Czekamy na informacje oraz relacje od Was ze
wszystkich wydarzeń kibicowskich
e-mail:info@kibice.net
wszystkich wydarzeń kibicowskich
e-mail:info@kibice.net
Jagiellonia Białystok - GKS Bełchatów
2008-03-29Na pierwszą w historii fanów GKS-u wyprawę pociągiem specjalnym nieprzypadkowo wybraliśmy Białystok. Na taki a nie inny wybór zadecydował fakt, że przy tradycyjnym wyjeździe autokarowym pewnie byłoby nas tam niewielu, a specjal dawał nam szansę pokazania się w dużej liczbie na najdalszym wyjeździe w tym sezonie. Troszkę szyki popsuli nam piłkarze, którzy w pięciu poprzednich meczach nie zdobyli ani jednego punktu, a nawet nie strzelili żadnej bramki! To prawdopodobnie odwiodło paru mniej fanatycznych fanów od wyjazdu, ale kto miał być, tego takie drobnostki jak kilka porażek pod rząd wicemistrzów Polski, na pewno nie zraziły. Ostatecznie ruszamy w składzie 250-osobowym, w tym 10 przyjaciół z Dukli Bańska Bystrzyca, których serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za wspomaganie nas. Zbiórka o 6:30 pod stadionem GKS-u, skąd autokarami udajemy się w ogromnym ścisku na dworzec PKP w Piotrkowie. Policja kieruje nas na tyły dworca, gdzie czekamy na podstawienie pociągu. Skład podjechał punktualnie, na kilka minut przed ósmą, wszyscy sprawnie załadowali siebie i nasz wspólny prowiant (o czym za chwilę) i o godzinie 8:10 pierwszy w historii specpociąg bełchatowskich fanów ruszył w drogę! W czasie podróży w pociągu panowała niezwykle wesoła atmosfera, a w jednym z korytarzy przygotowaliśmy bufet, w którym można było zaopatrzyć się w browarki, napoje, a przede wszystkim zjeść przepyszne kiełbaski z grilla, które piekąc się roznosiły przyjemne zapachy po wagonach . Bufet odniósł pełny sukces, ponieważ wszystkie kiełbaski zjedzono już w drodze do Białegostoku, a piwko skończyło się w drodze powrotnej. Zyski zasiliły nasze wspólne kibicowskie konto. Spore poruszenie wywołał przejazd przez stolicę. Przez większość stacji przemykamy szybko, ze śpiewem na ustach. Dworzec Centralny w sumie tylko nam mignął. Za to na stacji Warszawa Wschodnia mieliśmy kilkuminutowy postój, co wykorzystaliśmy wysypując się ze składu i wielbiąc na całe gardło nasz ukochany klub. Miała też miejsce mała bieganina po torach za paroma miejscowymi w niezidentyfikowanych szalikach, którzy jednak błyskawicznie się ulotnili z sąsiedniego peronu. Potem ruszamy dalej, droga mija nam szybko. Przed Białymstokiem małe przygotowania, ponieważ słyszeliśmy, że miejscowi "miłośnicy grzybiarstwa" szykowali małe co nieco, jednak ostatecznie nikt nas chlebem i solą nie witał (jak się okazało mieli tego dnia zaplanowaną "imprezę" z inną ekipą, która też odwiedziła te rejony). Nasz pociąg kończy bieg na stacji Niewodnica, kilka kilometrów przed celem naszej podróży. Tu wita nas szpaler policji, która prowadzi nas do podstawionych specjalnie dla nas autokarów (na koszt podatników . W czasie marszu formujemy pochód i idziemy ze śpiewem na ustach oraz z flagą "Ultras" niesioną z przodu przed nami, przez pierwszy szereg naszych fanów. Ten sympatyczny zwyczaj, popularny w wielu krajach Europy, zaprezentowaliśmy bodajże jako pierwsi w Polsce, jednak trzeba przyznać, że wyjątkowo krótki był ten nasz przemarsz, bo po kilkuset metrach się zakończył. Tu chwila zabawy przy jakimś zabytkowym czołgu, który przeżył kilkuminutową bełchatowską okupację. Najwięcej śmiechu było, gdy okazało się, że wieżyczka jest ruchoma i można było celować dowolnie lufą to na prawo to na lewo Parę osób o mało co przez tą lufę nie pospadało z czołgu. W końcu podjechał autokar, którym na dwie raty przewieziono nas na odległy o kilka kilometrów stadion. Tu miła niespodzianka, ochrona jest uprzejma i ugodowa, nikt nie sprawdzał list, ani zbytnio nie wnikał w stan trzeźwości co niektórych poruszających się ciut chwiejnie osobników Na półtorej godziny jesteśmy już w komplecie na sektorze i czekamy na widowisko, zamawiamy także pizzę (która dotarła już w czasie meczu). Powoli stadion Jagi zapełnił się, a fani żółto-czerwonych utworzyli duży i bardzo dobrze dopingujący młyn. Kibice BKS-u znani są w Polsce z fajnych, melodyjnych piosenek i ten repertuar zaprezentowali na meczu z nami. My wywiesiliśmy 4 flagi GKS-u i jedną małą barwówkę Dukli i jako tako staraliśmy się dopingować, choć bardzo trudno było nam przebić się przez śpiewy gospodarzy. Więcej animuszu dostaliśmy po jedynej zwycięskiej bramce meczu, choć to żadna sztuka śpiewać wtedy, gdy drużyna wygrywa... Oprawy obie ekipy nie zaprezentowały żadnej, były natomiast elementy antypolicyjne, związane z niedawnymi wydarzeniami ze stacji Kraków-Mydlniki. Cała kibicowska Polska solidaryzuje się z fanami GKS-u Katowice. Kibice Jagi wywiesili transparent "Stop katom w niebieskich mundurach" (początkowo połowa wisiała do góry nogami gdyż materiał im się poskręcał). My natomiast intonujemy "zawsze i wszędzie...", co podchwycił niemal cały stadion. Ponadto troszkę z nudów w przerwie spotkaniu formujemy z ludzi na naszym sektorze żywy napis "ACAB". Przynajmniej część fanów Jagi zdołała go odczytać, bo tu i ówdzie rozległy się brawa. Po meczu jesteśmy trzymani jeszcze przez godzinę na sektorze. Zabawiamy się słuchając przez megafon mp3 z telefonów komórkowych. Słownie dostało się też ochronie, a zwłaszcza jednemu nadgorliwcowi, który o mały włos nie potraktował gazem jednego z nas wspinającego się na płot, aby podziękować piłkarzom za grę. W końcu podstawiają nam autobusy i ruszamy. Policja eskortuje nas w tak żółwim tempie, że niektórzy wychodzą przez otwarte drzwi autobusów i biegną sobie truchtem obok nich, a kilka osób zdążyło skoczyć po zapasy browara do przydrożnego sklepu i dogonili biegiem pojazdy Jeden z fanów z iście ułańską fantazją uwiesił się na lusterku groźnie wyglądającego policyjnego Stara-polewaczki, jednak po usłyszeniu kilku burknięć ze środka i groźby potraktowania gazem, zmienił środek lokomocji z powrotem na autokar Do pociągu ładujemy się błyskawicznie i ruszamy w drogę powrotną. W stolicy na Dworcu Wschodnim znów postój i znów dajemy znać podróżnym głośnymi śpiewami, że "Nasza Gieksa najlepsza w Polsce jest!", po czym jedziemy już bez przystanków do Piotrkowa. W grodzie Trybunalskim jesteśmy przed pierwszą w nocy, czekają już podstawione autobusy MZK, którymi wracamy do Bełchatowa. Wyjazd w zgodnej opinii wszystkich uczestników uznany został za niepowtarzalny i niezapomniany. Atrakcji nie brakowało, wzajemnej integracji także. Każdy podkreślał, że w takie podróże pociągiem gotów jest jeździć za Gieksą regularnie po całej Polsce!
Copyright © 2000 - 2008 by Kibice.net. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.



