Felieton TMCh #9: Support your local team

Wchodzę do Pizzerii. Lokal nieduży. Znajomy zachwalał, że warto spróbować tam pizzy. Język włoski słuchać już na wejściu. Właściciel jest kibicem. Widzę szalik nad barem i koniki morskie porozwieszane w całym lokalu. To maskotki jego klubu. Zamówiłem pizzę Salernitane. Tak nazywa się jego klub. Mozzarella, boczek, ser ricotta i pomidorki koktajlowe. Czekam cierpliwie, Włoch co chwilę zagaduje. Zerkam raz na szal, raz na koniki morskie.

- W jakiej lidze gra Twój klub? – zapytałem.

- A czy to ważne? – odpowiedział właściciel. Zaśmiałem się i pokiwałem ze zrozumieniem głową. Wyciągając pizzę z pieca spojrzał na żonę, która układała dodatki na kolejnej pizzy. Zasłonił ręką usta tak żeby ona tego nie widziała i słyszała i powiedział po cichu wskazując na szalik.

- Moja pierwsza i jedyna miłość – po czym spokojnie wrócił do wyrabiania ciasta.

Kurczę jak ja lubię taki fanatyzm. Taki ocierający się o rozwód szczególnie! Z drugiej jednak strony, kobiety pomyślcie. Jak on tak mocno potrafi kochać swój klub, to jest również zdolny do kochania Ciebie. Daj mu szczęście, nie ograniczaj jego fanatyzmu, a będzie Cię kochał do końca życia.



***

Nadeszła nowa era, minęła pewna epoka. Nieciecza odpaliła pirotechnikę. Niektórzy uważają to wydarzenie za początek końca świata. Kto wie, może tak będzie. Czekam tylko na oficjalne oświadczenie w tej sprawie ich FC Kujawy. Koronie szczęki opadły tak, że przez kilka minut nie mogli zaintonować żadnej przyśpiewki. Cały stadion w Kielcach przecierał oczy ze zdumienia i nie była to wina odpalonych świec.

Można się śmiać z takich klubów, można lekceważyć takich kibiców. Kiedyś jednak przychodzi czas, że stajemy osłupiali jak kibice na meczu w Kielcach. Ja nadal bacznie obserwuję Podbeskidzie. Tradycja, historia i zawziętość kibiców BKS Bielsko Biała długo nie pozwoli rozwinąć im skrzydeł. Poczekajcie jeszcze z 10 lat. Wystarczą sukcesy klubu, żeby pojawiały się nowe pokolenia i zostawali na stadionie starsi kibice. Widziałem Podbeskidzie na ostatniej Pielgrzymce Kibiców. Stali tuż przede mną w kościele. Młodzi, żeby nie powiedzieć, że bardzo młodzi. Miałem wrażenie, że byli najbardziej wystraszoną ekipą na Jasnej Górze. Ale byli! Podobnie jak BKS Bielsko. Najbliższe dziesięć lat będzie kluczowe. BKS musi im wybić kibicowanie z głowy lub klub zacząć grać po b-klasach. W przeciwnym wypadku na stałe zagoszczą na mapie kibicowskiej Polski.

Gdyby ktoś się z tego śmiał, polecam zerknąć na Zagłębie Wałbrzych. Kto 30 lat temu pomyślałby, że Thoreziacy znikną z kibicowskiej mapy. Kto z kibiców Zagłębia myślał wtedy, że Górnik Wałbrzych im kiedyś zagrozi?

Dlaczego „kibicuję” takim dziwnym wynalazkom? Lubię lokalny futbol. Lubię wszystkie te Ursusy, Marymonty i Hutniki. Może łączy ich Legia, ale kibicują również swojemu osiedlowemu czy dzielnicowemu klubowi i to jest w tym piękne.



***

Wymyśliłem okładkę do drugiej części powieści „To my chuligani”. Długo szukałem grafika-rysownika, który podjąłby się zadania. Sprawdzanie terminowości, przeglądanie portfolio okazało się żmudną pracą. Wybrałem jednego i to był strzał w dziesiątkę. Miał się wyrobić w tydzień z pierwszym projektem. Pracę dostałem po dwóch dniach. Napisał do mnie, że pomysł tak mu się spodobał, że czystą przyjemnością było wykonanie tej okładki. Spadłem z krzesła i z podłogi piszę dla Was ten felieton. Jestem tak podjarany tym wykonaniem, że chyba wpadnę do Włocha na kolejną kibicowską pizzę! Ale to dopiero po dzisiejszym meczu z Górnikiem Zabrze. Biorę szalik i lecę na mecz!



Z kibicowskim pozdrowieniem!
TMCh