jakdzieci pisze:Ale do czego się tu odnosić? Komunista to komunista, natomiast bilans działalności to chyba różna skala?
Mnie interesuje kto ilu ludzi skrzywdził i jakie ma zasługi dla podtrzymania PRLu.
Cyrankiewicz, był sympatykiem i jak na sympatyka przystało wspierał klub. I go wyróżniono. Czy powinno? Za całokształt uważam, że nie.
Ale czy ktoś z tego powodu ucierpiał?
Dla przeciwwagi
http://www.wikipasy.pl/Jak_dyskryminowano_Cracovi%C4%99
Nie rejestrowałem się, by dyskutować, bo to nie ma sensu. Tym bardziej wypowiadać się o obecnej sytuacji w Krakowie, bo tam już nie mieszkam pare lat.
Przytoczyłem kilka
faktow, które każdy sobie sam oceni.
Skoro jesteś tak dobrze zorientowany to napisz jaki ma bilans działlności Mieta i Czerwiński?
Jaki mają bilans działalności kibice stojący za flagą GTS?
Ja wiem, a Ty?
Ja napisze Ci jaki ma bilans działalności tow. Cyrankiewicz. Cytaty? Proszę.
"Ten najdłużej urzędujący premier Polski jest autorem jednej z najbardziej brutalnych wypowiedzi w dziejach Polski. W czasie wydarzeń Czerwca 1956 opowiedział się przeciwko robotnikom i wysłał do Poznania wojsko. 29 czerwca 1956 roku na antenie Polskiego Radia powiedział: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!”."
"Był on odpowiedzialny za dostarczanie kobiet żydowskich jako prostytutek dla Niemców. Traktował je brutalnie, skazując na gaz i piece te, które odmawiały służenia nazistom”
"Stryj doskonale wiedział, że jego przeszłość (Cyrankiewicza) w KL Auschwitz była zupełnie inna niż ta, którą rozpowszechniały władze PRL. Według tej drugiej, Cyrankiewicz był bohaterem oświęcimskim i założycielem obozowej organizacji konspiracyjnej. Prawda jednak była inna. Józef Cyrankiewicz w obozie popełnił mnóstwo nikczemnych czynów. Był esesmańskim donosicielem. Przez niego zginęło wiele osób. Stryj ułożył w całość fragmenty dramatycznych zbiegów okoliczności. Doszedł do tego, że po kolei ginęli bez śladu ci członkowie organizacji konspiracyjnej, którzy mieli bliższy kontakt z Cyrankiewiczem.”
A tak go przyjmowaliście:
"Mecz, na którym zjawił się premier, był towarzyski, ale miał rangę. Zawsze tak jest, gdy w Krakowie walczy Cracovia z Wisłą. Teraz było jeszcze bardziej niezwykle, bo spotkanie rozegrano z okazji hucznie obchodzonego jubileuszu 60-lecia obu klubów. Na trybunach zmieściło się ponad 20 tysięcy ludzi, w przeważającej mierze fani pasów zaopatrzeni w chorągiewki rozdawane przed wejściem. Jak odnotował śląski „Sport”, „atmosfery i oprawy nie sposób jest odmalować. Były i petardy, wystrzelające w niebo kolorowe rakiety ze sztandarami klubowymi, wiwaty, transparenty, barwny pokaz choreograficzny w wykonaniu 1000 młodzieży krakowskich szkół licealnych itd.”. Specjalnej trybuny dla VIP-ów na stadionie wówczas nie było, dlatego w niedalekiej odległości od oficjeli zasiedli mniej ważni widzowie, stosownie przedzieleni różnymi funkcjonariuszami. Dzięki temu premier widoczny był z daleka, czemu też sprzyjała duża ogolona głowa jaśniejąca w blasku wrześniowego słońca. Wejście Cyrankiewicza na trybunę zaanonsował spiker zawodów: „witamy Prezesa Rady Ministrów, honorowego protektora komitetu jubileuszowego Cracovii, towarzysza Józefa Cyrankiewicza”. Jak twierdzi wzięty pisarz i zwariowany kibic Cracovii, choć urodzony w Wiśle, Jerzy Pilch, trybuny na słowa spikera zawyły: łyyyysyy, łyyysyy… I pisze
Pilch, wspominając tamten dzień, że było to ożywienie wielkie i bardzo życzliwe. W Krakowie bowiem Józef Cyrankiewicz traktowany był z pewną sympatią. Niemal wszyscy wiedzieli, że tu ma dom, gdzie mieszkała jego matka, a połowa krakowianek leczyła się u p. Szlapakowej – siostry mamy."
(Czyli co, dratwa?, Dalej wierzysz w bajki, że to Wisła zgotowała mu takie piękne przyjęcie?)
Chyba nie musze ci przypominać, ze J.C był członkiem BP KCPZPR i chyba wiesz dokładnie co to był za organ?!
A to to co?
"Czapnicki był pierwszym członkiem PZPR na stanowisku prezesa Cracovii. Zapoczątkowana w ten sposób era partyjnych prezesów miała trwać przez prawie 40 lat"
Nie znam tych prezesów z legitymacją, ale każdy z nich swoją legitymacją dawał legitymacje takim jak Cyrankiewicz.
To pewnie Krakowiacy z krwi i kości...a w Wiśle? Jakiś krakus był, czy sami oddelegowani? :)
Nie masz pojęcia o czasach PRL-owskich, o relacjach społeczno-politycznych, o relacjach kibicowskich z tego okresu.
Mógłbym, jak ty, zarzucić cie ogniem podobnych pytań dotyczących gównianej strony historii Cracovii, ale jestes tylko zaślepionym dzieciakiem, który tak na prawdę nie wiele ma pojęcia o historii krakowskich klubów i nie podejmie konstruktywnej dyskusji.