Wywiad z chuliganem - Pawłem Zarzecznym

Wywiad z chuliganem - Pawłem Zarzecznym

2017-03-28

Środowisko piłkarskie w Polsce pozostaje w żałobie po śmierci Pawła Zarzecznego, który był nie tylko legendą dziennikarstwa sportowego, ale także wiernym kibicem warszawskiej Legii. Niedługo przed śmiercią gościł w programie Piotra Lisiewicza "Wywiad z chuliganem".

 

Paweł Zarzeczny odpowiedział na zaproszenie do programu, ponieważ chciał opowiedzieć o swojej historii chodzenia na mecze Legii Warszawa i o trwającej od lat nagonce na kibiców. Serdecznie zapraszamy do obejrzenia materiału zamieszczonego na kanale YouTube Radia Merkury. Jest on dostępny po kliknięciu w link.

 

Poniżej prezentujemy klika ciekawych cytatów z rozmowy.

 

- Propaganda była zawsze, że kibice to chuligani, czyli bydło i hołota. A tak naprawdę to ten chuligan dzięki swojej pasji utrzymuje w Polsce trzy sportowe gazety, pięć sportowych telewizji i mniej więcej z dwustu nierobów, którzy grają w piłkę - powiedział w "Wywiadzie z chuliganem" Paweł Zarzeczny.

 

- Udawałem, że chce wyrzucić śmieci, więc wszyscy w domu szczęśliwi. No to ja zostawiałem kosz na wycieraczce i dłuuuga! - tak wspomina swoje pierwsze ucieczki z domu by iść na mecz Legii.

 

Pierwszy raz na meczu był mając 6 lat. - Zobaczyłem na stadionie światła, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Cały stadion pełen ludzi. Bilety były po 35 złotych, to było wtedy 17 oranżad. Najpierw zobaczyłem, że światło się świeci i że się pali papierosy. Potem, że trzeba przeklinać. Grali świetni piłkarze - Deyna, Gadocha, jeszcze Brychczy, Blaut, Grotyński, świetny bramkarz - opowiadał.

 

Zarzeczny opowiada też o swojej miłości do Legii. - Miasto spowite czarnym dymem, miasto niezłomne, które nawet za cenę wolności, życia, wszystkiego - walczy, nie poddaje się. Ten mi powstania w Legii jest istotny - mówi.

 

Zabiera głos także na temat wojny poprzedniej władzy z kibicami. - Kibic handluje narkotykami i każdego chce dźgnąć nożem. Propaganda była zawsze, że kibice to bydło i hołota. A tak naprawdę, to władza chciała znaleźć dla siebie piorunochron - stwierdza.

 

Opowiada też o tym, że w życiu warto pozostać sobą i być po stronie gnębionych. - Jak ktoś dostaje nagrodę, to zostaje po nim proch, pył, w ogóle śmieć. Norwid, Hłasko, Tyrmand - to są ci moi ulubieńcy - brzmiały jedne z ostatnich słów Pawła Zarzecznego.

Komentarze (2)

B-B - 2017-03-30 09:58:29

szkoda ! był gość inteligentyny jak niewielu dziennikarzy w tym kraju ....


KSGliwice - 2017-03-29 15:39:10

dobry chłopak i kibol. !! szkoda bo fajnie było go słuchać.NIECH JEZUS GO PRZYTULI !