Korespondencyjna wojna trwa
2013-05-17
Kibice obu łódzkich klubów - ŁKS-u i Widzewa - nie ustają w wydawaniu kolejnych listów i oświadczeń, których tematyka skupia się wokół kwestii budowy nowego Stadionu Miejskiego. Wczoraj widzewiacy napisali ironiczny list otwarty skierowany do... Stowarzyszenia Kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego, którego przedstawiciele pojawili się na sesji Rady Miasta:
Do Stowarzyszenia Kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego
Szanowni koledzy,
W nawiązaniu do Waszej dzisiejszej „akcji stadionowej” chcemy Wam gorąco podziękować za głos wsparcia i docenienie naszych starań związanych z budową stadionu dla Widzewa na Widzewie. „Chcemy stadionu dla dumy tego regionu!”. Trudno o mocniejszy głos poparcia. Mocniejszy tym bardziej, że wyrażony podczas obrad Rady Miasta Łodzi i przez środowisko, które z rzadka bywa Widzewowi przychylne. Cieszy nas niezmiernie, iż mimo różnic jakie nas dzielą, dostrzegliście konieczność wsparcia naszych działań w walce o stadion dla Widzewa, jedynego profesjonalnego klubu piłkarskiego w naszym mieście. Śląc podziękowania chcemy jednocześnie oficjalnie prosić Was o potwierdzenie zgody na umieszczenie SK ŁKS na oficjalnej Liście Poparcia, skupiającej wiele osób i podmiotów wspierających budowę stadionu dla Widzewa na Widzewie. Pragniemy zapewnić, że Wasza milcząca zgoda w zupełności nam wystarczy.
Z poważaniem
Kibice Widzewa
Na odpowiedź ełkaesiaków nie trzeba było długo czekać. Kilka godzi później fani najstarszego łódzkiego klubu opublikowali równie błyskotliwą odpowiedź:
Szanowni kibice Widzewa,
spieszymy z wyjaśnieniami dotyczącymi kolejnego popisu Waszej niebywałej elokwencji i erudycji, która jest dla nas równie zaskakująca co tezy zawarte w wystosowanym przez Was liście.
Przede wszystkim chcielibyśmy zaznaczyć, iż stwierdzenie „duma regionu”, które wywołało u Was tak niespodziewany przypływ inwencji twórczej, odnosi się in praxi do stolicy województwa łódzkiego – miasta Łodzi, serca tej części Polski i ipso facto nie ma najmniejszego związku z interesem klubu jednej z jego dzielnic, dlatego też powoływanie się na to wyrażenie śmiało można by uznać za Waszą kompromitację. Ludzką rzeczą jest jednak błądzić, więc nie zamierzamy „kopać leżącego” i ten wstyd, który po raz kolejny sami sobie zafundowaliście zepchniemy na poczet we wstępie wymienionych czynników.
Chcielibyśmy przy tym zaznaczyć, iż ŁKS w chwili obecnej zaczyna bez długów, z wielką determinacją i chęcią szybkiego powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej, czego z całą pewnością nie można powiedzieć o klubie, który znajduje się w stanie upadłości, a nałożony ostatnio na niego zakaz przeprowadzania transferów wespół z deklaracjami najlepszych zawodników o opuszczeniu jego szeregów są jasną przesłanką ku temu by stwierdzić, iż „Wielki Widzew” to piosnka z minionej epoki, która już niebawem upadnie z równie wielkim hukiem.
A ten Wasz błazeński popis można porównać do pobrzękiwania stańczykowskich dzwoneczków, bo z samym Stańczykiem nie macie nic wspólnego…
Z poważaniem,
Stowarzyszenie Kibiców
Łódzkiego Klubu Sportowego
Cóż, można nie darzyć sympatią żadnej z grup łódzkich kibiców, ale trzeba przyznać, że obserwowanie lokalnej "wojny" o stadion, toczonej na różnych frontach, jest naprawdę pasjonujące...
