Felieton TMCh #3: Kibicowski Orwell

Cyceron mawiał, że przystoi walczyć w obronie praw, wolności i ojczyzny. Wierzę również w zasadę, że jeżeli czegoś się boimy, to nie mamy prawa czuć się wolni. Skoro nie mamy możliwości obrony swoich praw, odbiera się nam wolność. Ten stan trwa od bardzo dawna. Czy my, kibice spróbujemy kiedyś powalczyć o swoje prawa?


Komunizm nauczył naszych dziadków i rodziców pewnych mechanizmów i zachowań, które miały na nas ogromy wpływ. To oni wpajali nam pokorę do władzy, jej nieomylność i pewnego rodzaju uległość. Przyszły w końcu czasy, które pokazały, że jednego czego się władza boi, to nas kiboli. Dlaczego? Dlatego że jesteśmy grupą, którą nie da się sterować. Grupą, która żyje według własnych twardych zasad, jest dobrze zorganizowana i potrafi być nieobliczalna w swoim postępowaniu. Władza zrozumiała, że trzeba tych kibiców przygarnąć pod swoje skrzydła. Jednym z elementów działania jest promocja postaw patriotycznych.


Wyobraźcie sobie teraz grupę kibiców z miasta X, która dostaje pieniądze na oprawy i wyjazdy od władz miasta. Jeden mecz, drugi, dziesiąty. Jak myślicie? Po jakim czasie, ta grupa przestanie próbować gryźć rękę, która ją karmi? Ile czasu potrzebują władze tego miasta, żeby kupić sobie spokój w mediach i na stadionie? Dla mnie jest to sytuacja niewyobrażalna i zwiastująca początek końca ruchu kibicowskiego.


Teraz przełóżcie sobie ten przykład na ruchy patriotyczne. Zauważcie ile z nich jest finansowanych i dotowanych przez różne instytucje, które mają tylko jeden cel. Sprawić aby było publiczne przekonanie, że mają nas w garści. Nas tych niepokornych wariatów! Dlaczego nas?! Nie słyszeliście o kibolach patriotach? Ile grup kibicowskich decyduje się na wsparcie takich działań, nie organizując własnych obchodów rocznic? Wiem, że może generalizuję. Wiem że w Twoim mieście zapewne są ludzie który stworzyli stowarzyszenie, funkcjonują dzięki składkom i władzy się nie kłaniają. Wyjątki tylko potwierdzają regułę.


Czy ja potrzebuję więcej lekcji historii w szkole, żebym wychował swoich synów na patriotów? Nie. Do niczego mi one nie są potrzebne. Choć sam byłem raczej dobrym uczniem, niewiele wynosiłem z tych lekcji i zapewne kolejne lekcje by tego nie zmieniły. To też jest jeden z przykładów zaszłości komunistycznych. Szkoła, która ma wychowywać. To rodzice są od tego. Oni mają kierować tym młodym człowiekiem! Patriotyzmu uczyli mnie właśnie oni i to jest Wasza rola, aby przekazywać kolejnym pokoleniom dumę z bycia Polakiem. Nie potrzebujecie do tego żadnych państwowych pieniędzy.


Niestety pod płaszczem patriotycznych emocji dochodzą kolejne represje i ciosy w ruch kibicowski. Czy ktoś z Was ma w samochodzie jakieś fajerwerki z Sylwestra? Jak tak, to szykuje Wam się spora grzywna i zakaz stadionowy. Jeden z kibiców Korony, który jechał na mecz z Jagiellonią Białystok, miał przy sobie kilka petard. Przedstawiono mu zarzut „posiadania wyrobów pirotechnicznych będąc uczestnikiem przejazdu zorganizowanej grupy na masową imprezę sportową”. To chyba nawet George Orwell przecierałby oczy ze zdumienia gdyby żył. Jedynym sposobem na walkę z tą patologią, jest utworzenie w każdym mieście silnych komórek, które się temu przeciwstawią. Będą walczyć w sądach i nieustannie informować media o tym, jakim represjom jesteśmy poddawani. A co jeżeli za rok policja wejdzie Ci do domu i stwierdzi że masz nóż i masz kupiony karnet na mecze? Dostaniesz zarzut „posiadania broni białej będąc uczestnikiem zaplanowanej masowej imprezy sportowej”. W TV oczywiście będą zdjęcia operacyjne kuchennego noża, kilku szalików, vlepek i ochraniacza na zęby.


Teraz to brzmi śmiesznie? Zobaczymy za kilka lat.


Z kibicowskim pozdrowieniem TMCh