jakdzieci pisze:Na mocy uchwały walnego zgromadzenia Cracovia 19 lutego 1910[1] zgłosiła akces do ÖFV i została jego członkiem. Jeszcze w tym samym roku tak samo zrobiły Wisła Kraków, Czarni Lwów i Pogoń Lwów.
"Co ciekawe, wcześniej swój akces do AZF zgłosiła Cracovia, co spotkało się „zrazu z potępieniem ze strony pewnej części opinii publicznej, która dopatrywała się [w tym] postępku niepatriotycznego” [3]. W ślad za Cracovią poszły i inne polskie kluby (w tym Wisła), gdyż dawało to im możliwość spotykania się z klubami tak austriackimi, jak i zagranicznymi i podnoszenia swej klasy sportowej. Wiślacy jednak nie należeli do potulnych członków austriackiego związku i wbrew formalnym zakazom AZF utrzymywali ożywione kontakty z klubami czeskimi, należącymi do niezależnego od Wiednia Czeskiego Związku Futbolowego (Czesi od 1908 r. należeli do Union Internationale Amateur de Football Associations, organizacji która skupiała narodowe związki piłkarskie; AZF z kolei był członkiem FIFA, która zrzeszała tylko państwowe związki piłkarskie). Począwszy od lata 1910 roku Wisła rozgrywa szereg meczy z drużynami czeskimi, obłożonymi anatemą ze strony AZF i FIFA. „Zawodami tymi zerwała Wisła swoją dotąd lojalną przynależność do Austriackiego Związku footballowego i z końcem 1910r. przystąpiła do Union International Football Association”[4]."
W latach 1910-1911 do Austriackiego Związku Piłki Nożnej (niem. Österreichischer Fußball-Verband – ÖFV), członka FIFA, należały m.in. Cracovia, Wisła, Czarni i Pogoń. 20 grudnia 1910 Wisła została zawieszona w prawach członka ÖFV, po czym wystąpiła z tego związku, zgłaszając swój akces do Union International Amateur de Football Association (UIAFA), kierującego się zasadą narodowości, a nie jak FIFA – państwowości. Zrzeszał on wówczas tylko trzy związki: amatorów Anglii, jedną z federacji francuskich oraz Czeski Związek Piłkarski. Kluby UIAFA były objęte bojkotem ze strony FIFA co oznaczało zakaz gry z nimi.
W maju 1911 Wisła zgłosiła inicjatywę utworzenia niezależnego Polskiego Związku Towarzystw Sportowych Piłki Nożnej (PZTSPN), tzw. Związku Footbalistów Polskich, do którego przystąpiło jedynie kilka klubów prowincjonalnych. Po zaledwie 2 miesiącach nastąpiło rozwiązanie PZTSPN i powrót drużyn pod patronat ÖFV.
Już wcześniej bo w 1910 na żądanie m.in polskich klubów rozpoczęły się prace nad przekształceniem ÖFV w federację krajowych związków. 25 czerwca 1911 – z inicjatywy prezesa Cracovii – powołano Związek Polski Piłki Nożnej (ZPPN). Jako, że Galicja wchodziła wówczas w skład monarchii austro-węgierskiej, ZPPN musiał być zrzeszony w ÖFV, ponieważ FIFA dopuszczała istnienie w jednym państwie jedynie jednego związku piłkarskiego (z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, co było uzasadnione historią rozwoju futbolu). Był jednak w pełni autonomiczny. Zgodnie ze statutem Związku, jego siedzibą było miejsce zamieszkania prezesa, stąd początkowo był nią Kraków (pierwszym prezesem ZPPN był prezes Cracovii – Stanisław Kopernicki), a od 1912 – Lwów (Ludwik Christelbauer). ÖFV jako federacja krajowych związków funkcjonał od 3 września 1911.
"Dla ścisłości: za wzorem Czechów, Wisła występuje z początkiem listopada 1910 r. z AZF i w grudniu zgłąsza akces do UIAFA.
Szerszym celem całej akcji prowadzonej przez Wisłę było oderwanie polskich klubów od austriackiego AZF i utworzenie własnego związku piłkarskiego. W całej tej akcji widać było niewątpliwie czeską inspirację, ale też wpisywała się ona w dążenia samych Wiślaków, którym nie w smak były austriackie porządki w polskim futbolu. Bo też podstawą ideową Wisły było: „Czuć się w klubie swoim jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter”[5].
Wiedeńska centrala nie pozostała bierna wobec wiślackich poczynań. Mając doświadczenie ze związkiem czeskim, zareagowała natychmiast (już jesienią 1910 r., nie znając jeszcze planów Wisły), wydając zakaz rozgrywania spotkań klubów należących do AZF z Wisłą. O czym informował „Czas”: „Jak się dowiadujemy w ostatniej chwili, zamierzony na niedzielę najbliższą match między „Wisłą” a „Cracovią” nie odbędzie się, ponieważ Związek austryacki zabronił klubom swoim zawodów z „Wisłą”. Rygor ten dotknął klub krakowski za to, że wbrew zakazowi i ostrzeżeniu, grała dwukrotnie z czeskimi klubami, nienależącymi do związku, „Unionem” i „Slavią”. Wobec karności w międzynarodowej oragnizacyi piłki nożnej, kluby galicyjskie muszą na razie poddać się zakazowi Związku, pod grozą, że one z kolei byłyby wykluczone ze Związku, a zatem odcięte od całego ruchu footballowego we wszystkich krajach” [6]. I trzeba przyznać, że dyrektywa wiedeńska była skwapliwie przestrzegana przez kluby galicyjskie. Z tego jednolitego frontu wyłamały się tylko nienależące do AZF krakowskie kluby: Polonia i Krakus.
Austriacy pozornie lekceważąc wysiłki Wisły, w rzeczywistości obawiali się, „że Polacy mogą pójść za przykładem Czechów”, twierdził potem widz i uczestnik tych wydarzeń, J. Lustgarten [13]. Dlatego też, znając czeskie i wiślackie plany, postanowili im przeciwdziałać.
Zyskali przy tym poparcie prezesa Cracovii, a zarazem działacza AZF, Stanisława Kopernickiego. Na ile wpływ na to miała swoiście pojmowana rywalizacja z Wisłą o prymat w polskiej piłce; na ile osobiste ambicje i dbanie o interes klubu którego był prezesem, trudno jednoznacznie orzec. Na pewno przy tej okazji Kopernicki rozgrywał swoją grę, która w efekcie doprowadziła do powołania w ramach AZF autonomicznego, galicyjskiego związku piłkarskiego. Faktem pozostawało, że tym samym Wisła traciła liczącego się w galicyjskiej piłce potencjalnego sojusznika, co znacznie osłabiało szanse powodzenia wiślackich zamierzeń.
O kulisach wiedeńsko-cracoviackich rozmów w tej sprawie wiemy niewiele. Tyle, co sami raczyli potem ujawnić. Prezes Cracovii S. Kopernicki wczesną wiosną przebywał jeszcze na leczeniu „na południu” Europy, a jego obowiązki w Krakowie wypełniał J. Lustgarten instruowany listownie. Lustgarten pisze lakonicznie:
Dzięki „osobistej interwencji” Kopernickiego „w austriackim związku w Wiedniu, w czasie jego drogi powrotnej do Krakowa doszło do niebywałego w historii piłkarstwa wydarzenia. Licząc się i z Kopernickim, i z naszym Polskim Związkiem, Austriacy zgodzili się na przyjazd do Krakowa swej reprezentacyjnej drużyny, która miała rozegrać tutaj dwa mecze: z lwowskimi Czarnymi i z nami. Był to fakt bez precedensu, aby drużyna państwowa występowała przeciwko drużynom klubowym”. I dalej: ”Austriacki związek zdecydował się, co prawda z wielkimi oporami, wysłać reprezentacyjną drużynę na mecz z Cracovią... Wysłanie drużyny państwowej na zawody z drużyną klubową świadczyło, że Wiedeń liczy się poważnie z polskimi klubami. Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że podyktowane to było także i względami polityki. Może to dziwne, ale tak było.
Przeglądając ówczesną prasę trudno oprzeć się wrażeniu, że również krakowskie dzienniki wzięły udział w tych wydarzeniach - bynajmniej nie jako postronni obserwatorzy. Widać to było szczególnie po „Czasie”. Redaktorem tej gazety był wówczas m.in. S. Kopernicki. Czy miało to wpływ na treść gazetowego przekazu? Faktem było, że gazeta ta oszczędnie informując o potyczkach sportowych Wisły z drużynami czeskimi i szkocką Aberdeen, równie oszczędnie traktowała polityczny aspekt tych wydarzeń. Przynajmniej bezpośrednio, bo pośrednio wbijała Czechom i Wiśle jakże wymowne szpilki, idące po myśli AZF i Kopernickiego. Próbowano poddawać w wątpliwość sportową klasę nawet praskiej Sparty, drużyny uważanej nie bez powodu za jedną z najmocniejszych w Europie. Kuriozalnie brzmiały stwierdzenia „Czasu”, że drużyna praska przybywa do Krakowa osłabiona, bez kilku podstawowych graczy. Dlatego nie prezentuje już ubiegłorocznej klasy [14]. Przypomnijmy, że w 1910 r. Sparta zmierzyła się z Cracovią uzyskując jakże wymowny rezultat: 15:1!!! "
http://historiawisly.pl/wiki/index.php? ... w_Polskich
Tak było np. w r. 1911, kiedy występowaliście z Austriackiego Związku Piłki Nożnej, zostając członkiem UIAFA, aby z naszymi braćmi Czechami robić rewolucję na boiskach i poza nimi. Niestety pozostałe polskie kluby wybrały kontrrewolucje i założyły Związek Polskiej Piłki Nożnej mianując prezesem związku, prezesa Cracovii Stanisława Kopernickiego. Bojkot Wisły ze strony czołowych polskich klubów, wsparty zakazem rozgrywania spotkań z drużynami austriackimi i węgierskimi, skazywał Wisłę na sportową bylejakość.
Wisła jak zawsze wybrała drogę pragmatyczną i wstąpiła do ZPPN, nie rezygnując jednak z wspólnej z Czechami walki o rewolucję. Z tymi Czechami, którzy nie pozwolili na dostarczenie przez swoje terytorium broni dla Polski podczas wojny z sowietami.
To ci sami Czesi, z którymi chcieliście rozegrać meczyk w 1921?
Następny jakże iście patriotyczny czyn.
http://historiawisly.pl/wiki/images/a/a ... -03-31.JPG
Jakaś wojna z Sowietami przed rokiem 1911 czy to kolejna manipulacja?
Kilka lat później Wiśle przyznano tereny na Oleandrach i właśnie tam rozpoczęła się budowa stadionu. Uroczystość otwarcia obiektu odbyła się 16 kwietnia 1914 roku. Kibice i działacze Wisły jednak nie cieszyli się długo z nowo wybudowanego obiektu, gdyż został on w 1915 roku zniszczony przez pożar.
30 Lecie Towarzystwa Sportowego Wisła w Krakowie. Nakładem Towarzystwa Sportowego "Wisła" w Krakowie, 1936
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stadion_Mi ... e#Historia
Niedoceniasz mnie.
Zapytam jeszcze raz. Podaj źródło do poniższego, chyba że to tylko twoja ocena?
Około 1911 zaborcy austriaccy przyznaja Wisle tereny na Oleandrach i właśnie tam rozpoczęła się budowa stadionu. Uroczystość otwarcia obiektu odbyła się 16 kwietnia 1914 roku – dzisiaj tak szybko stadionow nie buduja nawet w wolnej Polsce ) pod butem zaborcy austriackiego posiadala w owych czasach juz swoj stadion i piekne rozlegle tereny, ktore dostala od tego zaborcy zeby walczyc z tym zaborca o wartości narodowe. Jest w tym jakas logika? Praktycznie jako chyba jedyny klub w tamtym czasie mogla poszczycic sie takim wspaniałym zapleczem.
A na marginesie, uważasz, ze to szybko?
To przeczytaj to:
"Kopiącymi zainteresowali się oficerowie austriaccy, pełniący w Krakowie służbę garnizonową a w szczególności kibic sportowy oberlejtnant Erwin Engel. Wiedeńczyk, właściciel księgarni na jednej z głównych ulic stolicy naddunajskiej, obdarzony nieopuszczajacym go humorem…, pełnił w Krakowie służbę oficera administracyjnego w jednym z wojskowych szpitali. Wkrótce powierzono mu funkcję naczelnego redaktora ukazującej się w czasie wojny w Krakowie „Krakauer Zeitung”. Przyszedł kilka razy na nasz trening i z miejsca poczuł do Cracovii sympatie, która niebawem zmieniła się w ofiarną przyjaźń. Engel bowiem wyświadczył zarówno klubowi, jak i mnie w pojedynkę borykającemu się z trudnościami, bezcenne usługi. Komendantem fortecy Kraków (Festungskommandant) był k.u.k. Feldzeugmeister (generał artylerii) Kuk. Jego ekscelencja w życiu domowym był zwyczajnym pantoflarzem. Głos miała jedynie i decydowała jej ekscelencja pani Amalia Kukowa. Z jej stanowiska wynikało, że była przewodniczącą krakowskiego koła Witwe und Waisenfond – Fundusz Wdów i Sierot wojennych… Otóż Engel zaproponował mi, aby urządzić zawody lekkoatletyczne, w których udział wzięliby zawodnicy Cracovii oraz bawiący w Krakowie wojskowi. Dochód z tej imprezy, która się odbyła, przeznaczony był na wspomniany fundusz a zawody „uświetnili” swą obecnością „jego i jej ekscelencja”. Wobec braku trybuny, na tle jej resztek ustawiono ogrodowy kolorowy parasol i szereg krzeseł dla co dostojniejszych gości. Parkan zastąpiła gęsto ustawiona żandarmeria wojskowa i policja. W następną niedzielę w takim samym szafarzu odbył się mecz piłki nożnej między drużyną Cracovii a drużyną wojskową. Engel zdołał wytłumaczyć pani Kuk, że częste urządzanie zawodów sportowych może przynieść duże korzyści dla Funduszu Wdów i Sierot, lecz należałoby w tym celu ogrodzić boisko i odbudować zniszczoną przez wojsko trybunę. Zabrał mnie na audiencję do pani Amalii i w kilka dni potem otrzymałem polecenie aby zgłosić w woskowym urzędzie budownictwa zapotrzebowanie na materiał i pracowników. Niebawem zawrzała na boisku gorączkowa praca. Kierownikiem robót był feldfebel (sierżant) wiedeńczyk, zwolennik piłki.
Od razu po wejściu na teren budowy zwrócił mi uwagę, że trybuna jest maleńka, a wobec tego, że sprawy popierają najwyższe czynniki wojskowe, można sobie pozwolić na przekroczenie limitu i powiększyć trybunę. Zrozumiałe, ze z mojej strony nie napotkał na sprzeciw. Za papierek dwudziestokoronowy stanęła w ciągu dwu tygodni odbudowana trybuna, mieszcząca jednak nie 300 lecz 1000 miejsc siedzących. Powiększono i przedłużono, obok środkowej trybuny w jej pierwotnym kształcie oba skrzydła. Zrozumiałe, ze i parkan odbudowano na starym miejscu”.
Powiększyć, czy widzisz? :)
Fakt uczynienia Cyrankiewicza patronem jubileuszu Cracovii był niewątpliwie pomysłem któregoś z aparatczyków PZPR-owskich.
Pokaż klub, w którym wtedy nie było nikogo z pzpr. Ale nie każdy był w SB.
Ja pisałem też o tym, że nadal jesteście towarzystwem gwardyjskim i macie powiązanie obecnie. A wy piszecie o cyrankiewiczu, to kto tu żyje historią?
Skad wniosek, ze interesuje mnie geneza zrobienia go patronem?
Nie żyjesz historią?
To my chyba różne wątki czytamy.
Proponuję nauke rozumienia własnych wypowiedzi.
Co ze źródłem na frekwencje Wisły?