23 cm w zwisie pisze: 01.02.2020, 12:29
Wtaszka pisze: 01.02.2020, 11:15
23 cm w zwisie pisze: 01.02.2020, 10:58
Możesz rozwinąć swoją myśl i napisać czytelnie o co chodzi ? Przeczytałem to zdanie cztery razy i nic z tego nie rozumiem..
Ktoś kogoś z papierosów okrada? Co do tego ma ZS?
PF opierdoliła z towaru i
maszyn nielegalną fabrykę fajek należącą do ZS
Dziękuję.
Właśnie wPTASZKA "przypucował się", że wynosił z 'opierdolonej' "dziury" te "maszyny" na plecach, bo bA7BINA (wg "koszernej" z K-wic) mówiłA tylko o towarze i matrycach, a te ostatnie w ramach niedoszłego, chuligańskiego układu z ZSH (via bie7sko) pf oddali, chociaż żądanie innych zwrotów rzekomo wyśmiano.
Nie ma za co, "(...) zwisie". ;)
23 cm w zwisie pisze: 09.02.2020, 14:38
Może ktoś wkleić link do pełnego artykułu części tego co wkleił tutaj Natiste ? O zatrzymaniu kibiców BKS-u i Zagłębia.
Zamiast 'link'a' cały tekst z k-wickiej "koszernej":
Bielsko-Biała
CBŚP rozbiło bojówkę kiboli BKS-u Bielsko-Biała. "Narkotyki, kradzieże, rozboje"
Marcin Pietraszewski
11 stycznia 2020 | 13:25
Agenci śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kilkunastu członków bandyckiej bojówki założonej przez pseudokibiców BKS-u Bielsko-Biała oraz współpracujących z nimi kiboli z Sosnowca. - Wśród zatrzymanych jest lider założonego przez nich gangu - potwierdza Prokuratura
Klub BKS Stal Bielsko-Biała ma kobiecą drużynę siatkarską oraz występujący obecnie w okręgówce zespół piłkarski. Zdaniem policji kibole tej drużyny założyli bandycką bojówkę, która była jedną z najbardziej aktywnych w Polsce. Pseudokibice z Bielska utrzymywali przyjacielskie relacje z kibolami Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec. Relacje z tymi pierwszymi pogorszyły się kilka lat temu, kiedy w okolicach Rygi doszło do wspólnej ustawki z kibolami Spartaka Moskwa. Bijatyka trwała niecałe dwie minuty. Rosjanie zlali wtedy Polaków. Pseudokibice z Bielska mieli żal do kolegów z Warszawy, że ci uciekli z placu bitwy i chowali się po krzakach.
- Od tego czasu ekipa z Bielska trzymała sztamę tylko z kibolami Zagłębia Sosnowiec. Ta współpraca bardzo szybko rozszerzyła się na działania w ramach zorganizowanych grup przestępczych i wspólnego popełniania poważnych przestępstw - podkreśla jeden z oficerów śląskiej policji.
CBŚP zatrzymało lidera kibolskiego gangu z Bielska-Białej
Przez kilka miesięcy oficerowie śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego rozpracowywali bandyckie bojówki kiboli obu klubów. Efekt? Zatrzymano kilkunastu pseudokibiców z Bielska-Białej, w tym lidera kibolskiego gangu. To znany na Podbeskidziu Damian J., karany już przed laty za handel narkotykami.
- Przedstawiono mu zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą mającą na celu popełnianie między innymi przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, przeciwko mieniu oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków - potwierdziło nam biuro prasowe Prokuratury Krajowej. Ze względu na dobro postępowania śledczy odmówili ujawnienia szczegółów związanych z przestępstwami popełnionymi przez bielskich pseudokibiców. Na wniosek prokuratorów z katowickiego wydziału PK sąd aresztował Damiana J. oraz jego ludzi. W innym postępowaniu oficerowie CBŚP zatrzymali współpracujących z kibolami z Bielska szalikowców Zagłębia Sosnowiec.
Lider kiboli z Bielska-Białej poszedł kiedyś na układ z prokuraturą
Damian J. to znana osoba w światku pseudokibiców. - Oficjalnie obnosił się z nienawiścią do kibiców klubów ze Śląska, a potrafił przyjeżdżać do Chorzowa i robić interesy z przywódcami kibolskiego gangu Psycho Fans - podkreśla osoba znająca kulisy sprawy.
Kilka lat temu w internecie pojawiły się zdjęcia prokuratorskich i sądowych dokumentów, z których wynikało, że Damian J. w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary poszedł na współpracę z prokuraturą i opowiedział z kim handlował narkotykami. Pierwszy z ujawnionych dokumentów to pismo mecenasa Janusza Hańderka, ówczesnego obrońcy Damiana J., który w imieniu swojego klienta zwracał się do prokuratury o przesłuchanie go w charakterze świadka. „Damian J. zdecydował się na ujawnienie wobec organu ścigania osób, z którymi współdziałał w popełnieniu przestępstwa oraz innych istotnych okoliczności jego popełnienia" napisał adwokat. W sieci znalazły się też wyjaśnienia Damiana J., w których opowiadał od kogo brał narkotyki i komu je sprzedawał.
W internecie nawoływano do zemsty
Po ujawnieniu tych dokumentów na kibolskich forach internetowych zawrzało, nawoływano nawet do zemsty na J. Jednak bardzo szybko zaprzestano negatywnych komentarzy, nikt też nie próbował robić krzywdy liderowi kiboli BKS-u Bielsko Biała.
- Normalnie w tym środowisku taka sytuacja oznaczała śmierć cywilną. Damian J. dalej był jednak poważany, co wskazuje, że jego pozycja w tym środowisku była niezwykle mocna - mówi jeden z oficerów policji.
I pochodne źródło, z którego można wywnioskować, że
milicja liczy na kolejną współpracę z organami ścigania ze strony dowódcy bie7ska:
https://wsporcie24.pl/kolejna-polska-bo ... ie-zemsty/
oli1988 pisze:
szwadron97 pisze: 07.02.2020, 22:26
gumowy91 pisze: 06.02.2020, 20:27
Szef kibolskiego gangu Psycho Fans opowiadał w sądzie, w jaki sposób szalikowcy z Chorzowa zdobywali pozycję w kibicowskim półświatku. - "Lotek" leżał, kwiczał i ryczał. A potem była komenda, by chwycić go za ręce i nogi i tak bić młotkami, aby je połamać - opowiadał o ataku na lidera zabrzańskiej Torcidy.
W Sądzie Okręgowym w Katowicach odbyła się w czwartek kolejna rozprawa w procesie 48 osób oskarżonych o udział gangu Psycho Fans założonym przez pseudokibiców Ruchu Chorzów.
Sędziowie kontynuowali przesłuchanie Łukasza B. ps. Baluś, który w strukturze grupy zajmował czwarte miejsce i kierował kibolskim wywiadem. Po zatrzymaniu poszedł na współpracę z prokuraturą i uzyskał status małego świadka koronnego. Wyjaśnienia składał bez udziału współoskarżonych kolegów.
- Chciałem zgłosić, że na zakończenie ostatniej rozprawy panie siedzące na sali rozpraw [dziewczyny Psycho Fans - przyp. red.] nazwały mnie c*****, konfidentem i używały wulgaryzmów. Jedna z tych pań, która jest na sali rozpraw, ma nałożony przez prokuraturę zakaz zbliżania się do mnie i innych oskarżonych, którzy poszli na współpracę z prokuraturą - stwierdził „Baluś”. Ta deklaracja wywołała konsternację składu sędziowskiego.
- Na jaką odległość obowiązuje zakaz zbliżania? - dopytał sędzia Piotr Horzela.
- Nie wiem - przyznał Łukasz B. Sąd uznał, że tę kwestię wyjaśni po zakończeniu rozprawy. - Jeśli sytuacja się jednak powtórzy, publiczność zostanie wyproszona z sali - zagroziła sędzia Ewa Wrońska, przewodnicząca składu orzekającego.
Katowaliśmy ludzi oczach dzieci
„Baluś” przyznał, że dziesięć lat temu Maciej M. ps. Maślak, lider Psycho Fans, zorganizował napad na szkołę podstawową w Mysłowicach, w której trenowali kibice GieKSy. Zamaskowani Psycho Fans wpadli tam uzbrojeni w style od łopat i bejsbole.
- Pamiętam, że byli tam trenerzy, jacyś ludzie i kibole GieKSy. Myśmy lali wszystkich równo, jak popadnie. Z boku stały wystraszone dzieci i przyglądały się, jak biłem jakiegoś człowieka kijem od łopaty. Jeden przerażony chłop chwycił ławeczkę gimnastyczną i bronił się nią przed naszymi chłopakami - opowiadał szef wywiadu Psycho Fans. Na odchodnym pseudokibice z Chorzowa zniszczyli wszystkie zaparkowane przed szkołą samochody.
Psycho Fans zdewastowali też bar położony w pobliżu stadionu Górnika Zabrze.
Kilkudziesięciu kiboli Ruchu wpadło do środka z maczetami i kijami. Bili każdego, kto był w środku. - „Batman” odciął jednemu facetowi palec - opowiadał B.
Krótko potem Psycho Fans zdemolowali bar Zgoda w Rudzie Śląskiej, który ochraniali członkowie Torcidy. - Krótko wcześniej żabole podrzucili nadajnik GPS pod samochód „Dudiego”, po czym wybili w nim wszystkie szyby. To było upokarzające dla naszej grupy, dlatego zaplanowaliśmy zemstę - opowiedział B.
Psycho Fans wpadli do baru Zgoda z maczetami i bejsbolami. Niszczyli wszystko, co popadnie, a „Celebryta” zaczął strzelać z pistoletu na metalowe kulki. - Najgorsze jest to, że pobici zostali głównie pijacy, bo ochroniarze z Torcidy uciekli na zaplecze - wyjaśniał szef wywiadu PF.
"Lotek" kwiczał i ryczał
W ramach walki o wpływy w aglomeracji pseudokibice z Chorzowa zaplanowali zamach na Jarosława P. ps. „Lotek”, jednego z liderów zabrzańskiej Torcidy. Plan ataku wyglądał jak scenariusz filmu szpiegowskiego. Dziewczyna jednego z Psycho Fans umówiła się bowiem z „Lotkiem”, po czym zaprosiła go do swojego mieszkania. - Nie wiem, co tam robili, ale wyglądało to bardzo dziwnie. Najważniejsze, że obiecała, iż jak „Lotek” będzie od niej wychodził, wyśle esemesa. I słowa dotrzymała - stwierdził Łukasz B.
Kiedy przywódca Torcidy wyszedł z klatki, natknął się na ponad 20 czekających na niego członków Psycho Fans. Próbował uciec, ale nie miał szans. Kiedy padł na ziemię, kibole z Chorzowa zaczęli okładać go kijami, bejsbolami i młotkami.
- Kiedy do nich dobiegłem, on kwiczał i ryczał, a potem poszła komenda: dawać go na pająka. To znaczyło, że trzeba chwycić go za ręce i nogi, rozciągnąć i tak bić młotkami po kończynach, aby je połamać - wyjaśniał ze stoickim spokojem „Baluś”. Przyznał, że sam bił „Lotka” rurą, która jednak była ciężka i wypadła mu z rąk. - Chwyciłem go za nogę i wtedy „Lucki” wziął zamach i tak go pierdolnął ta rurą, że zrobiła się kisielowata „Lotek” zemdlał - opowiadał skruszony członek PF. Zdaniem lekarzy Jarosław P. przeżył ten atak cudem, miał rozległe złamania i obrażenia wewnętrzne.
Kibice Videotonu wystraszyli się ekipy z Chorzowa
- Mieliśmy złą sławę - przyznał Łukasz B. I podał przykład bijatyki z kibicami węgierskiego Videotonu. - Dostaliśmy cynk, że jadą busami i autami do Częstochowy, bo mieli sztamę z Rakowem. Chcieliśmy się z nimi bić, zaproponowaliśmy ustawkę, ale oni zadzwonili do kolegów z Częstochowy i dowiedzieli się, jaką bandą jesteśmy. Kiedy stwierdzili, że rezygnują, zagroziliśmy im, że jak nie staną do ustawki, to ich zaatakujemy - opowiadał „Baluś”.
Do bijatyki doszło w okolicach Siewierza. Kibole z Chorzowa w kilkadziesiąt sekund powalili na ziemię wszystkich Węgrów.
- Chłopaki tak się zapędziły w tym biciu, że niechcący pobili też jednego z naszych, który tak jak Węgrzy miał brodę - relacjonował B.
Bijatykę tabletem nagrały dwie towarzyszące kibicom Videotonu kobiety. Krótko potem w sieci pojawiły się zdjęcia z tego zdarzenia. Widać na nich niezamaskowanych członków PF. - Zadzwoniliśmy do ekipy z Rakowa, aby usunęła to z sieci, ale oni twierdzili, że nie są odpowiedzialni za tę publikację. Zapowiedzieliśmy więc, że ich rozjebiemy i to był nasz kolejny cel na kibicowskiej mapie Polski - wyjaśnił „Baluś”.
Dbaliśmy, aby nie wyjść na frajerów
Przyznał tez, że brał udział w napadzie na stadion GieKSy i kradzieży 44 klubowych flag. Wymienił w sądzie wszystkich uczestników tego zdarzenia. - „Lelon” siedział ciągle na internetowym forum GieKSy i śledził, kiedy będą malowali oprawy. A „Kamel” miał na stadionie przy Bukowej ochroniarza, który zdradził, gdzie trzymają flagi. Musieliśmy je jednak ukraść wtedy, gdy na miejscu będą gieksiarze, inaczej w świecie kibicowskim taki numer zostałby uznany za frajerski - podkreślał Łukasz B.
W ataku na stadion udział wzięło kilkudziesięciu pseudokibiców Ruchu oraz Wisły Kraków. Nie mieli przy sobie telefonów, aby policja nie namierzyła sprawców po logowaniu aparatów do BTS-ów. - Komunikowaliśmy się za pomocą krótkofalówek - przyznał Łukasz B.
Pseudokibice obezwładnili ochroniarzy, po czym zaczęli wyłamywać drzwi w poszczególnych pomieszczeniach. - „Kajo” pobił jednego z gieksiarzy.
Chłop był łysy, zakrwawiony. Kiedy zapytałem go, gdzie są flagi, kiwnął głową na idących chłopaków i powiedział, że podążają w dobrą stronę - opowiadał B.
"Misiek" usunął dowody napadu
Paweł M. ps. Misiek przywódca kiboli Wisły Kraków, zebrał od wszystkich uczestników napadu maczety, kije oraz rękawice i wyrzucił je po drodze do domu. Dwa dni po tym skoku kibole z Chorzowa zawieźli skradzione flagi do hali Wisły Kraków, rozłożyli je na trybunach oraz parkiecie i zrobili sobie sesje fotograficzną. - Tego dnia miały tam trenować koszykarki, ale „Misiek” miał takie wpływy, że nie trenowały - zeznał „Baluś”.
Przyznał się też do napadu na kibiców Rakowa Częstochowa, ataku na szalikowców Banika Ostrawa na autostradzie A1 (w trakcie tej akcji kibole z Chorzowa zepchnęli do rowu auto jadące z prędkością 170 km na godz.) oraz napadu na dilera narkotyków, któremu ukradli 4,5 kilograma marihuany.
20 osób atakuje jedną ze sprzętem rzeczywiście mocne te pf było hahaha
Po 1 na Śląsku wtedy nie było paktu antysprzętowego
Po 2 tak działa większość wjazdów dzielnicowych, zbiera się ekipa i atakuje 2 najczęściej dużo mniejszą nieprzygotowaną, więc skończ tu pierdolić smuty o jakimś braku honoru bo przez lata ktoś tu utrzymywał że ponoć przy wyjebce flag nie było nikogo z gieksy a tu klops cygany jak się okazuje po raz kolejny skłamały bo
popisały się największą stratą w historii.
Skąd wiadomo, że zakrwawiony łysielec z tatuażami nie był znanym pf "ochraniaczem" z Bukowej?
Poza tym, choćby widzeFiak z pLUMpLUM18 w ostatnim "tmk" twierdzą, że wasz "zwykły napad" nie był "największą stratą w historii".
kibic ze Śląska pisze: 07.02.2020, 11:36
czyli nie widzieliscie pytania o ultrasów?
byli tam wtedy czy nie? krótka odpowiedz
co do krzywych akcji ktore on tam wypisuje to dosłownie
to samo robliscie albo chcieliscie robic wy, wiec w czym problem teraz?
gpsy podkładaliscie tak samo, atakowaliscie jednego w kilku tak samo, atak na dilerów czy inne haracze robicie tak samo..
co do sprzetu , zgadzam sie ze to chore, a teraz pytanie - co woził Pastor pod siedzeniem? po co mu to było?
jesli uwazasz jeden z drugim ze układ z Wisłą był po to zebyśmy mieli wieksza bande do spraw H to jestes jebniety i niewiele kumasz
wciepujecie tu te wypociny tych k**** po co? bo sie własnie dowiedzieliscie o niektorych rzeczach i wam stanął?
wasze bandy robia to samo, z tego samego żyją, tylko u nas sie trafiły sciery które mowia o tym w sądzie
Akcja trwała dwa dni, ponieważ pierwszego podczas obserwacji stadionu GKS-u okazało się, że w środku nikogo nie ma. Za to drugiego dnia zespół odpowiedzialny za obcinkę dał sygnał, że w budynku znajdują się kibice GieKSy i przygotowują oprawę.
Podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna była odpowiedzialna za parter, druga za piętro. Krótkofalówkę miałem ja, kierowcy busów i kilka innych osób. „Misiek” z Wisły wziął odpowiedzialność za piętro. Moim zadaniem było to, żeby nic nie stało się ochroniarzom ani osobom postronnym - Łukasz B. ps. „Baluś”
Świadek opowiedział, jak dobrze przygotowani Psycho Fans i Sharks ruszyli busami spod klubu Spartan Chorzów, gdzie większość członków grupy trenowała sztuki walki. Na zwiadach znów pojawił się „Kamel”, tym razem z „Luckym”. Kamil D. otrzymał też inne ważne zadanie, czyli zamknąć na łańcuch główną bramę obiektu, żeby ochrona i policja nie mogła się do niego łatwo dostać. Później miał on powiedzieć „Balusiowi”, że misję wykonał.
Ochroniarzy obezwładnili w mgnieniu oka. "Kazałem im leżeć na ziemi"
Większość ekipy zaczaiła się za stadionem GKS-u. Busami wjechali do Parku Śląskiego, resztę drogi pokonali idąc lasem między drzewami. Płot w postaci siatki rozcięli sekatorem. Zaczaili się dwa, może trzy metry dalej.
Z budynku wyszło pięciu mężczyzn w barwach klubowych GieKSy. Zaczeli palić papierosy. Jeden z nich poszedł prosto w naszym kierunku. Ustaliliśmy, że jak nas rozkmini, to od razu w nich j***emy. Byliśmy tak cicho, że nie było nawet słychać, że ktoś oddycha. Podszedł pod płot, wysikał się i nawet nas nie zauważył – Łukasz B. ps. „Baluś”
Według „Balusia”, kiedy Psycho Fans mieli całkowitą pewność, że nikt ich nie widział, wtedy ruszyli do akcji. Weszli do budynku klubowego tylnymi drzwiami. W mgnieniu oka obezwładnili ochroniarzy.
- Kazałem im leżeć na ziemi. Powiedziałem, że nic im nie grozi, że to nie ich sprawa i mają się nie wtrącać. My tam nie byliśmy z ich powody - mówił Łukasz B.
Napastnicy rozdzielili się na dwie grupy. Jedna ruszyła na piętro, druga plądrowała parter w poszukiwaniu flag GKS-u. Okazało się, że plan budynku, którym dysponowali Psycho Fans, był bardzo niedokładny, a flag nie ma we wskazanym miejscu, więc musieli wyważać każde drzwi po kolei. - Chłopaki rwali drzwi. Było tylko słychać, jak strzela drzewo - opowiada „Baluś”.
Nawet do wyważania drzwi wyznaczone były specjalne osoby, które specjalizowały się w kradzieżach i włamaniach.
Dostałem przez krótkofalówkę sygnał, że mają kogoś z GieKSy. Pobiegłem na drugą stronę budynku. Widziałem, jak go oprawiają w trzech. Facet leżał na ziemi bez koszulki, łysy, wytatuowany, cały we krwi. Krzyknąłem: „Co wy, k***a, robicie?!” - Łukasz B. ps. „Baluś”
- Zapytałem gościa, gdzie są flagi. Odpowiedział, że jesteśmy na dobrej drodze. Kazałem chłopakom go pilnować i przestać okładać. „Kajo” odpowiedział, że nie, bo to k***a GieKSy. W końcu mu odpuścili. Dwóch zostało, żeby go pilnować - mówił Łukasz B.
Skradzione flagi pakowali w klubowe torby. Sprzęt wyrzucili do stawu
Po chwili „Baluś” usłyszał okrzyki radości. Pobiegł na górę, gdzie w końcu udało się członkom Psycho Fans odnaleźć to, czego szukali. Flagi były w pomieszczeniu, które oprócz drzwi posiadało kratę. Tę z łatwością ze ściany wyrwali pseudokibice. ..."
Po kolei:
1. Z wypocin bALBINY wynika, że przez te kluczowe 9 minut k-wickich ultrasów na stadionie nie było, bo "wyszli na 'fajka''", a znajomy ochroniarz w trakcie obchody obiektu [czy to właśnie ten łysy, protatuowany "cieć" (okradziony z pracowniczej koszulki z napisem "ochrona") zgłosił napad?] okazał się jednak "gieksiarzem", bo wcześniej dawał złe wytyczne dot. planu budynku itd. i dopiero po pobiciu wskazał drogę na II p. tj. miejsce składowania 44 flaG;
2. Bardzo nieelegancko np. w mediach (takim jest internet) tak wskazywać palcem konkurencję w przestępczym procederze;
3. Chronologiczne pierwsza była "śl(un/ą)ska siła" (rucHOOLe+żABO7E) przeciw Legii, potem - koalicja ksGks [ws. HKS(&eRTeeS)], następnie choRzowskie pSYCHOfAJE, nie dając sobie rady z uzbrojonymi, lokalnymi rywalami, wzięły do spółki 'wsh' mających doświadCzenie w konforntacjach z użyciem białej broni. Czy coś pomyliłem?
PS. A jako znajomy "M" z W-wy, powinieneś "prać ścieRy" nie tylko wasze (a wszystkie z bandy 'w(q)rwe'!) w innym miejscu niż to forum, bo ewidentne brakuje ci ogłady.
PPS. I na koniec odpowiedz sobie oraz reszcie forumowiczów, czy gdyby katowiczanie doszli z pSYCHOfAJAMI do porozumienia ws. walki o tamte 44 flagi, to mieliby podobne problemy z chorzowskim "koronawirusem" (jak inni po podtarnowskim spotkaniu), czy większe.
Katowice
Kibole Ruchu i Wisły zablokowali autostradę A4. Bandyci się strzelali, korek miał kilka kilometrów
Marcin Pietraszewski
13 lutego 2020 | 15:31
Łukasz B. ps. 'Baluś' wyjaśnia przed Sądem Okręgowym w Katowicach
- Razem z ekipą Wisły zablokowaliśmy ruch na autostradzie A4 i zaatakowaliśmy kibiców Wisłoki Dębica. Miała być zwykła bijatyka, która nieoczekiwanie przerodziła się w strzelaninę rakietnicami. Jedno auto spłonęło, a korek miał kilka kilometrów - opowiadał w sądzie Łukasz B. ps. "Baluś" z gangu Psycho Fans.
W Sądzie Okręgowym w Katowicach w czwartek odbyło się kolejne przesłuchanie Łukasza B. ps. „Baluś”. To szef wywiadu gangu Psycho Fans założonego przez pseudokibiców Ruchu Chorzów. Po zatrzymaniu poszedł on na współpracę z prokuraturą i w nagrodę otrzymał status „małego świadka koronnego”. Od trzech tygodni opowiada sędziom o przestępstwach popełnianych przez siebie i pozostałych członków grupy.
W czwartek „Baluś” opowiadał m.in. o współpracy pseudokibiców z Chorzowa z gangiem Sharks założonym przez kiboli Wisły Kraków. Członkowie obu grup handlowali ze sobą narkotykami, brali udział w napadach i bijatykach. „Baluś” zaprzyjaźnił się z Pawłem M. ps. „Misiek”, liderem Sharksów, doskonale znał też Daniela U. ps. „Dzidek”.
– To były chuligan Lechii Gdańsk, który kilka lat temu przeniósł się do Krakowa i związał z „Miśkiem”. Bardzo niebezpieczny człowiek – stwierdził Łukasz B. Potwierdził przed sądem, że oba zaprzyjaźnione gangi wymieniały się informacjami „wywiadowczymi” na temat kibiców innych klubów. – Razem organizowaliśmy akcje zbrojne. Wystarczył jeden telefon i montowało się ekipę – wyjaśnia „Baluś”.
Kibole zablokowali ruch na autostradzie A4
Przykład? W 2017 Psycho Fans dostali informację, że kibice Wisłoki Dębica jadą na mecz do Zabrza. Postanowili ich zaatakować. – Od kolegów z Iglopolu Dębica dostałem marki i numery rejestracyjne aut, którymi jechali. Zadzwoniłem więc do chłopaków z Krakowa i poprosiłem, żeby monitorowali te wozy od bramek w Balicach. Sharksi zapowiedzieli, że przyłączą się do tej rozróby – relacjonował szef wywiadu Psycho Fans.
Kiedy śledzący kibiców Wisłoki kibole Wisły Kraków telefonicznie powiadomili kolegów z Chorzowa, że kawalkada aut zbliża się już do Rudy Śląskiej, członkowie Psycho Fans wyjechali na autostradę A4 i zablokowali swoimi wozami wszystkie pasy ruchu. – Przepuściliśmy tylko pierwsze auto chłopaków z Krakowa, po czym wyskoczyliśmy na jezdnię i zaatakowaliśmy typów z Dębicy. Myśleliśmy, że to będzie klasyczna bijatyka, ale oni zaczęli do nas strzelać z pistoletów na kulki. Wyciągnęliśmy więc rakietnice i zaczęliśmy z nich napierdalać. Rakiety latały między samochodami i tirami, jeden wóz się nawet zapalił. Ludzie byli w szoku, korek miał kilka kilometrów – opowiada Łukasz B.
W korku utknęły też samochody kiboli Wisły Kraków, którzy z tego powodu nie wzięli udziału w awanturze. – Jak się potem z nimi spotkaliśmy, byli tym faktem rozczarowani – podkreślił „Baluś”.
Kibole Legii bali się, że ekipa Wisły wyciągnie maczety
Psycho Fans razem z kibolami Wisły Kraków wzięli też udział w bijatyce z pseudokibicami Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec. Do zdarzenia doszło w 2017 r. przy autostradzie A4 w okolicach Tarnowa. Kibole zaparkowali na poboczu, wyrwali dwa przęsła w ogrodzeniu autostrady, po czym bili się na pobliskiej skarpie. – Pamiętam, że z Krakowa przyjechali m.in. „Zielu” (jeden z czołowych członków gangu Sharks) oraz „Chudy” – wyjaśniał Łukasz B.
Bijatyka miała krwawy przebieg, bo pseudokibiców z Warszawy i Sosnowca było dwa razy więcej niż ich rywali. – Ci z Warszawy kilka razy upewniali się, czy rozróba będzie honorowa, taka tylko na pięści. Bali się, że chłopaki z Wisły wyciągną noże lub maczety – opowiadał „Baluś”.
Chorzowsko-krakowska ekipa została pobita. Na skarpie zostało kilkunastu nieprzytomnych kiboli. – Pamiętam urywki, jak leżałem na trawie, kopali mnie, traciłem przytomność, budziłem się, pluli na mnie, znowu mnie lali. Mdlałem trzy razy, potem na czworakach wycofałem się z placu bitwy – mówił w sądzie B.
Koszulka była symbolem przynależności do gangu
Przyznał się także to udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o nazwie Psycho Fans. – Na jej czele stali „Maślak”, „Maciuś” i „Lucki”. Kiedy oni poszli do kryminału, razem ze „Skubolem” zarządzałem grupą. Byłem w gangu numerem cztery – wyjaśnił „Baluś”, po czym przez blisko dwie godziny opowiadał o każdym z 48 oskarżonych: od kiedy był członkiem grupy i jaka była jego pozycja w strukturze gangu.
– Do gangu przyjmowaliśmy tylko tych, którzy mieli charakter, byli bezwzględni, trenowali sporty walki i byli przez kogoś poleceni. Zaczynało się od wspólnego trenowania, potem malowania grafów na murach, następnie był etap ulicznych awantur, bijatyk, ustawek, po czym dopuszczaliśmy takiego delikwenta do udziału w większych akcjach – opowiadał szef wywiadu Psycho Fans. Ukoronowaniem okresu „czeladniczego” było wręczenie koszulki lub bluzy z symbolem PF. To był symbol wstąpienia do gangu. – Jeśli ktoś podpadł, musiał oddać koszulkę, a także zamazać na ciele tatuaże z symbolem gangu. Przekaz był jasny: taka osoba miała w********** z naszego środowiska – mówił B. W jednym przypadku, kiedy członek grupy nie chciał oddać koszulki, został skatowany przez byłych kolegów.
Psycho Fans okradali zwykłych kibiców Ruchu
Członkowie gangu co miesiąc wpłacali składki do wspólnej kasy. Dodatkowo brali pieniądze od drobnych handlarzy narkotyków z Chorzowa czy Siemianowic Śląskich. Psycho Fans okradali też zwykłych kibicow Ruchu, którzy jeździli na mecze wyjazdowe. – Do kosztów przejazdu doliczaliśmy im po 20 zł na każdą osobę, dodatkowo 5 zł ekstra dopłacali do biletu na mecz. Jak na wyjazd jechało tysiąc chłopa, to mieliśmy z tego kupę szmalu. Ta kasa szła potem na pomoc prawną dla aresztowanych, wsparcie ich rodzin, kupno maczet, rakietnic, a także na fundusz bankietowy. Bo jak przyjeżdżały do nas zaprzyjaźnione ekipy, to musieliśmy je ugościć. To działało w dwie strony. Jak my jechaliśmy, to wtedy nas podejmowano – wyjaśniał Łukasz B.
„Lucki” krzesłem katował kolegę, bo dziwnie chodził
Tak było podczas wizyty Psycho Fans na derbach Łodzi. Zaprzyjaźnieni kibole Widzewa zaprosili kolegów z Chorzowa do pubu, gdzie razem pili i zażywali kokainę. Następnie impreza przeniosła się do hotelu. – Był z nami taki młody chłopak, który pierwszy raz wciągnął kokę. Zaczął dziwnie chodzić, rozebrał się do szortów i „Lucki” dał mu ostrzeżenie, że ma się normalnie zachowywać. Drugiego ostrzeżenia już nie było. „Lucki” najpierw go trzasnął w twarz, potem kopnął butem ortopedycznym w nos, a następnie zaczął okładać krzesłem. Zakrwawiony chłopak uciekł z hotelu boso, w samych szortach i w takim stanie wrócił pociągiem na Śląsk – opowiadał „Baluś”.
W przyszły czwartek Łukasz B. będzie wyjaśniał narkotykowe transakcje członków gangu."
Gol24
3 Liga
Proces kiboli Psycho Fans. „Baluś” opowiada o ustawce z kibolami Legii i Zagłębia: "Pluli na mnie, po czym znów zostałem znokautowany"
Za nami trzecie posiedzenie sądu, na którym swoje zeznania w procesie Psycho Fans składał Łukasz B. ps. „Baluś” - jeden z przywódców zorganizowanej grupy przestępczej Ruchu Chorzów. Tym razem „Baluś” ujawnił szczegóły dotyczące ustawki z kibolami Legii Warszawa, Zagłębia Sosnowiec oraz dwóch innych zaprzyjaźnionych drużyn. - Pamiętam takie urywki, kiedy leżałem na ziemi. Zacząłem się czołgać do jakiegoś rowu. Dostałem w nos. Zemdlałem - opowiadał. Mały świadek koronny zdradził również, jak wyglądała bójka z kibicami Wisłoki Dębica. Wtedy pseudokibice zablokowali całą autostradę A4. Korek miał kilkanaście kilometrów.
W czwartek, 13 lutego, przed sądem po raz trzeci zeznania składał Łukasz B. ps. „Baluś”. Jeden z liderów Psycho Fans, zorganizowanej grupy przestępczej kiboli Ruchu Chorzów, kolejny raz opowiedział o szczegółach dotyczących działalności gangu.
Tym razem „Baluś” mówił o dwóch bójkach, jakie Psycho Fans stoczyli w 2017 roku. Chodzi o ustawkę z kibicami czterech zaprzyjaźnionych ze sobą drużyn: Legii Warszawa, Zagłębia Sosnowiec, Radomiaka Radom oraz Czuwaju Przemyśl, a także bójkę z kibicami Wisłoki Dębica.
Łukasz B. zdecydował się na współpracę z organami ścigania, licząc na nadzwyczajne złagodzenie wyroku w myśl artykułu 60 Kodeksu Karnego. Jest tzw. małym świadkiem koronnym. W związku z tym zeznania składa w pojedynkę, bez udziału współwięźniów, przez których został uznany za zdrajcę. Nad jego bezpieczeństwem czuwają funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji.
Psycho Fans zastawili pułapkę na kiboli Wisłoki Dębica. Trafili na Zagłębie Sosnowiec i Legię Warszawa
Zdaniem „Balusia” w ustawce z kibicami Legii, Zagłębia, Radomiaka i Czuwaju udział wzięło ponad 70 pseudokibiców Ruchu oraz Wisły Kraków. Zanim jednak doszło do starcia, ekipa Psycho Fans szykowała atak na kiboli Wisłoki Dębica oraz Siarki Tarnobrzeg.
- Oni mieli jechać na turniej Torcida Cup w Zabrzu. Taką informację otrzymaliśmy od ekipy Igloopolu Dębica. Uzgodniliśmy z nimi, że będą monitorować ekipę Wisłoki po wyjeździe z miasta. Tak też się stało - opowiadał „Baluś”.
Psycho Fans wyjechali z Chorzowa autostradą A4 w kierunku Tarnowa. Tam zatrzymali się przy jednym z zajazdów. Część grupy zamówiła jedzenie w środku, inni stali przed lokalem. Na miejsce dojechały trzy samochody Sharksów – pseudokibiców Wisły. Wtedy, co zeznali również inni oskarżenie w procesie Psycho Fans, nadjechał biały, luksusowy samochód na tablicach rejestracyjnych z Sosnowca. Ze środka wyszło dwóch elegancko ubranych mężczyzn.
Zaproponował nam walkę. My wiedzieliśmy, że w pierwszej kolejności robimy Wisłokę, bo po to tam przyjechaliśmy - Łukasz B. ps. „Baluś”
- Znaliśmy ich bardzo dobrze. Byli to kibice Zagłębia. Jeden z nich uważał się za szefa tej bandy. Zaproponował nam walkę. My wiedzieliśmy, że w pierwszej kolejności robimy Wisłokę, bo po to tam przyjechaliśmy. Mimo to wymieniliśmy się numerami telefonów. Wszyscy nasi ludzie wyszli przed lokal, staliśmy w grupie. Wiedziałem, że jeden z nich nas liczy - mówił „Baluś”.
Chuligani Zagłębia rzucili tylko, że będą w pobliżu, gdyby Psycho Fans zmienili zdanie i odjechali.
Chuliganów Zagłębia i Legii było dwa razy więcej. "Pluli na mnie. Po czym znów zostałem znokautowany"
Połączona ekipa kiboli Ruchu i Wisły po chwili pojechała w umówione miejsce. Kibole zjechali z autostrady w lasy, gdzie czekali na rozwój wydarzeń. W międzyczasie przecięli dwa przęsła ogrodzenia wzdłuż drogi, żeby móc zaatakować jadących do Zabrza kiboli Wisłoki oraz Siarki.
- Wtedy rozdzwonił się telefon z Zagłębia. Dzwonili natrętnie i nalegali, żebyśmy się bili. W końcu na to przystaliśmy. Dobrze wiedzieli, gdzie jesteśmy. Powiedzieli, że przyjadą w kilka minut. Pytali tylko, czy będziemy bili się honorowo, czyli na łapy. Bali się, że Wisła wyciągnie noże i maczety - opowiadał oskarżony.
Chwilę później po przeciwnej stronie autostrady zaczęły zatrzymywać się kolejne samochody. Zdezorientowani kierowcy nie wiedzieli, co się dzieje. Droga została całkowicie zablokowana. Z aut, według relacji Łukasza B., wyszło około 150 osób. Pseudokibiców Ruchu i Wisły było zaledwie około 70, o czym dobrze wiedzieli ich przeciwnicy.
- Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem, że nasza grupa to przy nich zaledwie garstka. Ale stanęliśmy w linii i uderzyliśmy. Wciągali ludzi do środka, w tłum i tam ich oprawiali. Wciąż biliśmy się pomiędzy tymi dwoma przęsłami, ale ich było tak wielu, że przewrócili całe ogrodzenie - mówił „Baluś”.
Podeszli do mnie ludzie w koszulkach Radomiaka. Pluli na mnie. Po czym znów zostałem znokautowany. Jak się ocknąłem, zacząłem się wycofywać na czworaka - Łukasz B. ps. „Baluś”
Ekipa Legii, Zagłębia, Radomiaka i Czuwaju była zbyt duża, aby Psycho Fans i Sharks mieli z nimi jakiekolwiek szanse. Wielu pseudokibiców Ruchu i Wisły zostało bardzo poważnie pobitych. Łukasz L. ps. „Lucky” doznał złamania nogi.
- Pamiętam takie urywki, kiedy leżałem na ziemi. Zacząłem się czołgać do jakiegoś rowu. Dostałem w nos. Zemdlałem. Drugi raz. Znów zemdlałem. Podeszli do mnie ludzie w koszulkach Radomiaka. Pluli na mnie, po czym znów zostałem znokautowany.
Jak się ocknąłem, zacząłem się wycofywać na czworaka. Widziałem, jak na polu bitwy leżą ludzie od nas. Reszta naszej ekipy rozbiegła się do lasu - opowiadał „Baluś”.
Po wszystkim Łukasz B. widział tylko, jak jego koledzy pomagają nieprzytomnym członkom Psycho Fans. „Lucky” ze złamaniem trafił do szpitala urazowego w Piekarach Śląskich. „Baluś”, wraz z kilkoma innymi osobami, pojechał ukryć sprzęt, który mieli w samochodach. Bali się, że zaalarmowana policja złapie ich na autostradowych bramkach. Nie chcieli mieć wtedy w bagażniku maczet ani pałek, których nawet nie użyli. Ustawka miała miejsce 11 lutego.
Żeby zaatakować kiboli Wisłoki zablokowali całą autostradę A4. Korek miał kilkanaście kilometrów
Zaledwie miesiąc później Psycho Fans ponownie postanowili dopaść kiboli Wisłoki. Znów zastawili pułapkę na autostradzie A4, tylko tym razem na wysokości Rudy Śląskiej. Chuligani z Chorzowa kolejny raz dostali cynk od ekipy Igloopolu, która dowiedziała się, że grupa kibiców Wisłoki wybiera się na mecz zaprzyjaźnionego Górnika Zabrze.
- Pamiętam, że zadzwoniłem do Wisły z prośbą, żeby na wysokości Krakowa przejęła Wisłokę. Dobrze wiedzieliśmy, jakimi samochodami jadą. Wisła na to przystała - opowiadał „Baluś”.
Psycho Fans zebrali się pod budynkiem Spartan Chorzów, gdzie wielu z nich trenowało sztuki walki. Z resztą Spartan wciąż kojarzony jest z pseudokibicami Ruchu. Łukasz B. wspominał, że tego dnia było ich niewielu. Mimo to pojechali zastawić pułapkę na autostradzie. Wszystko szło po ich myśli.
- Minął nas samochód Wisły, więc zgodnie z planem stanęliśmy na samochodami na całej szerokości autostrady. Pierwszy plan był taki, że bijemy się z nimi na gołe łapy. Kiedy do nich podbiegliśmy, zaczęliśmy obrywać ze sprzętu. Strzelali do nas z karabinków do paintballa - mówił „Baluś”.
Zaczęliśmy obrywać ze sprzętu. Strzelali do nas z karabinków do paintballa - Łukasz B. ps. „Baluś”
Członkowie Psycho Fans nie pozostali dłużni. Wyjęli z samochodów rakietnice i zaczęli strzelać w ich kierunku. Nastąpiła wymiana ognia, w której uszkodzonych zostało kilka samochodów. Według relacji „Balusia”, jeden z nich spłonął, o czym on dowiedział się po całym zajściu od kiboli Wisły. Sharks nie zdążyli dojechać na bijatykę, ponieważ utknęli w spowodowanym przez nią korku, który miał kilkanaście kilometrów.
- Kilka samochodów Wisłoki zatrzymało się bezpośrednio za naszymi samochodami. Część z nich wycofała się w kierunku reszty ekipy, w środku zostali kierowcy. Nasi chłopcy wybili im szyby, wyciągali ich z tych samochodów. Pamiętam, że jeden z nich chciał wysiąść. Zostały mu kilkukrotnie przygniecione nogi drzwiami. Jeden z młodych chciał pokazać, jaki z niego chojrak i zaczął okładać nieprzytomnego chłopaka pięściami po głowie - mówił „Baluś”.
W pewnym momencie ekipa Wisłoki zaczęła uciekać. Na autostradzie porzuciła samochody. - My też wycofaliśmy się do aut i pojechaliśmy pod Spartan - dodawał „Baluś”.
„Baluś” zeznawał po raz trzeci i nie ostatni. Następnym razem opowie o handlu narkotykami
Ze względu na fakt, że zeznania Łukasza B. są bardzo obszerne, a ciąży na nim aż 12 zarzutów, sędzina postanowiła przesłuchiwać go na kilku posiedzeniach sądu. To z 13 lutego było już trzecim.
Podczas kolejnej rozprawy „Baluś” powinien zakończyć swoje zeznania. Następnym razem lider Psycho Fans opowie o handlu narkotykami, z którego korzyści czerpali członkowie grupy pseudokibiców Ruchu Chorzów.
https://dziennikzachodni.pl/proces-kibo ... 1-14786358
Tak "wybiórcza" itp. (j.w.) z sądem/"prorokiem" budują napięcie, aby rewelacje siurMY zostawić wszystkim na deser. Może mACIEJk-a nie pomyli ilości dwóch ówczesnych k.o.alicji tzn. przemyskich "harCerZy" z rzeszowskimi 'psychoshaRRks'. ;)