Doping dla szczypiornistów

2012-01-22
Doping dla szczypiornistów Chyba po raz pierwszy w historii polscy szypiorniści byli motywowani do lepszej gry w niezbyt wyszukany sposób, doskonale znany nam z piłkarskich stadionów.

Podczas pierwszej połowy sobotniego meczu ze Szwecją, rozgrywanego w ramach drugiej fazy grupowej Mistrzostw Europy, kibice zgromadzeni w belgradzkiej hali przecierali oczy ze zdumienia. Reprezentanci Polski, jedni z najlepszych piłkarzy ręcznych świata, byli zupełnie bezradni i nie potrafili stawić oporu szwedzkim zawodnikom.

Zdegustowani fani rozpoczęli więc motywować swoich ulubieńców głośnymi niecenzuralnymi okrzykami, którymi wymagali od zawodników zaangażowania i podjęcia walki pomimo fatalnego wyniku.

Piłkarze ręczni, przyzwyczajeni do "dopingu" charakterystycznego dla sportów halowych - zawsze kulturalnego i niezbyt spontanicznego - byli zszokowani skandowanymi przez kibiców hasłami. Adam Wiśniewski, jeden z podopiecznych Bogdana Wenty wypowiadał się o nich w dość ostry sposób:

- Oczywiście słyszałem okrzyki fanów. Akurat w tym momencie byłem na ławce rezerwowych i widziałem dokładnie kibiców, którzy siedzieli naprzeciwko nas. Nie było to przyjemne, ale z drugiej strony mieli słuszne pretensje. W końcu przyjechali wiele kilometrów, a my nic nie graliśmy. Trzeba też jednak dodać, że prawdziwy kibic jest na dobre i na złe z reprezentacją. Nie powinno być czegoś takiego.

Pomimo wyraźnego zdegustowania Wiśniewski dodał, że niecenzuralny doping podziałał na drużynę mobilizująco:

- Chociaż z drugiej strony muszę przyznać, że te okrzyki zmotywowały nas do lepszej gry. Gdzieś z tyłu głowy to siedziało. W szatni porozmawialiśmy, wyszliśmy na drugą połowę powalczyć i udało się!

Przypomnijmy, że ostatecznie polscy szczypiorniści zremisowali ze Szwedami 29:29. Szczególnie dramatyczny przebieg miała druga połowa spotkania, w której nasi reprezentanci odrobili 11-bramkową (!) stratę do rywali.
iparts.pl