Podsumowanie 6. kolejki - Ekstraklasa

2011-09-16
Po raz kolejny zabrakło kibiców gości na jednym z najciekawszych spotkań. Widzew nie mógł pojechać do Bełchatowa, lecz wykorzystał to i sprytnie zwiódł policję. Nieźle zaprezentowali się również ich lokalni rywale oraz zabrski Górnik.

Wydarzeniem kolejki miał być mecz GKS-u Bełchatów i Widzewa Łódź. Dla tych drugich była to okazja do udowodnienia prymatu w podzielonym między GKS i Widzew mieście. Dla tych pierwszych - pokazania, że są już na poziomie ekstraklasowym. Od początku było wiadomo, że policja zrobi wszystko, by Widzew nie uczestniczył w tym meczu. Mimo zakazu, w Internecie Czerwona Armia utrzymywała, że pojedzie do Bełchatowa na manifestację antyrządową. Jakież było zdziwienie funkcjonariuszy, którzy postawieni od bladego świtu na nogi otrzymali informację o... odwołaniu manifestacji. Dzięki temu GKS również odetchnął z ulgą i skupił się na dopingu, a także całkiem schludnej oprawie.

Widzew miał szansę być naliczniej reprezentowaną ekipą na bliskim wyjeździe, lecz pod ich nieobecność palmę pierwszeństwa zdobył lokalny rywal. ŁKS w 660 osób pojechał do Krakowa i choć nie wypełnił klatki gości, ta liczba wystarczyła by otrzymać tytuł najliczniejszego wyjazdu. Łodzian gonił wprawdzie zabrski Górnik, lecz w eskapadę do Gdańska wybrało się 650 kibiców. Obie ekipy całkiem nieźle dopingowały, były także dobrze oflagowane (choć ŁKS-owi większość flag zarekwirowała ochrona).

Ciekawy wyjazd zaliczyli Górale z Podbeskidzia, którzy do stolicy ruszyli w 270 osób. Mecz miał dla nich szczególne znaczenie w kontekście relacji panujących na linii BKS Bielsko - Legia Warszawa. Zaskakujący wynik pozwolił ekipie gości na chwilowe przebicia z dopingiem.

Ostatnią ekipą, która dostąpiłą komfortu ruszenia za swoją drużyną było Zagłębie Lubin. Miedziowi w niemalże dwieście osób pojechały do Chorzowa.

Mimo ogromnych chęci, nie da się rozszerzyć relacji z ubiegłego tygodnia. Cztery sektory gości pozostały puste, a w tym tygodniu ma być jeszcze gorzej...
iparts.pl