Kibicowska Warszawa
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Re: Kibicowska Warszawa
Wbrew temu co piszą tutaj Legionisty Polonia jest i się trzyma.Trzeba przyznać,że działają jakoś i mają jaja,bo bycie kibicem drużyny w mieście zdominowanym przez wroga wymaga charakteru.Pewnie wielu z tych wymądrzających się tutaj Legionistów już dawno by odpuściła kibicowanie gdyby mieli kibicować w mieście zdominowanym przez inną ekipę.
Takie ekipy jak KSP zawsze będą mieć u mnie szacunek.
Takie ekipy jak KSP zawsze będą mieć u mnie szacunek.
Re: Kibicowska Warszawa
Lari pisze: 09.11.2017, 14:33 Warszawiacy/osoby zorientowane w klimacie Warszawy nie używają nazwy "Praga Południe". Niektórzy co prawda używają słowa "Praga" określając całą prawobrzeżną Warszawę, ale najbardziej poprawne jest użycie jej w kontekście osiedli Stara Praga/Szmulki, ewentualnie Pelcowizna. Chociaż Pelcowizna to oprócz Golędzinowa zagłębie warsztatów, trochę biur i fabryk, mało osiedli mieszkalnych.
Twój administracyjny "Praga Południe" to de facto Grochów, Gocław, Gocławek, Saska Kępa, Kamionek. Legijne osiedla. Zapewne jednostki KSP są na każdej dzielnicy i osiedlu w W-wie, ale ciężko tu mówić o jakiejkolwiek aktywności czy ukazywania barw.
Trochę nie na temat, ale tak przy okazji.
W "Boso, ale w ostrogach" Grzesiuk pisze o wewnętrznym podziale Czerniakowa o którym nie wiedzieli mieszkańcy innych dzielnic. Wymienia Podrapeć, Rogatki, Szmuklerze i Wojtówkę do której On należał.
Ciekawi mnie czy do dnia dzisiejszego zachował się ten podział czy już przestał istnieć, bo jakoś nie słyszałem ani nie czytałem gdzie indziej o ww. dawnych częściach Czerniakowa.
Re: Kibicowska Warszawa
Podział Warszawy to jest temat rzeka. Każdą dzielnicę możesz podzielić na kilka osiedli, a te osiedla jeszcze na mniejsze rejony. Tak samo zapewne z Czerniakowem, choć lepiej mógłby Ci to opisać ktoś z tamtych rewirów. Do tego dochodzą nazwy osiedle historyczne, które niekoniecznie wpisane są w podziałach administracyjnych etc.AL BUNDY pisze:Trochę nie na temat, ale tak przy okazji.
W "Boso, ale w ostrogach" Grzesiuk pisze o wewnętrznym podziale Czerniakowa o którym nie wiedzieli mieszkańcy innych dzielnic. Wymienia Podrapeć, Rogatki, Szmuklerze i Wojtówkę do której On należał.
Ciekawi mnie czy do dnia dzisiejszego zachował się ten podział czy już przestał istnieć, bo jakoś nie słyszałem ani nie czytałem gdzie indziej o ww. dawnych częściach Czerniakowa.
Masz poczucie humoru. Napisałeś to tak, jakby KSP co najmniej łaziło w barwach po mieście i przedzierało się każdego dnia przez setki przeciwności losu. Tymczasem to ekipa, której barw na mieście totalnie nie zobaczysz.Laguna pisze: 11.11.2017, 14:40 Wbrew temu co piszą tutaj Legionisty Polonia jest i się trzyma.Trzeba przyznać,że działają jakoś i mają jaja,bo bycie kibicem drużyny w mieście zdominowanym przez wroga wymaga charakteru.Pewnie wielu z tych wymądrzających się tutaj Legionistów już dawno by odpuściła kibicowanie gdyby mieli kibicować w mieście zdominowanym przez inną ekipę.
Takie ekipy jak KSP zawsze będą mieć u mnie szacunek.
Re: Kibicowska Warszawa
Dzielnice dzielone są administracyjnie na osiedla - ok, to wiemy. Zaciekawiło mnie to czy te nazwy na Czerniakowie (Wojtówka, Podrapeć, Rogatki oraz Szmuklerze) są potoczne czy też 'urzędowe' i czy funkcjonują do dzisiaj. Pogrzebałem w necie i znalazłem tylko coś o Wojtówce.Lari pisze: 13.11.2017, 10:46Podział Warszawy to jest temat rzeka. Każdą dzielnicę możesz podzielić na kilka osiedli, a te osiedla jeszcze na mniejsze rejony. Tak samo zapewne z Czerniakowem, choć lepiej mógłby Ci to opisać ktoś z tamtych rewirów. Do tego dochodzą nazwy osiedle historyczne, które niekoniecznie wpisane są w podziałach administracyjnych etc.AL BUNDY pisze:Trochę nie na temat, ale tak przy okazji.
W "Boso, ale w ostrogach" Grzesiuk pisze o wewnętrznym podziale Czerniakowa o którym nie wiedzieli mieszkańcy innych dzielnic. Wymienia Podrapeć, Rogatki, Szmuklerze i Wojtówkę do której On należał.
Ciekawi mnie czy do dnia dzisiejszego zachował się ten podział czy już przestał istnieć, bo jakoś nie słyszałem ani nie czytałem gdzie indziej o ww. dawnych częściach Czerniakowa.
http://www.rp.pl/Plus-Minus/301199932-C ... jerow.html
Taka dzielnica Fordon w Bydgoszczy ma np. 16 oficjalnych osiedli, a są w Polsce o wiele większe [także w Warszawie ;)] więc nie jest to dziwne że można o którejś nie słyszeć - a co dopiero a małych lokalnych rewirach o potocznych nazwach z minionych lat.Stasiek za swoją „parafię" zawsze będzie uznawał Wojtówkę. Jeśli ktoś nie zastanie go w domu, najpierw będzie szukał go właśnie na winklu, przy skrzyżowaniu Chełmskiej i Czerniakowskiej. Nazwa tej części dzielnicy pochodziła od stacji kolejki wilanowskiej, która powstała w 1891 roku. W latach 20. Wojtówka była ostatnim przystankiem tramwaju numer 2.
Stanisław Grzesiuk to mój Idol z dziecięcych lat, dlatego sorry i proszę o wyrozumiałość
Dzięki i po[Z]dr
Re: Kibicowska Warszawa
Jeszcze oficjalne liczby z meczu Polonia Warszawa - Widzew Łódź
Widzew: ok 2000
Polonia: ok 4000
PS.
Cwele niewidoczne
Widzew: ok 2000
Polonia: ok 4000
PS.
Cwele niewidoczne
Re: Kibicowska Warszawa
Jakie liczby żydowskich, jakże widocznych, fan clubów Red Balls, Widzewska Warszawa, Milanówek, Siedlce?LwieSerce pisze: 14.11.2017, 09:13 Jeszcze oficjalne liczby z meczu Polonia Warszawa - Widzew Łódź
Widzew: ok 2000
Polonia: ok 4000
PS.
Cwele niewidoczne
Re: Kibicowska Warszawa
Pytanie w 100% poważne, czego się kolego spodziewałeś ze strony Legii na tym meczu?Mam nadzieję, że będziesz wstanie pokusić się o opartą na logicznych argumentach odpowiedź.LwieSerce pisze: 14.11.2017, 09:13 Jeszcze oficjalne liczby z meczu Polonia Warszawa - Widzew Łódź
Widzew: ok 2000
Polonia: ok 4000
PS.
Cwele niewidoczne
-
leonidas88
- Posty: 97
- Rejestracja: 10.01.2013, 21:59
Re: Kibicowska Warszawa
Widzew ok 2000
Polonia ok. 4000
Oficjalna liczba widzów wg. portalu 90min- 4134
Czegoś tu nie rozumiem?
Polonia ok. 4000
Oficjalna liczba widzów wg. portalu 90min- 4134
Czegoś tu nie rozumiem?
Re: Kibicowska Warszawa
wystarczy pomyśleć kolego...leonidas88 pisze: 14.11.2017, 11:46 Widzew ok 2000
Polonia ok. 4000
Oficjalna liczba widzów wg. portalu 90min- 4134
Czegoś tu nie rozumiem?
Stadion Polonii Warszawa
Państwo Polska
Miejscowość Warszawa
Adres ul. Konwiktorska 6
Data otwarcia 30 września 1928
Właściciel miasto stołeczne Warszawa
Klub Polonia Warszawa
Pojemność 7 150
Oświetlenie 1 600 lux
Nawierzchnia trawiasta
kamienna cała, główna zapewne w 90% pełna
a wiec liczby jak najbardziej adekwatne do rzeczywistości.
jak ktoś nie chce zaakceptować rzeczywistości to zawsze będzie szukał dziury w całym...
Re: Kibicowska Warszawa
Cała kamienna - https://www.radiolodz.pl/media/W1siZiIs ... 165821.jpgera pisze: 14.11.2017, 14:16wystarczy pomyśleć kolego...leonidas88 pisze: 14.11.2017, 11:46 Widzew ok 2000
Polonia ok. 4000
Oficjalna liczba widzów wg. portalu 90min- 4134
Czegoś tu nie rozumiem?
Stadion Polonii Warszawa
Państwo Polska
Miejscowość Warszawa
Adres ul. Konwiktorska 6
Data otwarcia 30 września 1928
Właściciel miasto stołeczne Warszawa
Klub Polonia Warszawa
Pojemność 7 150
Oświetlenie 1 600 lux
Nawierzchnia trawiasta
kamienna cała, główna zapewne w 90% pełna
a wiec liczby jak najbardziej adekwatne do rzeczywistości.
jak ktoś nie chce zaakceptować rzeczywistości to zawsze będzie szukał dziury w całym...
Re: Kibicowska Warszawa
Cała kamienna - https://www.radiolodz.pl/media/W1siZiIs ... 165821.jpg
[/quote]
to co właśnie pisałem jak się chce udowodnić jakaś teorie wszystko się zrobi aby swoją jedynie słuszną rację przedstawić nie do końca obiektywnie. idz kolego do polityki.... tam byś się odnalazł
zdjęcie z dalszych minut....
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-no ... 1,1,1.html
zaraz powiesz że boki są wolne już uprzedzę twoją dociekliwość i przyznam racje 90% kamiennej co dalej daje szanse na prawdziwość wcześniejszych liczb.
szukaj teraz zdjęcia z głównej:)
[/quote]
to co właśnie pisałem jak się chce udowodnić jakaś teorie wszystko się zrobi aby swoją jedynie słuszną rację przedstawić nie do końca obiektywnie. idz kolego do polityki.... tam byś się odnalazł
zdjęcie z dalszych minut....
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-no ... 1,1,1.html
zaraz powiesz że boki są wolne już uprzedzę twoją dociekliwość i przyznam racje 90% kamiennej co dalej daje szanse na prawdziwość wcześniejszych liczb.
szukaj teraz zdjęcia z głównej:)
Re: Kibicowska Warszawa
Jakbyście nie liczyli, to c**** nadal 0
Re: Kibicowska Warszawa
Warto zwrócić uwagę po której stronie płotu jest wywieszana ta flaga w Warszawie :-)
Re: Kibicowska Warszawa
+ KońskieDoZo pisze:A w odpowiedzi (tak na szybko, z najbLiższych kręgów) przypomnę ci o flagach KOŁO, PIOTRKÓW TRYBUNALSKI (wtedy coś tam znaczyliscie, a "ścierkę zagubiliście" w Olsztynie) czy (ch. z) SOCHACZEW(a).
Po "dobitkach" ze strony ŁKS-u, robicie mniej wartościowe banery sparajami.
Re: Kibicowska Warszawa
Ale po co ta dyskusja z kibicami Widzewa o flagi...AWANTURNICY, ROBOTNICZE TOWARZYSTWO SPORTOWE, WIDZEW LODZ (jedna z głównych), tak więc czy jest sens? :)
Re: Kibicowska Warszawa
Ale jednak boli ten potężny Grudziądz co wasz Kwidzyn zaorał i zasiał na nowo.
Re: Kibicowska Warszawa
A to nie orała Gwardia Aniołów, w chwilach wolnych od współpracy z psiarnią?matador88 pisze: 18.11.2017, 21:33 Ale jednak boli ten potężny Grudziądz co wasz Kwidzyn zaorał i zasiał na nowo.
Re: Kibicowska Warszawa
Pytanie do Warszawiaków z jednej i drugiej strony. Jaki był najlepszy okres warszawskiej Polonii - oczywiście kibicowsko. Czy był to naturalnie okres Mistrzostwa Polski, a może wcześniej lub później. Thx.
Re: Kibicowska Warszawa
Od połowy lat 80-tych do początków 90-tych.
-
Za_chlebem
- Posty: 2
- Rejestracja: 19.11.2017, 17:27
Re: Kibicowska Warszawa
2002-2008 też był godny.
-
Rodowity1985
- Posty: 7
- Rejestracja: 01.12.2016, 20:44
Re: Kibicowska Warszawa
i od 2008 do teraz. Rozkwit jest ''widoczny''.
Re: Kibicowska Warszawa
Jako że bliża się koniec rundy to mam pytanko. Czy na boisku reżmiowego warszawskiego klubu znów będzie można zaobserwować kopanie się po łbach ich kibiców?
Re: Kibicowska Warszawa
Czy wzorem innych kibiców z Polski w Warszawie te składa się kwiaty na grobach zasłużonych dla klubu? Wiem, że Polonia szanuje Polskość i tradycję. Czy te inne, gorsze kluby, czczą pamięć swoich bohaterów, wielokrotnie stalinowskich oprawców?


Re: Kibicowska Warszawa
LwieSerce pisze: 23.11.2017, 12:33 Czy wzorem innych kibiców z Polski w Warszawie te składa się kwiaty na grobach zasłużonych dla klubu? Wiem, że Polonia szanuje Polskość i tradycję. Czy te inne, gorsze kluby, czczą pamięć swoich bohaterów, wielokrotnie stalinowskich oprawców?
![]()
Ba, nawet w czynie społecznym sprzątane są groby zasłużonych działaczy SLD.
Bierzemy przykład od najlepszych łódzkich wzorców!
Re: Kibicowska Warszawa
Chłop z klubu, który za czasów PRL-u się rozwinął, którego koledzy jawnie dogadali się z SLD (spadkobierca PZPR, który przefarbował się na socjalistów) wypomina innym...
To nawet nie jest śmieszne..
Pytanie do niego - gdzie ci "antykomuniści" z Widzewa czy Polonii byli, bo nie pamiętam ani zamieszek, ani awantur na stadionach tych drużyn przeciw ówczesnemu systemowi...
Kibice np. Lechii, Legii, Śląska lali się z milicją aż miło, gdzie byli Widzewiacy i Poloniści wtedy?
To nawet nie jest śmieszne..
Pytanie do niego - gdzie ci "antykomuniści" z Widzewa czy Polonii byli, bo nie pamiętam ani zamieszek, ani awantur na stadionach tych drużyn przeciw ówczesnemu systemowi...
Kibice np. Lechii, Legii, Śląska lali się z milicją aż miło, gdzie byli Widzewiacy i Poloniści wtedy?
Re: Kibicowska Warszawa
Prawda jest taka że gdyby nie 2WŚ to dziś klubem numer 1 w Warszawie byłaby Polonia a Legia to byłby klub z garstką kibiców tułający się gdzieś po 1 lub 2 lidze. Komuna sprawiła, że Legia jest gdzie jest także towarzysze z Ł3 nie zakłamujcie rzeczywistości bo mało kto łyka tę waszą propagandę. Dodam, że kibice Legii to w większości nie są rodowici Warszawiacy, może i sporo was w Warszawie się urodziło ale wasi dziadkowie/rodzice niekoniecznie. Tak samo jak sporo kibiców Gks Katowice czy Górnika Zabrze to też nie są rodowite hanysy.
-
Stanisław_Anioł
- Posty: 125
- Rejestracja: 05.04.2013, 21:29
Re: Kibicowska Warszawa
Prawda jest taka,że gdyby nie Drzymała i wasze inklinacje do dawania d***,to dziś pozostałoby po was wspomnienie.
Re: Kibicowska Warszawa
Jakby nie komuna to bezmózgie dresy spod Warszawy byłyby od 10 pokoleń elitą intelektualną stolicy. Pewnie ten najinteligentniejszy i najrodowitszy z was by nas wyselekcjonował i podszkolił z fizyki kwantowej:)
http://www.zambrow.org/aktualnosci/obra ... 895000.JPG
Zaliczcie jakiś wyjazd w tym sezonie w ponad 50 osób to może ludzie zaczną łykać, że 50 biletów to dla was za mało i powiedzenie basta jest uzasadnione:)JuniorKSP pisze: 23.11.2017, 18:38 Propaganda trwa w najlepsze juz pare ladnych lat, jeszcze z 20 i ludzie beda to lykac :)
http://www.zambrow.org/aktualnosci/obra ... 895000.JPG
Re: Kibicowska Warszawa
Wreszcie po dwóch latach przerwy wraca mój ulubiony temat ze strony kolejnego towarzysza, który nie czytał tematu, ale ma jakże wyrobioną opinię :)Laguna pisze: 23.11.2017, 18:57 Prawda jest taka że gdyby nie 2WŚ to dziś klubem numer 1 w Warszawie byłaby Polonia a Legia to byłby klub z garstką kibiców tułający się gdzieś po 1 lub 2 lidze. Komuna sprawiła, że Legia jest gdzie jest także towarzysze z Ł3 nie zakłamujcie rzeczywistości bo mało kto łyka tę waszą propagandę.
No to przypominka - wszystko, co niżej tu już było.
Korzenie czynnego kibicowania Legii:
Całość: http://zyleta.info/?p=1330Na początku można zadać pytanie, kiedy tak naprawdę na Legii pojawili się pierwsi kibice, to znaczy ludzie, dla których klub nie był obojętny, interesowały ich jego codzienne poczynania i sprawy bieżące. Okazuje się, że własnych zaczątków nie znajdziemy wśród publiczności pierwszych meczów po powstaniu ligi z prawdziwego zdarzenia, czy pierwszych spotkań po przeprowadzce do Warszawy. Otóż należy ich szukać w okresie, kiedy zakładano klub. Proces powstawania Legii najlepiej opisał jej współzałożyciel i pomysłodawca nazwy – Stanisław Mielech. W książce „Sportowe sprawy i sprawki”, której jest autorem czytamy: „W kwietniu 1916 r. w budynku sztabówki zebrali się wszyscy piłkarze i ich kibice na ‚walnym zgromadzeniu’, którego celem było założenie klubu”. Z tekstu jasno wynika, że kibice zdefiniowani przeze mnie kilka zdań wcześniej mieli swój czynny udział przy zakładaniu klubu, ale również w późniejszej jego organizacji. W księdze pamiątkowej wydanej z okazji 50-lecia klubu czytamy: „Zaopatrzenie w sprzęt sportowy nie natrafiało na większe trudności. Z pomocą przyszli sympatycy i kibice. Cenne usługi przy zdobywaniu i przechowywaniu oraz przewożeniu sprzętu oddawali sympatycy: sierż. Cebula-Konecki, Mieczysław Piekarczyk i Zygmunt Piekarski. Do wyekwipowania piłkarzy przyczyniła się także ofiarność społeczeństwa i rodzin piłkarzy. (…) Wspólnym wysiłkiem zawodników Legii i ich sympatyków zbudowano boisko sportowe (…) Tak oto przy wspólnym wysiłku zawodników, kibiców i sympatyków powstała drużyna sportowa Legia, która w przyszłości odegra tak dużą rolę w rozwoju sportu w Wojsku Polskim.” Ciekawe wydaje się oddzielenie sympatyków i kibiców, w miejscu, w którym, są wymienione nazwiska trzech sympatyków przy jednym z nich zauważamy stopień, najprawdopodobniej więc w grono sympatyków wpisano ludzi związanych z legionami, w przeciwieństwie do grupy zwanej kibicami.
Legia z okresu „legionowego” grająca w lasach miała swoją publikę, i co najlepsze, nie była wobec niej obojętna. Wracając do publikacji „Sportowe sprawy i sprawki”: „Realizując nasze zamiary rozejrzeliśmy się za boiskiem. Znaleźliśmy w pobliżu kwater polanę, której wymiary odpowiadały wymiarom boiska. Zniwelowaliśmy jej nawierzchnię, zbudowanie bramek i ławek dla wygody publiczności, bo i o niej pamiętaliśmy nie nastręczało nam trudności”. W okresie pobytu nad Styrem Legii „legionowej”, zapisał się w historii jeden incydent: „Raz zdarzyło się, że w czasie meczu nadleciał nieprzyjacielski lotnik. Sędzia mecz przerwał, publiczność przezornie skoczyła do lasu, ale lotnik po kilku okrążeniach boiska odleciał nie rzucając bomb”. Metoda wypełnienia wyżej wymienionych ławek ludźmi była dosyć prosta, bardzo skuteczna także we współczesnych realiach. „O meczach w Legionowie [nie chodzi tu o podwarszawską miejscowość - przyp. Snopek] zawiadamiano ‚publiczność’ barwnymi afiszami i malowanymi przez klubowych malarzy Stojka i Czermańskiego, zaś nasze ‚druki’ z kompanii łączności nadawały do pułków na froncie komunikaty, że ’dziś będzie grał Poznański’. To wystarczało, by zapełnić trybuny. Magnes nazwiska Poznańskiego działał nieodparcie”. Wówczas Legia przyciągała widzów praktycznie wszędzie, także po przeprowadzce i zakotwiczeniu w Warszawie – jak wspomniał Mielech miała to być stała siedziba klubu - pierwszy mecz Polonią rozegrany 29 kwietnia 1917 r. na boisku Agrykoli ściągnął bardzo wielu warszawiaków, chcących zobaczyć na własne oczy drużynę żołnierzy Legionów Polskich.
Korzenie czynnego kibicowania Legii w Warszawie:
Całość: http://zyleta.info/?p=1746Podczas meczów Legii publiczność głośno manifestowała swoje uwielbienie dla piłkarzy Legii, którzy mogli liczyć na ciepłe przyjęcie i wsparcie z jej strony: „Bezpośrednio po pierwszym meczu wbiega na boisko T K. S., a za nim głośno oklaskiwana Legja.” – „Stadjon” mecz z TKS Toruń z 1927 roku, „Meczem z Pogonią zyskała sobie zawodników [Legia oczywiście - przyp. Snopek], a publiczność nie szczędzi jej faworów, co dawniej było monopolem jedynej Polonji.” – mecz z Pogonią Lwów z 1927 r. „Stadjon”. Podobnie jak teraz, wtedy zdarzały się sytuacje, że publiczność po zakończeniu meczu dziękowała piłkarzom za odniesione zwycięstwo w sposób bezpośredni: „Licznie zebrana publiczność. zadowolona z pięknej gry i pięknej pogody oraz tanich wstępów opuściła boisko syta wrażeń. Zwycięscy zaś wśród oklasków I okrzyków uznania a za .obronę barw stolicy.” (mecz z 1FC Katowice z 1927 roku), „Publiczności do 4000. Po zawodach urządzono Legji owację. Ciszewskiego i Śliwę noszono na rękach” – po meczu z Pogonią Lwów z 1927 roku. Poza pochwałami otrzymywali również reprymendy. „Na przegranym meczu z „Polonią” publiczność pod adresem Nawrota i Martyny wołała ‚przekupieni?'” – wspomina Stanisław Mielech.
Korzenie czynnego kibicowania Legii po wojnie:
Kazimierz Górski ("Pół wieku z piłką") ówczesny klimat wspominał tak (o pierwszym meczu Legii po wojnie - z Syreną)
Trybuny przy Łazienkowskiej, przed czerwonymi sukcesami, wyglądały tak:Postanowiono go rozegrać w dniu 1 maja, po raz pierwszy obchodzonego wtedy święta robotniczego. Przy tym na naszym boisku, które z dużym nakładem sił doprowadzone zostało do jako takiego porządku. Pracowaliśmy ochotniczo, wspierani przez żołnierzy z innych jednostek stacjonujących w Warszawie, a także młodzież szkolną, zjawiającą się po lekcjach na stadionie. Do prac porządkowych używano również jeńców niemieckich. Trudno było się oprzeć wzruszeniu wbiegając na murawę. Na wietrze łopotały biało-czerwone flagi, orkiestra wygrywała dziarskiego marsza, a na trybunach mnóstwo ludzi, niemal w komplecie koledzy z I zapasowego pułku, jak również liczne grono oficerskie.
Legia-IFK Norrkoping 1946 r. (zwraca uwagę przedwojenny herb na koszulkach)


Legia-Warta Poznań 1948W roku 1946 doszło do meczu z Partizanem Belgrad, który przeszedł do historii ze względu na wydarzenie, które współcześnie jest kompletnie nieznane, ponieważ napisał o nim jedynie Tadeusz Hubert Jakubowski autor powieści „Znakiem tego oskarżony” w rozdziale „Mecz” : „Wydarzenia, które miały miejsce na tym meczu i zaraz po nim, mimo że upłynęło od nich ponad pół wieku, pamiętam tak, jakby to było wczoraj. Miałem wtedy niespełna 14 lat. (…) Na godzinę przed meczem cały stadion przy Łazienkowskiej był wypełniony do ostatniego miejsca. My staliśmy naprzeciwko trybuny honorowej, zajmowanej – jak byśmy to dziś powiedzieli – przez vipów i oficjeli. Skoro byli oficjele, musiały być również przemówienia, a że mecz odbywał się przed referendum i zgromadził dużą publiczność, władze chciały tę sytuację wykorzystać. Dwóch towarzyszy z komitetów warszawskich PPR i PPS, chcąc zachęcić do głosowania „3 x tak”, starał się zohydzić Polskę przedwojenną przez porównanie produkcji stali i wydobycie węgla. Zaczęły się gwizdy. Początkowo pojedyncze, nieśmiałe, później coraz częstsze, tak że nie pozwolono im dokończyć. (…) Na jakieś pięć minut przed przerwą, po prawej stronie trybuny honorowej zauważyłem poruszenie. Ludzie wstawali i klaskali w dłonie. Z sekundy na sekundę powiększał się krąg wstających i bijących brawa. Usłyszałem okrzyk: „Mikołajczyk!”. A po minucie cały stadion skandował: Miko-łaj-czyk! Ra-tuj Pol-skę! Był to jeden ogłuszający krzyk nadziei. Stali i krzyczeli wszyscy. I stało się coś nieprawdopodobnego: ludzie, nie zwracając uwagi na toczący się mecz, wbiegli na murawę, zaczęli biec w kierunku trybuny, gdzie stał Stanisław Mikołajczyk. Arbiter przed czasem odgwizdał zakończenie pierwszej połowy. Wtedy na boisko wbiegło jeszcze więcej ludzi. W stronę Mikołajczyka biegli również zawodnicy obu drużyn, którzy dopiero przy trybunie mogli skręcić w kierunku szatni. Uratowało ich to być może przed stratowaniem. Milicja nie interweniowała. W czasie przerwy pojawiły się znowu gwizdy, kiedy na bieżnię wjechały dwie odkryte ciężarówki z transparentami na burtach, wzywającymi do głosowania „3 x tak”. Jeden samochód był wypełniony zerwuemowcami (członkami Związku Walki Młodych, związanego z Polską Partą Robotniczą), drugi turowcami (członkami Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych, związanego z Polską Partią Socjalistyczną). Doszło do przepychanek i rękoczynów, po czym samochody zrejterowały ze stadionu. Po meczu na Łazienkowską skierowano więcej milicjantów, pojawili się również „Koledzy Bez Wyjścia” (żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Doszło do przepychanek, zamknęli jednego z moich kolegów (…)


Całość: http://zyleta.info/?p=2196
Do tego nie potrzeba żadnych cytatów, czy skanów. Stadion pełny, a nad późniejszą Żyletą powiewa wyłącznie flaga biało-czerwona. Kropka :)
W 1957, po "odwilży", wrócili dawni działacze Legii pod jawną presją kibiców. My nie udajemy, że w naszej historii czegoś nie było. Tak jak uznajemy ciągłość państwowości polskiej, mimo że rządzili, a bywa że rządzą dzisiaj, zdrajcy - uznajemy ciągłość historyczną klubu, której symbolem jest herb właśnie z 1957. Na miarę ówczesnych realiów, będąc wtedy po prostu jednostką wojskową, Legia została "odbita" z rąk stalinowców. Różnica może w tym, że jednak - również w ramach możliwości - walczyliśmy o normalny klub. I na razie w miarę się udaje, mimo iż w odróżnieniu od niektórych nie uznajemy, że w kontekście kibicowskich zasad "cel uświęca środki" ;)

A przecież powojenni działacze z własnej woli mogli wybrać taką drogę - m.in. "rozgrywki propagandowe na wsi"

http://i39.tinypic.com/35bij6h.jpg
Kto, jako prymus - jeden z pierwszych klubów w Polsce z entuzjazmem zaczął wdrażać stalinowską reformę sportu?

... no i od razu pierwszy mistrz PRL w "najciemniejszych" czasach...
Na koniec, jak zwykle w takich dyskusjach - jeżeli zaś chodzi o okres przypadający na działalność CWKS-u Warszawa i nasze podejście do tamtej części historii Polski, znaleźli się ludzie nieco poważniejsi od wirtualnych "historyków", którzy nas zrecenzowali.

Tyle "w telegraficznym skrócie" dot. poruszonego tematu ;)
Re: Kibicowska Warszawa
Jest tam tego mnóstwo, ale nie podejmuję się "podsumowania". Zresztą nigdy mnie ten temat przesadnie nie interesował ;)
Re: Kibicowska Warszawa
Gloryfikowany nie tylko przeze mnie, w koncu trener tysiaclecia, jedna z najwybitniejszych postaci polskiego sportu. Pomimo, ze gral dla cwks-u i pobieral dobra pensje, serce mial zawsze w kolorach rodowitego klubu stolicy. W testamencie zapisal by jego trumne ostatni raz przewiezc kolo stadionu na ulicy Konwiktorskiej- za co ogromny szacun. Mawial "Kobiety, wino i spiew sa dla ludzi. Ale trzeba wiedziec jak i kiedy"- tego niestety nie wiedzial Kazimierz Deyna. Stop pijanym kierowcom.
Re: Kibicowska Warszawa
Tylko podaję fakty w oparciu o źródła :) (na zyleta.info są po prostu zebrane, przytoczone są dla odmiany konkretne numery prasy - np. "Stadjonu" - czy tytuły książek, reszta to skany z "Przeglądu Sportowego"). "Uległym"? Kpisz sobie - była klubem, który od początku wszedł nowej władzy w tyłek i to jej, a nie innego warszawskiego klubu piłkarze na zakończenie "narady wybiórczo-sportowej" uchwalili "rezolucję, w której wyrażają radość z objęcia przez marsz. Rokossowskiego dowództwa Polskich Sił Zbrojnych". To oni byli pierwszym warszawskim klubem pod opieką milicji i oni zdobyli jedyny tytuł w czasach stalinowskich będąc jednocześnie pierwszym mistrzem PRL. Wiem, że dla kogoś wychowanego w podziemiu KSP Sci-Fi to może być pewien dysonans poznawczy, ale to już serwujecie sobie na własne życzenie :)JuniorKSP pisze: 23.11.2017, 22:05 Haha Fox dobry kuba i manipulator jestes, niedlugo jakis angaz w tvn24. Z tego co ty tu malujesz to Polonia byla tym komunistycznym, uleglym bylej wladzy klubem,
Widzisz, problem polega na tym, że mierzycie innych swoją miarą. A my mamy wyjebane na kombatanctwo i w pełni zdajemy sobie sprawę, ze:
1. za komuny wszystkie instytucje, a co dopiero kluby - nie miały wyboru
2. były rzeczy narzucane odgórnie lub podejmowane oddolnie - i te akurat da się przypomnieć, co też zrobiłem
3. historia nie była czarno-biała i tamte lata miały również takie epizody i klimaty:
http://www.rp.pl/artykul/384925-Niebies ... k-mak.htmlKlub Pogoń jest symbolem obecności Polski we Lwowie. Tam pod koniec XIX wieku zaczął się nasz sport. (...)
(...) Po wojnie Kuchar znalazł drugi dom w Warszawie. Był nawet krótko trenerem reprezentacji Polski, do której powołał Kazimierza Górskiego. Pracował w Legii, gdzie szkolił juniorów (m.in. bramkarza Ryszarda Kapuścińskiego). Po roku 1957 w Legii sekretarzem generalnym został lwowiak płk Edward Potorejko, więc dla jego krajan przyszły dobre czasy, tym bardziej że ważny generał z wywiadu wojskowego Tadeusz Jedynak grał w drużynie juniorów Pogoni, a szara eminencja najważniejszych gabinetów politycznych i wojskowych, poeta i satyryk Józef Prutkowski mieszkał na Łyczakowie. A potem wszystko się skończyło i nawet Wacław Kuchar był na Łazienkowskiej niepotrzebny. Wtedy przygarnęła go Polonia, bo klub z Konwiktorskiej i lwowską Pogoń łączyła przyjaźń jeszcze sprzed wojny. Kiedy w 1918 roku Polonia pojechała na mecz do Lwowa, bard miasta Henryk Zbierzchowski napisał z tej okazji wiersz. On był też autorem słów i muzyki hymnu Pogoni, tego samego, który przed meczem reaktywowanej drużyny z Polonią Chmielnicki wykonano publicznie pierwszy raz od 70 lat.
A Wacek Kuchar? Mimo wszystko miał na Legii honorowe miejsce. W latach 70. i 80. każdy dziennikarz idący do swojej ławki musiał przejść obok opartego o laskę Profesora, który na nasze „Dzień dobry” uchylał kaszkiet, a niektórych obdarzał uściskiem ręki. On, słynny sportowiec, bogaty człowiek, właściciel najlepszego we Lwowie sklepu sportowego Maraton przy prestiżowej ulicy Akademickiej 22 (dziś Tarasa Szewczenki), obok słynnej cukierni Ludwika Zalewskiego, przed witryną której wzdychał do ciastek mały Staś Lem, zajmował w Warszawie małe gomułkowskie mieszkanie ze ślepą kuchnią koło placu Dzierżyńskiego (dziś Bankowego).
Starszy brat Wacka – Tadeusz Kuchar, inżynier z dyplomem Politechniki Lwowskiej, też piłkarz i biegacz, był współtwórcą Polskiego Komitetu Olimpijskiego i kilku związków sportowych. Po II wojnie światowej, kiedy nowa władza musiała się oprzeć na sanacyjnych fachowcach, Tadeusz Kuchar pełnił przez kilka miesięcy funkcję prezesa PZPN. (...)
4. zawsze najważniejsza jest postawa kibiców - to oni godzą się na jakiś stan rzeczy (lub się nie godzą), byle gwarantował sukcesy i to za ich postawę odpowiadamy my... cóż...

[Legia - Dynamo Tblisi, 1982, stan wojenny]
Inni po Oleksych i Olejniczakach, 20 lat po 1989 robią sobie szmatkę "Precz z komuną!" i zaczynają walkę. Można? Można :)
Cała dyskusja już przebiegła w tym temacie, tyle ze nie chciało mi się wszystkiego cytować. My, zwyczajnie, przyjmujemy tamtą rzeczywistość taką, jaką była. Od reaktywowanej przez przedwojennych działaczy Legii "legionowej", po zawłaszczenie jej - razem z całym oficjalnym polskim wojskiem - przez czerwonych trepów pod nazwą CWKS Warszawa, po sytuację opisaną zarówno we wklejonej wcześniej relacji z powrotu przedwojennych działaczy i nawiązującego do historycznego herbu na życzenie kibiców, jak i pewnego azylu dla m.in. lwowskich sportowców - po reorganizację w CWKS Legię Warszawa, której kibicujemy dziś. Bez pajacowania z kombatanctwem, czy maratonem na daty powstania :) Pisałem już, że gdyby nie cyrk Gawkowskiego (wtedy jednocześnie współtwórcy kibolskiego "periodyku" "Polonia Ole!" i paszkwili na temat Legii w "Mówią Wieki" - jako "historyk sportu", któremu w notce o autorze "zapomniało się" wspomnieć o kibolskiej działalności) - partyjne historie KSP w ogóle by nie wypłynęły. Student-legionista trafił na nie przypadkowo robiąc w Bibliiotece Narodowej kwerendę do pracy na temat historii warszawskiego sportu. Podobnie jak obszerna, piękna rocznicowa wkładka do "Przeglądu Sportowego" z okazji 10-lecia Polonii wydana w 1925 roku, której skany również w tym temacie wrzuciłem.
Nie wiem, może masz jakąś pikselozę na ekranie, ale ja przytoczyłem cytat z Górskiego, w nic go nie mieszając. Było równiez w tym temacie - po tym jak wielu działaczy i piłkarzy zostało potraktowanych po wejściu CWKS część zarówno ich, jak i kibiców zwróciła się ku Polonii.JuniorKSP pisze: 23.11.2017, 22:05 Jeszcze sp. Kazia Gorskiego w ten belkot mieszasz, kibica i milosnika warszawskiej Polonii.
Kolejny klasyczny motyw KSP-ScFi. Gawkowski sromotnie poległ w polemice z Karpińskim i w desperacji wystąpił w audycji z chłopakiem legia.net, nie dość że nie związanym z ekipą, to nie specjalizującym się w historii, więc z braku wiedzy zwyczajnie poległ. Przegląd tego tematu na tym forum daje nieco lepszy obraz zestawienia argumentów obu stron ;) (co zresztą dobrze ilustruje porównanie tej reakcji na moje przytoczenie faktów w oparciu o źródła).JuniorKSP pisze: 23.11.2017, 22:05 Kilka lat temu mieliscie szanse zmierzyc sie w radiowej dyskusji nt. historii warszawskich klubow, jak wypadliscie? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie:)
Ale raczej nie po polsku. Jak już ma być patriotycznie, to przez pewien czas bardziej adekwatne było "wóz Drzymały" :)
Re: Kibicowska Warszawa
Ponawiam pytanie bo nie otrzymałem jasnej odpowiedzi.
Czy w klubie hołubionym przez Ludowe Wojsko Polskie kibice czczą oficjalnie pamięć (kwiaty na grobach, znicze itp) swoich zasłużonych?
Czy w klubie hołubionym przez Ludowe Wojsko Polskie kibice czczą oficjalnie pamięć (kwiaty na grobach, znicze itp) swoich zasłużonych?
Re: Kibicowska Warszawa
Po pierwsze zmieniłes treść pytania, a po drugie sprecyzuj, o który klub chodzi, bo stalinowska "reforma sportu" utworzyła całą sieć takich klubów (Legia, Śląsk, Zawisza, Wawel...). W odróżnieniu od jedynego klubu, który w stanie wojennym już za Jaruzela jako "robotniczy" miał być elementem propagandy sukcesu i jako taki dopiero szerzej zaistniał, jego kibice nazwali się Czerwoną Armią" (nawet szyk słów się zgadza: "Krasnaja Armia"), a dzisiaj niektórym z nich się wydaje, że po przemalowaniu adresu stadionu z Armii Czerwonej na Piłsudskiego coś się zmieniło :)LwieSerce pisze: 24.11.2017, 10:55 Ponawiam pytanie bo nie otrzymałem jasnej odpowiedzi.
Czy w klubie hołubionym przez Ludowe Wojsko Polskie kibice czczą oficjalnie pamięć (kwiaty na grobach, znicze itp) swoich zasłużonych?
Re: Kibicowska Warszawa
Chodzi oczywiście o warszawski klub hołubiony przez Ludowe Wojsko Polskie, wszak jesteśmy w wątku warszawskim.
Re: Kibicowska Warszawa
Chodzi mi o klub w którym prezesami byli komuniści walczący przeciwko Polakom broniącym Warszawy w wojnie polsko-sowieckiej 1920 r.
Re: Kibicowska Warszawa
Nie drogi Lutku. Ani kwiatów, ani zniczy ani tym bardziej żebrania o pomniki.
Re: Kibicowska Warszawa
On uwierzył w te farmazony :) a w smerfy też wierzysz?rzutkarny pisze: 24.11.2017, 11:58 Nie drogi Lutku. Ani kwiatów, ani zniczy ani tym bardziej żebrania o pomniki.

