Re: - Kibice w mediach (temat zbiorczy)
: 08.03.2010, 19:10
no i gadali też że atakowani byli nie tylko policjanci ale także ludzie postronni....
Serwis Prawdziwego Kibica
https://www.kibice.net/forum/
Należy mu także zwrócić należność za pranie odzieży, oraz opłacić taksówkę do domu :)zsymon pisze:"jeżeli kibic wrogiej drużyny nie ma chęci się bić, należy puścić go wolno"
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstra ... omosc.htmlKibice Wisły, nie mogąc patrzeć na fatalną postawę swoich piłkarzy, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Wybrali się do siedziby klubu i dali do zrozumienia zawodnikom, co sądzą o ich grze. Przed rokiem tego samego próbowali sympatycy Górnika, ale ich zespół i tak z hukiem spadł z ligi.
Fani Białej Gwiazdy już nie raz wkraczali do akcji, gdy w klubie źle się działo. Piłkarze mistrza Polski musieli tłumaczyć się m.in. z porażki w Tallinie i odpadnięcia z europejskich pucharów. Wówczas, na specjalnie zorganizowanym spotkaniu, przed kibicami oczami świeciła jednak tylko trzyosobowa rada drużyny w składzie - Paweł Brożek, Radosław Sobolewski i Arkadiusz Głowacki.
Tym razem kibice posunęli się o krok dalej i sami - w około czterdziestoosobowej grupie - pojawili się przy Reymonta, gdzie czoła ich krytyce musieli stawić już wszyscy piłkarze. Przyjęli nawet życzenia z okazji Dnia Kobiet, jako symbol ich niezbyt męskiej, zdaniem kibiców, postawy w wiosennych meczach.
Przed rokiem w podobny sposób swoją drużynę motywowali fani Górnika Zabrze. Męskie rozmowy i specjalne koszulki z hasłem: "Nie wystarczy tylko biegać lub trochę się starać, z naszym herbem na sercu trzeba zap..." nijak nie przeszkodziły zabrzanom w spektakularnym spadku z Ekstraklasy. W Krakowie obyło się bez tak mocnych argumentów, więc może i efekt będzie nieco lepszy.
Dudy? nie chodziło Ci o Dudały?Bełchatów pisze:szukam wykładu pana Dudy na temat kibiców w całości w formacie mp3. proszę o link tutaj lub na PM. chodzi mi o pełen wykład.
jak było to przepraszam, ale na komputerze jestem rzadko i nie mam czasu przeglądać youtuba, tego forum i wielu innych stron, by znaleźć ten wykład
http://goool.pl/publikacje/kcik-kibicow ... duday.htmlBełchatów pisze:szukam wykładu pana Dudy na temat kibiców w całości w formacie mp3. proszę o link tutaj lub na PM. chodzi mi o pełen wykład.
jak było to przepraszam, ale na komputerze jestem rzadko i nie mam czasu przeglądać youtuba, tego forum i wielu innych stron, by znaleźć ten wykład
Kod: Zaznacz cały
http://www.90minut.pl/news/118/news1183322-Hetman-Zamosc-wycofal-sie-z-rozgrywek-drugiej-ligi.htmlkto to mowi?Bartek69 pisze:http://www.youtube.com/watch?v=t_h_Pzsohdg
Kibice w mediach - cała prawda!
Makabra! W Krakowie ochroniarz wpadł w szał i chwycił maczetę! Zadyma pod krakowską dyskoteką i klubem Go-Go Extazy zakończyła się tragicznie. 33-letni osiłek obciął dłoń maczetą jednemu z klientów lokalu!
http://i40.tinypic.com/2ngxxy8.jpg
http://i40.tinypic.com/ng63w6.jpg
http://i42.tinypic.com/258s2lf.jpg
Do jatki doszło w niedzielę tuż po godzinie trzeciej nad ranem. Według ustaleń śledczych Marcin C. stał przy barze i awanturował się z barmanem, że nie zapłaci za drinka.
- Skoro płacę za dz..., nie będę płacił za drinki - miał powiedzieć klient. Wtedy do akcji wkroczył Marek K. (33 l.) z maczetą. Zaraz potem potężnym ciosem odrąbał młodemu mężczyźnie dłoń!
W czasie awantury jeden ze świadków zawiadomił policję i pogotowie ratunkowe. - Policjanci zobaczyli, jak z nocnego klubu w wybiega dwóch mężczyzn. Jeden z nich w pewnym momencie zamachnął się jakimś długim przedmiotem na drugiego - relacjonuje Michał Kondzior z biura prasowego małopolskiej policji.
Ranny mężczyzna podbiegł do policjantów. Ci zobaczyli, że ma odciętą dłoń powyżej nadgarstka. Znaleźli ją nieopodal.
Marek K., widząc interweniujących policjantów, wyrzucił w śnieg przedmiot, którym zamachnął się na klienta lokalu. Okazało się, że była to maczeta. Ochroniarz został zatrzymany i przewieziony na komisariat. Odciętą dłoń umieszczono w worku z lodem. 27-letni mężczyzna śmigłowcem został przetransportowany do szpitala specjalistycznego w Trzebnicy. W poniedziałek wieczorem skończyła się operacja. Lekarze przyszyli rękę, stan pacjenta jest stabilny.
Zatrzymany osiłek jest dobrze znany policji. Pseudokibic jednego z krakowskich klubów wcześniej był notowany za rozboje i napaść na policjanta.
tak, przepraszam na błąd! ktoś tam wrzucił link z youtuba, dzięki!First pisze:Dudy? nie chodziło Ci o Dudały?Bełchatów pisze:szukam wykładu pana Dudy na temat kibiców w całości w formacie mp3. proszę o link tutaj lub na PM. chodzi mi o pełen wykład.
jak było to przepraszam, ale na komputerze jestem rzadko i nie mam czasu przeglądać youtuba, tego forum i wielu innych stron, by znaleźć ten wykład
wykładu nie mam, ale myślę, że to o niego Ci chodzi :)
dzisiaj w "Faktach" TVNu się wypowiadał ten chłopak i jego ojciec, skończyło się na strachu, oka nie stracił. Co dziwne mówiąc o tym nic nie było o kibolach, tylko o złej pracy policji i ochrony. Nawet ojciec chłopaka powiedział, że on do kibiców nie ma żalu, tylko do działaczy, że lekarz nie mógł mu udzielić pomocy.ZETKA pisze:Prosze o wyjasnienie sprawy z chlopakiem ktory stracil oko przez race.
tak oko stracił przez racę a nogę mu ucięli kijem od flagiZETKA pisze:Prosze o wyjasnienie sprawy z chlopakiem ktory stracil oko przez race.
http://ekstraklasa.net/news,27555,ustaw ... bicow_.htmUstawa dla władz, czy dla kibiców?
Numerowane miejsca, przesiadanie się jak w teatrze, awantura jak u przedszkolaków, bo "to moje miejsce!” - takie są skutki nowych przepisów, do których muszą dostosować się kluby piłkarskie.
Ustawa o organizacji imprez masowych została znowelizowana. Oprócz ewidentnie pozytywnych aspektów jak zaostrzenie kar dla stadionowych chuliganów, czy poprawienie bezpieczeństwa na stadionach, tak aby na mecze mogły udawać się całe rodziny, są niestety także absurdy.
Numerowane krzesełka, ścisłe przestrzeganie sektorów, kilkakrotne sprawdzanie biletów, czy aby na właściwy sektor wchodzi kibic, dziecinne kłótnie o krzesełka, instalowanie dodatkowych kamer, mikrofonów kierunkowych, narażając kluby na dodatkowe koszty - to tylko kilka z absurdalnych nowych zasad jakie spotkali kibice w nowej rundzie. Można zrozumieć, że w większości lig świata choćby numerowane miejsca są normą, ale wydaje się, że najpierw powinno się starać dorównać poziomem sportowym do tych lig, a w Polsce można odnieść wrażenie, że sytuacja jest niestety odwrotna.
Stadion, mecz, piłka ma być dla kibiców, a nie dla działaczy siedzących za biurkiem. Szersza analiza ustawy z punktu widzenia kibica wkrótce na łamach serwisu Ekstraklasa.net.
tuttifrutti pisze:tak oko stracił przez racę a nogę mu ucięli kijem od flagiZETKA pisze:Prosze o wyjasnienie sprawy z chlopakiem ktory stracil oko przez race.
więcej telewizji
iskra mu do oka poleciała i to wszystko
http://ekstraklasa.net/news,27580,polic ... a_liga.htmPolicja rządzi naszą ligą
Ustalanie terminarza rozgrywek to praca ciężka, ale też bardzo odpowiedzialna. Departament Logistyki Rozgrywek sam nie dał sobie rady, dlatego bardzo chętnie pomaga mu w tym policja.
Brak szacunku dla kibiców
Już lada moment kilka polskich klubów grać będzie na nowych, pięknych i dużych stadionach. Gospodarze nowych obiektów dwoją się i troją, aby akcjami marketingowymi przyciągnąć na mecze jak największą liczbę kibiców. Jednak wszystkie te wysiłki spalą na panewce. A to za sprawą Departamentu Logistyki Rozgrywek oraz policji.
1 kwietnia (czwartek) w Chorzowie miało być rozegrane spotkanie między miejscowych Ruchem a Śląskiem Wrocław. Kibice ze stolicy Śląska dostali już bilety na tę konfrontację i rozpoczęto ich dystrybucję. Prawie tysiąc biletów rozeszło się w kilka dni, po czym w miniony czwartek (na dwa tygodnie przed meczem, kiedy kibice mieli już wykupione bilety, zorganizowane wolne w pracy i zamówiony transport) Departament Logistyki Rozgrywek poinformował, że spotkanie zostanie rozegrane 3 kwietnia (sobota). Jako powód podano prośbę telewizji obsługującej transmisję o zmianę terminu tegoż spotkania.
Powód nieoficjalny jest zupełnie inny. Komenda miejska policji we Wrocławiu wystąpiła z wnioskiem o zmianę terminu spotkania Ruch-Śląsk. Spółka zarządzająca ligą przystała na ową propozycję zapominając o tych, dla których mecze piłkarskie się odbywają.
Lubin i Wrocław pod specjalnym nadzorem
Całe zamieszanie powstało dlatego, że właśnie 3 kwietnia w Lubinie zagra Zagłębie z Lechią. Policja pozwoliła sprzedać przyjezdnym tylko 500 biletów, mimo iż sektor gości może pomieścić dwa razy tyle osób. Niestety zwyciężyły obawy, że wraz z grupą kibiców z Gdańska przyjedzie zaprzyjaźniona z nimi grupa wrocławian (Śląsk miał grać swoje spotkanie dwa dni wcześniej). Aby dodatkowo utrudnić kibicom Śląska wsparcie gdańszczan postanowiono wpłynąć na już ustalony terminarz spotkań. Duża grupa kibiców, która z powodu braku biletów nie weszłaby na stadion w Lubinie mogłaby być sporym problemem dla policji. A tak, trochę manipulacji i problem z głowy.
Za miesiąc do Lubina tak czy siak wrocławianie zawitają, gdyż odbędzie się mecz derbowy miedzy Zagłębiem a Śląskiem. Jak już udało się nam dowiedzieć na ten mecz policja też pozwoli sprzedać tylko 500 biletów dla przyjezdnych (a więc pół sektora).
Warto podkreślić, że podobne problemy z terminem meczu mieli kibice Zawiszy. Ich klub miał grać we Wrocławiu ze Ślęzą. Tego samego dnia w odległości 8 kilometrów swoje spotkanie grał Śląsk z Lechią. Oczywiście na prośbę policji spotkanie II ligi grupy zachodniej przełożono na inny termin.
Pojawia się pytanie, skoro teraz polska policja nie jest przygotowana zabezpieczyć dwóch spotkań w jednym mieście, gdzie łącznie przebywa powiedzmy 10 000 ludzi, to jak będą wyglądały spotkania na EURO 2012?
Piłka nożna dla..., no właśnie dla kogo?
Piłka nożna to sport i jej założeniem jest gra dla kibiców. To kibic kupuje bilet, klubowe pamiątki. Pełne trybuny to uśmiech na twarzy włodarzy klubu, gdyż nawet Lech dysponujący ogromny jak na polskie warunki budżetem nie pogardzi wpływami z wejściówek.
Każdy kto wykupi bilet na mecz i spełni warunki regulaminu (np. będzie trzeźwy) ma prawo obejrzeć spotkanie. Skąd wiec nakaz ograniczania liczby kibiców przyjezdnych w momencie kiedy sektor gości jest w stanie pomieścić większą ich liczbę?
Nie wspominam już o popularnych w Polsce nagłych remontach tychże sektorów, aby tylko pozbyć się problemu kibiców drużyny przyjezdnej.
Równe szansę dla wszystkich, w końcu piłka nożna to ma być widowisko służące społeczeństwu. Choć patrząc na restrykcje ze strony policji oraz władz ligi można pomyśleć, że obecnie piłka nożna jest sportem elitarnym. Przeznaczonym wyłącznie dla kibiców gospodarzy i też tylko wybranych (stadion przy Łazienkowskiej świecił pustkami z wiadomych względów).
Władza uderza do głowy, ale to jeszcze nie powód, aby próbować przywracać w Polsce funkcje państwa policyjnego kierującego życiem obywateli. Chcemy równać do Europy Zachodniej, a robimy wszystko, aby się tam nie znaleźć.
- Chodziłem na Legię od małego i nigdy nikogo nie obrażałem. To, co dzieje się na stadionie, jest nie do przyjęcia. W takiej atmosferze trudno wygrywać - mówił pomocnik Legii Warszawa, Tomasz Jarzębowski. Wicemistrzowie kraju wygrali rewanż ćwierćfinału Pucharu Polski z Ruchem, ale po porażce w pierwszym spotkaniu 0:1 odpadli.
Legia wygrała z Ruchem 2:1. Wynik w ostatnich sekundach dogrywki ustalił Tomasz Jarzębowski. To zwycięstwo nic jednak legionistom nie dało. - Ta bramka zupełnie nie cieszy. Gdybym strzelił przy 1:0, byłaby satysfakcja z awansu do półfinału. Można tylko się pocieszać, że robimy postępy. W drugiej połowie, po pierwszej słabej, zagraliśmy ofensywniej i lepiej. Szkoda bramki straconej w dogrywce w bardzo łatwy sposób. Szkoda tego naszego wysiłku. Niemniej, lepsza gra może napawać optymizmem przed ligowym meczem z Lechią w Gdańsku - mówił strzelec zwycięskiego gola.
Nie pierwszy już raz piłkarze Legii grali przy prawie milczących trybunach. Brak dopingu to efekt sporu "kibiców" z właścicielami klubu. Oprócz braku dopingu nie pierwszy już raz jednak trybuny dodatkowo obrażały zawodników swojej drużyny. W tych w końcu coś pękło. Bartłomiej Grzelak po strzelonej bramce odwrócił się do kiboli plecami i pobiegł się cieszyć w przeciwnym kierunku. Tam, gdzie stoi nowa, jeszcze nie urządzona pusta trybuna remontowanego stadionu. Maciej Iwański pokazał krzyczącym "gest Kozakiewicza".
- Już wcześniej mówiłem, że chodziłem na mecze Legii od małego. Nigdy nie obraziłem swojego zawodnika, szanowałem każdego. Nie podoba mi się to obrażanie. Jestem z kolegami. I z Bartkiem, i z "Iwanem". Mówię to też jako kibic. Nie tylko ich kolega. Wiem, że nie wszyscy kibice tak się zachowują. Ci, którzy byli z nami w Chorzowie bardzo dobrze nas dopingowali. Ale jest grupa, która zamiast nam pomagać, przeszkadza. Na stadionie Legii brakuje dopingu. W tej ciszy słychać te wszystkie wyzwiska. Te śmichy, chichy. Tak nie powinno być na trybunach - podsumował zawodnik urodzony w Warszawie, który z dwuletnią przerwą na występy w GKS Bełchatów przez całą karierę jest wierny właśnie Legii.
Kłamstwo nr 1.Na stadionie więcej było fanów ŁKS niż gospodarzy
Kłamstwo nr 2.Wisłą Płock w dużym stylu zarządza Jerzy Ożóg, były prezes PGE GKS Bełchatów. To za jego rządów bełchatowianie grali w Pucharze UEFA. Trudniejsze ma zadanie w Płocku. Futbol w tamtym klubie pozostaje w cieniu piłki ręcznej. Dba Jerzy Ożóg o młodych fanów, wszyscy otrzymali klubowe upominki.
http://www.sport.pl/pilka/1,70994,76977 ... azony.htmlEkstraklasa. Piłkarz Legii obrażony
Napastnik i rozgrywający Legii pokazali kibicom, że nie podobają się im ich gwizdy. Bartłomiej Grzelak pokazał kibicom plecy, a Maciej Iwański gest Kozakiewicza trybunie, na której siedziały dzieci. Żądają wsparcia, choć od początku wiosny rozczarowują wynikami i stylem gry.
W 66. minucie Bartłomiej Grzelak zdobył gola, który dał Legii dogrywkę w ćwierćfinałowej rywalizacji z Ruchem Chorzów w Pucharze Polski. Wcześniej legioniści marnowali dobre okazje i razili nieporadnością. Pierwszą połowę przespali. Kilka razy, gdy piłka lądowała na aucie zamiast pod nogą kolegi stojącego 5 metrów dalej, albo dośrodkowana obijały trybuny stadionu zamiast wylądować w pobliżu środka pola karnego, na trybunie rozlegały się gwizdy lub śmiech. Grzelak pobiegł w stronę budowanej dopiero trybuny i zaczął się cieszyć z gola razem z pustymi miejscami na niezamontowane jeszcze krzesełka. Kibicom pokazał plecy. W tym czasie Maciej Iwański, z którego podania padł gol, pokazał kibicom, w tym grupie dzieci, które z opiekunami przyszły na mecz, gest Kozakiewicza.
Na Legii od ponad roku czynna jest tylko jedna trybuna. Pozostałe są budowane. Od prawie trzech lat widzowie lat nie dopingują Legii. Cześć z nich nie lubi właścicieli, głównie dlatego, że ci, po zadymie w Wilnie w 2007 r. wydali wojnę stadionowym kibolom. Reszta nie dopinguje bo nie umie, nie ma ochoty lub boi się tych pierwszych, którzy nad doping przedkładają ciszę, przerywaną wyzwiskami pod adresem właścicieli. Były trener Jan Urban bronił piłkarzy, gdy przy okazji lżono również tych popełniających błędy. Ale o manifestacji takiej jak wtorkowa nie było mowy, choć wszyscy podkreślali, że bez dopingu gra się im trudniej.
Ale wiosną wyzwisk wobec właścicieli prawie nie ma, czy to z racji zmęczenia wrzeszczących, czy dlatego, ze przestali na Legię przychodzić. Nie ma też wyzwisk wobec piłkarzy. Na każdym meczu są za to gwizdy gdy zmarnują kolejną kontrę, śmiechy gdy kolejny strzał mija bramkę rywala z daleka i pojedyncze okrzyki "Iwański rusz się!" gdy rozgrywający Legii akurat stoi, a wyrzucający piłkę z autu nie ma komu podać, co zdarza się nagminnie. Gwizdy niezaplanowane, niezorganizowane. Będące reakcją na to co dzieje się na boisku. Piłkarze poczuli się urażeni.
Po meczu Grzelak tłumaczył, że chciał wstrząsnąć kibicami. - Każdy ma prawo, aby okazywać radość w określony sposób. Chciałem aby to był impuls dla ludzi, którzy przychodzą na stadion. Potrzebujemy ich pomocy - mówił. Motywacja Iwańskiego jest nieznana, bo z "Gazetą Wyborczą" nie rozmawia. Grzelak, który do Legii trafił trzy lata temu z Widzewa konsekwencji się nie boi. - Nigdy nie byłem pupilkiem kibiców Legii. Zawsze wypominano mi skąd przyszedłem. Nawet po strzelanych golach słyszałem epitety pod własnym adresem. Nie sądzę aby cokolwiek uległo zmianie - twierdzi. Napastnikowi w tym sezonie kończy się kontrakt i najprawdopodobniej nie zostanie przedłużony, a piłkarz trafi znów do Widzewa.
Kolegów broni Tomasz Jarzębowski, rodowity warszawiak, który z Legią związał prawie całą karierę. - Chodziłem na mecze Legii od małego. Nigdy nie obraziłem swojego zawodnika, szanowałem każdego. Nie podoba mi się to obrażanie. Jestem z kolegami. I z Bartkiem, i z Maćkiem - powiedział po meczu.
W kwietniu ruszy kampania która ma zachęcić kibiców do przyjścia na trzy nowe trybuny stadionu. Od lata czeka na nich 25 tys. miejsc. We wtorek o 14. na Łazienkowską przyszło 800 osób, mimo tego że największy wiosenny sukces Legii to szczęśliwe 2:1 z Cracovią (3 celne strzały przez 90 minut). Poza tym warszawiacy przegrali z Odrą Wodzisław, Polonią Bytom, Ruchem w Chorzowie, zremisowali ze Śląskiem Wrocław, a we wtorek przy Łazienkowskiej odpadli z Pucharu Polski. Za bilet zwykły kibic, któremu nie przysługują zniżki zapłacił minimum 55 zł. Jeśli jakość widowiska się nie poprawi, następnym razem zostanie w domu.