Re: Kibicowska Warszawa
: 26.10.2013, 09:59
Mam takie pytanie. Polonia ma jakąś "swoją" knajpę i jakiś sklepik z pamiątkami w Warszawie?
Stanisław Popławski w czerwcu 1956 dowodził oddziałami wojska tłumiącymi wystąpienia polskich robotników w Poznaniu i był bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć co najmniej 74 Polaków (według danych oficjalnych) i ponad pół tysiąca rannych.Foxx pisze:wreszcie klubu nie tylko chętnie uczestniczącego w rozgrywkach organizowanych przez komunistyczną centralę m.in. Popławskiego (którego tak wytyka jako rzekomego prezesa CWKS, choć nim nie był i wtedy to ma być "zarzut" :)

Odbita w 1957? Gratulacje. A trzy lata później jako pierwsza w Polsce otrzymała jupitery od "bratnich radzieckich wojskowych z CSKA Moskwa" (patrz poniższy cytat, znów z Kazimierza Górskiego).Foxx pisze:W 1957, po odwilży, wrócili dawni działacze Legii pod jawną presją kibiców. My nie udajemy, że w naszej historii czegoś nie było ("tendencyjne skany" :))). Tak jak uznajemy ciągłość państwowości polskiej, mimo że rządzili, a bywa że rządzą dzisiaj, zdrajcy - uznajemy ciągłość historyczną klubu, której symbolem jest herb właśnie z 1957. Na miarę ówczesnych realiów Legia została "odbita".

W umacnianiu tej - jak to nazywasz - czarnej legendy, wspiera nas między innymi wasz założyciel Stanisław Mielech w "Gole, faule, ofsaidy":Foxx pisze: Mieląc tę czarną legendę w internecie faktów nie zmienicie. Naprawdę, niezłym chichotem historii jest pojawienie się w sieci "tendencyjnych skanów" po latach gawkowszyzny :)




http://www.rp.pl/artykul/384925.html?p=2Po roku 1957 w Legii sekretarzem generalnym został lwowiak płk Edward Potorejko, więc dla jego krajan przyszły dobre czasy, tym bardziej że ważny generał z wywiadu wojskowego Tadeusz Jedynak grał w drużynie juniorów Pogoni, a szara eminencja najważniejszych gabinetów politycznych i wojskowych, poeta i satyryk Józef Prutkowski mieszkał na Łyczakowie. (...) A Wacek Kuchar? Mimo wszystko miał na Legii honorowe miejsce. W latach 70. i 80. każdy dziennikarz idący do swojej ławki musiał przejść obok opartego o laskę Profesora, który na nasze „Dzień dobry” uchylał kaszkiet, a niektórych obdarzał uściskiem ręki. On, słynny sportowiec, bogaty człowiek, właściciel najlepszego we Lwowie sklepu sportowego Maraton przy prestiżowej ulicy Akademickiej 22 (dziś Tarasa Szewczenki), obok słynnej cukierni Ludwika Zalewskiego, przed witryną której wzdychał do ciastek mały Staś Lem, zajmował w Warszawie małe gomułkowskie mieszkanie ze ślepą kuchnią koło placu Dzierżyńskiego (dziś Bankowego).
Ja nie mam tak dobrze. Charakter roboty zmusza mnie do siedzenia dzisiaj w czterech ścianach.Inne wątki później, mamy piękną sobotę, warto wyjść na powietrze, czego i Tobie Foxx życzę
:) Jak widać niektóre "gorące głowy" już nie nadążają za tempem kręcenia tego, dla odmiany czarnego, filmu :).legła to nie jest klub z Wawki tylko z wołynia i powstal w 1945
....glupi lamusie i parówo...i ruchany cwelu cwe(L)u..i nie wkurwiaj mnie pedofilu
no proste, że Muranów.namreh pisze:...tMK. pisze:czyli Mokotów to jedyna dzielnica Polonii, a reszta dzielnic to Legii tak ?
masz chyba na myśli Muranów ;)
Historycznie to Powiśle, acz wg podziału wprowadzonego przez MSI to Ujazdów.Averno pisze:Legia i Polonia maja stadiony w tej samej dzielnicy, w Śródmieściu tylko położone po przeciwleglych biegunach.
Legia ma stadion na osiedlu Powiśle, a Polonia na osiedlu Nowe Miasto.
czy powodem "zduszenia" osób tam działających była nieciekawa historia tego klubu? czy były ku temu jakieś inne powody? Ludzie tam bywający raczej nie mieli nic wspólnego z kibicami Polonii.Foxx pisze:Kilka kwestii.
3. Tak, na Gwardii dwukrotnie (koniec lat '80, początek 00) coś próbowało się rozkręcać. W obu przypadkach zduszone przez bywającą wtedy na ciekawszych meczach Legię z Mokotowa i Rakowca.
)
Na poczatku na Gwardii mlynek robili dziwne osoby, ( nawet mieli dziwną zgode z brudasami z Hetmana Białystok) , wiekszosc na Gwardii sympatyzujaca z Legią ( nikt z Polonia), ale Gwardia nie była lubiana na Legii, tępiona przez inne osiedlowe ekipy jak Hutnik, który ich skroił z flag.modest pisze:czy powodem "zduszenia" osób tam działających była nieciekawa historia tego klubu? czy były ku temu jakieś inne powody? Ludzie tam bywający raczej nie mieli nic wspólnego z kibicami Polonii.
Polecam przeczytać wywiad z członkiem Red Bulls 87, tam znajdziesz odpowiedz na to pytanieKamilzon pisze:i jak to się stało że widzew ma swój fc w Warszawie
Tutaj muszę się zgodzić, bo również odniosłem takie wrażenie będąc w Warszawie wiele razy skuli roboty czy jakiegoś bardziej prywatnego wypadu jak manifa, koncert.Averno pisze: Ogolnie w Warszawie nie ma takiego klimatu na kibicowanie jak w wielu innych miastach w Polsce, sa cale blokowiska gdzie nikt nie udziela sie kibicowsko lub tylko jakies jednostki piknikowe.
hehehe!Foxx pisze: Gdy zaczęło się robić zamieszanie, "centrala" powiedziała "stop" i zamieszania nie ma.

:))) O, i widzicie Panowie KSP SciFi w czystej postaci. Wprawdzie, by wykazać tę żenującą ściemę, mógłbym tylko przypomnieć swój wpis o pierwszej sytuacji, gdy warszawska publiczność w sposób zaangażowany zaczęła wspierać Legię w taki sposób, jak dotąd Polonię (Legia - Pogoń Lwów, 1927), ale wystarczy chyba, że porównacie powyższą wrzutkę, do tego, co tu dotąd napisałem :)Z tego forum można się dowiedzieć, że CWKS "od zawsze" był ulubionym klubem warszawiaków
Humbug? Humbug to jest Twoja opinia.Kilka lat temu konkurenci z dumą odpalili sztukę teatralną o swoim klubie, a właściwie o sobie samych i własnej wizji historii kibicowania Polonii ("Czarne serca" "zielonogórskiego warszawiaka" - D. Nowakowskiego). Propagandowy humbug, ale ciekawostka zarówno na niwie propagandy, jak i form ekspresjii w kibolskim świecie.
Emilian Kamiński, na konferencji prasowej, jeszcze przed premierą, która odbyła się w listopadzie 2011 roku, powiedział : "Właściwie tak się nie zdarza w teatrze, żeby spektakl był przygotowywany na specjalną okazję. Otóż mamy stulecie Polonii Warszawa, wspaniałego klubu piłkarskiego, którego historia i zmagania są ściśle związane z historią Warszawy i z historią Polski. Mało który klub może się pochwalić właśnie takim powiązaniem z historią i tradycją warszawską".
Polonia została założona, przez inteligencję stolicy. Poniżej kilka cytatów:Oglądałem ostatnio z synem "Siedem Życzeń" i tam cieć (gospodarz domu po aniołowemu) ma dres Polonii. W "Janie Serce" tytułowy bohater chodzi na Polonię, coś mi się też kojarzy z filmów typu "Podróż za jeden uśmiech".
Z czego to wynika? Jakaś sympatia konkretnego studio filmowego czy co?
"W Warszawie na Polonię idzie się jak do kościoła."
"Jeżeli spojrzeć na przekrój sportowców i sympatyków Polonii, to dominowali wśród nich starzy warszawiacy, bardzo przywiązani do swojego klubu i do stołecznych tradycji. Ja pochodzę ze Lwowa i przed wojną sympatyzowałem z tamtejszą Pogonią, klubem numer jeden, skupiającym starych lwowiaków. Było to środowisko podobne do tego z Konwiktorskiej. W Legii grałem 8 lat, potem zostałem jej trenerem, ale związki z klubem wojskowym nie miały tak bliskiego charakteru jak te łączące mnie z Polonią. I dlatego w sercu zostałem polonistą."
b]"Gdy gdzieś na świecie mówiłem, że jestem warszawiakiem, to często były pytania o Polonię. Nie o Legię czy Gwardię, lecz właśnie o Polonię, bo Polonia, to prawdziwie warszawski klub."[/b]
"Moje mieszkanie znajdowało się naprzeciwko stadionu Polonii. Podczas swojej pracy artystycznej w stolicy często miałem problemy z dopasowaniem się do terminów prób, ponieważ te odbywały się zawsze o 10., tymczasem godzinę później zaczynał się mecz. Zdarzało mi się ukradkiem wyrywać, by pooglądać moich ulubieńców."
Eldo - raper, dziennikarz radiowy.(...) Jako warszawiak, to powinienem kibicować klubowi, który jest na Muranowie. No tak. Weź - mówię - jakąkolwiek literaturę przedwojenną - lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte to samo. Na co idą Lermaszewscy w serialu "Dom"? Na jaki stadion? Na Polonię. Mieszkańcy Śródmieścia. Tyrmand Polonia. "Do przerwy 0-1" i "Paragon gola"? Też Polonia. Nigdy nie byłem kibicem tego klubu, nigdy nie będę, ale jeśli chcemy znaleźć klub do którego pasują kaszkieciarze warszawscy, to znajdziemy Polonię.
Polonia to klub wyjątkowy. To jest najstarszy klub w Warszawie. To jest lustro polskiej historii. To był klub, który został założony w roku 1911 przez warszawską inteligencję: przez Gebethnerów, Lothów... Przed wojną jego prezesem był między innymi generał Kazimierz Sosnkowski. Na ten stadion przychodzili wybitni aktorzy. Klub miał nawet podpisaną umowę z kabaretem Qui Pro Quo o wymianę biletów na mecze i spektakle. Po wojnie było tak samo, tylko że po wojnie sytuacja Polonii była już zupełnie inna. Właśnie ci Gebethnerowie, ten Sosnkowski, ci wielcy ludzie związani z sanacją byli solą w oku nowej władzy. I dla tej władzy ważniejszy były kluby wojskowe i milicyjne. Polonia wpadła praktycznie wpadła w niebyt i wałęsała się gdzieś po niższych ligach aż do końca PRL-u. I dopiero w nowej Polsce znowu odżyła, zdobyła tytuł mistrza Polski.
Dziś różnica między Polonią a Legią polega na tym, że starych sportowców tej pierwszej i jej kibiców można spotkać 1 listopada na Powązkach, a legionistów jakby mniej. Przy Konwiktorskiej się jest, a przez Łazienkowską się przejeżdża.
Od dziecka kibicowałem Cracovii, więc gdy znalazłem się w Warszawie, jej odpowiednikiem stała się Polonia. Pasowała mi atmosfera na trybunach przy Konwiktorskiej. Spotykałem tam kolegów aktorów, literatów i sportowców. Wielu z nich odeszło już bezpowrotnie.
(...) Lubię czarny kolor, maluję czarne obrazy. Skąd to zamiłowanie do czerni? Teraz, kiedy o tym mówię, przypomina mi się taki moment: mam osiem lat, jest rok 1946. Polonia, "duma Warszawy", zdobywa mistrzostwo Polski. To był pierwszy mecz, który widziałem z otwartej trybuny. Cracovia w czerwono - białych pasach wybiega na boisko pierwsza, za nią Polonia - czarne koszule, białe spodenki. Jak pięknie! Bramkarz w żółtym swetrze nazywa się Borucz. Do dziś pamiętam skład drużyny: Gierwatowski, Ochmański, Szularz, Świcarz ... Henryk Borucz - mój pierwszy idol. Byłem nim tak zafascynowany, że potem grałem już tylko na bramce. Na podwórku miałem ksywkę "Bramkarz" (...).
Tygodnik katolicki "Gość Niedzielny" z 20 sierpnia 2006: Bez zrozumienia i wyczucia tego miasta nie można zrozumieć trudnej historii klubu Polonia oraz szaleńczego oddania tych, którzy mimo niepowodzeń nie dali sie skusić sukcesami lokalnego rywala i pozostali wierni swojej "Dumie". Odwiedzenie Polonii było rzeczą w tak dobrym tonie jak wizyta w słynnej „Adrii”. Klub skupiał inteligencję. Szanowane postaci uświetniały swoją obecnością mecze. Kibicem i piłkarzem był na przykład Adolf Dymsza. Klub w swoim sercu nosił też związany ze stołecznym rywalem Kazimierz Górski.
Polonia - Cracovia w serialu "Dom":Wojciech Orliński, Gazeta Wyborcza (2007): Polonii kibicują więc ludzie przyzwyczajeni do bronienia przegranych spraw, dla których pewne zasady są po prostu ważniejsze od triumfów i nagród
Kamilzon pisze:a ja mam takie pytanko jaka jest sytuacja na linii Legia - AZS Politechnika ??
i jak to się stało że widzew ma swój fc w Warszawie
http://teatrkamienica.pl/spektakle/arch ... arne-sercaO spektaklu
Rodzina Sobieckich kibicuje Polonii Warszawa od kiedy ta powstała, czyli od przeszło wieku. Spektakl „Czarne Serca” opowiada losy czterech pokoleń oddanych kibiców klubu na tle ważnych wydarzeń historycznych, od I Wojny Światowej poprzez wojnę polsko-bolszewicką, Powstanie Warszawskie, aż po działalność „Solidarności”.
http://legionisci.com/news/44465_Eldo_L ... yciem.htmlObecnie Eldo nie chodzi na mecze Legii, ale kiedyś zdarzało mu się jeździć za stołecznym klubem na wyjazdy. "Cóż, w ubiegłym sezonie byłem na jednym meczu, finale Pucharu Polski – nota bene jestem wobec tego bandytą według pana Donalda (śmiech). Naprawdę, żal patrzeć... Już wolę tę drużynę złożoną z jakichś Rzeźniczaków, niż kupowanego szrotu z Portugalii. Poza tym klub też jest zarządzany jak jakaś współczesna hurtownia marchewki, a nie poważny klub sportowy. Niemniej jednak dobrze życzę Legii, która dla naprawdę setek tysięcy ludzi w tym mieście coś znaczy, a dla wielu jest całym życiem. Dla mnie zresztą także ten klub ma ogromne znaczenie, odkąd zaprowadził mnie tam tato..." – przyznaje.
http://zyleta.info/?p=1054JEST TAKI DZIEŃ…
Nie ma ważniejszej daty dla Warszawy niż 1 sierpnia. Tego dnia wybuchło Powstanie – jedna z najtragiczniejszych i zarazem najpiękniejszych kart w historii naszego miasta. Zryw okrutnie doświadczonej przez okupację stolicy był największą bitwą stoczoną przez organizację podziemną w historii świata. Do walki stanęło wielu reprezentantów naszego klubu.
Część z nich poniosło najwyższą ofiarę. Zginęli obiecująco się zapowiadający pływacy, bracia Kazimierz i Stanisław Kosowscy. Na Czerniakowie, tuż obok swojego stadionu, walczył znany lekkoatleta, Jerzy Downarowicz, należący do zgrupowania Czata 49. Za swoją postawę w Powstaniu został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Przechodząc obok klubowych kas nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie przez środek ulicy Łazienkowskiej przebiegała linia frontu. To właśnie w tym miejscu we wrześniu powstańcy odpierali szturm przeważających sił niemieckich. Końca powstania nie doczekał również zapaśnik, wielka nadzieja polskiej reprezentacji, młody Henryk Hebda. Inny zapaśnik, uczestnik olimpiady w Berlinie, Henryk Ślązak, zginął na Marymoncie rozjechany przez nieprzyjacielski czołg. Niemal w komplecie walczyła sekcja tenisowa, która przed wojną należała do najsilniejszych w kraju. Ksawery Tłoczyński został ciężko ranny, a jego partner deblowy, Jerzy Gotschalk, zginął. Poległ także znakomity płotkarz, Stanisław Sulikowski, końca wojny nie doczekali ciężarowcy Aleksander Mączki i Leon Bresler. Piłkarz Legii i reprezentant Polski, Jerzy Łysakowski, prosto z powstańczego frontu trafił do obozu koncentracyjnego Gross Rosen. Długa, bardzo długa jest lista legijnych sportowców, którzy stanęli do walki o swoje miasto. Tylko niewielka część z nich wróciła do sportu, większość już tej szansy nie miała. Jednak wszyscy oni zapisali się złotymi zgłoskami na kartach historii Legii, chociaż wielu z nich nigdy nie odniosło znaczących sukcesów na sportowej arenie. Pamiętajmy o nich. Zawsze.
Nie byłeś na sztuce, a recenzujesz ją na podstawie opisu? Humbug.Cytuj:
O spektaklu
Rodzina Sobieckich kibicuje Polonii Warszawa od kiedy ta powstała, czyli od przeszło wieku. Spektakl „Czarne Serca” opowiada losy czterech pokoleń oddanych kibiców klubu na tle ważnych wydarzeń historycznych, od I Wojny Światowej poprzez wojnę polsko-bolszewicką, Powstanie Warszawskie, aż po działalność „Solidarności”.
http://teatrkamienica.pl/spektakle/arch ... arne-serca
Samo podejście typowe. Polska zawdzięcza kibicom KSP niepodległość, zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, tzw. "twardy front" w Powstaniu (Chrobry II), no i Okrągły Stół. A jakaś piłka nożna? No i gdzie Grunwald? Wolę mitologię antyczną :)
jestesmywaszastolica pisze:a co do okresu stalinizmu. to za życia Stalina, Ksp miała większe sukcesy niż my. Ogólnie to Polonia połowę swoich sukcesów - zarówno jeżeli idzie o Mistrzostwo Polski, jak i Puchar Polski zdobyła podczas komuny i to właśnie za życia Stalin/Bieruta. Natomiast Legia 40 % mistrzostw Polski zdobyła za PRL, zresztą taki sam współczynnik był jeżeli idzie o miejsca na podium.
Pomijam przy tym fakt, że pozostałe sukcesy Ksp osiągnęła pod wodzą funkcjonariusza ORMO Romanowskiego. Nie ma co klub z długoletnimi tradycjami. szkoda tylko, że związanymi bezpośrednio z resortem milicyjnym