Felieton TMCh #10: Pijackie zgody

Czasami chciałbym, żeby doba miała 48 godzin. Ile ja mógłbym wtedy więcej rzeczy zrobić. Teraz myślę o tym, że pewnie więcej czasu poświęciłbym rodzinie. Żona mnie wyśmieje jak to przeczyta. Wie, że nie usiądę na dupie. Trasa, praca, książka, trasa… i tak w kółko. Tysiąc rzeczy na głowie. Pojawi się chwila wolnego, to znów wymyślę coś co sprawi że legnę o trzeciej w nocy w łóżku. Zegarek nastawiony na 5:59, bo jak chcesz coś w życiu osiągnąć musisz wstać przed szóstą rano. Kubek termiczny z herbem klubu zalany gorącą kawą, taką, co to dopiero przed Wrocławiem ma być letnia. Do auta wrzucam dwie dobre płyty których dawno nie słuchałem. W aucie i tak ich nie będę słuchał. Włączę radio, odpalę papierosa i lecę tłumaczyć się kolejnemu promotorowi z opóźnień w zdobywaniu kolejnego dyplomu. Trzy światy ze mną mają.

Tym razem podróż była troszkę inna. Zahaczyłem o wrocławski Biskupin. Osiedle na którym odwiedzałem kilka bardzo porządnych kobiet w czasach… w bardzo różnych czasach. Lubię ten fragment Wrocławia. Spokój, cisza, pętla tramwajowa i sporo łatwych studentek. Spotkałem się tam z kibicem Śląska, który osiągnął wiek marudzenia. Podobnie jak ja. Wydawałoby się, że o wspólny język nie byłoby trudno. Konsensus osiągnęliśmy dopiero po godzinie dyskusji i dopiero gdy temat zeszedł na tzw. nowoczesne kibicowanie. Fanatyzm umiera. Umiera z moim pokoleniem, które nie zadbało o właściwe przygotowanie kolejnych. Tak jak można narzekać na nadmiar żelu na włosach współczesnych piłkarzy, tak samo można narzekać na miękkie kręgosłupy młodych kibiców. Czy oni są tym katalizatorem, który ma uruchomić proces śmierci ruchu kibicowskiego? Nie! Zabije go coś zgoła innego.

Interesy i zgody przeciwko innym ekipom. To zabije ruch kibicowski. Gdyby w latach 90-tych ktoś mi powiedział, że przybijamy zgodę z ekipą odkurzaczy bo mają dobry towar, dostałby w pysk. Nie tylko ode mnie. Śmiechem zabiłaby go większość stadionowej braci. Mówcie co chcecie, ale był jakiś czar i magia w tych śmiesznie przybijanych po pijaku zgodach. Bywało tak, że ekipy trzeźwiały kilka dni i zastanawiały się czy doszło do układu czy nie. Na wszelki wypadek ogłaszano, że jednak jest zgoda, no bo jak można było pić kilka dni i nie dać sobie po pysku. Toż to musi być bratnia ekipa! Teraz liczy się czy spirytus przyjedzie tańszy ze wschodu, czy północ jest jednak w stanie załatwić lepszy "dill" i ile na tym zarobimy.

Chuligani! Nie idźcie tą drogą! Nie łączcie się ze swoimi wrogami by podbić teren innego wroga! A skoro już jesteśmy przy Górniku i Gieksie, to jak myślicie? Jaki będzie następny krok? Kto ich przygarnie pod swe skrzydła? Zabawię się w proroka i poprzestawiam trochę klocków na kibicowskiej mapie Polski. Stomil ze Śląskiem będą nadal się szukać przez pół Polski. Raków z Chemikiem chętnie pomogą w tych poszukiwaniach Śląskowi. Czy ŁKS rozbije przyjaźń poznańsko-gdyńską? Szczerze wątpię. Wystarczy że admini forum Lecha nie będą siadali po promilach za klawiaturę i o zgodę nie ma co się martwić.

Z kibicowskim pozdrowieniem
TMCh