Felieton TMCh #1: Wymiana pokoleń

Ciężkie zagadnienie wybrałem sobie na pierwszy felieton. Na chwilę obecną oprócz tematu związanego z nawiązywaniem dziwnych zgód i układów chuligańskich, myślę że jeden z trudniejszych do rozgryzienia. Dlaczego stał on się tak skomplikowany? Lata wcześniejsze to przecież sielanka. Oprócz małych incydentów w większych ekipach, sprawa zazwyczaj przechodziła niezauważalna. Wyjątki tylko potwierdzały regułę. Kończył się pewien okres. Ludzi wykruszało wojsko, studia lub o zgrozo… kobiety.


Tego typu osobników nigdy nie trawiłem. Co gorsza wracali po zakończeniu związku i potem znów znikali gdy poczuli „motylki w brzuszku”. Ja te motyle zawsze czułem tylko wtedy gdy zbliżałem się do stadionu. Boże jak one wtedy zapierdalały! Tylu emocji co dostarczał mi stadion, nigdy nie da mi żadna kobieta! A było wiele wyjątkowych, które naprawdę się starały. Żadna nie dorówna temu uczuciu! Delikwentów którzy opuszczali szeregi bandy dla kobiet, skreślałem po pierwszym takim incydencie. Nigdy już nie mieli prawa nawet się starać, żeby zasłużyć na mój szacunek.


Największym problemem było wojsko. Nie było odwrotu. Jak kombinowałeś to tylko studia mogły Cię uratować. Ci co wracali, zazwyczaj mieli być „wyprostowani”. Wracali z większym ciągiem do alkoholu i mniejszym zapałem do organizacji. Gdy miałem 18 lat, gość po wojsku to była starszyzna. Wracało ich na tyle mało, że siłą rzeczy to my, musieliśmy złapać wszystko za pysk i zająć się organizacją. Było to czymś naturalnym. Nagle znikały osoby, które załatwiały autokar, gadżety, negocjowały z klubem tańsze wejściówki. Trzeba było sobie jakoś radzić...


Teraz mamy erę pokolenia… sam nie wiem jak je nazwać. Mam wyjebane? Nie ja. To pokolenie ma wyjebane! Jak nie podstawisz transportu pod nos, jak nie załatwisz sponsora na dofinansowanie do dalszego wyjazdu, tańszych gadżetów, to nie licz na to że sami coś ogarną. Rozmawiając z kibicami z różnych miast widzę, że tendencja jest podobna. Społeczeństwo staje się wygodne. Gazety, telewizja, internet, łamie im kręgosłupy. Zamiast kombinować jak przeżyć w świecie monitoringu i wszechobecnej inwigilacji, wolą polajkować w bluzach Żołnierzy Wyklętych kilka fan page’y, a zamiast skupić się na dopingu, zachowują się jak Japońce z aparatami fotograficznymi (Śląsku Wrocław – dobry ruch z regulaminem!).


Takie zachowania sprawiają, że coraz więcej ekip ma problemów z młodym narybkiem. Goście z czterema krzyżykami na karku i gromadką własnych dzieci, robią wszystko aby trzymać w ryzach ekipę. Przez lata popełniliśmy jako kibice wiele błędów „wychowawczych”. Słabo przygotowaliśmy się na zmiany, które nieuchronnie następowały. Zapamiętajcie sobie coś raz na zawsze! Nasza siła zawsze była w elitarności i nieobliczalności! Bycie w grupie kiboli to nic innego jak zaszczyt. To coś czego Wam nikt nie jest w stanie odebrać. Jeżeli będziecie lojalni, pracowici i wytrwali, jeżeli dacie z siebie wszystko dla ekipy to będą to najlepsze lata Waszego życia. Więc ruszcie się!


Z kibicowskim pozdrowieniem TMCh.