Podsumowanie 2 kolejki - Ekstraklasa

2011-08-09

Na trybunach Ekstraklasy mniej ciekawych opraw i fanatycznego dopingu, więcej skandali z policją i ochroną w tle. Zapraszamy na kibicowskie podsumowanie weekendu.

Już patrząc na zestaw meczów w weekend można było spodziewać się, iż święty dla kibica okres między piątkiem a poniedziałkiem będzie bardzo emocjonujący. Najciekawsze zdawały się być oczywiście odwiedziny, jakich w ostatnich latach nie było – Legii w Krakowie, Lechii w Białymstoku oraz ŁKS-u we Wrocławiu. Wszyscy spodziewali się również dużej liczby Lecha w Lubinie, ponieważ pomimo protestu Kolejorz zdecydował się pojechać na wyjazdowy mecz. Niestety od razu wiadoma była absencja Widzewa na Górniku, a szkoda, bo spotkanie tych dwóch ekip zawsze wzbudza ogromne emocje.

  Emocje były, zgodnie z przewidywaniami zresztą, ale nie do końca takie, jakie wymarzyli sobie piłkarscy fanatycy. Wydarzeniem tygodnia jest oczywiście zatrzymanie gniazdowego Jagiellonii, który został wyciągnięty z podestu przez nadgorliwego policjanta w celu… wylegitymowania. Jawna prowokacja została skwitowana przez Jagę opuszczeniem sektora – takim sposobem zepsuto wielkie święto jakim było spotkanie dwóch, z dawna „mijających się” (remonty, zakazy etc.) ekip. Lechiści w sile 250 osób solidaryzowali się z gospodarzami i do końca I połowy nie dopingowali swojego zespołu.

  Słabo wypadł także wyjazd ŁKS-u. Łodzianie w ponad 400 osób podróżowali pociągiem rejsowym, lecz ich eskapadę przerwał nadgorliwy „kanar”, wysadzając ekipę na dworcu w Łasku. Co ciekawe, powrotny pociąg ominął stację, uniemożliwiając tym samym organizację alternatywnej drogi transportu. Na miejsce dojechała nieliczna delegacja ŁKS-u, która pozdrowiła Słońce Peru, zaakcentowała swoją obecność i opuściła stadion. Śląsk wielokrotnie podkreślał z kolei fakt, iż piłka nożna jest dla kibiców.

  Na szczęście poza tymi dwoma spotkaniami problemów z policją było mniej. Swobodnie jechał między innymi poznański Lech – 1500 głów zameldowało się na stadionie Zagłębia. Protest jak widać trafił do wszystkich wyjazdowiczów – w sektorze gości dominowała bowiem czerń, a do 70. minuty brakowało jakiegokolwiek dopingu. Lechici zdołali również wywiesić flagę z podobizną Donalda Tuska na prezerwatywie z napisem „KonDonek”.

  Dobry wyjazd zaliczyli również fani chorzowskiego Ruchu, którzy w ponad 700 osób odwiedzili stadion Korony Kielce. W tym wypadku zawiedli gospodarze, którzy zeszli nieco poniżej swojego stałego poziomu – zarówno jeśli chodzi o liczbę kibiców, jak i o wysokość decybeli na sektorach.

Rozczarowało także Podbeskidzie, które do Bełchatowa udało się w 70 osób. Pochwalić można jedynie bezustanny doping, trwający pełne 90 minut, mimo tragicznego wyniku sportowego na murawie.

Wymiana na linii Kraków – Warszawa wypadła na korzyść warszawiaków.  Stołeczni kibice z Legii pojechali na Cracovię w 750 osób, gdzie zaprezentowali oprawę oraz okazjonalne transparenty z pozdrowieniami dla kolegów z drugiej strony miasta. Gospodarze odpowiedzieli swoją prezentacją oraz głośnym dopingiem, który wzmógł się po straceniu trzeciego gola przesądzającego definitywnie o wyniku spotkania. Także w samej stolicy lepiej wypadli warszawiacy – Polonia przyjęła Wisłę Kraków (319 osób) niezłym dopingiem, wysoką frekwencją i staranną oprawą poświęconą bohaterom Powstania Warszawskiego.

Kolejka może nie powalała liczbami, nie było w niej także większych szlagierów, lecz i tak nie brakło interesujących wydarzeń. Wypada jedynie ubolewać, iż większość z nich była prowokowana przez policję…

iparts.pl