Felieton TMCh #11: Były flagi, nie ma flag

- Jedziesz na wyjazd?
- Oczywiście!
- Spotkajmy się na przystanku przed dworcem, będzie potrzebna pomoc.


Na całym placu rozstawione kilka osób. Są tak ustawieni, żeby każdy miał na oku jedną drogę dojazdową. Silna grupa pod wezwaniem zbliża się do sąsiadującego z dworcem budynku. Otwierają się drzwi, wychyla się łysa głowa i skinieniem zaprasza do środka. Z zatęchłej klatki wchodzimy do jeszcze gorszej piwnicy. To tutaj często imprezował swego czasu Rysiek Riedel z Dżemu i raczył się znanym na całą Polskę „kompotem”. W korytarzu tłok. Strasznie wąskie piwnice budowali w latach 60-tych. Właściciel udostępnia pomieszczenie i razem z początkiem ściśniętej w korytarzu grupy, uzgadniają jaka flaga jedzie dziś na wyjazd. Wybrali dwie. Szybko lądują w przygotowanych wcześniej plecakach. Wychodzimy z bloku i udajemy się pod dworzec. Tam już czekają kolejni kibice. Wystawione wcześniej „czujki’ gdy widzą, że zbliżamy się do wejścia, jak Adaś Miałczyński, na umówiony znak sygnał, dołączają do nas jednocześnie.

To wszystko odbywało się zawsze na pełnym luzie. Rozmawialiśmy o pierdołach, piliśmy jabole, wymienialiśmy się informacjami z Polski a jednocześnie zachowywaliśmy się jak psy Pawłowa. Wystarczyło że ktoś rzucił hasło „flagi”. Powrót wyglądał tak samo z tą różnicą, że zawsze na dworcu czekały osoby, które nie mogły z różnych względów pojechać na wyjazd. To one zazwyczaj przygotowywały teren pod rytuał odprowadzenia flag. Nim „czujki” wyszły z dworca, oni już określali poziom bezpieczeństwa przed dworcem. Nie raz trafialiśmy dziwnych osobników wskazanych palcem. Nie potrafili wytłumaczyć co robią u nas w mieście i dlaczego akurat teraz, jak wracamy z meczu, stoją w okolicach dworca. A kibic kibica pozna. Wiecie o czym mówię…

Nadeszły czasy Modern Football’u. Stajemy się wygodni. Wspominałem już Wam w jednym z felietonów o nowych roszczeniowych wyjazdowiczach. Takich, co to nie pojedzie jak nie dostanie zniżki na autokar i kiełby na stadionie. W mojej ocenie obecne magazynowanie flag jest do tego bardzo podobne. Ekipie się nie chce tego wozić, tak jest wygodnie, nikt nie jebnie po drodze fan-clubu wracającego do swojego miasta, itd. Itp. Etc. Flaga zawsze leży bezpieczna w magazynie klubowym.

„Frajerstwo! Wyjebali flagi z magazynu”! A jak Ci je mają wyjebać, jak trzymasz je pod kluczem i transportujesz je w obrębie własnego stadionu?! Ruch z Wisłą zrobili to, co chciałaby zrobić każda ekipa w Polsce! Każda! Wyjebali pokaźna ilość flag swojego największego wroga! Tyle hejtu i komentarzy anty-chorzowskich. I to ze strony GKS Katowice i Górnika… ! czekaj czekaj... Czy Górnik nie zrobił podobnego numeru Piastowi Gliwice? No to po co ta spina? Teraz już tak będzie. Nie trzymasz flag w domu, to trzeba Twój bezpieczny magazyn puścić z dymem.

Ostatnia taka sztuka udała się kibicom ŁKS Łódź, z tą różnicą że Widzewiacy trzymali flagi tam gdzie ich miejsce – W DOMU. Ile to trzeba podchodów, rozeznania terenu, zbierania informacji. No sam smaczek kibicowania! Teraz, jak będziesz widział swoja ekipę chowającą flagi do magazynu na stadionie, zastanów się co to ma wspólnego z kibicowaniem. W mojej ocenie nic.

Z kibicowskim pozdrowieniem
TMCh