym chyba nie trzeba nadmieniać.
W takim środowisku nawet „porządni” pederaści czuliby się źle, co nas nie dziwi, lecz najlepszy jest ten cały pokryty tuszem, co z przodu chodzi z herbem Granicy Kętrzyn, a z tyłu Bałtyku. Uczynił on sobie pewnego czasu z meczy Bałtyku organizacje charytatywną. Wieczne zbiórki pieniędzy i żywności dla wiecznie bezrobotnego damskiego boksera to jego domena.
Coraz to nowe kampanie oszczerstw, obrażanie rodzin i życzenia śmierci rodzinom – oczywiście anonimowo, najobrzydliwsze ohydztwa pod adresem np. matek i żon, wypisywane w internecie: oto styl tej „ekipy”. Prawdą jest, że pośród nich istnieje pewno specyficzne pojęcie honoru, czy zasad; otóż każdy z nich co najmniej raz zagnił na psy na kolegę! Rekordzista uczynił to 4 razy.
Oto duma „ekipy” NSR!..”
Odpowiesz jeszcze na pytanie jak to jest, że pozwalacie 12-latkowi prowadzić oficjalnie konto “Ultras Bałtyk Gdynia”(sic;)), gdzie ma przyzwolenie na bluzgi w stronę Arki, a po rozmowie wychowawczej płaczecie wszędzie?
