Felieton TMCh #2: Edukacja kiboli

Piszę ten felieton o trzeciej w nocy. Na zakończenie dnia pracy nad drugą częścią książki „To my chuligani”. Jest ona dla mnie odskocznią i powrotem z lat 90-tych w czasy teraźniejsze.


Wielokrotnie młodsi kibice, po przeczytaniu pierwszej części książki mówią, z lekką zazdrością w głosie, że tamte czasy były lepsze dla ruchu kibicowskiego. Myślą, że każde wykroczenie kończyło się popularnym mantem i odesłaniem do domu. Muszę się jednocześnie zgodzić i nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Prawdą jest, że mniej spraw kończyło się postępowaniami. Prawdą jest też, że obrywaliśmy porządne lanie za wszystko. Za poprawianie źle wysławiającego się dowódcy zabezpieczenia meczu, za plucie na chodnik czy za krzywe spojrzenie na umundurowanego jegomościa. Nie było tak łatwo. Staraliśmy się dostosować do czasów, obecne pokolenie musi zrobić to samo.


Czy jest teraz łatwiej? Moim zdaniem tak. Macie starszych kibiców, którzy na nie jednej akcji zęby zjedli. Mają przetarcie i należy korzystać z ich doświadczenia. Nie są to nastoletni kibice, którzy przyjmują mandaty za byle co. Macie internet, wszelkiego rodzaju zbiórki, wsparcie. Możecie walczyć ze złym systemem, który nagina prawo do swoich potrzeb.


Wielokrotnie zdarzało mi się udzielać reprymendy młodszym kibicom, za przyjmowanie mandatów za wykroczenia, których nawet nie popełnili! Przyjmowali je dla „świętego spokoju” lub pod groźbą dołków czy użycia środków przymusu bezpośredniego. Miejcie świadomość, że macie swoje prawa i macie je egzekwować!


Dobrym przykładem na właściwe zachowanie kibiców jest jedna z ekip z Pomorza. Bezpodstawne trzepania, przetrzymywania na wyjazdach autokarów i wykonywanie poleceń chorego komendanta, przez jego podwładnych, doprowadziło do serii skarg na działania Policji. Masowe skargi na czynności policjantów zaczęły wpływać do komendanta oraz prokuratury, bo taka jest właściwa droga. Raz, drugi, trzeci prawie setka skarg i skończyło się „rumakowanie” policjantów. Wbijcie sobie do głowy, że w służbach mundurowych każda skarga ma znaczenie. Raz… może przymkną oko, za drugim razem pogrożą palcem, ale przy trzeciej skardze muszą zacząć działać. Co powie komendant wydziałowi wewnętrznemu, który przyjedzie na kontrole jednostki, gdy w aktach jest kilkaset skarg ? Co ważne skarg zasadnych! Powszechne łamania regulaminów, rozporządzeń Rady Ministrów, że o artykułach Konstytucji nie wspomnę.


Lata 90-te to kibice o twardych charakterach. Wszechobecny fanatyzm i bezgraniczne oddanie klubowi. Mimo to poddawaliśmy się i wielokrotnie przegrywaliśmy z wymiarem sprawiedliwości, gdyż lekceważyliśmy to, jak istotne będą to dla nas kwestie w przyszłości. Adwokaci? Kogo stać było na taki luksus? Rady starszych kibiców? Nie było ich przy nas! Istniała złota zasada, która mówiła, że nie ważne ile pał dostałbyś na grzbiet, jak bardzo przeczołgaliby Cię na dołkach, nigdy się nie przyznawałeś. Myślę że w perspektywie czasu, uratowała ona nie jednego hardego typa.


Teraz wiecie co robić. Czytać zajebiste felietony co piątek na kibice.net, odpuścić sobie godzinkę bezproduktywnego siedzenia na ławce i poświęcić ten czas na czytanie przepisów. Nagrywajcie też każdą interwencję, bo nigdy nie wiecie czy od próby wlepienia mandatu za rzucenia niedopałka papierosa, nie przerodzi się ona w czynną napaść na funkcjonariusza policji. Ich zawsze będzie dwóch i drugi na pewno to potwierdzi.


Z kibicowskim pozdrowieniem! TMCh